FURIE, NAPADY ZŁOŚCI U 9 LATKA

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)
  • Autor
    Wpisy
  • #115382

    gosia12345678910

    Proszę doradzce co robić bo już nie mam sił
    Mój 9 letni syn od roku ma straszne napady złości, jak coś nie idzie po jego myśli zaczyna tak sie drzeć , kopac we wszystko co popadnie. Nawet jak idziemy na miasto na zakupy, jak cos nie jest po jego myśli zaczyna wpadac w szał- zaczyna wrzeszczec, ludzie sie na nas patrzą co sie dzieje a ja nie umie go uspokoic. Wygląda to strasznie, 9 -latek wpadający w szał. Jestem już bezradna nie wiem jak go uspokoić. Może któraś z was też miała taki problem.

    #5303125

    smoki

    A tak jakoś teraz mu się zaczęło, czy zawsze tak było?

    Hm 9 latki zwykle już umieją trochę panować nad swoimi emocjami. Nie mówię, że cały czas, bo mój Dawid też potrafi się np rozpłakać, ale generalnie sobie radzi.



    #5303126

    gosia12345678910

    generalnie zawsze wszystko wymuszał płaczek ale teraz przechodzi już wszystkie swoje granice

    #5303127

    smoki

    Gosiu, skoro on tak od dawna nauczył się funkcjonować, to nie dziwi mnie, że nie przeszło samo z siebie z wiekiem.

    Bardzo dobrze, że o tym piszesz, że chcesz coś zrobić, bo teraz to już naprawdę ostatni dzwonek. O ile dla 9 latka jesteś jeszcze autorytetem, tak za kilka lat on po prostu wymusiłby coś na Tobie siłą, albo wyszedł strzelając drzwiami.

    Przygotuj sobie jasny plan np na co Twój syn może zareagować histerią i jak na to zareagujesz.

    Nie unikaj sytuacji, które wywołują bunt.

    Mów prosto i jasno, nie „jesteś niegrzeczny” tylko „kopanie jest złe”, „nie kop mnie”.

    Nie oszukuj, czyli nie „nie kupię bo nie mam pieniędzy” tylko „nie widzę potrzeby Ci tego kupować”.

    Bądź KONSEKWENTNA i nie ulegaj. Teraz będziesz potrzebowała dużo więcej czasu niż matki 4 czy 6 latków, zanim zobaczysz efekty.

    Jeszcze raz powiem: bądź konsekwentna. Przykłady mojego domu:
    Syn nie chce jeść tego co przygotowałam – niech sam sobie przygotuje np kolacje, a do tego czasu jest głodny (nie dostaje batonika itp)
    Syn upiera się, ze nie będzie ze mną chodził po sklepach żeby kupić kurtkę zimową – robi się zimno i ma zakaz wychodzenia na podwórko, aż znajdę czas na zakupy (a nie prędko to nastąpi :Fiu fiu:)
    Pomagam synowi w lekcjach i widzę fochy i łaskę, że ze mną siedzi – niech radzi sobie sam.

    Staraj się nie tyle karać syna ile pokazywać mu naturalne konsekwencje jego działania. Tak jak z tą moją kurtką zimową. Kary nie było, nie krzyczałam, nie robiłam wymówek, ale jak śnieg spadł to rozłożyłam ręce i przypomniałam, że ja proponowałam zakup :Hyhy:

    Staraj się pokazywać, że w rodzinie trzeba o siebie dbać.

    9 latek to mądry człowiek. Będzie dobrze. Trzymam za Ciebie kciuki:Kciuki:

    #5303128

    gosia12345678910

    Dzięki Smoki, nie wpadłam na to żeby w podobne sposoby pokazać mu konsekwencje jego działania. Od dziś wcielam podane rady w czyn. Zobaczymy efekty. Chociaż czasami wydaje mi się ze ma troche z ADHD. Ale od czego zacząć zeby to dokładnie zbadać to nie wiem.

    #5303129

    ulaluki

    Zamieszczone przez smoki
    o

    Staraj się nie tyle karać syna ile pokazywać mu naturalne konsekwencje jego działania. Tak jak z tą moją kurtką zimową. Kary nie było, nie krzyczałam, nie robiłam wymówek, ale jak śnieg spadł to rozłożyłam ręce i przypomniałam, że ja proponowałam zakup :Hyhy:

    Niby tak, ale jak ty idziesz do pracy, dziecko do szkoły, to też go puszczasz bez kurtki?
    Załóżmy nie chce dziecko ubrać się rano, ja do pracy, dziecko do szkoły na czas i co wtedy?

    Generalnie podpisuję się pod tym co napisałaś, tylko chce powiedzieć, że nie zawsze da się konsekwencją a nie karą jakiś problem rozwiązać.
    Z jedzeniem również.
    Konrad pójdzie bez jedzenia na zasadzie: zjesz co ci naszykowałam, a jak nie to nic.
    Nie je w szkole czasem nic, jest przez 8 godzin głodny, jeśli by nie dostał co nie lubi to by w dzień w dzień nic nie jadł.
    Trochę trzeba indywidualnie do każdego stosować konsekwencje



    #5303130

    gosia12345678910

    moje dziecko tez jak sie uprze ze nie bedzie jesc rano to niestety też do szkoły potrafi iść głodne, ale mimo to spróbuje wcielić ten plan w życie, ostatnio własnie zrobił mi cyrk na mieście bo on nie będzie kupował tenisówek do szkoły bo nie ma na to siły. Miałam w zasadzie iść sama po te trampki ale faktycznie zrobie metodą konsekwencji. Nie kupie trampek, jak narazie

    Mama Krzysia 9lat, Kingi 5 lat

    #5303131

    smoki

    Zamieszczone przez ulaluki
    Niby tak, ale jak ty idziesz do pracy, dziecko do szkoły, to też go puszczasz bez kurtki?
    Załóżmy nie chce dziecko ubrać się rano, ja do pracy, dziecko do szkoły na czas i co wtedy?

    Generalnie podpisuję się pod tym co napisałaś, tylko chce powiedzieć, że nie zawsze da się konsekwencją a nie karą jakiś problem rozwiązać.
    Z jedzeniem również.
    Konrad pójdzie bez jedzenia na zasadzie: zjesz co ci naszykowałam, a jak nie to nic.
    Nie je w szkole czasem nic, jest przez 8 godzin głodny, jeśli by nie dostał co nie lubi to by w dzień w dzień nic nie jadł.
    Trochę trzeba indywidualnie do każdego stosować konsekwencje

    Dlatego pisałam, że to przykłady z mojego podwórka 🙂

    Czy puściłabym do szkoły w cienkiej kurtce? – TAK. Na wycieczkę nie, ale do szkoły (z pełną świadomością choroby) puściłabym. Dawid kłócił się ze mną okropnie o czapkę w zimie. Chyba -15 było. Uznałam, że jak będę walczyć to i tak ją ściągnie jak tylko będzie mógł. 3 dni chodził z gołą głową, a potem chorował ponad tydzień. Trzecia klasa=makabrycznie dużo zaległości do odrabiania, a i samo chorowanie miłe nie jest. Chyba nie muszę mówić, że teraz sam chce nosić czapkę na mrozie?:Hyhy: Poznał konsekwencje i wie, że to nie jest zrzędzenie mamy ale natura rzeczy. 9 latek to naprawdę mądry człowiek.

    W sprawach jedzenia się nie wypowiem, bo różnie to u mnie bywa. W każdym razie jakieś 3 miesiące temu starszak marudził „ZNOWU te kanapki….” i łaskę robił jedząc godzinę. Kanapki nie były problemem, bo gdyby była np jajecznica czy parówki to usłyszałabym to samo.Po tygodniu wymiękłam, otworzyłam kubeł na śmieci i nie patrząc na okrzyk przerażenia dziecka wywaliłam śniadanie. Oświadczyłam też, że nie zamierzam marnować ani czasu ani jedzenia i kolacje robi sobie sam. O dziwo przygotował identyczne kanapki:Fiu fiu: Nie wiem co bym zrobiła, jakby moje dziecko nie jadło nic. Najdłużej nie jadło 2 dni, na wakacjach all inc, bo nie było na stołach tego co lubi. 3 dnia jadł i każdego kolejnego też. Potem okazało się, że sporo tych potraw polubił na stałe.

    Gdyby 9 latek nie chciał iść ze mną rano, po prostu zostałby w domu, a ja wpisałabym w dzienniczek dlaczego dziecka nie ma. Znam moje dziecko i wiem, że prędzej spaliłby się ze wstydu niż dopuścił po raz drugi do takiej sytuacji. Na kilka godzin zostawał już sam w domu, więc to też nie problem.

    Ja mam po prostu duże dziecko i nie pracuję 8 godzin, więc jest mi łatwo.

    #5303132

    ulaluki

    Smoki, ja jak najbardziej się zgadzam, tylko czasem nie mam wyjścia i ustępuję.
    Zwłaszcza rano, kiedy bliźniaki się nie chcą ubrać a mi się śpieszy i ich ubieram albo stosuję pewne tricki:)
    Wiem, ze robię błąd, ale nie mogę pozwolić sobie na spóźnienie do pracy.
    No to ja jestem cieńki bolek;), nie wypuściłabym bez czapki w mróz.

    Aczkolwiek jestem wielką zwolenniczką metod, o których piszesz, tylko przegrywam czasem z różnymi okolicznościami, no i chyba aż tak radykalna nie jestem.

    #5303133

    smoki

    Zamieszczone przez ulaluki
    Smoki, ja jak najbardziej się zgadzam, tylko czasem nie mam wyjścia i ustępuję.
    Zwłaszcza rano, kiedy bliźniaki się nie chcą ubrać a mi się śpieszy i ich ubieram albo stosuję pewne tricki:)
    Wiem, ze robię błąd, ale nie mogę pozwolić sobie na spóźnienie do pracy.
    No to ja jestem cieńki bolek;), nie wypuściłabym bez czapki w mróz.

    Aczkolwiek jestem wielką zwolenniczką metod, o których piszesz, tylko przegrywam czasem z różnymi okolicznościami, no i chyba aż tak radykalna nie jestem.

    Wiesz, tak sobie myślę, że przy bliźniakach moje zasady wzięły by w łeb:Fiu fiu::Fiu fiu: To co robisz to nie błąd, to instynkt przetrwania 😉



    #5303134

    ulaluki

    Zamieszczone przez smoki
    Wiesz, tak sobie myślę, że przy bliźniakach moje zasady wzięły by w łeb:Fiu fiu::Fiu fiu: To co robisz to nie błąd, to instynkt przetrwania 😉

    🙂

    Bliźniaki sami to pestka, z natury są bardzo grzeczi natomiast razem we trzech ze starszym:Strach:
    Szkoła przetrwania to fakt:)

    Generalnie teraz jak mam wakacje, więcej czasu i cierpliwości do nich jest o niebo lepiej.

    #5303135

    kas

    Zamieszczone przez ulaluki
    Załóżmy nie chce dziecko ubrać się rano, ja do pracy, dziecko do szkoły na czas i co wtedy?

    Tymek był wprawdzie młodszy, bo działo się to w przedszkolu, ale ja go w piżamie zawinęłam w koc (zima była) i drącego się wsadziłam do samochodu (mamy garaż). W samochodzie zmiękł i się szybciutko ubrał. Taka akcja zdarzyła się dwa razy, w odstępie miesiąca/dwóch i nigdy więcej się nie powtórzyła. Z dziewięciolatkiem by się pewnie nie udało choćby dlatego, że bym go nie wyniosła z domu. Jakby mi Zu (dziewięciolatka) taką awanturę zrobiła to zostawiłabym ją w domu i wyszła do pracy kontaktując się z nią za jakiś czas…



    #5303136

    karolinaj

    Oj tak, ja też sie nauczyłam, że Wiki nauczę wielu rzeczy przez konsekwencje. Otóż jak młoda oświadczyła mi, że nie będzie czytać książki bo czytanie jest głupie, to sama musiala napisac w lekturniku oto taką informację dla wychowawczyni” w tym miesiącu nie przeczytałam książki, ponieważ cztanie jest głupie”. Pani to przeczytała porozmawiala sobie z Wikunią i juz nie ma problemu;)

    Uważam, że czasami nasze gadanie jest zbędne, muszą poczuc na własnej skórze konsekwencje swoich decyzjii i upartości.

    #5303137

    hamasz

    Też stosuję takie metody nawet z jedzeniem np jak mój młodszy syn nie chce obiadu bo nie lubi to zabieram talerz i wynoszę do kuchni tam sobie stoi,do kolacji nic nie dostaje do jedzenia jedynie jak zgłodnieje ten obiad może sobie zjeść,albo jak ne chce sie ubierać a ja muszę wyjść zawsze mu mowię że tak jak stoi (w majtkach i koszulce ) tak go wystawię na klatkę i tak będzie ze mną szedł,po tym zawsze się ubiera bo wie że jestem w stanie to zrobić.
    Miałam kiedyś taką sytuację z starszakiem miał z 7l i on wieczny problem z lekcjami i zawsze straszył że się spakuje i wyprowadzi do babci,pewnego dnia jak tak powiedział poszłam po plecak i go spakowałam i mu powiedziałam idź,do dziś spokój 🙂
    Do dziś mam co chwile jakieś akcje bo syn Adhd więc konsekwecja u mnie jest potrzebna a zarazem aby zrozumiał swoje czyny/zachowanie.

    #5303138

    kas

    Zamieszczone przez hamasz
    Też stosuję takie metody nawet z jedzeniem np jak mój młodszy syn nie chce obiadu bo nie lubi to zabieram talerz

    Z resztą się zgadzam, ale tu mam wątpliwości. Bo ja też nie wszystko lubię. I nie widzę powodu, żeby wmuszać w dziecko coś czego ewidentnie nie lubi poza lekami. Nie toleruję tylko zmiany zdania – wczoraj lubiłem, a dziś nie, albo gdy poprosi o coś, a potem mu się odechce. No i namawiam do próbowania nowych potraw.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close