frustracja mamy dwulatka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)
  • Autor
    Wpisy
  • #115697

    agatakapica

    Witam,
    Jestem Agata-mama dwuletniego Janka.Mieszkamy we Wloszech z mezem Wlochem.Odkad urodzil sie Janek zrezygnowalam z pracy. wychowuje go w zasadzie sama, jako ze maz jest rolnikiem i wsoboty i w niedziele pracuje.Na na pomoc jego rodziny liczyc nie moge z samego juz faktu, ze matka byla przeciwna naszemu slubowi. Mieszkamy od niej ok. 1km i jest to w sasadzie miejsce pracy meza.To wszystko tez sprawia, ze nie jestem w zasadzie zawsze sama, bo odwiedzin rodziny w zasadzie nie ma 2-3 razy do roku.
    Nasze dziecko jest jednym z tych , ktore budzi sympatie i i zauroczenie, jest bardzo wesoly, pogony taki sloneczny bladynek.I taki tez jest.Ja bardzo lubie dzieci i bardzo chcialam miec dziecko. Ale nie wyobrazalm sobie, ze to takie wyczerpujace psychicznie i fizycznie i ze to takie trudne.
    Moj watek dotyczy jednak tego, ze sa rzeczy, ktorych nie chce zrobic ( wylaczenie bajski, oddanie przedmoitu, nie wlaczanie komputera ) i zaczyna strasznie wrzeszczec, rzucac sie, rzucac wszystkim, bic, plakac i nie jestem w stanie go przekonac do czegos innego.Nie da ise wziac na rece, przytulany rzuca sie i wygina. Nawt jesli go zostawie w pokoju i wyjde do drugiego bo nie jestem w stanie tego sluchac -nic sie nie zmienia.Niestety czasem nie wytrzymuje i krzyczycze i mowie mu rzeczy, ktorych sama sie wstydze. ale w koncu sie uspokaja. Tuleze, ja przez pare dni nie moge sobie podarowac, ze stracilam cierpliwosc. Jednak wyrzuty sumienia w niczym mi nie pomagaja…te sytuacje powtarzaja sie i widze, ze Janek bardzo sie do mnie ostatnio przywiazal…nie jestem w stanie od niego prwie ze odejsc. z moimi problemami macierzynskimi zostaje sama, nie mam tu przyjaciol, moja mama nie jest osoba ktorej moge sie zwierzyc a jesli powiem mezowi boje sie, ze kiedys powtorzy to swpjej rodzinie i tesciowej. Bardzo prosze o komentarze, o spojrzenie innymi oczyma.

    #5363727

    goracakawa

    ej..życie po prostu…
    Dasz radę bo musisz i niedługo będzie lepiej.
    Ja też jestem sama, jakoś muszę sobie radzić – łatwo nie jest – tracę cierpliwość , też się wstydzę ale przechodzi.
    Odpuść sobie czasami – po co te nerwy – pomyśl – nic dobrego nie wnoszą.
    Piszę to jako doświadczona mama 9 latka i 1,5 latka.



    #5363728

    k-j

    oj dzieciaki potrafią człowieka z równowagi wyprowadzić
    moja mama zawsze mi powtarza,ze jak juz nie mozesz wytrzymac z dzieckiem zamknij go w łazience przykładowo,niech popłacze,a ty sie uspokój,wtedy jakos tak łatwiej „dojść” do siebie,i jak ja juz nie moge wytrzymac,a krzyki z mojej strony niewiele pomagają,zamykam młodego samego w pokoju,ja wychodze,a ten sie drze….mi po jakis 3-5min przechodzi nerw,i moge sie znów nim zająć.na spokojnie..domyslam sie ze pewnie znajda sie tu mamy co negują takie postepowanie
    ale czasem nie idzie wyrobic z takim rozwrzeszczanym dzieciakiem
    mój zaraz skończy 2lata,chyba przechodzi ten słynny bunt,potrafi sie obudzic i juz sie drzec z byle powodu,ze picie chce mu dac-ten wrzeszczy,pytam sie czy chce sniadanie-ten wrzeszczy…:Boje się:sajgon
    ale wyrosnie z tego,mam nadzieje przynajmniej:Wstyd:

    #5363729

    qr-chuck

    Polecam Ci, dla własnego uspokojenia, poczytać jakieś artykuły o rozwoju dziecka.
    Tak skrótowo, to właśnie 2 latek odkrywa, że jest odrębną jednostką, że może na coś się nie zgodzić, że może o czymś zadecydować. I próbuje na ile może.
    Nie jest to absolutnie skierowane przeciwko Tobie. Poprostu etap rozwoju.
    A co do przywiązania – dwulatek, który zaczyna widzieć siebie jako odrębną jednostkę zauważa, że mama też jest odrębną jednostką i może zniknąć… Więc jej pilnuje ;).

    Trochę „trików” jak zapanować nad małym wyjcem znajdziesz w „Języku dwulatka”. Są pewnie jeszcze inne książki, ale innych nie czytałam…
    No i wsparcie mam z forum, przechodziłyśmy/przechodzimy/będziemy przechodzić to samo :Boje się:

    #5363730

    agatakapica

    Witam,
    Dziekuje za kontakt. To fakt, jestesmy tylko i az ludzmi. Zawsze jednak mam obawe, ze to moje reagowanie zloscia zostawi zly slad w dziecku lub, ze on poprostu przejmnie taki sposob zachowywania sie. Mozliwe, ze jestesmy na sobie bardzo skoncentrowani bo jestesmy zawsze sami. Zyjac w obcym kraju zawsze czuje sie pewne wyobcowanie.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Agata

    #5363731

    olenka

    Rozumiem cię, też mam dwulatka, też czasem nie wytrzymuję a jak mi się jeszcze dziewięciomiesięczna córeczka rozwrzeszczy t mam ochotę krzyczeć razem z nimi. Raz nawet tak sobie wrzasnęłam nie że na nich tyko takie głośne AAAAAAAAAAAAAAaa żeby sobie ulżyć ale nie polecam – wystraszyli się czasami krzyknę w poduszkę jak nie mam siły. W domu z maluchami jest ciężej niż się ludziom wydaje.
    Ale tu są same mamy, każda z nas jest winne sytuacji ale i tak te same problemy nikogo nie obejdą (frustracja, strach, utrata cierpliwości i wyrzuty sumienia) nie zapominaj o pozytywach (jak dziecko rzuca ci się na szyję, jak rano wita cię uśmiechem) i nie wymagaj od siebie za wiele nikt nie jest idealny, wszystkie popełniamy błędy Super Mama nie istnieje.



    #5363732

    mimi

    Mój jest z tak zwanych grzecznych dzieci a i jemu zdarzają sie napady zlości…bicia…krzyków i płaczu z niczego… nazywa się to
    ponoć buntem dwulatka….

    Trzeba to przejść i dać radę :Przytulam:

    Ja zauważyłam że po takich drażliwych dniach uczy się jakichś nowych umiejętności lub nowego słowa a więc może tak się mózg rozwija i mały człowiek z tym rady sobie nie może dac i dlatego reaguje rozdrażnieniem….

    Jesteśmy tutaj i możesz pisać i w miarę możliwości coś doradzimy 🙂

    #5363733

    salsa-salsa

    Zamieszczone przez agatakapica
    Witam,
    Dziekuje za kontakt. To fakt, jestesmy tylko i az ludzmi. Zawsze jednak mam obawe, ze to moje reagowanie zloscia zostawi zly slad w dziecku lub, ze on poprostu przejmnie taki sposob zachowywania sie. Mozliwe, ze jestesmy na sobie bardzo skoncentrowani bo jestesmy zawsze sami. Zyjac w obcym kraju zawsze czuje sie pewne wyobcowanie.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Agata

    ja nie pocieszę bo tak właśnie może być,słyszałaś kiedyś że gdy mama jest szczęśliwa to i dziecko jest ? 🙂 dzieci naśladują najbliże mu osoby bo świadomie czy też nie uczysz go że na jego złości trzeba tak reagować a nie inaczej i on tak może potem reagować na złości i niezadowolenie innych

    Jeśli na jego krzyki i akcje typu bicie będziesz reagowała stanowczo a zarazem z opanowaniem będzie dobrze i wydaje mi się że w takim stanie trzeba przetrwać ten bunt dwulatka :Hyhy: :Śmiech:

    #5363734

    mimbla

    Mój syn zbliża się już do trzech latek a końca jego buntu dwulatka nie widać. Robi się coraz gorszy i nie słucha już nikogo. Wykańcza to psychicznie, w naszym przypadku nie pomaga ani stanowczość ani pobłażliwość, ani krzyk ani tłumaczenie ani olewanie go jak wrzeszczy lub rozrabia. Ostatnio do szewskiej pasji doprowadza mnie jazda naszym cudownym MPK. Dojeżdżamy nim do przedszkola i sklepów. Młody uparł się ze musi oblizać dosłownie wszystkie szyby, siedzenia, drążki i uchwyty, ucieka z wózka i z kolan. Wszystkie „panie” tylko patrzą krzywo jak krzyknę lub zabieram mu rączki z buzi. Już nie wyrabiam. ta frustracja doprowadzi mnie chyba do psychiatryka 🙁
    Bunty dwulatka to chyba nie trafiona nazwa, ciekawe ile to jeszcze potrwa?

    A wogóle zastanawiam się czy to jest bunt czy może moje dziecko po prostu z natury jest złe?

    #5363735

    gobin

    Zamieszczone przez Mimbla.
    Mój syn zbliża się już do trzech latek a końca jego buntu dwulatka nie widać. Robi się coraz gorszy i nie słucha już nikogo. Wykańcza to psychicznie, w naszym przypadku nie pomaga ani stanowczość ani pobłażliwość, ani krzyk ani tłumaczenie ani olewanie go jak wrzeszczy lub rozrabia. Ostatnio do szewskiej pasji doprowadza mnie jazda naszym cudownym MPK. Dojeżdżamy nim do przedszkola i sklepów. Młody uparł się ze musi oblizać dosłownie wszystkie szyby, siedzenia, drążki i uchwyty, ucieka z wózka i z kolan. Wszystkie „panie” tylko patrzą krzywo jak krzyknę lub zabieram mu rączki z buzi. Już nie wyrabiam. ta frustracja doprowadzi mnie chyba do psychiatryka 🙁
    Bunty dwulatka to chyba nie trafiona nazwa, ciekawe ile to jeszcze potrwa?

    A wogóle zastanawiam się czy to jest bunt czy może moje dziecko po prostu z natury jest złe?

    dziecko nie jest złe, przecież to część was a wy chyba źli nie jesteście?
    Mimbla co do lizania wszystkiego absolutnie musisz być na NIE, tutaj to konsekwencja chyba i tyle. A jak patrzą inne panie to bym się nie przejmowała. Sebek miał w swoim wczesnym wieku czasem manię kładzenia się na chodniku, trawie i wył bo coś tam było nie tak, jak było to na ulicy brałam za chabety stawiałam na chodniku i czekałam aż mu przejdzie. Mina przechodniów bez cenna. Kiedyś pani chciała mi „pomóc” i stanęła i mówi ale jesteś brzydki, fuj. Na co nie wytrzymałam a pani rano zaglądała do lustra? Pani o mało nie padła trupem. Nie znoszę komentarzy i wtrącania sie jak się nie prosi.
    Ale tu nie o mnie, chyba tylko konsekwencje i konsekwencja.
    W przedszkolu też tak sie zachowuje ? Bo może to odreagowanie? w przedszkolu jest grzeczny, podporządkowany a w domu wręcz przeciwnie



    #5363736

    mimbla

    W przedszkolu też jest niegrzeczny choć dużo grzeczniejszy niż w domu. Nadrabia swym urokiem bo zawsze wszystkie panie są w nim szaleńczo zakochane, taki to już typ przesłodkiego urwisa. Ja już się nie nadaję na jego sztuczki ale wszyscy wkoło niestety dają, na wszystko mu wszyscy pozwalają. Ostatnio podczas wizyty u dziadków pozwolili mu na bujanie żyrandolami :Boje się: W całym mieszkaniu się bujały wszyscy go podsadzali do góry mimo moich sprzeciwów. I co? Młody teraz buja mi wszystkimi lampami, wspina się na meble, zbił mi już jedną lampę. A jak nie pozwalam to jest krzyk i odbija mu palemka. Nie da się nie krzyczeć.
    Strasznie trudno pozbyć się u niego złych nawyków a najgorszy jest wśród obcych i w ogóle przy jakiejkolwiek publiczności. Doskonale wie że nie mogę krzyknąć czy zastosować jakiejkolwiek kary bo zaraz wszyscy stają w jego obronie a ja jestem tą ZŁĄ.

    #5363737

    agatakapica

    Witam,
    A czy zachowuje sie tak tylko wobec Ciebie? czy i przy tacie nic sie nie zmnienia? Moj Janek np czesto slucha lepiej taty nie jeden raz, kiedy mimo moich bardziej spokojnych napomnien nie reagowal a na jego jeden czy dwa mocne i powazne upomnienie – ustapil. Nie wiem czy to nie jest kwestia glosu – niski, wolny i stanowczy ton. Juz jako niemowlak pamietam jak wybudzal sie w dzien i plakal gdy uslyszal jego glos. Powiem szczerze, ze gdy moj synek cos chce np. ogladac kolejna bajke a ja mpwie, ze nie wiec zaczyna krzyczec i cale te historie – wtedy wychodze do drugiego pokoju nic nie mowiac i albo wracam jak skonczy sie lament i zaczynamy jakas zabawe albo ON SAM PRZYCHODZI DO MNIE. To ostatnie to nie zarty – jesli chcesz aby dziecko do ciebie przychodzilo – to nie lec, nie chodz za nim zawsze i wszedzie tylko bez slow poczekaj, jesli oczywiscie nie ma zadnego zagrozenia, i mozna na to sobie pozwolic. Sproboj to wyprobowac w mozliwych sytuacjach i warunkach. Zrob swoje i nic wiecej nie mow.Pozdrawiam,
    Agata



    #5363738

    mimbla

    Przy tacie to jest dopiero szaleństwo. Moim zdaniem to właśnie ojciec go tak zepsuł i teściowie bo mu na wszystko pozwalają. Choć teraz mąż już widzi że rzeczywiście gdzieś popełniliśmy błąd bo jego zachowanie jest nie do wytrzymania. Już na mniej mu pozwala ale nadal nie krzyknie ani go nie ukarze, bo od tego jestem ja.

    #5363739

    gobin

    Zamieszczone przez Mimbla.
    W przedszkolu też jest niegrzeczny choć dużo grzeczniejszy niż w domu. Nadrabia swym urokiem bo zawsze wszystkie panie są w nim szaleńczo zakochane, taki to już typ przesłodkiego urwisa. Ja już się nie nadaję na jego sztuczki ale wszyscy wkoło niestety dają, na wszystko mu wszyscy pozwalają. Ostatnio podczas wizyty u dziadków pozwolili mu na bujanie żyrandolami :Boje się: W całym mieszkaniu się bujały wszyscy go podsadzali do góry mimo moich sprzeciwów. I co? Młody teraz buja mi wszystkimi lampami, wspina się na meble, zbił mi już jedną lampę. A jak nie pozwalam to jest krzyk i odbija mu palemka. Nie da się nie krzyczeć.
    Strasznie trudno pozbyć się u niego złych nawyków a najgorszy jest wśród obcych i w ogóle przy jakiejkolwiek publiczności. Doskonale wie że nie mogę krzyknąć czy zastosować jakiejkolwiek kary bo zaraz wszyscy stają w jego obronie a ja jestem tą ZŁĄ.tego nie rozumiem, ja daję karę lub zwracam uwagę niezależnie gdzie jestem jak trzeba podnoszę głos. I lata mi co sobie ktoś pomyśli. I w obronie to mogą sobie stawać jak przysposobią dziecko. To jest twój syn i ty decydujesz co może a co nie. I moim zdaniem to najlepsza metoda by mieć spokój

    Zamieszczone przez Mimbla.
    Przy tacie to jest dopiero szaleństwo. Moim zdaniem to właśnie ojciec go tak zepsuł i teściowie bo mu na wszystko pozwalają. Choć teraz mąż już widzi że rzeczywiście gdzieś popełniliśmy błąd bo jego zachowanie jest nie do wytrzymania. Już na mniej mu pozwala ale nadal nie krzyknie ani go nie ukarze, bo od tego jestem ja.

    tutaj nie syna jest problem tylko dorosłych. Dziecko robi to na co mu się pozwala a potem sobie poszerza zakres robienia na złość.
    Mimbla ja radzę być bardziej stanowcza do dorosłych i więcej asertywności. Wiem o czym piszesz bo w rodzinie mojego M, nasz syn jest bóstwem i pewnie jak by powiedział babci by nasrała na środku pokoju to to zrobi. Ile się na kłóciłam – w grzeczny sposób żeby nie było :Fiu fiu: – to głowa mała. Na początku każda wizyta kończyła się moim wyczerpaniem fizycznym i psychiczny. Wiąże się to też z tym że ja dość bacznie kontroluję wizyty rodzinne. Sebek nauczony – ma 5 lat – że co ja powiem czy tata to ma rację bytu. Jak zabraniamy to babcie, ciocie moga cichaczem coś dawać, a on przyjdzie i mi powie.
    Jak będziesz pozwalała dalej psuć swoje dziecko przez innych to przestaniesz lubić swojego syna. A dzieci jak to dzieci wykorzystują gdzie mogą.
    Skoro tobie się nie podobało machanie żyrandolami to ja bym zabrała juniora i powiedziała że tak sie nie robi jak mają ochotę bujać żyrandole to niech sami to robią.

    Może jestem matka hitler, ale mam ustalone zasady, czasem dosyć spieram się z moim partnerem bo on jest bardziej pobłażliwy ja nie – chociaż powinnam czasem ustąpić – w sytuacjach jakiś konfliktowych stajemy w jednym szeregu.

    #5363740

    hamasz

    Mimbla ja bym nastraszyła rodzinę (babcię/ciocię) że jak jeszcze raz podważą twoje zdanie to ograniczysz wizyty do min swoje u nich i ich u siebie a jak to nie pomoże to w ogóle przestaniesz przychodzić. Nie może być tak że inni dorośli podważają twoje zdanie jako matki do syna.
    Moja córka za niedługo 2l i też ma fochy ostatnio często ale ja się nauczyłam być głucha na jej i moich chłopców wrzaski/fochy,przeważnie jest o coś co nie dostanie ale jak mówię nie to nie i może wrzeszczeć nawet 3h mnie to nie rusza,a na dworze ile razy wrzeszczała ale mnie jeszcze nikt nie zaczepił z pytaniem czemu wrzeszczy itp.
    Wydaje mi się że trzeba się nauczyć być głuchym na te histerie w tedy to wszystko przetrwamy nie jeden bunt bo nie jeden będzie.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close