emigracja

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #39925

    eda

    moje drogie!
    To co chce napisać pozornie nie ma związku z dziećmi. Pozornie, bo tak naprawdę ich dotyczy. Chciałam się z Wami podzielić swoimi odczuciami i zapytać jak Wam się tu żyje. Czy czujecie się bezpiecznie?
    Mój mąż od 3 lat nie ma stałej pracy. Ratuje się jakimiś pracami czasowymi. Ja na poważnym stanowisku w poważnej firmie zarabiam tyle, że ledwo nam starcza na oplaty i spłatę rat za lodówkę i komputer.
    Mama przynosi nam jedzenie i brdzo często zaprasza na obiady.
    Ciuszki dla dziecka dostałam w prezencie…….
    Mamy dwoje dzieci i panicznie boimy się co będzie dalej……….
    Dlatego coraz częściej pojawia sie myśl o wyjeździe. Ale jak to zrobić? Nie mamy nigdzie rodziny ani znajomych. Jak pokonać obawę przed nieznanym. Myślimy o Holandii, Danii…….czasem o Francji. Coraz częściej wydaje się, że nie mamy nic do stracenia, a wyjazd przynajmniej daje jakąś nadzieję. Nie jesteśmy już super młodzi. Oboje mamy ponad 30 lat. To ostatni dzwonek by coś zmienić………Tylko jak????
    Lubię Polskę, ale tylko w jakiś sentymentalny sposób. Polityka i sposób gospodarowania doprowadza mnie do szału. Chyba nie wierzę, że będzie tu kiedyś dobrze……….
    A Wy ? Jak Wam się zyje??
    Pozdrawiam
    EDA+ Zuzanna 95+Adrianna 03

    #522478

    agahh

    Re: emigracja

    Wydaje mi sie,ze jestes w jakims blednym przekonaniu,ze zachod da ci wszystko.Musicie miec mieszkanie przedewszystkim a jesli nie masz znajomych to jak zalatwicie sobie jakis kant.A oplata za mieszkanie???W wiekszosci przypadkow musicie wplacic kaucje a to jest czesto rownowartosc 3 czynszy.Praca???Bez papierow to tylko sprzatanie po chalupkach lub baby siting.Najpierw trzeba ja tez znalezc i nie koniecznie jak ja juz znajdziesz to bedziesz pewna czy popracujesz miesiac czy tez dluzej.Poza tym ubezpieczenie zdrowotne.Narazie mozesz zrobic w Polsce tylko na 3 miesiace i jest to tylko od naglych wypadkow.
    Takze jak sama widzisz rozowo i bez znajomych to nie wyglada:(
    Pytasz jak sie zyje.Zyje sie srednio a teraz po wprowadzeniu euro o wiele gorzej jak kiedys(przynajmniej w Niemczech).Jesli nie ma pracy jest naprawde ciezko.Ludzie zaczynaja kombinowac na boku.Oczywisie nie zawsze jest tak,ze wszystko uklada sie w czarnym schemacie ale przyszlosci niestety nie mozna przewidziec.Takze jazde z cala rodzina w ciemno bym ci odradzila.Moze maz niech spuboje zalatwic jakas prace na zachodzie i wtedy o ile bedzie to mozliwe sciagnac was.

    wiesiolek.HormeelS.witB.E
    temperaturki aguski



    #522479

    cenka

    Re: emigracja

    ja jestem przed takim wyborem. Powiem tak, ja czekalam caly czas i myslalam ze bedzie lepiej, ale juz dluzej nie chce. Nie chce czekac az bedzie lepiej dla mojej corki bo moze byc tak jak z naszym pokoleniem .pzdr.

    Cenka + Mila 28.05.03 GG 1214770

    #522480

    Anonim

    Re: emigracja

    Mysle, ze gdyby moj maz byl bardziej otwarty na nowe wyzwania po prostu wyjechalabym z tego kraju. Nie wiedze tutaj zadnej przyszlosci, ani dla nas, ani dla naszego synka.
    Przed ciaza pracowalam, zarabialam wystarczajaco duzo, jak na mloda dziewczyne. Stac nas z mezem bylo na wiele, nie musielismy sie zastanawiac co bedzie jutro. Przede wszystkim dlatego, ze nie bylo dziecka i zawsze w razie czego jakos bylo mozna przezyc. Niestety, ja juz nie pracuje, mieszkanie wynajmujemy (a w Warszawie troche to kosztuje), a Szymek rosnie.
    Mam kilku znajomych, ktorzy wyemigrowali i choc nie sa zachwyceni, to na pytanie, czy wroca, zawsze slysze jedno – „nie jest tak zle, zeby wracac, w polsce bylo gorzej”.
    No ale nic… Tutaj sie nic nie zmieni, ja juz w to nie wierze, ale moze my sie zmienimy…

    colora + Szymonek (22.10.03)

    #522481

    werbena

    Re: emigracja

    Moj maz jest obcokrajowcem, a jednak zostalismy w Polsce i tu pracujemy. Wydaje mio sie, ze Zachod, to miejsce w Twoich marzeniach, gdzie skoncza sie problemy, z ktorymi codziennie walczysz. Raczej probowalabym zmienic prace tutaj, zalozyc wlasny biznes, cos malego, co mozna stopniowo rozwijac. Ja widze ciagle duzo mozliwosci, np. punkt z z b. tanimi hot-dogami przy Politechnice gdzie sa tysiace studentow czy drobne naprawy w domu na telefon dla samotnych kobiet, ktore n ie maja wiertarki. Jesli nie potrafisz tu byc szczesliwa to tam rowniez nie bedziesz. Nie pisze tego by podcinac Ci skrzydla, widze, ze jestes gotowa na zmiany w swoim zyciu, tylko moze zmiana kraju to nie jest koniecznie ta zmiana, ktorej potrzebujesz. A moze wyslij meza do pracy na 3 miesiace za granice, zeby zebral jakies fundusze na rozkrecenie interesu?

    Werbena z Helenką urodzoną 12-go maja 2003

    #522482

    maggi

    Re: emigracja

    cześć!
    wiesz, od jakiegoś czasu też myslę że jest coraz gorzej i co gorsze wcale nie mam nadziei że bedzie lepiej. To co w tym kraju się dzieje przypomina jakiś kiepski film. Ja póki co jeszcze sie nie zdecydowałam, ale jak tak będzie dalej to nie wiem.. i wcale nie myslę że zachód to kraina wiecznej szczęśliwości, po prostu jak pracuje się tyle co tu to gdziekolwiek można normalnie żyć a tu jest się szczęśliwym jak starcza na opłaty i żywność, a o przyjemnościach typu kino, restauracja nawet się nie myśli, a czy to naprawdę taki luksus?. To smutne bo moje dwie rodzone siostry musiały wyjechać, jedna ma dwa fakultety i masę innych atutów a tu użerała się z okropnym szefem za 900 zł i ledwo stac ją było na jedzenie i wynajety pokój, druga wyjechała na 3 miesiące ponad pół roku temu..i nic nie zapowiada że szybko wróci. To okropne że tyle młodych, wykształconych ludzi wyjeżdża i wcale Ci się nie dziwię że Ty tez nad tym myślisz bo ja niestety coraz częściej także się nad tym zastanawiam.., pzdr maggi i ola 25.10.03

    MAGGI



    #522483

    lea

    Re: emigracja

    Witaj…
    Nam też jest ciężko, mąż nie ma pracy w ogóle, mimo że stara się jak może; studiuje, ale studia już nie dają gwarancji… Ja nie mam szans na wielkie zarobki, moje obecne nie pokrywają nawet całości podstawowych opłat, na życie i studia wziełam kredyt, pieniądze skończą się za miesiąc a ja zostanę ze spłatami 🙁 Zrezygnowałam z wszystkiego, prócz netu, który jest mi niezbędny do pracy i do normalności (wbrew pozorom, nie tylko forumowo) i na szczęscie dość tani; nie mamy za to nawet telefonu stacjonarnego. Ubranka – jak u Ciebie… i dwa kredyty długoterminowe do spłaty plus te studia… w tym roku jeszcze nie opłaciłam mieszkania, czekam jak na zbawienie na 13 – stkę – będzie na czynsz…

    Pytasz – czy czuję się bezpiecznie… Nie. Tym bardziej, że nie jestem zwolenniczką UE (za dużo wiem, by wierzyć, że to wybawienie od wszystkiego – myślę, ze zwolennicy Unii już zdązyli też wiele zrozumieć…). Nie mam perspektyw wielkiego rozwoju zawodowego, wzrostu pensji konkretnego (zarabiam mniej niż 2 lata temu!). Lecz nie myślałam nigdy o wyjeździe z kraju. Nie nadaję się do zaczynania wszystkiego od zera, nie wierze w taką przebojowość moją i męża ani w cudowność Zachodu i nie wyobrażam sobie wyjazdu z kraju… Na razie jeszcze mam wiarę, ze będzie choć trochę lepiej, choć wiem, że moje życie diametralnie różni się od tego, jak zyje wiele innych osób. Często jest mi przykro, nawet na forum… a zarazem często widzę, ze i tak jest mi dobrze… na razie nie płacze, nie załamuję się, daję nam jeszcze kilka miesięcy na jakąś poprawę… a potem… jeśli to będzie trwało – będzie naprawdę źle. Moja rodzina nie może mi pomóc. Nie chcę myśleć o tej przyszłości. Na razie walczę w pracy o mimo wszystko jakąś podwyżkę, suma taka, że niektórych doprowadziałby do smiechu, a ja sobie po nocach flaki wypruwam, żeby przygotować się do egzaminu 🙁
    Staram się po prostu akceptować to, że musimy żyć skromniej. Mam nadzieję że dachu nad głową i możliwości nakarmienia dziecka nie stracimy…
    ech, pożaliłam się trochę, a teraz z nadzieją w nowy dzień! (noc…)

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close