Emi u rehabilitantki.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #43333

    leszczynka

    Emilka zawsze miała problemy z leżeniem na brzuszku .Nie podpierała sie na dłoniach,słabo trzymała główke.Poszliśmu do neurologa i pani stwierdziła że dziecie leniwe i mozna ja troche porehabilitować.
    Wiadomo że czekając na państwową kolejke Emi miała by pewnie juz 2 latka więć poszliśmy do najlepszej podobno w naszym mieście rehabilitantki prywatnie.
    I co sie okazało.
    Pani zbadała Emilke i stwierdziła że to dziecko raczkowac nie będzie ,nie ma szans.Nie wykazuje żadnych oznak raczkowania,raczki sie rozjezdzaja na boki ,nie pełza ,nie obraca sie wokół własnej osi a tak byc nie może .Wszystkie dzieci muszą raczkować .Poza tym Emilka jest zdrowa .
    Odpowiedziałam pani że żadne z moich dzieci nie raczkowało i nie są uposledzone ani kalekami.Ona na to że to niemozliwe i napewno cos jest nie tak z moimi dziecmi.
    Akurat syn był z nami i mój mąż zaproponował aby pani go w takim razie zbadała.Jak sie okazało nie było sie do czego przyczepić a badała go dokładnie ,sama nie wierzyła że Mateusz jest zdrowy i niepokrzywiony.
    Zaleciła Emilke układać w pewnych pozycjach ,stymulować do raczkowania itd.Po tygodniu ona oceni czy są postepy.
    Kategorycznie zakazała leżaczków.chodzików ,sadzania i podpierania poduszkami, stawiania na nogi itd.Stwierdziła ze rodzice sami robia ze swoich dzieci kaleki.
    Ale jakoś moje dzieci nimi nie są.
    Jestem ciekawa co sadzicie na ten temat.Ja oczywiscie stosuje sie do zalecen pani rehabilitantki ale sama nie jestem pewna co mam mysleć.

    LESZCZYNKA I EMILKA (23.09.03)

    #566334

    kamelia

    Re: Emi u rehabilitantki.

    Twoje strasze dzieci są odpowiedzią dla Pani rehabilitantki…
    Dobra stymulacja rozwoju nie jest zła, ale nie popadajmy w przesadę…
    Nasza obecna rehabilitantka próbowała ćwiczyć z Miśkiem wbrew jego histerycznemu płaczu (jak to się odmienia???) i była zdziwiona, że nie pozwoliłam… Dodam, że nie chodziło o Vojtę (tu sprawa jest trochę inna), ale o mniej „inwazyjne” NDT Bobath, które powinny mieć raczej formę zabawy…

    Kamelia i Michałek 14.08.2003



    #566335

    Anonim

    Re: Emi u rehabilitantki.

    Zgadzam się z Kamelią, bez przesady!!

    A co by powiedziała pani rehabilitanktka na mojego brata, który nie raczkował tylko na tyłku jeździł? Jakoś skrzywień kręgosłupa nie ma i roziwja się normalnie i całkiem z niego fajny 11-letni chłop!;-))

    Mam nadzieję, że Cię nie wystraszyła… Przecież każde dziecko ma się rozwijać wg swego schematu a te wszsytkie wytyczne to tylko po to by się orientować jak wygląda na tle przeciętnego rówieśnika. No i gdzie jest napisane że musi raczkować? Wszędzie piszą, że ten etap mogą dzieci omijac i to też w porządku.

    A mój Mirek? Zaczął sam chodzić jak miał ok. 2 lat. A tak raczkował chodził przy taborecie ale sam nie. I teraz chłop na schwał po 40;-)) i nie straszne mu paralotnie;-))

    rozpisałam się, ale nie lubię jak ktoś straszy i porównuje i mówi, że tak ma być… ehhh

    Aba i Jaś (04.11.03)

    #566336

    leszczynka

    Re: Emi u rehabilitantki.

    No wlasnie mój sym ma 11 lat i nie raczkowła tylko jak piszesz suwał sie na pupie.Gdzie mozna poczytac cos na ten temat?

    LESZCZYNKA I EMILKA (23.09.03)

    #566337

    krzemianka

    Re: Emi u rehabilitantki.

    Czytałam Twojego posta i co się okazało? Tak jakbym czytała opis mojego dziecka.
    Nie ma śladu raczkowania, na brzuchu leżeć nie lubi, nie pełza. A przecież ma juz za kilka dni 9 miesięcy…
    Do tego sadzam go (siedzi juz sam) i stawiam na nogi (a właściwie sam juz się podciąga za ręce)…
    No i co? Pani rehabilitantka mi tez powiedziałaby, że dziecko mi na kalekę wyrośnie?
    Ja też nie wiem w sumie, co mysleć o opinii tej pani, ale w takim razie co? Co mam zrobić z dzieckiem jak nie umie raczkować? Na to pytanie też nie znam odpowiedzi…
    Dziewczyny tu na forum podają, a i znam wiele osób, które nie raczkowały i są zupełnie zdrowe i żyją…

    Wydaje mi się, ze kiedyś z tego wszystkiego będziemy się śmiać, choć teraz czai się w nas trochę strachu, że jednak dzieci mogą mieć później problemy ortopedyczne…

    Ja jednak nie będę wpadać w obłęd i zmuszać dziecko do czegoś, czego ono nie jest w stanie robić…


    A, Igor ( 8,5 m.) i ? (18.08.04)

    #566338

    mamaalusia

    Re: Emi u rehabilitantki.

    Na pocieszenie powiem tyle, że Olo do końca 10 miesiąca w ogóle nie raczkował, w ogóle nie pełzał (może ciut do tyłu), wokół własnej osi też się nie kręcił (może przypadkiem udało mu się raz), siedział tylko posadzony – sam nie umiał usiąść. I pewnego dnia stał się cud – położyłam go na dywan (jak zwykle zresztą) i zaczął powolutku się posuwać do przodu – raczkować! Po tygodniu zasuwał na całego, zaczął czepiać się wszystkiego i wstawać sam, samodzielne siadanie było już oczywiste 😉 W ciągu tygodnia-dwóch posunął sie niesamowicie w swoich umiejętnościach, bo do 10 miesiąca bardzo mało umiał – prawie nic. Nawet na brzuchu nie chciał leżeć. Może i na Twoje malca przyjdzie taka pora, że nagle ruszy? Życzymy powodzenia!!! 🙂

    http://aleksander-2003.w.interia.pl/



    #566339

    ewa250

    Re: Emi u rehabilitantki.

    moje dziecie zaczyna bardzo niesmialo raczkowac… ale szybciej zaczelo chodzic (oczywiscie nie samo tylko za raczki i nie ma ze mu nie pozwole…. jak nie to lapie co pod reka i sie wspina i chodzi)…. ja tez nie raczkowalam w ogole i kaleka nie jestem ;). Nie mozna popadac w skrajnosci….

    Ewa i Jaś – 8 miesięcy!

    #566340

    toeris

    Re: Emi u rehabilitantki.

    Ala nie pelza i na brzuchu nie lezy…a jakos nie przeszkadza to jej w siedzeniu i staniu na czworakach co probuje od paru dni (jak upada na brzuch momentalnie sie odwraca). I na boga nie wszystkie dzieci raczkowac musza!

    Toeris + Ala 14.09.2003

    #566341

    gosiab

    Re: Emi u rehabilitantki.

    Tą są efekty generalizowania które za diabla nie chce się sprawdzić w przypadku dzieci. Tak to jest, na raz – wszystkie karmimy butlą, na dwa tylko piersią bo butla to trucizna… Jeśli chodzi o raczkowanie, ja nie raczkowałam. Bylam stacjonarnym dobrze odżywionym (bebikiem zresztą) niemowlęciem, które szybciej mówiło zdaniami niż podniosło leniwy tyłek. Jak już go około roku podniosłam to przez trzy miesiące chodziłam „po ścianach”. Jeśli ten brak raczkowania zostawił jakiś ślad to chyba głównie na psychice- agresywna bywam czasami:)

    Gosia i Kubuś 18.11.2003

    #566342

    leszczynka

    Re: Emi u rehabilitantki.

    Narazie staram sie układać Emi jak najwięcej na brzuchu.
    Pózniej zobaczymy jakie będa efekty.Na pewno nie będę jej zmuszać do niczego a zwłaszcza zeby płakała.
    Troche mnie tez wkurzyla ta rehabilitantka bo miałam wrażenie po jej uwagach że jestem całkiem niedorozwinieta bo pozwoliłam żeby moje starsze dzieci nie raczkowały.Wiem że krzywdy im nie zrobiłam o czym zresztą pani sie sama przekonała.
    No a teraz mam szanse wszystko zmienić.
    Jednak jak wróciłam do domu i przeczytałam co potrafia dzieci w wieku Emi tez sie zaniepokoiłam.

    LESZCZYNKA I EMILKA (23.09.03)



    #566343

    Anonim

    Re: Emi u rehabilitantki.

    Ja tez nie raczkowalam ani moj brat podobno nie raczkowal wiec chyba jednak nie wszystkie dzieci musza….Ostatnio czytalam ze powinno sie wlasnie sadzac dziecko i stawiac na nozkach bo to wzmacnia i stymuluje miesnie….
    Czasem to juz naprawde nie wiadomo kogo sluchac….
    Ale z drugiej strony wydaje mi sie ze ci wszyscy rehabilitanci czesto przesadzaja….
    Kazde dziecko rozwija sie w swoim tempie i na swoj sposob i chyba nie da sie wszystkich podciagac do jednego wzoru.

    Monika, Mateusz & Nina 19.11.2003

    #566344

    mysia2

    Re: Emi u rehabilitantki – moje DŁUGIE zdanie

    No to pewnie zostanę teraz zlinczowana, że pozwalam na to aby Natan płakał przy rehabilitacji, że jestem złą matką (już kiedyś gdy byłam w 8 miesiącu ciąży usłyszałam podobne opinie). Na rehabilitację skierowała nas nasza pediatra bo Natan przy szczepieniu urządził nam dramat. Kiedy poszłam zapytać o miejsce musiałam chwilę poczekać i wtedy słyszałam jak biedne maluszki płaczą. Pomyślałam sobie: „Mam to w nosie. Jak Natuś ma tak płakać, to mam gdzieś taką rehabilitację”. Ale zostałam, dostałam termin i wróciłam do domu pełna obaw i wątpliwości.
    Nadszedł nasz termin i zaczęło się. Pani rehabilitantka (kobieta ok. 50 lat) tylko go masowała. Nie stosowała żadnej metody, bo tego nie wymagał. Po prostu Natan płakał i płacze bo nie może robić na golasa to czego by sobie życzył, tylko musi „słuchać” Pani i koniec i kropka. Złości się, wrzeszczy, pręży ale ja jestem przy tym i widzę, że go nic nie boli, nic złego mu się nie dzieje, tylko jest masowany i nie potrafi inaczej się złościć. Nagadać nam nie może, bo nie potrafi – więc protestuje jak potrafi. Na pewno bym nie pozwoliła aby ktoś robił mu krzywdę. Dużo rozmawiam z Panią i dowiedziałam się że:
    każde dziecko MUSI raczkować. Jest to jeden z etapów rozwoju motorycznego dzieci. A jeśli nie raczkuje, nie potrafi, to musi być tego jakaś przyczyna i trzeba mu jakoś pomóc, coś odblokować. Dzieci raczkujące są lepszymi kierowcami, pływakami, lepiej jeżdżą na nartach, mają mniej problemów z koncentracją np. w szkole przez co są bystrzejsze, a wszystko dlatego, że współpraca między półkólami jest doskonalona podczas raczkowania (nie piszę tu, że inne dzieci są głupie, tylko że raczkującym jest łatwiej). Poza tym leżenie na brzuszku jest tak ważne, bo dziecko powinno siadać tylko z pozycji czworakiej. Nie można mu „pomagać” siadać, bo wtedy kręgosłup się wykrzywia (widziałam u Natana jak mu wszystkie dyski wypycha). Dużo by można pisać.
    W naszym przypadku było podobnie jak u Was. Natan nie chciał leżeć na brzuszku, rączki mu się rozjeżdżały na boki i nie wracały, złościł się, płakał. Okazało się, że miał lekkie wzmożone napięcie mięśniowe najprawdopodobniej przez lekkie niedotlenienie podczas porodu bo trzymali mnie 4 godz. na bólach partych. Na rehabilitacji byliśmy dokładnie do tej pory 5 razy po pół godziny (chodzimy raz w tygodniu) i w tej chwili Natan uwielbia szaleć na brzuszku. Gdy go kładę na podłodze dziczeje jak wariat. Przewala się z pleców na brzuszek i odwrotnie. Turla się po całym pokoju, obmacuje meble i wszystko dookoła. Dziwiłam się, że w 3 miesiącu nie interesował się rączkami. Okazuje się, że po prostu nie był ich świadomy. Wszystko nimi robił, ale dopiero pod koniec 6 miesiąca zaczął je oglądać i coraz precyzyjniej się nimi posługiwać. Miał opóźnione rączki. Nóżki bardzo silne (i pewnie by wstał i poszedł) ale rączki byłyby zawsze w tyle, bo były słabe. (Koleżanki synek miał niesprawne rączki i po rehabilitacji jest OK.).
    Powiem tak: najgorzej jest się do tego przyznać, tzn. do tego że coś może być nie tak z naszym dzieckiem, tym bardziej że jest zdrowe psychiczne i wydawałoby się, że ktoś się czepia i przesadza.
    Jest mi bardzo ciężko chodzić na rehabilitację, słuchać jak mój Misiu Kolorowy płacze i patrzy mi w oczka, ale w jego przypadku naprawdę nic go nie boli, tylko złości. Tylko tak potrafi protestować. Ale nie żałuję że tam chodzimy. Widzę u Natana OGROMNE zmiany w rozwoju motorycznym. Tego nie będzie pamiętał a może nawet mi podziękuje.
    Rozpisałam się ale już kończę.
    Pozdrawiamy

    Mycha i Natanek 09.09.03r



    #566345

    leszczynka

    Re: Emi u rehabilitantki – moje DŁUGIE zdanie

    Na pewno nikt cie zlinczuje.
    Nasza pani rehabilitantka powiedziała mi dokładnie to samo i przytaczała takie same argumenty ale one własnie nie bardzo mnie przekonują bo mój syn i córka pływaja bez problemów, jeżdża na nartach ,ucza sie dobrze ,nie maja wad postawy.A co najgorsze oboje używali chodzika.
    Jedynym argumentem który mnie przekonuje jest to że u Natana widac postepy.
    Napisz mi na priv jesli mozesz jakie ćwiczenia wykonuje ta pani.
    m

    LESZCZYNKA I EMILKA (23.09.03)

    #566346

    joannar

    Re: Emi u rehabilitantki.

    Przepraszam Cię, że to powiem, ale większej bzdury ostatnio nie słyszałam. Przecież wiadomo, że dzieci wcale nie muszą przechodzić przez WSZYSTKIE etapy rozwoju, bo tak książka każe. Właśnie dziś byliśmy u naszego kochane lekarza i właśnei dziś wygłosił takie zdanie, bo również się go pytałam, dlaczego Paweł nie chce się przekręcać z brzuszka na plecy i odwrotnie. A na to lekazr: proszę Pani, dzieci same wiedzą na co mają ochotę i nie jest tak, że KAŻDE dziecko MUSI przejść przez KAŻDY etap rozwoju. On jako dr nauk medycznych, biegły sądowy ds. pediatrii wie co mówi. Dzieci po prostu omijają pewne etapy rozwoju, aby wkroczyć pełną parą wkolejny. I tak wiele dzieci pomija etap raczkowania i od razu wstaje na nogi chodzi.
    Też nie jestem za tym, żeby dziecko całe dnie siedziało w leżaczku, albo foteliku. Ale sadzać kiedy już umie siedzieć, dlaczego nie? Skoro samo tego chce, nie zrobi sobie krzywdy. Paweł ominął etap przewacania się z brzuszka na plecy i odwrotnie i od razu przeszedł do siadania.
    Moim zdaniem nie masz się czym przejmować. A taka rehabilitantka bardzo by mi podpadła. Bo nie patrzy indywidualnie na każde dziecko tylko według jednego schematu, który coś tam każe.
    Masz najlepszy dowód ze starszymi dziećmi:-) Taka uroda Twojego potomstwa.:-)))
    A jakby mi rehabilitantka zasugerowała, że moje dziecko jest chyba kalekie czy coś, to chyba bym jej mordkę obiła niechcący:-))

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #566347

    joannar

    Re: Emi u rehabilitantki – moje DŁUGIE zdanie

    Trochę się nie zgodzę, że MUSI.
    Ale chętnie dowiem się jakie ćwiczenia wykonuje rehabilitantka z twoim synkiem.
    Może nie to, że MUSI, ale MOŻE, by zastosować:-)
    Powiedz proszę jakie to ćwiczenia?

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close