Gimnazjaliści przed sądem

Już jakiś czas temu słyszałam w tv o tej sprawie. Teraz sprawa ruszyła z miejsca

Popieram nauczycieli – może to jest sposób na bezkarne “dzieciaki” tylko… co w przypadku gdy sąd orzeknie, że to nie jest znieważenie? Co “nam” zostanie w ręku jako “straszak”?
Te dzieciaki autorytetów nie mają, czyli nauczyciele i rodzice są bezradni, obniżona ocena z zachowania na nich wrażenia nie robi… umieszczenie w poprawczaku to prosta droga by z chuligana zrobić przestępce…

Jak tak o tym myślę to widzę ścianę i amarykańskie filmy klasy B w których młodzież przychodzi do szkoły z bronią :Boje się:

25 odpowiedzi na pytanie: Gimnazjaliści przed sądem

kantalupa Dodane ponad rok temu,

tak z mojego punktu widzenia (ci, co mnei znaja, wiedza, ze dyscyplinowanie uczniow to moj chleb powszedni)
zasada nr 1, to zasada dokumentowania przypadkow zlego zachowania
system pisemnego powiadamiania wychowawcy klasy, dyrektora szkoly, rodzicow o kazdych przypadku – oczywiscie polecam zawsze nauczycielom pisac takie listy / mejle czy memo z glebokim namyslem, tak, zby nie bylo widac oczywistych emocji – same fakty

spotkanie z rodzicami — ale bez oskarzycielskiego tonu
rodzic powinien byc elementem procesu korekcji zlych zachowan
czesto zaczynam takie spotkania od przedstawienia faktow i zadania prostego pytania: prosze mi pomoc zrozumiec postepowanie waszego dziecka, prosze podpowiedziec, jak wspierac, jak pracowac z dzieckiem, zeby zrozumialo, ze x czy y nie jest zachowaniem tolerowanym w naszej szkole

czesto w ciagu 5 pierwszych minut takiej rozmowy udaje mi sie przekonac rodzica, ze szkola nie chce byc po drugiej stronie barykady, ze to nie jest wojna, ze mozemy siebie nawzajem wspierac w ksztaltowaniu mlodego czlowieka

oczywiscie zawsze znajdzie sie ktos, kto slepo wierzy w racje po stronie dziecka i zlosliwosc nauczyciela, ale wowczas odwoluje sie do statutu szkoly, ktory jasno przedstawia oczekiwania wobec uczniow, nauczycieli, rodzicow — wlacznie z procedurami pokojowego rozwiazywania konfliktow

ah, zawsze, ale to bezwarunkowo, zanim spotkam sie z rodzicami, wzywam do siebie ucznia i slucham jego wersji wydarzen
wielokrotnie udaje mi sie rozwiazac problem na poziomie nauczyciel-uczen

nie wiem, dlaczego szkoly tak rzadko korzystaja z takich oczywistych, najprostszych rozwiazan

nelly Dodane ponad rok temu,

Kanta, nie bardzo rozumiem co Twoja wypowiedz ma do tego art.
Po drugie moim zdaniem, przynajmniej z moich obesrwacji tak wynika, ze w Pl szkolach odbywa sie to tak samo jak opisalas.

jaiza Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:nie wiem, dlaczego szkoly tak rzadko korzystaja z takich oczywistych, najprostszych rozwiazan
Pracowałam kiedyś z “młodzieżą niedostosowaną społecznie”. Problem generalnie nie tkwił w relacjach nauczyciel-uczeń, ponieważ – niestety – często pracy z trudnymi dziećmi nauczyciel uczy się na bieżąco, bez jakiegoś pecjalnego przygotowania – często jednak potrafi porozumieć się z uczniem, rodzicami i innymi zainteresowanymi nauczycielami.
Problem tkwi często (w moim przypadku tkwił) w samych nauczycielach. U nas temu, kto miał trudności z grupą, przypinano łatkę “niewydolny wychowawczo”. Czy ktokolwiek będzie chciał się skarżyć – by potem słuchać o sobie przykre uwagi? Więc stara się poradzić sobie we własnym zakresie – i często w pewnym momencie okazuje się, że sprawy zaszły za daleko,a on już nie potrafi poradzić sobie z trudnościami.
Taki nauczyciel nie poskarży się wychowawcy, pedagogowi, rodzicom.
Wiem, że pewnie tacy ludzie nie powinni pracować w zawodzie, jeśli nie nauczą się pewnych zasad, zachowań, działań – ale z drugiej strony nauka też wymaga czasu.
Myślę, że środowisko nauczycielskie też musi popracować nad sobą.

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Nelly.:Kanta, nie bardzo rozumiem co Twoja wypowiedz ma do tego art.
Po drugie moim zdaniem, przynajmniej z moich obesrwacji tak wynika, ze w Pl szkolach odbywa sie to tak samo jak opisalas.

No jak to co? :Niepewny:
Kanta pisze o tym co najprawdopodobniej w tym przypadku zostało pominięte – oglądałaś filmik?
Rodzic wypowiada się, że nigdy nie usłyszał ani słowa od nauczycielki na temat problemów ze swoim synem, po raz pierwszy o tym dowiedział się od policji :Hmmm…:

telimena Dodane ponad rok temu,

Mnie bardziej chodziło o to by dowiedzieć się co z takim “delikwentem” można zrobić w sytuacji gdy zachowanie w szkole pozostawia bardzo wiele do życzenia, rodzice albo “nie widzą problemu” albo też są bezsilni i nie maja wpływu na zachowanie swojego dziecka, kary dyscyplinujące czyli obniżenie oceny z zachowania uczeń na “w głębokim poważaniu”… Co wtedy – sąd (tak jak w podanym przeze mnie przykładzie) czy jest jakieś inne wyjście z sytuacji?

nelly Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:No jak to co? :Niepewny:
Kanta pisze o tym co najprawdopodobniej w tym przypadku zostało pominięte – oglądałaś filmik?
Rodzic wypowiada się, że nigdy nie usłyszał ani słowa od nauczycielki na temat problemów ze swoim synem, po raz pierwszy o tym dowiedział się od policji :Hmmm…:

Ja nie widze w tym linku filmiku, ale moze to przez to ze przegladam przez tel.
Ale jakos mi sie wierzyc nie chce, ze wczesniej nic nie bylo robione.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Nelly.:Ja nie widze w tym linku filmiku, ale moze to przez to ze przegladam przez tel.
Ale jakos mi sie wierzyc nie chce, ze wczesniej nic nie bylo robione.

robione, czy nie — bea pisze dokladnie o tym, co mnie najbardziej zastanowilo — rodzic twierdzi, ze w zadnym momencie nie zostal poinformowany o problemach z dzieckiem – nie ma – przynajmniej tak wynika z filmowej relacji – zadnego sladu w dokumentach, z edziecko bylo kiedykolwiek pod lupa nauczyciela

osobiscie, niezaleznie od sytuacji, tez uzylabym tego argumentu – jak to? moje dziecko sprawia problemy, a nie ma zadnego stosownego zapisu?

dziwie sie gleboko, bo – jak pisalam wyzej – dyscyplinowanie uczniow to moj chleb powszedni

i martwi mnie, ze rzeczywisvie – jak telimena pisala w pierwszym poscie – w przypadku orzeczenia na niekorzysc nauczycielki, niezaleznie od okolicznosci, wiadomosc poslana w eter bedzie miala niepozadany wydzwiek
dlatego jeszcze raz, jakkolwiek nieprzystajace sa moje przemyslenia do pierwotnego postu w tym watku, podkresle, ze dokumentacja jest wazniejsza niz wszelakie emocje
i wyglada na to, ze w tej sytuacji takiej dokumentacji zabraklo

nelly Dodane ponad rok temu,

[Zobacz stronę] tu link z ktorego wynika ze szkola jednak zrobila duzo.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

przeczytalam, ze odbylo sie 150 spotkan z psychologiem

moze zostawie te liczbe bez komentarza

powaznie dalej myslisz, ze szkola zrobila “wiele?”

ciapa Dodane ponad rok temu,

Z moich wiadomości szkoła zrobiła naprawdę wiele
Policjanci dopatrzyli sie znamiona przestępstwa, sprawa trafiła do prokuratora a tan pchnął dalej do sądu

Nie wiem dlaczego liczba 150 spotkań z psychologiem w ciągu całego roku szkolnego mnożąc liczbę zaangażowanych w to osób robi aż takie wielkie wrażenie? :Niepewny:

kantalupa Dodane ponad rok temu,

teli, nie ma idealnych rozwiazan – tak mi sie wydaje (nie chce stawiac sie w pozycji tego, co wie; ale przyznam, ze pisze a wlasnego doswiadczenia)
jest generalnie tak, ze istnieje jakas idealna suma ruchow, ktore nalezy wykonac, zeby wyciagnac dzieciaka z trudnej sytuacji
ale dzieciaki sa rzadko kiedy idealne, wiec trzeba super-madrego, zeby wybrac wlasciwie zmodyfikowana droge
sa tez takie chwile, kiedy trzeba sie poddac; kiedy widzisz, ze nie masz wsparcia w rodzicach, innych nauczycielach, kiedy same dzieciaki otwarcie protestuja przeciwko twqojej ingerencji
takie kleski bierze sie na klate baaaardzo ciezko
ale sa wpisane w doswiadczenie, niestety
do dzieciak prawie zawsze da sie trafic
ustanawianie pedagoga czy psychologa szkolnego jako zrodla pomocy (bezwarunkowo, oczywiscie), moze okazac sie bledem
to jest w zasadzie wysilek calej obsady szkoly — poczawsze od woznego, na dyrektorze skonczywszy — kazdy ma oczy otwarte na probe dotarcia do dzieciaka – mam akurat teraz przypadek dziewczyny, z ktora pracuje… bibliotekarka – bo akurat jej dziewczyna najbardziej ufa
mysle, ze akurat moja szkola jest na dobrej drodze, bo namietnie i do znudzenia powtarzamy, ze nauczyciele i administratprzy musza porzucic jakiekolwiek osobiste cele, samolubnosc itp.
maja sie skupic na dzieciakach, ktore czasami potrafia zrobic cos okrutnego wobec nauczyciela, ale sa ciagle jak plastelina, ktora da sie uformowac, jesli tylko umiejetnie sie do tych dzieci odniesiemy

i dopiero tutaj zaczyna sie proces lepienia

moglabym o tym bez ustanku zreszta, ale nie bardzo widze sens

nelly Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:przeczytalam, ze odbylo sie 150 spotkan z psychologiem

moze zostawie te liczbe bez komentarza

powaznie dalej myslisz, ze szkola zrobila “wiele?”
nie moge jakos doczytać ktora ta klasa.
Ale sadze ze to nie problem jednego roku i podliczono wszystko, sama mialam swego czasu kilku uczniów sprawiających duze problemy, psychologa u mnie w szkole nie ma, ale spotkan w ciagu roku szkolnego z nimi, z rodzicami itd byly setki, z dyrekcja ok 20.
to bylo 8 uczniow, jesli z kazdym z nich psycholog spotkala sie 10 razy w ciagu roku masz juz 80, grupowo po 10 masz juz 90, do tego spotkania z rodzicami plus rodzice i uczniowie i spokojnie wyjdzie ci 150.
jesli chodzi o rodziców, sama pamietam historie, ze rodzice mieli w nosie to co dzieje sie w szkole, bywalo/bywa tak ze nawet nie odbieraja telefonow, nie odbieraja listów wysłanych przez szkole, a kiedy pojawia sie zachowanie naganne lub tez uczen zostaje poinformowany o mozliwosci wysłania go do osrodka socjoterapeutycznego(czyli droga sadowa) nagle ma pretensje ze przeciez o niczym nie wiedzial.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:Z moich wiadomości szkoła zrobiła naprawdę wiele
Policjanci dopatrzyli sie znamiona przestępstwa, sprawa trafiła do prokuratora a tan pchnął dalej do sądu

Nie wiem dlaczego liczba 150 spotkań z psychologiem w ciągu całego roku szkolnego mnożąc liczbę zaangażowanych w to osób robi aż takie wielkie wrażenie? :Niepewny:

bo moze ja nie rozumiem – kilku szczyli najezdza na nauczycielke
wynika z tego 150 spotkan z psychologiem

w toryms momencie chyba musial tenze psycholog uznac, ze jakos takie dzialania nie przynosza korzysci?

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Nelly.:nie moge jakos doczytać ktora ta klasa.
Ale sadze ze to nie problem jednego roku i podliczono wszystko, sama mialam swego czasu kilku uczniów sprawiających duze problemy, psychologa u mnie w szkole nie ma, ale spotkan w ciagu roku szkolnego z nimi, z rodzicami itd byly setki, z dyrekcja ok 20.
to bylo 8 uczniow, jesli z kazdym z nich psycholog spotkala sie 10 razy w ciagu roku masz juz 80, grupowo po 10 masz juz 90, do tego spotkania z rodzicami plus rodzice i uczniowie i spokojnie wyjdzie ci 150.
jesli chodzi o rodziców, sama pamietam historie, ze rodzice mieli w nosie to co dzieje sie w szkole, bywalo/bywa tak ze nawet nie odbieraja telefonow, nie odbieraja listów wysłanych przez szkole, a kiedy pojawia sie zachowanie naganne lub tez uczen zostaje poinformowany o mozliwosci wysłania go do osrodka socjoterapeutycznego(czyli droga sadowa) nagle ma pretensje ze przeciez o niczym nie wiedzial.

i git, i w zasadzie mam odpowiedz
wedle “naszego protokolu” po trzecim przypadku (niech bedzie dziesiatka dzieci, co daje trzydziesci spotkan), sprawe popycha sie dalej, na poziom administracyjny, jesli wzor zachowan sie nie zmienia
z tego poziomu sa juz tylko rozmowy z rodzicami ze statutem szkoly w tle
ciagle mi czegos w tej calej historii brakuje

nelly Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:i git, i w zasadzie mam odpowiedz
wedle “naszego protokolu” po trzecim przypadku (niech bedzie dziesiatka dzieci, co daje trzydziesci spotkan), sprawe popycha sie dalej, na poziom administracyjny, jesli wzor zachowan sie nie zmienia
z tego poziomu sa juz tylko rozmowy z rodzicami ze statutem szkoly w tle
ciagle mi czegos w tej calej historii brakuje

no i to bylo zrobione…
czesto kanta uczniowie czuja sie bezkarni, zachowanie naganne, czy tez upomnienia dyrektora itd sa dla nich NICZYM, wiec co dalej proponujesz?
bardzo jestem ciekawa

ciapa Dodane ponad rok temu,

Kanta ale my tak naprawdę nie wiemy jakiego typu interwencji podejmował sie psycholog, może nie tylko “spotykał się” i rozmawiał ale stosował rożne metody interwencyjne
Klasa była objęta także innymi programami np. związanymi z zapobieganiem agresji itp

Ja uważam, że skoro są znamiona przestępstwa sprawa ma jak najbardziej prawidłowy – sądowy tok

Naprawdę kocham psychologię humanistyczna i pełne empatii i zrozumienia podejście do dzieci i rodziców – ale uwierz mi znając realia – polskiej rzeczywistości – byc może gdzieś indziej jest inaczej – czasami naprawdę pomimo wysiłków całej kadry dodajac do tego interwencje behawioralne – nie zdaje to egzaminu i potrzebne jest zastosowanie np sądowego autorytetu

Polskie szkoły maja opracowane procedury interwencyjne ale czasami mimo wysiłków jest bezsilność

Nie wiem w jakiej szkole pracujesz, może w takiej, w której młodzież jest w pewnym sensie “wyselekcjonowana” już? W polskim gimnazjum jest przekrój całego społeczeństwa, również patologicznego i czasami naprawdę ręce opadają

kantalupa Dodane ponad rok temu,

zdecydowanie nie widze potrzeby organizowania kolejnych spotkan z psychologiem
jak napisalam wczesniej – dzialania statutowe – statuty szkoly maja znaczenie, choc niewiele szkol w ogole je sklada do urzedowego zatwierdzenia (w dawnych czasach mojej przygody z men-em na dziwiek slowa “statu” zostalam solidnie wysmiana, podczas gdy byl to zupelnie prawnie zabezpieczony szkolny przywilej)
mysle, ze zrobilabym wszystko, zeby miec zapis krokow podjetych przez szkole w kierunku zdyscyplinowania ucznia (przy czym pomijam juz srodki monitorowania trafnosci srodkow, bo zakladam, ze mowimy o spoleczenstwie wyedukowanym w kwestii pracy ze “zbuntowana” mlodzierza, co jest wpisane w zawod nauczyciela niejako z maszyny), a w przypadku braku efektow mam caly arsenal krokow, poczawszy od doniesienia o popelnieniu przestepstwa (zniewaga funkcjonariusza), az po przeniesienie ucznia do szkoly specjalnej

ale najpierw — i to jest to, o czym pisze — upewnilabym, ze zrobiono WSZYSTKO, zeby do ucznia dotrzec

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Kantalupa, a masz do czynienia z dziećmi z patologicznych środowisk, gdzie pobicia to powód do chluby, mówienie do nauczyciela szmata to nic złego, alkohol leje się strumieniami, po szkole dziecko łazi nie wiadomo gdzie, nie wiadomo z kim, itd?
Nie sądzę, że przez trzy lata, podczas kilku godzin dziennie(albo i nie bo wagaruje) jest się w stanie doprowadzić dziecko do przyzwoitych zachowań tylko rozmową?
Jeszcze jakoś leci, jak nic od nich nie chcesz, nie wymagasz prac domowych, ale w chwili, gdy postawisz jedynkę, bo np nie ma pracy domowej, to obrywawasz np od szmat.
Ja nie piszę o sobie, mam to szczeście, że nigdy żadne dziecko mnie nie obraziło, ale jakoś omijam przypadkowo zupełnie dzieci bardzo trudne wychowawczo.
Pracuję w dobrym gimnazjum, to w sumie 95% dzieci mamy takie, z którymi można sobie poradzić, tak jak piszesz, popieram Cię w zupełności, ale to inaczej wygląda przy tych umownych 5%.

Rodzice nie mają żadnego wpływu na te dzieci, także nie są w stanie nic pomóc, zresztą sami często piją, włoczą się, itd
Druga rzecz, złapać kontakt z rodzicem to nie lada problem.

ciapa Dodane ponad rok temu,

Kanta z ciekawości jak u Was wygląda przeniesienie ucznia do szkoły specjalnej?
Jak np rodzice nie wyrażają na to zgody?

Myslę, że szkoła ma zapis w dokumentach, to co mówią rodzice to często inna bajka

kantalupa Dodane ponad rok temu,

ciapa, czasami rowniez – jak w kazdym srodowisku – wyselekcjonawych czy nie dzieciakow i nauczycieli – spotykasz ludzi, ktorzy nie radza sobie z sytuacja

smutna rzecz, o ktorej wielokrotnie juz pisalam – niestety w wielu miejscach swiata (nie zawezam tego jedynie do polskich realiow) nauczyciele (od razu pisze, ze nie wszyscy) to ludzie bez elementarnego poczucia sprawiedliwosci
wlasnie mialam w swoich rekach sytuacje, gdzie uczennica obrazila nauczycielke, ktora zamiast probowac rozwiazac problem na miejscu, naglosnila sprawe i z przyzwoitej uczennicy zrobila potwora

kazdy zainteresowany w naturalny sposob wniesie swoja interpretacje tematu
ty bedziesz bronic psychologa
nelly praw nauczycieli
a ja moze wyjde dalej i powiem: z setki nieudacznych uczniow, dobre 80% jest do odzyskania
nie przez jedna osobe, ale przez kolektywny wysilek calej grupy, ktora CHCE i UMIE wspolpracowac
i nie zaslania sie personalnymi przekonaniami

ponizej cytat z mojego szefa, administratora w edukacji od 45 lat:
uczen x dobre 15 razy zranil mnie zlym slowem,
14 razy klalem na niego
za 15 razem zaprosilem go na lody
przy 16nastym spotkaniu opowiedzial mi o swoim domu

trzy lata pozniej pisalem dla niego list z rekomendacjami do dobrego koledzu

glupie, nie? i nie pasuje do polskich “strasznych” realiow
ale moj szef wowczas pracowal w amerykanskiej szkole z filmow, ktora chyba telimena wspomniala

wiecej nie bede pisac, bo moze jestem jakas wstretna idealistka, ktora srednio pasuje do jakiejkolwiek rzeczywistosci
ale karmie sie tym, co udaje mi sie robic dobrze tu i teraz
i zycze wszystkim takich samych odczuc

ciapa Dodane ponad rok temu,

Kanta ale ja nie występuje tu przeciwko Tobie, zgadzam się nawet z Tobą, tylko biorę pod uwagę to, iż czasami kończą się możliwości szkoły
Wystarczy szkoła w “dobrej” dzielnicy z dwoma – trzema blokami tzw. rotacyjnymi w okolicy – a mam taką szkołę u siebie w mieście i wiem co to znaczy. Rozkład normalny się zmienia a jest różnica w jednym a 11 trudnymi uczniami w klasie. Podobnie jeżeli chodzi o rozkład normalny jest w szkołach, które selekcjonują uczniów – tylko w drugą stronę.
Co do sprawiedliwości nauczycieli 🙂 pisałam już kiedyś, że niezbyt lubię tą grupę zawodową… a pozycja w miarę rozsądnego psychologa w szkole jest przerąbana, bo jest mediatorem między uczniem a nauczycielem, miedzy rodzicem a nauczycielem, dyrektorem a uczniem itd.
No ale co tu się rozpisywać w większości szkół nie ma psychologów – redukcja etatów…
A nauczyciele sa tak zawaleni biurokracją, ze jakby mieli chodzić na lody ze swoimi uczniami to ich życie rodzinne nie istniało by w ogóle, dużo by tu pisać o polskich realiach np 35 uczniach w klasie

Ja bardzo cieszę się, że już nie pracuję w szkole, naprawdę i składam pokłon nauczycielom

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Kantalupa, a masz do czynienia z dziećmi z patologicznych środowisk, gdzie pobicia to powód do chluby, mówienie do nauczyciela szmata to nic złego, alkohol leje się strumieniami, po szkole dziecko łazi nie wiadomo gdzie, nie wiadomo z kim, itd?

mam. kazdego dnia
nawet w mojej idelanej szkole jest kilkanascioro dzieci, ktore zyja w malo pozadanych warunkach; z ktorymi nalezy pracowac nad malo porzadanymi sferami ich zycia — sprawa potrojnie skomplikowana, kiedy owe dzieci pochodza z rodzin o wysokim (cokoliwke to znaczy) statusie spolecznym

patologia nie jest li jedynie wynikiem ubostwa finansowego

ale mam poczucie, ze juz przywieszono mi latke tej, co nie ma pojecia, bo pracuje w cudownych warunkach i zaczynam czuc, z kazda proba podzielenia sie czymkolwiek konczy sie na wytykaniu mi rodzaju szkoly, dla ktorej pracuje

a w gruncie rzeczy sprawa obija sie o jedno: nie radzimy sobie z mlodzieza
obecny system – jakkolwiek nieudolny – jest nam znany, wiec bedziemy sie go trzymac

jakakolwiek sugestia zmiany to atak

sama przeszlam przez ten proces i jestem przeszczesliwa, ze ktos dal mi soldnego kopa, zeby sie z tego wyzwolic
nic nie uszczesliwilo mnie bardziej, niz moment, kiedy piotrula, dzieciak z mega slamsow, ktory w pierszym dniu edukacji nazwal mnie niedogolona pipa, odbieral swiadectwo dojrzalosci

ten jeden raz, kiedy czuje, ze zrobilam wszystko, zeby komus pomoc, czesto wbrew sobie

nie watpie, ze inni robia to samo
dziele sie doswiadczeniem, ktore mi osobiscie pomoglo zostac ta “niedogolona pipa,” ktora widziala jak dumny piotrula odbiera swiadectwo

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Kantalupa, powiedz mi, jaka sugestia zmiany co do zmiany oświaty?
Przez kogo oferowana?
Ja naprawdę nie widzę pomocy konkretnej od ministerstwa, ani jakiś ośrodków.
Nauczyciele nie są szkoleni z radzeniem sobie z trudną młodzieżą, ja piszę o “kryminalnej” młodzieży, są szkolenia, ale teoretyczne, które niewiele pomagają.
Nie przypinam Ci łatki, absolutnie.
przynajmniej nie było takim zamiarem.

My też mamy takich kilku Piotruli, ale też mamy i takich, których bez żalu żegnamy(w wielkim uproszczeniu).

gobin Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:z

ale najpierw — i to jest to, o czym pisze — upewnilabym, ze zrobiono WSZYSTKO, zeby do ucznia dotrzec
ja tak może obok tematu. Z perspektywy swojej jako uczennicy, potem przez pryzmat szkoły siostrzeńca i teraz przy Sebkowej szkole, mało jest nauczycieli, pedagogów, psychologów, którzy chcą docierać do uczniów, jak jest problem albo zamiatają pod dywan, albo przerzucają delikwenta.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gobin:ja tak może obok tematu. Z perspektywy swojej jako uczennicy, potem przez pryzmat szkoły siostrzeńca i teraz przy Sebkowej szkole, mało jest nauczycieli, pedagogów, psychologów, którzy chcą docierać do uczniów, jak jest problem albo zamiatają pod dywan, albo przerzucają delikwenta.
A ja mam inne wspomnienia.
Mieliśmy świetną wychowawczynię w podstawówce, ostra, ale robiła z nami mnóstwo zajęć dodatkowych, bardzo to lubliliśmy, super nauczyciel, wielu innych też, tylko prawda jest taka, że nauczyciel nie jest w stanie do każdego dotrzeć, do tego nauczyć, nie da się też wszystkim dogodzić, każdy ma inne spojrzenie na taką samą sytuację.
Gimnazjum to jest bardzo trudny wiek, przekory, buntu przeciwko dorosłym, brak zupełnej chęci do nauki, pewnie biologią to się da wytłumaczyć.

Nasza wychowawczyni nie miała dzieci, poświęciła się dzieciom szkolnym:)

Konradka pani też jest dobrym pedagogiem, nauczycielem, w miarę możliwości stara się do dzieci dotrzeć.

W przedszkolu również nie narzekam, oprócz jednej pani.

Znasz odpowiedź na pytanie: Gimnazjaliści przed sądem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Książka kucharska
Sophie Dahl's banana bread
zaklepuję miejsce! :D wrzucę jak będę miała czas :* dobra, mam chwilę. Oryginalny przepis pochodzi z książki 'Miss Dahl's voluptuous delights' robiłam juz tyle razy, że wrzucam moją wersję z maksymalnie uproszczonym sposobem
Czytaj dalej
Zdrowie i uroda
Na wiosnę będziemy szpileczki- Jesień 2012
Zapraszam do nowego wątku proszę o przyszpilenie
Czytaj dalej