Gdzie są granice zmęczenia???

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #93113

    Anonim

    :(…bo ja już czasem sama siebie nie poznaję…wyć mi się chce…a przy tym wszystki cierpi mała, przez moje nerwy
    nie mam siły prać, sprzątać, gotować…a tak kochałam dbać o swój domek
    wszystko idzie nie tak, na przekór, wszyscy mnie drażnią
    i tak od prawie roku
    zerowe szanse na odpoczynek

    #1807728

    aggi

    Zamieszczone przez Vala
    :(…bo ja już czasem sama siebie nie poznaję…wyć mi się chce…a przy tym wszystki cierpi mała, przez moje nerwy
    nie mam siły prać, sprzątać, gotować…a tak kochałam dbać o swój domek
    wszystko idzie nie tak, na przekór, wszyscy mnie drażnią
    i tak od prawie roku
    zerowe szanse na odpoczynek

    a Ty w ciązy nie jesteś? ;):D
    normalne…przejdzie …potem wroci …potem przejdzie…a potem jak nastanie pazdziernik to znów nie bedziesz miec czasu na takie pierdoły 🙂

    ps.może czas gdzies pojechać, odpocząć , albo poprostu zrobić coś innego niekoniecznie szalonego 😀



    #1807729

    kamuszka

    Zamieszczone przez Vala
    :(…bo ja już czasem sama siebie nie poznaję…wyć mi się chce…a przy tym wszystki cierpi mała, przez moje nerwy
    nie mam siły prać, sprzątać, gotować…a tak kochałam dbać o swój domek
    wszystko idzie nie tak, na przekór, wszyscy mnie drażnią
    i tak od prawie roku
    zerowe szanse na odpoczynek

    To normalne, że jesteś zmęczona, masz przecież maleńkie dziecko, jesteś w ciąży. Czy ktoś mógłby trochę Ci pomóc? Potrzebujesz oddechu, potrzebujesz porządnie się wyspać, odpocząć, poleżeć. Gdybys mogła zostawiać co jakiś czas swoje dziecko z kimś bliskim, matką, teściową, mężem, mogłabyś mieć tę chwilkę dla siebie, na sen, relaks, na cokolwiek poza gonitwą między pieluchami, mopem i garnkiem. To jest potrzebne. Zwłaszcza teraz, kiedy jesteś w ciąży.
    Trzymaj się.

    #1807730

    kotus

    Vala współczuję:(Może jednak wymyślisz coś ,żeby się troszkę oderwać?

    #1807731

    olivka76

    Zamieszczone przez Vala
    :(…bo ja już czasem sama siebie nie poznaję…wyć mi się chce…a przy tym wszystki cierpi mała, przez moje nerwy
    nie mam siły prać, sprzątać, gotować…a tak kochałam dbać o swój domek
    wszystko idzie nie tak, na przekór, wszyscy mnie drażnią
    i tak od prawie roku
    zerowe szanse na odpoczynek

    Kasiula- a odłoż Kochanie odpieluszanie Asiulki do powrotu męzusia- niech On sie tym zajmie. Na pewno we dwójkę bedzie Wam łatwiej- chociażby posprzątać mokre palmy 😉 z podłogi- bo to nie jest zajęcie dla Ciebie na teraz, szczególnie częśtotliwość.
    Ściskam Cie mocno i ODPOCZYWAJ!!!!

    #1807732

    dorotka1

    vala koniecznie zrob cos dla siebie
    i bez wyrzutow nie zrob nic dla domu
    na brudnej podlodze dziecko tez sie moze bawic i na tym nie ucierpi -zapewniam
    moze troche dystansu i odpoczynku przywroci ci checi wiare w siebie

    i cos do aggi
    sliczny ava agus
    cudny
    buzka



    #1807733

    nusiak

    ja tez sadze ze czasem trzeba odpuscic – posiedziec na forum zamiast prasowac sterte prania ktora ciagle na mnie zerka i pyta czy sie nia zajme. a kysz… 🙂

    #1807734

    lauidz

    A ja sie przychyle do postu Agusi – odpusc sobie… Bo Ty padasz, mala daje popalic z siusianiem i pewnie nie tylko. Pozekaj az Tatulek wroci i pomoze…
    Kasiu jestes taka dzielna, ale pamietaj ze musisz dbac o siebie i dzidzie… Wyluzuj, jak przez kilka dni nie posprzatasz to tez nic sie nie stanie!!
    Buziaki i glowa do gory!!

    #1807735

    awkaminska

    jeśli masz komu Asię podrzucić to podrzuć… ale wiem że takie rady drażnić mogą jeśli niema się takiej możliwości….

    podobnie z niesprzątaniem, oj próbowałam sama niesprzątać ale potem było jeszcze gorzej bo mniej czasu zajmowały sumy codziennych szybkich sprzątnięć niż póżniejsze szorowanie…

    …co mi pomaga, przy 3-ce dzieci, „zerze” pomocy, domu z którego trzeba wyganaić roztocza…. i próbach pracy zawodowej…

    … pomaga mi niemyślenie, czasem jak robot mechanicznie o stałej porze robię te sprzątnięcia codzienne, tak z rana, na szybko (i robię minimum niezbędne)… potem jest tak super bo reszta dnia (teoretycznie czysta), obiad też w trakcie sprzątani móże się gotować (czasem dla łatwizny kupuję pierogi.. czasem gotowe mrożonki warzyw by niemusieć obierać, kroić i nigdy niegotuję 2 dań),

    …ja mam odskocznię z tą pracą w domu i to mi daje skrzydła, ale czasem świadomość że powinnam coś zrobić a dom „kradnie mi” taką możliwość sprawia że skrzydła opadają…

    co zrobić dla siebie samej gdy jest się w sytuacji bez wyścia??? wieczorem kąpiel w pachnącym płynie, przy świeczkach (zamykasz drzwi na klucz i masz w D co robi mąż i dziecko), ze szklaneczką malinowego Karmi (niemożesz teraz alkoholu a to jest jakiś substytut).. potem, pomalowac sobie pazurki u nóg na wściekle-czerwony kolor…. a jak nie masz i na to czasu to zapleść sobie rano 2 warkoczyki, lub 2 kucyk zrób (spojżysz w lusterko i zaraz się buzia uśmiecha)…

    aj.. rozpisałam się (dla odmiany ;))… ale tak od siebie napisałam bo sama padam na pysk i czasem tylko wyć mi się chce ale co to wycie pomoże, trzeba zęby zacisnąć i sobie radzić….

    #1807736

    aggi

    Zamieszczone przez dorotka1

    i cos do aggi
    sliczny ava agus
    cudny
    buzka

    ło matko nie wiedziałam ,ze takie poruszenie zrobi 😀
    dziekować !



    #1807737

    agasia75

    Zamieszczone przez Vala
    :(…bo ja już czasem sama siebie nie poznaję…wyć mi się chce…a przy tym wszystki cierpi mała, przez moje nerwy
    nie mam siły prać, sprzątać, gotować…a tak kochałam dbać o swój domek
    wszystko idzie nie tak, na przekór, wszyscy mnie drażnią
    i tak od prawie roku
    zerowe szanse na odpoczynek

    Oj Vala rozumiem Cię ale cóż moze nie powinnam ale powiem Ci ze po pordzie będzie gorzej bo dojdzie maly człowieczek którym trzeba się zajmowac trzeba i zajmowac przez duże T i duże Z, mam dwoje dzieci duzy dom i ogród jobla na punkcie sprzatania i często padam na pysk, nie dojadam niedosypiam, wiec moja rada dla ciebie teraz sobie odpuśc ile mozesz wiem ze trudno ale zdrowie najważniejsze i dzidzia i córcia a na idelana pania domu przeciez nie startujesz moze byc niedosprzatane i niewyprasowane świat sie nie zawali codziennie to sobie mówię 🙂

    #1807738

    qr-chuck

    Wiesz, nie wiem gdzie są granice, bo mój organizm sam strajkuje – jak już chodzę po krawędzi to zaczynam chorować – tak spektakularnie, z gorączką 40 stopni, dreszczami i majakami :(. Parę razy tak się załatwiłam i teraz jak padam, to rzucam wszystko (no staram się…) i idę spać.
    Posegregowałam więc sobie rzeczy na ważne i nieważne i w tych drugich wylądowało: część obowiązków służbowych (np. zupełnie nie staram sie być w pracy na czas – nikomu tak naprawdę na tym nie zależy, a mnie czasem ta godzinka rano ratuje), prasowanie (prasuję tylko ubiory do pracy i to też jedynie jak mam spotkanie), gotowanie (od wielkiego dzwonu mogę pieczeń zrobić. Mam szczęście, że wszyscy jemy obiady poza domem, a Krzyś jeszcze słoiczkowy), większość sprzątania… A i tak nie powiem, żebym miała za dużo odpoczynku :(.
    A początek 2 ciąży pamiętam, że cały czas spałam (potrafiłam przysnąć na światłach siedząc za kółkiem). Właściwie to po pracy szłam spać, a Asią mąż się zajmował – więc jak porównasz, to pewnie Ci wyjdzie, że jesteś tytanem pracy ;).
    Nie powiem Ci co masz zrobić, bo sama nie wiem… Chyba jedynie, tak jak dziewczyny radziły – postaraj się na jakiś czas komuś dziecko podrzucić (my praktykowaliśmy weekendowe wyjazdy męża z Asią do teściowej :))



    #1807739

    amber

    Dołączam do dziewczyn – odpuść sobie to sprzątanie!
    W ciąży kobieto jesteś, z dwulatkiem u boku i całym domkiem na głowie…to naprawdę może zamęczyć.
    Dlatego dla dobra swojego zdrowia i dobrego samopoczucia poproś kogoś o pomoc męża, siostrę, sąsiadkę…

    Z całego serca życzę Ci by wiosna już nadeszła i naładowała „akumulatorki” 🙂

    #1807740

    Anonim

    męża nie ma, będzie za miesiąc-dwa, siostra, mama daleko, teściowa jak przyjeżdża pomóc to lepiej żeby w domu siedziała…jeszcze ona mi dochodzi do obsługiwania..właśnie mi się wpitala na obiad na niedzielę…mogła by się czasem zastanowić:mad:

    #1807741

    kantalupa

    vala, ja wlasnie ten poczatek drugiej ciazy, gdzies do konca czwartego miesiaca wspominam najgorzej
    adam byl malenki, mial poltora roku, ciagle mnie „potrzebowal”
    mielismy paskudne lato, takie z temperaturami w stylu 40 stopni i pwietrzem wrecz stojacym w miejscu
    do najblizszej rodziny mialam 1200km, nie mialam specjalnie znajomych, a jesli juz to matki z wlasnymi dziecmi, wiec nikogo do pomocy
    mnie bylo ciagle niedobrze, bylam slaba jak pogruzliczny rekonawalescent
    i nie moglam sobie poradzic z ambicjami, zeby dom byl czysty, obiad na stole, bla, bla, bla
    ale przyszedl taki moment, ze po prostu padlam i zamiast odkurzac co drugi dzien, zaczelam odkurzac dwa razy na tydzien
    obiad gotowalam w podwojnych ilosciach i zamrazalam na jakis inny dzien
    nie czulam wyrzutow sumienia zamawiajac pizze

    z czasem zrobilo sie troszke lepiej, ciaza mi sie „ulezala” a ja zaczelam czesciej dostrzegac zalety odpuszczania i rzadziej skupiac sie na balaganie w domu

    a i z czasem zatrudnilam opiekunke do adaska doslownie na kilka godzin w tygodniu (na wiecej nie bylo mnie stac)

    mysle, ze moze troche to przesilenie wiosenne daje ci sie we znaki, mnie tez juz ta wiosna w powietrzu, ale niekoniecznie widoczna w przyrodzie meczy

    i jeszcze musze dopisac, ze nikoniecznie, jak juz ktos wczesniej wspominal, przy dwojce dzieci jest jeszcze ciezej
    mnie sie jakos wszystko szybko tak poukladalo, ze okres alkowego niemowlectwa (z adachem dwulatkiem w domu) byl jak bulka z maslem w porownaniu do poczatkow z adamem
    kwestia wprawy:)

    zaparz herbate, siadz przed telewieorzm i oddaj sie bezmyslnym przyjemnosciom:)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close