Etyka farmaceuty…

Z serii “co byście zrobiły…”

Jest pewne lekarstwo, popularne, dostępne bez recepty.
Jednak ze składnikiem, który uzależnia, rzecz jasna długotrwale zażywane.
I przyuważacie młodego chłopaka, który regularnie przychodzi je kupować.
Stosuje kilka metod – albo kupuje od razu, albo pokaszluje, żeby umotywować zakup, albo (to jest jajo nieziemskie – sztukę wykonał do mojej szefowej) – od drzwi “rozmawia” przez telefon i mówi: tak dziadku, kupię Ci. I tu przekręca tak nazwę, że niby ledwo przez telefon usłyszał 😀 On nie wie, że szefowa go często widzi (mimo że on jej nie widzi, taki układ apteki) – dzień wcześniej nie przekręcał, teraz “pierwsze słyszy” 😉 I tu zaczyna się mój kłopot. Bo ja mu kilka razy odmówiłam, mówiąc że leku akurat nie ma, mógł się skończyć prawda? Proponowałam alternatywne leki na kaszel, nie chciał 🙂 Potem jak wchodził do apteki i mnie widział to pytał o jakąś głupotkę i wychodził.
Jeżeli jest uzależniony, nie jestem mu w stanie pomóc, zresztą nie wygląda jakby tej pomocy potrzebował. Mogę jedynie nie przykładać ręki do jego nałogu, ale… bez problemu kupi gdzie indziej, lub nawet u mnie w aptece jak trafi na inne panie. Lek jest bez recepty, powinnam dać bez gadania, nic mi do tego co ludzie z lekami OTC robią (poniekąd). Jak postępuję zgodnie z przekonaniem (nie sprzedaję) obniżam aptece zysk. Szefowa mimo iż myśli jak ja (nałogowiec) lek sprzedaje bez problemu. Co byście zrobiły – sprzedawały bez dyskusji (jest bez recepty) czy nie (jestem przekonana o niezgodnym z przeznaczeniem nadużywaniu)?

Rzecz jasna wiem, że wiele ludzi jest od leków uzależnionych, od nawet najzwyklejszych leków p/bólowych, świata nie zbawię, też wiem. Więc co byście zrobiły?

62 odpowiedzi na pytanie: Etyka farmaceuty…

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kotagus: Więc co byście zrobiły?
Pewnie rozmowa z chłopakiem nic nie da 🙁 (jakoś nie chce mi się wierzyć, ze nie świadomy tego faktu)
Nie sprzedaż kupi w innym miejscu
Ja chyba z uporem maniaka bym mu powtarzała o uzależnieniu – licząc, że może w końcu do niego trafi a na bank przestanie u mnie go kupować:Niepewny:
Mnie przeraża ogrom leków jakie w naszym kraju można kupić bez recepty:(

bratek Dodane ponad rok temu,

ja napiszę tak:

skoro napisałaś o tym to widać , ze dobro chłopaka leży Tobie na sercu
jeśli masz podejrzenia, nie sprzedawaj
tak jak piszesz- świata nie zbawisz ale dzięki temu, ze Ty nie sprzedasz nie przyłozysz ręki do jego upadku-tak mi sie nasuneło

kotagus Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ania_st:Pewnie rozmowa z chłopakiem nic nie da 🙁 (jakoś nie chce mi się wierzyć, ze nie świadomy tego faktu)

To raczej typ eksperymentującego studenta (bądź maturzysty). Idealny target dla dopalaczy…

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Fajna z Ciebie farmaceutka:)

Moim zdaniem nie sprzedawać, może rzeczywiście świata nie zbawiasz, ale
1. masz szacunek do samej siebie, postępujesz zgodnie z własnym sumieniem.
2. być może po ciągłym kupowaniu i w innych aptekach natrafi na podobnie uczciwą aptekarkę, która mu nie sprzeda.

A zysk… Czy aż tak duży?

nelly Dodane ponad rok temu,

ostatnio bylam w aptece a przede mna stal chlopak, babka do niego powiedziala”nie sprzedam Ci, pomysl dlaczego, nie ma takiej opcji byc kupil u mnie i XZXZZX(tu padla jakas nazwa)” gosc babke zbruzgal i wyszedl.
Teraz sie moge tylko domyslac o co chodzi.
I wiesz chyba na Twoim miejscu powiedzialabym tak samo, ale wczesniej szefowej,ze tak zrobisz.
I bardzo fajnie,ze sa takie osoby jak TY!

kotagus Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mama3xM:ja napiszę tak:

skoro napisałaś o tym to widać , ze dobro chłopaka leży Tobie na sercu
jeśli masz podejrzenia, nie sprzedawaj
tak jak piszesz- świata nie zbawisz ale dzięki temu, ze Ty nie sprzedasz nie przyłozysz ręki do jego upadku-tak mi sie nasuneło

A nie myślisz, że byłoby uczciwie mu to powiedzieć? A nie uciekać się do wymówek (nie ma), a wczoraj było? Powiedzieć mu coś w stylu – ten pana kaszel już się chyba za długo ciągnie (:D) myślę, że powinien pan udać się z nim do specjalisty. Tylko nie wiem czy potrafiłabym powiedzieć to z zimną krwią, bo przecież zupełnie co innego miałabym na myśli, ech… Plus zapewne nie chcę się z nim wdać z dyskusję, bo mnie zgasi, że lek jest bez recepty i on sobie może nim pokój tapetować…

kotagus Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez hmm_Nelly:ostatnio bylam w aptece a przede mna stal chlopak, babka do niego powiedziala”nie sprzedam Ci, pomysl dlaczego, nie ma takiej opcji byc kupil u mnie i XZXZZX(tu padla jakas nazwa)” gosc babke zbruzgal i wyszedl.
Teraz sie moge tylko domyslac o co chodzi.
I wiesz chyba na Twoim miejscu powiedzialabym tak samo, ale wczesniej szefowej,ze tak zrobisz.
I bardzo fajnie,ze sa takie osoby jak TY!

Odmowę wydania leku na receptę bez recepty jest mi łatwo umotywować. Z tym nie mam problemu. Czasem w sobotę przychodzą takie przerażone dzieciaki i chcą “pewne leki na receptę”, jestem miła i stanowcza, podaję nawet adres dyżurującego pogotowia. Tu jest ten problem, że niby nie powinnam odmówić sprzedania leku bez recepty.

bratek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kotagus:A nie myślisz, że byłoby uczciwie mu to powiedzieć? A nie uciekać się do wymówek (nie ma), a wczoraj było? Powiedzieć mu coś w stylu – ten pana kaszel już się chyba za długo ciągnie (:D) myślę, że powinien pan udać się z nim do specjalisty. Tylko nie wiem czy potrafiłabym powiedzieć to z zimną krwią, bo przecież zupełnie co innego miałabym na myśli, ech… Plus zapewne nie chcę się z nim wdać z dyskusję, bo mnie zgasi, że lek jest bez recepty i on sobie może nim pokój tapetować…

moze byłoby uczciwiej
no właśnie- tylko co on na to?
sama nie wiem jak bym postąpiła
moze dać mu do zrozumienia w jakis sposób, że domyślasz sie po co mu ten lek
pewnie przestanie w ogóle do Twojej apteki zagladać
tylko jak to zrobić:Hmmm…:

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ania_st:Pewnie rozmowa z chłopakiem nic nie da 🙁 (jakoś nie chce mi się wierzyć, ze nie świadomy tego faktu)
Nie sprzedaż kupi w innym miejscu
Ja chyba z uporem maniaka bym mu powtarzała o uzależnieniu – licząc, że może w końcu do niego trafi a na bank przestanie u mnie go kupować:Niepewny:
Mnie przeraża ogrom leków jakie w naszym kraju można kupić bez recepty:(

To zapraszam do Bulgarii. Tu od antybiotykow, poprzez leki na raka, antykoncepcje do zwyklego Zyrtku w kroplach (u nas na recepte) mozna kupic wszystko 😉
Wiele z tego kupowalam i o recepte raz tylko pani zapytala, ale jak powiedzialam, ze nie mam, to i tak mi sprzedala.

A odpowiadajac na pytanie Kotagus, to pewnie bym sprzedawala lek. Bo jak nie tutaj, to pojdzie gdzie indziej. Teraz aptek jak grzybow po deszczu wszedzie pelno. Mozliwe, ze – gdyby nie bylo ludzi akurat w aptece – powiedzialabym mu, ze go znam, czesto widuje i widze, co kupuje i przestrzeglabym go przed ewentualnym niebezpieczenstwem.

rena12 Dodane ponad rok temu,

nie wiem co bym zrobiła ale…..

mam znajomą farmaceutkę, właścicielkę apteki i ona np opowiad ajk to bez zmrużenia okiem sprzedaje różne prochy – nawet takie bardzo mocne, dostępne oczywiście tylko na receptę, bo jak nie ona, to ktoś inny, a zysk jest zysk

pogadaj z szefową, zobacz co ona o tym mysli bo chyba głupio bo było sobie kłopotów przez to napykać

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:nie wiem co bym zrobiła ale…..

mam znajomą farmaceutkę, właścicielkę apteki i ona np opowiad ajk to bez zmrużenia okiem sprzedaje różne prochy – nawet takie bardzo mocne, dostępne oczywiście tylko na receptę, bo jak nie ona, to ktoś inny, a zysk jest zysk

a jak sie potem z tego rozlicza? Nie ma zadnego systemu?

rena12 Dodane ponad rok temu,

jest system ale też sa układy z lekarzami

szczerze też bez problemu kupuję leki dostępne tylko na receptę i o zgrozo bez wiekszych problemów – właściciele aptek sobie radzą:Fiu fiu:

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:jest system ale też sa układy z lekarzami

szczerze też bez problemu kupuję leki dostępne tylko na receptę i o zgrozo bez wiekszych problemów – właściciele aptek sobie radzą:Fiu fiu:

U mnie na osiedlu (w PL) mamy apteke, gdzie nas znaja. I tam czesto sprzedaja nam niektore rzeczy bez recepty, ale z zaznaczeniem, ze sie te recepte doniesie (i znow za przyklad podam ten nieszczesny zyrtec, ktorego zuzywamy hektolitry). Zwykle sie te recepte donosi, bo przyzwoitosc tego wymaga, ale mysle, ze moze sie zdazyc (i pani jest tego swiadoma), ze ktos nie doniesie. I wtedy mnie zastanawia, jak sie z tego tlumaczy.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:a jak sie potem z tego rozlicza? Nie ma zadnego systemu?

wiesz jak?
sprzedaje taki lek i idzie do znajomego lekarza, który wypisuje receptę

a na dodatek sprzedaje pewnie komuś taki lek na 100% bo recepty nie ma a po załatwieniu sobie jej u takiego znajomego doktorka, dostaje jeszcze refundację

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Vala:wiesz jak?
sprzedaje taki lek i idzie do znajomego lekarza, który wypisuje receptę

a na dodatek sprzedaje pewnie komuś taki lek na 100% bo recepty nie ma a po załatwieniu sobie jej u takiego znajomego doktorka, dostaje jeszcze refundację

A ten lekarz to co? Pytam, bo mam znajoma laryngolozke, ktora jakis czas wypisywala mojemu mezowi leki na uspokojenie (na jego prosbe – wiedzial, co bierze) i nagle oswiadczyla, ze juz nie moze, bo sa kontrole itp, a leki wybitnie nie z jej dzialki. Dlatego mnie to zastanawia, ze jeszcze sie tak praktykuje…

toffika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:U mnie na osiedlu (w PL) mamy apteke, gdzie nas znaja. I tam czesto sprzedaja nam niektore rzeczy bez recepty, ale z zaznaczeniem, ze sie te recepte doniesie (i znow za przyklad podam ten nieszczesny zyrtec, ktorego zuzywamy hektolitry). Zwykle sie te recepte donosi, bo przyzwoitosc tego wymaga, ale mysle, ze moze sie zdazyc (i pani jest tego swiadoma), ze ktos nie doniesie. I wtedy mnie zastanawia, jak sie z tego tlumaczy.

sama biega po lekarzach i prosi o Rp

toffika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Vala:wiesz jak?
sprzedaje taki lek i idzie do znajomego lekarza, który wypisuje receptę

a na dodatek sprzedaje pewnie komuś taki lek na 100% bo recepty nie ma a po załatwieniu sobie jej u takiego znajomego doktorka, dostaje jeszcze refundację

no teraz to pojechałaś…

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:A ten lekarz to co? Pytam, bo mam znajoma laryngolozke, ktora jakis czas wypisywala mojemu mezowi leki na uspokojenie (na jego prosbe – wiedzial, co bierze) i nagle oswiadczyla, ze juz nie moze, bo sa kontrole itp, a leki wybitnie nie z jej dzialki. Dlatego mnie to zastanawia, ze jeszcze sie tak praktykuje…
A może lekarka miała podobnego morala jak Kotagus wiedząc czym grozi dłuższe branie i taką wymówkę zastosowała:Fiu fiu:

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Jest dorosły. Sprzedałabym.
ps. czy w takiej sytuacji nie można złożyć skargi na farmaceutę, który osobie dorosłej nie chce wydać leku dostępnego BEZ recepty?

kotagus Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:Jest dorosły. Sprzedałabym.
ps. czy w takiej sytuacji nie można złożyć skargi na farmaceutę, który osobie dorosłej nie chce wydać leku dostępnego BEZ recepty?

Pewnie można, jest coś takiego jak sąd zawodowy farmaceutów (poza sądem publicznym). Pytanie tylko czy tam miałabym szanse umotywować, że postępowałam zgodnie ze swoją wiedzą (uzależnienie) i sumieniem – pewnie tak.
Sądzę, że do sądu publicznego chłopak by mnie nie podał 😀

PS. była kiedyś sprawa apteki, która NIE MIAŁA w swojej ofercie środków antykoncepcyjnych, jako niezgodnych z jej (właścicieli) moralnością. Jeżeli się nie mylę, sąd nakazał im tylko wywiesić stosowną tabliczkę.

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kotagus:Pewnie można, jest coś takiego jak sąd zawodowy farmaceutów (poza sądem publicznym). Pytanie tylko czy tam miałabym szanse umotywować, że postępowałam zgodnie ze swoją wiedzą (uzależnienie) i sumieniem – pewnie tak.
Sądzę, że do sądu publicznego chłopak by mnie nie podał 😀

PS. była kiedyś sprawa apteki, która NIE MIAŁA w swojej ofercie środków antykoncepcyjnych, jako niezgodnych z jej (właścicieli) moralnością. Jeżeli się nie mylę, sąd nakazał im tylko wywiesić stosowną tabliczkę.

O, ciekawe:) w sumie jak apteka prywatna- to wlność tomku w swoim domku;)
Nie wiem, jak by było w Twoim wypadku- rozumiem Cię ale myślę racjonalnie.
A szefowa nie burka, że nie chcesz leku sprzedać?

k8-77 Dodane ponad rok temu,

nie sprzedałabym.

jakis lewy ten gosc, zeby do tej samej apteki ciagle chodzic. jak chce syrop na kaszel w hektolitrach pic, to niech objedzie krk.
przepraszam za cynizm.

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez k8_77:nie sprzedałabym.

jakis lewy ten gosc, zeby do tej samej apteki ciagle chodzic. jak chce syrop na kaszel w hektolitrach pic, to niech objedzie krk.
przepraszam za cynizm.

Też się mu dziwie, hy hy- po co te szopki z tel. do dziadka?:Niepewny:

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Toffika:sama biega po lekarzach i prosi o Rp
albo czasem ktos rezygnuje i robi sobie odpis z cudzej recepty… albo na koniec roku wrzuca jako strate w remanencie. Albo wypisuje rp. farmaceutyczną pisząc ze pacjent umierający potrzebował lek … (akurat z zyretekiem to trudna sprawa bo sa tabletki bez rp… no ale mozna napisac ze na dyżurze przyszła matka z dzieckiem z pokrzywką i trzeba było wydac w kroplach bez rp.

a co do latania do znajomych lekarzy to oczywiście prawda. co więcej były apteki gdzie takie rp wypisywano i bez pacjentów. czyli lekarz wypisywał, aptekarz sprzedawał, wrzucał lek na stan na nowo i znowu fikcyjnie sprzedawał. a refundacja leciała… teraz trudniej bo sie kontroluje pesele i wbija kody lekarzy. ale jak zaczynałam prace to było mozliwe. Moja obecna szefowa mówiła ze jeden z jej pracodawców obecnie w pierdlu siedzi….

co do etyki… ja odmawiam jak ktos jest niepełnoletni. Teraz pracuje w 3 aptece i w kazdej były osoby uzaleznione. I tak jak pani w sklepie nie powie pijaczkowi “pan nie kupuje wina bo to uzaleznia” mi było cięzko powiedziec cos takiego dorosłej osobie. większosć dotyczyła leków z codeiną (powinno byc cholerstwo na recepte). lub kropli na alkoholu. Była kobita co kupowała 2 nerwosole z czego jeden na miejscu wypijała.
Co do leków z codeina – to niestety większośc uzaleznionych to były całkowicie normalne kobitki. ot kiedys zaczeły brac na ból głowy i potem juz musiały. jak wspominalam ze to uzaleznia to mówyły ze to dla męza …:Fiu fiu:

odmawiałam 2 razy.

raz – ok 15 letni chłopak, odużony żebrał często pod apteką i prosił ludzi o lek na kaszel…. Tu odmawiałysmy wszystkie i tłumaczyłysmy pacjentom

drugi raz – dziewczyna kupowała regularnie senes w herbatce na przeczyszczenie, po 2 paczki co kilka dni. Często mówiął ze dla taty. Była szczupła ale miała pyzatą buzie. Potem jakis czas jej nie było. Jak wróciła to jej nie poznałysmy. taka anorksja zaawansowana. Było jej pół. Moja kolezanka ją zagadała i dziewczyna sie przyznała ze sie leczy. Potem brała na rp. od lekarza syropy przeczyszczające (chyba jej jelita nie działay). Potem do tego zaczeła kupowac parafine… po 1, 2, 5 opakowan. A w koncu kupowała po 10-15 butelek co kilka dni (po 100 ml). Wyszło nam kiedys ze pije do 5 litrów na miesiąc. Zapytana czy ona to pija mówiła ze skąd, to dla mamy i dla niej, ze skóre smarują……
jak przychodziła do mnie to mówiłam ze parafiny nie ma . ona prosiła o zamówienie…. i moje kolezanki jej sprzedawały. Ja kiedys prosiłam kolezanke która mieszkała w okolicy zeby moze zaczepiła matke dziewczyny i ją uswiadomiła. Ale prawda taka ze ona by te parafine kupiła wszędzie. jak nie u nas to w innej z 15 aptek w okolicy. ciekawe czy jeszcze żyje…..

teraz mam jednego młodego chłopaka który bieże lek na bół i na kaszel. w zasadzie tylko to i sie z tym nie kryje. Cóz, wyglada jak narkoman i doskonale wie co robi. Teraz zobaczyłam ze małolaty kupuja krople miętowe. Juz chyba ze 3 raz … ale dopiero wczoraj sobie przeliczyłam i wyszło ze to dosć tani alkohol wychodzi bo butelka 35 g za 1.8 PLN. musze podnieść cene 😉

Jest tez dziadek ledzący na potęge Laremid (przeciw biegunkowy)…. na co – nie mam pojęcia. dziadek sobie wszystko rozregulował. Ale ma 84 lata i sam po te leki przychodzi, z laska , kroczek za kroczkiem… i przypuszczam ze ta rutyna i to chodzenie codziennie więcej dają mu korzyści niz te leki szkodzą

awkaminska Dodane ponad rok temu,

a czy jest jakiś paragraf etyki farmaceuty mówiący np. “w przypadku podejżenia o uzależnienie dla dobra pacjenta farmeceuta ma prawo odmówić sprzeadży laku uzależniającego”??? jeśli ejst taki paragraf to wygrukować go i powiesić przy drzwiach karteczkę albo widząc jak chłopak wchodzi nicniemówiąc wywieszać go przy kasie nawet w sytacji jak są inni klienci tak by domyślli się że to chodzi o tego chłopaka (może się głupio poczuje i zacznie myśleć??)???.

rena12 Dodane ponad rok temu,

tylko jak takiemu udowodnisz, że to juz uzależnienie, do specjalisty z nim pojedziesz? niby jakim prawem?

jaewa Dodane ponad rok temu,

Jakiś czas temu był reportaż o jakims syropie, który mlodzież kupuje, zeby się odurzać. Myślalam, że w uwadze tvn, ale szukam, ale nie mogę znaleźć.

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez JaEwa:Jakiś czas temu był reportaż o jakims syropie, który mlodzież kupuje, zeby się odurzać. Myślalam, że w uwadze tvn, ale szukam, ale nie mogę znaleźć.
tussipect. ale teraz jest na rp

nelly Dodane ponad rok temu,

ja wogole nie czaje, grozne leki sa bez recepty a po viburcol muszze teraz dzwonic do pediatry by mi recepte wypisal.

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez hmm_Nelly:ja wogole nie czaje, grozne leki sa bez recepty a po viburcol muszze teraz dzwonic do pediatry by mi recepte wypisal.
no… ja tez nie czaje.

tu chodzi o to ze Viburkol jest zarejestrowany od urodzenia a unia wymaga aby leki dla tak małych dzieci byly na rp… Kosmos jakis bo to ten sam viburkol co wczesniej. ja kupiła sporo tego starego więc jeszcze sprzedaje bez rp.

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:dziewczyny pisały, że na sól fizjologiczną w duzych ilosciach podobnie :Hyhy:
tu akurat nie prawda. owszem sól do injekcji jest na rp. ale jest firma która robi taką samą sól ale jest zarejestrowana do inhalacji i płukania nosa i oczu. i ta jest bez rp. w kazdej ilosci.

toffika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aborka:albo czasem ktos rezygnuje i robi sobie odpis z cudzej recepty… albo na koniec roku wrzuca jako strate w remanencie.

sory ale nie wiem o czym piszesz u mnie w aptece jeżeli już zdarzy sie taka sytuacja (oczywiscie tylko kierownik może wydac bez Rp) to autentycznie biega po lekarzach załatwić Rp, nie ma mowy o żadnych stratach w remanencie,czy odpisach a czekać aż ktoś zrezygnuje hmmm…. byśmy sobie czekali…

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kotagus:Z serii “co byście zrobiły…”

Jest pewne lekarstwo, popularne, dostępne bez recepty.
Jednak ze składnikiem, który uzależnia, rzecz jasna długotrwale zażywane.
I przyuważacie młodego chłopaka, który regularnie przychodzi je kupować.
Stosuje kilka metod – albo kupuje od razu, albo pokaszluje, żeby umotywować zakup, albo (to jest jajo nieziemskie – sztukę wykonał do mojej szefowej) – od drzwi “rozmawia” przez telefon i mówi: tak dziadku, kupię Ci. I tu przekręca tak nazwę, że niby ledwo przez telefon usłyszał 😀 On nie wie, że szefowa go często widzi (mimo że on jej nie widzi, taki układ apteki) – dzień wcześniej nie przekręcał, teraz “pierwsze słyszy” 😉 I tu zaczyna się mój kłopot. Bo ja mu kilka razy odmówiłam, mówiąc że leku akurat nie ma, mógł się skończyć prawda? Proponowałam alternatywne leki na kaszel, nie chciał 🙂 Potem jak wchodził do apteki i mnie widział to pytał o jakąś głupotkę i wychodził.
Jeżeli jest uzależniony, nie jestem mu w stanie pomóc, zresztą nie wygląda jakby tej pomocy potrzebował. Mogę jedynie nie przykładać ręki do jego nałogu, ale… bez problemu kupi gdzie indziej, lub nawet u mnie w aptece jak trafi na inne panie. Lek jest bez recepty, powinnam dać bez gadania, nic mi do tego co ludzie z lekami OTC robią (poniekąd). Jak postępuję zgodnie z przekonaniem (nie sprzedaję) obniżam aptece zysk. Szefowa mimo iż myśli jak ja (nałogowiec) lek sprzedaje bez problemu. Co byście zrobiły – sprzedawały bez dyskusji (jest bez recepty) czy nie (jestem przekonana o niezgodnym z przeznaczeniem nadużywaniu)?

Rzecz jasna wiem, że wiele ludzi jest od leków uzależnionych, od nawet najzwyklejszych leków p/bólowych, świata nie zbawię, też wiem. Więc co byście zrobiły?

trudna sprawa……
napisze Ci tylko ze moja ś.p. babcia całe zycie jadła tabletki “z krzyżykiem” pochłaniała po 2 listki dziennie.wstawała rano i pierwsze co 3 tabletki gryzła jak cukierki bez popijania…. nigdy do lekarzy nie chodziła,dozyła 93 lat i gdyby nie złamała nogi i nie została unieruchomiona to pewnie pomykałaby do teraz…jak jej przed smiercia robili w szpitalu badania to 3 razy sprawdzali czy to badania staruszki.zero cholesterolu,cukier w normie,serce jak dzwon….
jak widac lekomania nie jest aż tak straszna….
pewnie ów chłopak zazywa cos innego niz tabletki od bólu głowy i wiadomo lek lekowi nie równy,ale przypadek mojej babci jest ciekawy…..

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Toffika:sory ale nie wiem o czym piszesz u mnie w aptece jeżeli już zdarzy sie taka sytuacja (oczywiscie tylko kierownik może wydac bez Rp) to autentycznie biega po lekarzach załatwić Rp, nie ma mowy o żadnych stratach w remanencie,czy odpisach a czekać aż ktoś zrezygnuje hmmm…. byśmy sobie czekali…
ja sobie robie odpisy na biezaco. w sezonie sporo ma na rp zyrtek, pulneo czy na cisnienie bisocard czy enarenal . Jak rezygnuja bo lekarz przepisał za duzo to ja robie wtedy odpis . Jak przychodzi inna osoba i prosi o lek i mówi ze doniesie rp to wtedy wydaje z tego odpisu. Oczywiscie dotyczy to standardowych, często przyjmowanych leków a nie jakis specjalistycznych. Pacjent sie cieszy, ja sprzedaje. robie to dlatego ze u nas na Rp w przychodni czeka sie 3 tyg!! a do lekarza trzeba wstac o 5 rano po numerek. serio, Ta przychodnia totalnie nie funkcjonuje. Sporo ludzi znam i wiem ze przyniosą w koncu. wtedy spokonie czekam. ale jak ktos mówi ze mu brakło to sprawdzam czy wczesniej to kupował i daje z takiego odpisu. Jakbym miala mozliwosc wysłania pacjenta do przychodni po lek to bym wysłała. u nas sie nie da. No ale oczywiscie zostaje jakis procent recept których nie doniesiono…bo pacjent olał….

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:moze warto o tym napisac potrzebujacym dziewczynom w watku katarowym…
ja sie osobiscie nie spotkalam z odmowa sprzedazy soli, ale ja kupuje znacznie mniej

hi, ja nawet nie weszłąm na wątek katarowy. po 6 latach walki nawet nie chce mi sie o tym czytac..

chilli Dodane ponad rok temu,

[quote=kotagus;2759023]Z serii “co byście zrobiły…”

Jest pewne lekarstwo, popularne, dostępne bez recepty.
Jednak ze składnikiem, który uzależnia, rzecz jasna długotrwale zażywane.
quote]

a solpadeiny nie kupuje?
albo nurofenu plus? 😉

myslalam ze po tusspect-cie juz przerzucili wszystko na rp. :Hmmm…:

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:[quote=kotagus;2759023]Z serii “co byście zrobiły…”

Jest pewne lekarstwo, popularne, dostępne bez recepty.
Jednak ze składnikiem, który uzależnia, rzecz jasna długotrwale zażywane.
quote]

a solpadeiny nie kupuje?
albo nurofenu plus? 😉

myslalam ze po tusspect-cie juz przerzucili wszystko na rp. :Hmmm…:
no własnie nie przerzucili. ktos miał taki pomysł ale to trzeba całą ustawe przerobic i nie da sie z dnia na dzien. Na razie wszystko bez rp… o zgrozo.

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aborka:[quote=szpilki;2759670]
no własnie nie przerzucili. ktos miał taki pomysł ale to trzeba całą ustawe przerobic i nie da sie z dnia na dzien. Na razie wszystko bez rp… o zgrozo.

fascynujace jest ze efferalgan z codeina jest na recepre, unicod tez ale nurofen i solpadeina na luzaku bez.
na psudoefedrynie tez sporo lekow bez rp.

a btw. kto okresla i mowi ze efferalgan musi miec recepte a nurofen nie? (wersja z kodeina)

tygryska Dodane ponad rok temu,

Kotagus, gdybym miała Twoje przekonania w tej sprawie to odmawiałabym sprzedaży jeśli by to była moja apteka ale pracując u kogoś obawiałabym się wyrzutów ze strony szefostwa, że zysk zaniżam i ewentualnych niemiłych konsekwencji. Chyba że szefowej to nie przeszkadza.

Ktoś wcześniej zadał to pytanie – czy jest jakiś zapis, że farmaceuta może odmówić wydania leku bez recepty przy uzasadnionym podejrzeniu uzależnienia itp? Chociaż szczerze mówiąc wątpię, żeby coś takiego było bo to z kolei stwarzałoby podstawy do nadużyć w drugą stronę.

Dla mnie osobiście sprawa jest prosta, sprzedawałabym lek, jeśli osoba jest pełnoletnia bo nic mi do tego co pełnoletnia osoba robi ze swoim życiem.

A przypadek babci zjadającej tabletki “z krzyżykiem” ciekawy…

Zamieszczone przez aborka:no… ja tez nie czaje.

tu chodzi o to ze Viburkol jest zarejestrowany od urodzenia a unia wymaga aby leki dla tak małych dzieci byly na rp… Kosmos jakis bo to ten sam viburkol co wczesniej. ja kupiła sporo tego starego więc jeszcze sprzedaje bez rp.

Ciekawe rzeczy tu piszecie. Nie dalej jak wczoraj kupowałam Viburcol i nikt się o receptę nie pytał – to znaczy, że to jakieś stare zapasy były i że niedługo będą wydawać ten lek tylko na receptę??:Niepewny:

nelly Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez tygryska:

Ciekawe rzeczy tu piszecie. Nie dalej jak wczoraj kupowałam Viburcol i nikt się o receptę nie pytał – to znaczy, że to jakieś stare zapasy były i że niedługo będą wydawać ten lek tylko na receptę??:Niepewny:

ja zrobilam wielkiie oczy jak od jednej forumki o tym uslyszalam, i faktycznie maz musial po recepte leciec.
Stare zapasy sa bez recepty, nowy viburcol na rp.

Znasz odpowiedź na pytanie: Etyka farmaceuty…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Co można do samolotu?
Witam, niedługo wylatujemy z rodziną na urlop na Kretę. Co można zabrać ze sobą jako bagaż podręczny do samolotu? Czy w bagażu takim, którego nie mamy pod ręką można zabrać
Czytaj dalej
Wiek przedszkolny
Porażka wychowawcza :(
Być może komuś wyda się to błahym problemem, ale mnie to bardzo obeszło..... Moja czterolatka dostała dziś śniadanie, bułeczkę i kakao. Po 3 minutach przychodzi i mówi, że zjadła. Wiedziałam, że na 100%
Czytaj dalej