Gdyby głupota….

umiała latać… , nie musiałabym jeździć samochodem:).
Pojechałam na wieś z dziećmi.
Mój brat lubi coś zawsze pogrzebać w samochodzie.
Zaciągnął mi ręczny. Słusznie, dużo dzieci plącze się:).
Ja w ogóle nie używam ręcznego. Tak mnie na kursie uczyli, w co nie może uwierzyć mój mąż.
Zatem, dzieci zapakowane w samochód, jadę.
Gdzieżbym wpadła, ze hamulec ręczny trzeba spuścić:o
Dojechałam do Lublina, hamulec nożny przestał działać, a właściwie ledwo działał. Ledwo dojechałam bez stłuczki, zaparkowałam, na chodniku, nie było pieszych.
Szczęściem wszystko dobrze się skończyło.
Kierowcą jestem od pół roku i to sporadycznym
A jakie są wasze wpadki samochodowe?

59 odpowiedzi na pytanie: Gdyby głupota….

smoki Dodane ponad rok temu,

Nie śmierdziało? Nie pokazywali Ci, że dymi? Za mną tak kiedyś facet jechał, żeby mi powiedzieć o dymie.

Dodane ponad rok temu,

Ja miałam wczoraj wypadek.
Lewy, najszybszy pas, droga przelotowa…. samochód przede mną się zatrzymał, a ja nie 😉

Teraz jeżdżę rowerem!
Ależ cudownie!
A jak nogi pracują…!
Dziecię woże za sobą w takiej rynience i jest super!

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:Nie śmierdziało? Nie pokazywali Ci, że dymi? Za mną tak kiedyś facet jechał, żeby mi powiedzieć o dymie.

Nie czułam, że śmierdzi. Nie wiedziałam, że dymi, nikt też nie dał mi znać.
Wiele samochodów przejeżdżało, wyprzedzało mnie, nikt nie sygnalizował.
Je jeżdże dosyć wolno, ostrożnie, może to miało znaczenie?!
Może nie dymiło?
Fakt, że ręczny nie był do końca zaciągnięty.

gutek Dodane ponad rok temu,

Ha! to jeszcze nic 😀
Tydzień po odebraniu prawka jadę sobie, jadę i nagle huk, dym… Zjeżdżam na stację , otwieram maskę … i widzę rozwalony zbiorniczek od płynu chłodniczego 😮 A mąż mówił – dolej płynu, dolej płynu…

Na ręcznym tez jeździłam, ale na szczęście się w porę zorientowałam.

Cofając uderzyłam w nowiutką Toyotę – na szczęście powypadkową, więc moje wgniecenie poszło na karb wcześniejszej stłuczki
(jak dobrze mieć hak:), dzięki temu na moim autku nie ma śladu)

Rozwaliłam sobie bramę wjazdową (jeszcze raz dziękuję za hak :D)

Dzisiaj dowiedziałam sie , że tetetka ma lepsze hamulce niż mój peżocik 😛 Centymetra brakło… ufff

Dużo tego. Czasami się zastanawiam jakim cudem ja prawko dostałam.

Na szczęście ofiar w ludziach brak (tfu, tfu oby tak zostało)

EDIT.
Miałam tez taką sytuację:
[Zobacz stronę]
Do tej pory nie wiem czy ze swojej winy czy nie. Nawet kumpel z drogówki nie potrafił mi dać jednoznacznej odpowiedzi.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez duszencja:Ja miałam wczoraj wypadek.
Lewy, najszybszy pas, droga przelotowa…. samochód przede mną się zatrzymał, a ja nie 😉

Teraz jeżdżę rowerem!
Ależ cudownie!
A jak nogi pracują…!
Dziecię woże za sobą w takiej rynience i jest super!

:D:D:D

Nie zmieszczę na rowerze trzech:)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Agatek20:Ha! to jeszcze nic 😀
Tydzień po odebraniu prawka jadę sobie, jadę i nagle huk, dym… Zjeżdżam na stację , otwieram maskę … i widzę rozwalony zbiorniczek od płynu chłodniczego 😮 A mąż mówił – dolej płynu, dolej płynu…

Na ręcznym tez jeździłam, ale na szczęście się w porę zorientowałam.

Cofając uderzyłam w nowiutką Toyotę – na szczęście powypadkową, więc moje wgniecenie poszło na karb wcześniejszej stłuczki
(jak dobrze mieć hak:), dzięki temu na moim autku nie ma śladu)

Rozwaliłam sobie bramę wjazdową (jeszcze raz dziękuję za hak :D)

Dzisiaj dowiedziałam sie , że tetetka ma lepsze hamulce niż mój peżocik 😛 Centymetra brakło… ufff

Dużo tego. Czasami się zastanawiam jakim cudem ja prawko dostałam.

Na szczęście ofiar w ludziach brak (tfu, tfu oby tak zostało)
A mąż nie krzyczy?:)
Ja, przy wyjeździe z parkingu zahaczyłam inny samochód.
No i raz nieświadomie wymusiłam pierwszeństwo, a facet stanął specjalnie, że by się na mnie drzeć:)

beamama Dodane ponad rok temu,

O rety! Właśnie robię prawko, muszę się bardziej przyłożyć 😉

an-ki Dodane ponad rok temu,

Hehe, pamiętam jak oderałam służbowe autko (z cinquecento przesiadałam się wtedy na yariskę) i tak podniecona wracała do Krakowa z Torunia. Pod Łodzią zatrzymał mnie patrol policyjny, że niedość ze jadę na postojówkach to jeszcze na jednej, bo druga spalona :-). No ale Pan władza zrozumiał moja sytuację i puscił po pouczeniu.
A z mniej miłych – ruszałam na skrzyzowaniu, przede mną pan nagle zahamował – ja nie – Pan za mna też nie 😛
Miałam autko z przodu i z tyłu zniszczone – byłam tedy w 6 tym tygodniu ciąży – jak teraz o tym myślę to cud że nic sie nie stało.
Prawo jazdy mam od 10 lat – “zawodowo” jeżdżę od 2004 r. – w sumie obyło się bez wiekszych wpadek. (I oby tak zostało)

gosiag Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:A jakie są wasze wpadki samochodowe?

To ja się “pochwalę”: Już dobrych parę lat temu jeździłam maluchem… W pewnym momencie poczułam jakiś trzask i nagle samochód stracił prędkość i ‘ściągało’ go na jedną stonę. Na dodatek cały kokpit latał (nie widzieć czemu ;)) No cóż, do pracy trzeba dojechać – prędkość nie wiecej niż 40 km/h telepie i ściąga jak cholera. (aż mi wstyd jak to teraz piszę 😮 ) Jedną ręką dociskałam cały kokpit (latał) drugą kierownicę żeby nie zjechać z ‘prostej’ i nie dokapowałam, że coś nie tak… Widziałam, że machają, że swiatłami mrugają, ale ja musze do pracy wiec co mi tam… W końcu – po 4 km takiej jazdy nie dalam fizycznie rady dalej i okazało się że… ‘złapałam gume’ a że długo jeszcze jechałam to… nie tylko dętka, ale cała opona jak szmata rozszarpana a felga powyginana – myślałam, że mnie ojciec zabije (od niego samochód) Jak dziś o tym pomyślę to mi się w głowie nie mieści że taka głupia byłam 😉

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez GosiaG:To ja się “pochwalę”: Już dobrych parę lat temu jeżdziłam maluchem… W pewnym momencie poczułam jakiś trzask i nagle samochód stracił prędkość i ‘ściągało’ go na jedną stonę. Na dodatek cały kokpit latał (nie widzieć czemu ;)) No cóż, do pracy trzeba dojechać – prędkość nie wiećej niż 40 km/h telepie i ściąga jak cholera. (aż mi wstyd jak to teraz piszę 😮 ) Jedną ręką dociskałam cały kokpit (latał) drugą kierownicę żeby nie zjechać z ‘prostej’ i nie dokapowałam, że coś nie tak… Widziałam, że machają, że swiatłami mrugają, ale ja musze do pracy wiec co mi tam… W końcu – po 4 km takiej jazdy nie dalam rady dalej i okazało się że… ‘złapałam gume’ a że długo jeszcze jechałam to… nie tylko dętka, ale cała opona jak szmata rozszarpana a relga powyginana – myślałam, że mnie ojciec zabije (od niego samochód) Jak dziś o tym pomyślę to mi się w głowie nie mieści że taka głupia byłam 😉

:D.
A tam głupia, niedoświadczona:)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez An_ki:Hehe, pamiętam jak oderałam służbowe autko (z cinquecento przesiadałam się wtedy na yariskę) i tak podniecona wracała do Krakowa z Torunia. Pod Łodzią zatrzymał mnie patrol policyjny, że niedość ze jadę na postojówkach to jeszcze na jednej, bo druga spalona :-). No ale Pan władza zrozumiał moja sytuację i puscił po pouczeniu.
A z mniej miłych – ruszałam na skrzyzowaniu, przede mną pan nagle zahamował – ja nie – Pan za mna też nie 😛
Miałam autko z przodu i z tyłu zniszczone – byłam tedy w 6 tym tygodniu ciąży – jak teraz o tym myślę to cud że nic sie nie stało.
Prawo jazdy mam od 10 lat – “zawodowo” jeżdżę od 2004 r. – w sumie obyło się bez wiekszych wpadek. (I oby tak zostało)

Ja zawsze tak myślę, nieważny samochód, ważne żeby krzywda nikomu się nie stała.
Dzisiaj nie bardzo mnie przejęło to, że samochód mógł się zepsuć, tylko te hamulce nożne… . Mało nie stuknęłam faceta z przodu, na światłach

Dodane ponad rok temu,

Mam prawko od ’98 i tylko jeden wjazd w “zadek” skody, na szczęście tak słaby,że śladu nie było…i oby tak zostało:D
…nie czułaś, że autko muli na ręcznym?;)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Vala:Mam prawko od ’98 i tylko jeden wjazd w “zadek” skody, na szczęście tak słaby,że śladu nie było…i oby tak zostało:D
…nie czułaś, że autko muli na ręcznym?;)

Ktoś mnie już o to pytam. Nie za bardzo:)
Ręczny był do połowy zaciągnięty, może dlatego?
Wiesz, nawet jakbym poczuła, to i tak bym pewnie przyczyny nie znalazła.:D
Od początku mojej przygody z samochodem, nigdy nie używałam ręcznego. Dlatego o nim zapomniałam. Przecież na światłach mogłam z niego skorzystać, skoro nożny zawiódł.
No nie pomyslałam:)
{Przecież dioda świeciła, ale jakoś nic nie było w stanie złamać mojej głupoty:)

grazyna-z Dodane ponad rok temu,

Hmm
Ja też niedługo po zrobieniu prawka, maluszkiem jechałam, złapałam gumę. Zjechałam wyjęłam podnośnik i pierwszy raz w życiu za zmienianie koła się wzięłam. Podnośnik jakiś dziwny był, namęczyłam się nakręciłam, ale koło zmieniłam. Gdy opuściłam i zdjęłam podnośnik, okazało się że czały bok nim obdrapałam. Maluch był mój, nikt na mnie nie krzyczał, a ja stwierdziłam że nauka kosztuje 😀

ciapa Dodane ponad rok temu,

Nie wiem czy ktoś Cie pobije 😀
Miałam jeden incydent jak dwa dni po otrzymaniu prawka nie zmiesciłam sie do barmy, uczyłam sie na corsie, jeżdziłam paliem, róznica gabarytów spora 🙂
Teraz sie przesiadłam na jeszcze wiekszą terenówkę i dopiero haj lajf…z parkowaniem, no ale na drodze to sie wszyscy odsuwaja 🙂

lauidz Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez duszencja:Ja miałam wczoraj wypadek.
Lewy, najszybszy pas, droga przelotowa…. samochód przede mną się zatrzymał, a ja nie 😉

🙂
wszystko dobrze???

lauidz Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:Nie wiem czy ktoś Cie pobije 😀
Miałam jeden incydent jak dwa dni po otrzymaniu prawka nie zmiesciłam sie do barmy, uczyłam sie na corsie, jeżdziłam paliem, róznica gabarytów spora 🙂
Teraz sie przesiadłam na jeszcze wiekszą terenówkę i dopiero haj lajf…z parkowaniem, no ale na drodze to sie wszyscy odsuwaja 🙂

Ja tez mam problem z parkowaniem – tym nbardziej ze moje auto jak czolg wyglada i ma czarne szyby i G….. widze:(
Ale i tak uwielbiam moj samochodzik – szczegolnie jak maz prowadzi:D

aneta Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:umiała latać… , nie musiałabym jeździć samochodem:).
Pojechałam na wieś z dziećmi.
Mój brat lubi coś zawsze pogrzebać w samochodzie.
Zaciągnął mi ręczny. Słusznie, dużo dzieci plącze się:).
Ja w ogóle nie używam ręcznego. Tak mnie na kursie uczyli, w co nie może uwierzyć mój mąż.
Zatem, dzieci zapakowane w samochód, jadę.
Gdzieżbym wpadła, ze hamulec ręczny trzeba spuścić:o
Dojechałam do Lublina, hamulec nożny przestał działać, a właściwie ledwo działał. Ledwo dojechałam bez stłuczki, zaparkowałam, na chodniku, nie było pieszych.
Szczęściem wszystko dobrze się skończyło.
Kierowcą jestem od pół roku i to sporadycznym
A jakie są wasze wpadki samochodowe?

Ja też kiedyś jechałam na ręcznym – był to mój pierwszy samodzielny raz po warszawie i tak byłam zestresowana, że nawet nie zauważyłam, że się kopcę 😉 dopiero jakiś chłop na światłach wysiadł od siebie i mnie uświadomił 🙂

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Aneta24:Ja też kiedyś jechałam na ręcznym – był to mój pierwszy samodzielny raz po warszawie i tak byłam zestresowana, że nawet nie zauważyłam, że się kopcę 😉 dopiero jakiś chłop na światłach wysiadł od siebie i mnie uświadomił 🙂

Oj współczuję.
No te chłopy czasem się na coś przydadzą:)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez lauidz:Ja tez mam problem z parkowaniem – tym nbardziej ze moje auto jak czolg wyglada i ma czarne szyby i G….. widze:(
Ale i tak uwielbiam moj samochodzik – szczegolnie jak maz prowadzi:D

:D:D:D

qulka Dodane ponad rok temu,

wpadek takiego typu nie posiadam w swojej kartotece,
jedna stłuczke – zarysowany bok – nowym samochodem bo nie zauwazyłam słupka na parkingu podziemnym, no i mam nadal problem z parkowaniem, nie czuje gabarytów, ciągle mi sie wydaje ze sie nie zmieszcze, a jak wysiąde i spojrze to 2 samochody by sie zmieściły.
mam tez problem z oszacowaniem odległosci samochodu jadącego z naprzeciwka jak ma wyłączone swiatla a ja wyprzedzam kolumnade tirów.

ale z tym ręcznym dałaś czadu 🙂

gutek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:A mąż nie krzyczy?:)
Ja, przy wyjeździe z parkingu zahaczyłam inny samochód.
No i raz nieświadomie wymusiłam pierwszeństwo, a facet stanął specjalnie, że by się na mnie drzeć:)

Mąż nie krzyczy:) Moje autko, ja popsuję – ja naprawię 😛
Tych “mordodrzyjków” też już kilku zaliczyłam.

gutek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez GosiaG:To ja się “pochwalę”: Już dobrych parę lat temu jeździłam maluchem… W pewnym momencie poczułam jakiś trzask i nagle samochód stracił prędkość i ‘ściągało’ go na jedną stonę. Na dodatek cały kokpit latał (nie widzieć czemu ;)) No cóż, do pracy trzeba dojechać – prędkość nie wiecej niż 40 km/h telepie i ściąga jak cholera. (aż mi wstyd jak to teraz piszę 😮 ) Jedną ręką dociskałam cały kokpit (latał) drugą kierownicę żeby nie zjechać z ‘prostej’ i nie dokapowałam, że coś nie tak… Widziałam, że machają, że swiatłami mrugają, ale ja musze do pracy wiec co mi tam… W końcu – po 4 km takiej jazdy nie dalam fizycznie rady dalej i okazało się że… ‘złapałam gume’ a że długo jeszcze jechałam to… nie tylko dętka, ale cała opona jak szmata rozszarpana a felga powyginana – myślałam, że mnie ojciec zabije (od niego samochód) Jak dziś o tym pomyślę to mi się w głowie nie mieści że taka głupia byłam 😉

Jak się przesiadłam ze starej topornej skody do peżocika ze wspomaganiem, to zdjęłam gumę na zakręcie- za mocno szarpnęłam kierownicą – zapomniałam , ze w tym autku to jednym paluszkiem można kręcić. oczywiście pojechałam dalej, kilkaset metrów dalej jakiś facet mnie uświadomił, że na feldze jadę. Ani felga ani guma tego nie przeżyły.

gutek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:Nie wiem czy ktoś Cie pobije 😀
Miałam jeden incydent jak dwa dni po otrzymaniu prawka nie zmiesciłam sie do barmy, uczyłam sie na corsie, jeżdziłam paliem, róznica gabarytów spora 🙂
Teraz sie przesiadłam na jeszcze wiekszą terenówkę i dopiero haj lajf…z parkowaniem, no ale na drodze to sie wszyscy odsuwaja 🙂

Ja Cię pobiję:) Ja się nie zmieściłam w zamkniętą bramę .:D

zewunia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:A mąż nie krzyczy?:)
Ja, przy wyjeździe z parkingu zahaczyłam inny samochód.
No i raz nieświadomie wymusiłam pierwszeństwo, a facet stanął specjalnie, że by się na mnie drzeć:)

tez mi sie to zdazylo ale on sie chyba nie spodziewal, ze trafi na ciezarna wsciekla babe z mdlosciami od samego rana, powiem tylko, ze nie byalm mu dluzna, tak sobie pojechalismy po calosci 😀

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zewunia:tez mi sie to zdazylo ale on sie chyba nie spodziewal, ze trafi na ciezarna wsciekla babe z mdlosciami od samego rana, powiem tylko, ze nie byalm mu dluzna, tak sobie pojechalismy po calosci 😀

😀
Ja się odkręciłam, olałam, z tyłu Konrad siedział.:)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Agatek20:Ja Cię pobiję:) Ja się nie zmieściłam w zamkniętą bramę .:D

:D:D:D

zewunia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:😀
Ja się odkręciłam, olałam, z tyłu Konrad siedział.:)

ja w normalnej sytuacji (czyt.nie bedac w ciazy :)) pokazuje jezyk i jade dalej ale wtedy wkurzyl mnie gosciu niemilosiernie i musialam sie wyzyc 😀

czarna111 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Agatek20:Ja Cię pobiję:) Ja się nie zmieściłam w zamkniętą bramę .:D

:D:D:D
ja rozwaliłam tylko?drzwi w aucie taty, garaż byl za wąski
zawsze zaciągam ręczny- czasem ruszam z nim:D, szybko spuszczam, bo muli;)

bib Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:Nie śmierdziało? Nie pokazywali Ci, że dymi? Za mną tak kiedyś facet jechał, żeby mi powiedzieć o dymie.

Nie koniecznie musi dymic. Ja swoja superfura zwana cinguecento moge jezdzic na recznym i nic mu sie nie dzieje, tylko, ze mi lampka na desce swieci od hamulca. Poza tym zadnych efektow ubocznych nie mam 😀

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bib:Nie koniecznie musi dymic. Ja swoja superfura zwana cinguecento moge jezdzic na recznym i nic mu sie nie dzieje, tylko, ze mi lampka na desce swieci od hamulca. Poza tym zadnych efektow ubocznych nie mam 😀

Ja chyba podobnie mam, znaczy się mój samochód tak ma:)

smoki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bib:Nie koniecznie musi dymic. Ja swoja superfura zwana cinguecento moge jezdzic na recznym i nic mu sie nie dzieje, tylko, ze mi lampka na desce swieci od hamulca. Poza tym zadnych efektow ubocznych nie mam 😀

To może już upieczony na amen? 😀

bib Dodane ponad rok temu,

Ja mam prawko od 5 lat, ale jezdze tak na powaznie od roku. I powiem Wam, ze rozni debile na drogach sa niestety. Nie wspomne o tych co to mrugaja na ciebie jak jedziesz troche wolniej po lewym pasie (zwlaszcza jak skrecasz z tego pasa w lewo i jest duze ograniczenie). Juz dwa razy zdarzylo mi sie, ze Tir zepchnal mnie z mojego pasa, na szczescie nic obok nie jechalo i obylo sie bez wypadku.
Ale ostatni przypadek to zapadl mi w pamiec. Wiozlam mame na dworzec, stanelam na swiatlach, zakorkowalo sie z boku wiec jak ruszylam to przepuscilam jeszcze jednego pana. Za mna jakis baran trabi, jak przejechalismi to zaczal mnie wyprzedzac i spychac z ulicy, to ja na klakson, ale niestety w moim wiekowym autku kabelki nie stykaja, wiec ja niewiele myslac otwarlam okno i dre ryja na calego za nim. Slyszal napewno, darlam sie tak do nastepnego skrzyzowania. Pewnie sobie niezle ludzie pomysleli, ale ja nie mam sil dla takich chamow i musze sie wyzyc. Pewnie jak bym jechala sama to bym mu sie podlozyla i bym miala nowa blacharke gratis 🙂

bib Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:To może już upieczony na amen? 😀

Hihi upieczony nie jest, a przynajmniej moj wspanialy mechanik o tym nie wspomnial. Ale to juz staruszek jest t moze sie juz wyrobil w takich manewrach 😀

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:To może już upieczony na amen? 😀

😀

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bib:Ja mam prawko od 5 lat, ale jezdze tak na powaznie od roku. I powiem Wam, ze rozni debile na drogach sa niestety. Nie wspomne o tych co to mrugaja na ciebie jak jedziesz troche wolniej po lewym pasie (zwlaszcza jak skrecasz z tego pasa w lewo i jest duze ograniczenie). Juz dwa razy zdarzylo mi sie, ze Tir zepchnal mnie z mojego pasa, na szczescie nic obok nie jechalo i obylo sie bez wypadku.

Dokładnie mnie się to samo zdarza. Tir jechał środkiem szosy(wiejska szosa)na pełnym gazie, ja zjechałam na bok, zatrzymałam sie.
Mrugają… Mnie kiedyś pospieszał, trąbiąc z każdym moich ruchem, przy skręcie w lewo. Fakt, jeżdze wolno i ostrożnie, ale wg mnie nie utrudniam ruchu:)

[QUOTE]

Ale ostatni przypadek to zapadl mi w pamiec. Wiozlam mame na dworzec, stanelam na swiatlach, zakorkowalo sie z boku wiec jak ruszylam to przepuscilam jeszcze jednego pana. Za mna jakis baran trabi, jak przejechalismi to zaczal mnie wyprzedzac i spychac z ulicy, to ja na klakson, ale niestety w moim wiekowym autku kabelki nie stykaja, wiec ja niewiele myslac otwarlam okno i dre ryja na calego za nim. Slyszal napewno, darlam sie tak do nastepnego skrzyzowania. Pewnie sobie niezle ludzie pomysleli, ale ja nie mam sil dla takich chamow i musze sie wyzyc. Pewnie jak bym jechala sama to bym mu sie podlozyla i bym miala nowa blacharke gratis :)[/QUOTE]

🙂 Niezłe.
Ja nie krzyczę, za bardzo skupiona na jeździe jestem.;)

kateczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Agatek20:

.

Cofając uderzyłam w nowiutką Toyotę – na szczęście powypadkową, więc moje wgniecenie poszło na karb wcześniejszej stłuczki
(jak dobrze mieć hak:), dzięki temu na moim autku nie ma śladu)

.

hehe ale wlasciciela druiego autka na pewno nie cieszyl fakt ze masz hak 😉

gablysia Dodane ponad rok temu,

W moim cienkim nie ma ręcznego 😀 tylko sie trzeba szybciutko zbierać jak sie rusza pod górkę…. ale za to jaki trening 🙂

Ja uderzyłam naszym fordem w barierkę, bo mi wyrosła z tyłu nagle… płakałam dobre 10 minut w tym aucie, co ja powiem mężowi.

Ale najlepiej jeździło mi się maluszkiem… gdy wyparował mi płyn hamulcowy… a ja tak jeździłam tak jeszcze dość długo…. hamulce wcale nie działały, a ja jakoś sobie radziłam…. jak było gorąco to na boczek… na chodniczek… na lewo na prawo i sie udawało mi zahamować. Tylko jak mój mąż wsiadł i ujechał kilka metrów… to krzyczał na mnie, ze nienormalna jestem bez hamulców jeździć.

Choć generalnie to i tak mam pecha, bo to we mnie walą ,nie ja w nich… i albo uciekam faluje po drodze, zeby uniknąć stłuczki , albo już nie mam szans i tłuką we mnie. Czasem najbardziej mi szkoda, ze nie zdąże nawrzeszczeć na jakiegoś dupka, bom taka skupiona na falowaniu… 😀
A zaliczyłam już trzy stłuczki nie ze swojej winy, a prawo jazdy mam od 4 lat. Dwie z tyłu i jedna (brrr) z boku.
PS. A najbardziej jestem przerażona, gdy jedzie mój mąż, a ja nie mam na nic wpływu… i tak siedze na miejscu pasażera i panikuje… uważaj… uważaj… zwolnij… czemu tak szybko… nie hamuj tak ostro… uważaj… patrz…
Świętą ma cierpliwośc ten mój chop. 😀

viccy Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Agatek20:Ja Cię pobiję:) Ja się nie zmieściłam w zamkniętą bramę .:D
Ale z ciebie NUMER, umarłam ze śmiechu.:D:D

A mi się kiedyś zdarzyło, że facetowi któremu wyjechałam wprost pod maskę to dogonił mnie, doskoczył do mojego auta z “dużą buzią” i po sekundzie sie zreflektował i zaczął mnie PRZEPRASZAC, hihih.
Po tym zdarzeniu przestałam jeździć samochodem na dobre kilkanaście nawet lat.
I dopiero niedawno (jakieś dwa lata temu :p) kupiłam sobie starą corsę z automatem, żeby nie było mi szkoda jak przywalę. I o dziwo, puk puk, nie zarysowana nadal. 😀

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Gablysia:W moim cienkim nie ma ręcznego 😀 tylko sie trzeba szybciutko zbierać jak sie rusza pod górkę…. ale za to jaki trening 🙂

Ja uderzyłam naszym fordem w barierkę, bo mi wyrosła z tyłu nagle… płakałam dobre 10 minut w tym aucie, co ja powiem mężowi.

Ale najlepiej jeździło mi się maluszkiem… gdy wyparował mi płyn hamulcowy… a ja tak jeździłam tak jeszcze dość długo…. hamulce wcale nie działały, a ja jakoś sobie radziłam…. jak było gorąco to na boczek… na chodniczek… na lewo na prawo i sie udawało mi zahamować. Tylko jak mój mąż wsiadł i ujechał kilka metrów… to krzyczał na mnie, ze nienormalna jestem bez hamulców jeździć.

Choć generalnie to i tak mam pecha, bo to we mnie walą ,nie ja w nich… i albo uciekam faluje po drodze, zeby uniknąć stłuczki , albo już nie mam szans i tłuką we mnie. Czasem najbardziej mi szkoda, ze nie zdąże nawrzeszczeć na jakiegoś dupka, bom taka skupiona na falowaniu… 😀
A zaliczyłam już trzy stłuczki nie ze swojej winy, a prawo jazdy mam od 4 lat. Dwie z tyłu i jedna (brrr) z boku.
PS. A najbardziej jestem przerażona, gdy jedzie mój mąż, a ja nie mam na nic wpływu… i tak siedze na miejscu pasażera i panikuje… uważaj… uważaj… zwolnij… czemu tak szybko… nie hamuj tak ostro… uważaj… patrz…
Świętą ma cierpliwośc ten mój chop. 😀
🙂

Ja na górce ruszam na półsprzęgle.O wiele łatwiej dla mnie jest, niż z ręcznym.
Na parkingu zostawiam go na biegu.
Mój mąż o dziwo mnie nie krytykuje jak jadę. Może się boi o swoje życie:)

Znasz odpowiedź na pytanie: Gdyby głupota….?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Pani do sprzątania - jak znaleźć?
Witam, po długim namyśle zdecydowałam się zatrudnić panią do sprzątania domu. Tylko jak znaleźć odpowiednią osobę? Macie doświadczenie w tym względzie? A może ktoś może mi polecić kogoś z okolic Piaseczna
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Kubica wygral
Huuuuuuuuuuuuuuuuraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Czytaj dalej