Gimnazjaliści przed sądem

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 26)
  • Autor
    Wpisy
  • #116054

    telimena

    Już jakiś czas temu słyszałam w tv o tej sprawie. Teraz sprawa ruszyła z miejsca

    Popieram nauczycieli – może to jest sposób na bezkarne „dzieciaki” tylko… co w przypadku gdy sąd orzeknie, że to nie jest znieważenie? Co „nam” zostanie w ręku jako „straszak”?
    Te dzieciaki autorytetów nie mają, czyli nauczyciele i rodzice są bezradni, obniżona ocena z zachowania na nich wrażenia nie robi… umieszczenie w poprawczaku to prosta droga by z chuligana zrobić przestępce…

    Jak tak o tym myślę to widzę ścianę i amarykańskie filmy klasy B w których młodzież przychodzi do szkoły z bronią :Boje się:

    #5400767

    kantalupa

    tak z mojego punktu widzenia (ci, co mnei znaja, wiedza, ze dyscyplinowanie uczniow to moj chleb powszedni)
    zasada nr 1, to zasada dokumentowania przypadkow zlego zachowania
    system pisemnego powiadamiania wychowawcy klasy, dyrektora szkoly, rodzicow o kazdych przypadku – oczywiscie polecam zawsze nauczycielom pisac takie listy / mejle czy memo z glebokim namyslem, tak, zby nie bylo widac oczywistych emocji – same fakty

    spotkanie z rodzicami — ale bez oskarzycielskiego tonu
    rodzic powinien byc elementem procesu korekcji zlych zachowan
    czesto zaczynam takie spotkania od przedstawienia faktow i zadania prostego pytania: prosze mi pomoc zrozumiec postepowanie waszego dziecka, prosze podpowiedziec, jak wspierac, jak pracowac z dzieckiem, zeby zrozumialo, ze x czy y nie jest zachowaniem tolerowanym w naszej szkole

    czesto w ciagu 5 pierwszych minut takiej rozmowy udaje mi sie przekonac rodzica, ze szkola nie chce byc po drugiej stronie barykady, ze to nie jest wojna, ze mozemy siebie nawzajem wspierac w ksztaltowaniu mlodego czlowieka

    oczywiscie zawsze znajdzie sie ktos, kto slepo wierzy w racje po stronie dziecka i zlosliwosc nauczyciela, ale wowczas odwoluje sie do statutu szkoly, ktory jasno przedstawia oczekiwania wobec uczniow, nauczycieli, rodzicow — wlacznie z procedurami pokojowego rozwiazywania konfliktow

    ah, zawsze, ale to bezwarunkowo, zanim spotkam sie z rodzicami, wzywam do siebie ucznia i slucham jego wersji wydarzen
    wielokrotnie udaje mi sie rozwiazac problem na poziomie nauczyciel-uczen

    nie wiem, dlaczego szkoly tak rzadko korzystaja z takich oczywistych, najprostszych rozwiazan



    #5400768

    nelly

    Kanta, nie bardzo rozumiem co Twoja wypowiedz ma do tego art.
    Po drugie moim zdaniem, przynajmniej z moich obesrwacji tak wynika, ze w Pl szkolach odbywa sie to tak samo jak opisalas.

    #5400769

    jaiza

    Zamieszczone przez kantalupa
    nie wiem, dlaczego szkoly tak rzadko korzystaja z takich oczywistych, najprostszych rozwiazan

    Pracowałam kiedyś z „młodzieżą niedostosowaną społecznie”. Problem generalnie nie tkwił w relacjach nauczyciel-uczeń, ponieważ – niestety – często pracy z trudnymi dziećmi nauczyciel uczy się na bieżąco, bez jakiegoś pecjalnego przygotowania – często jednak potrafi porozumieć się z uczniem, rodzicami i innymi zainteresowanymi nauczycielami.
    Problem tkwi często (w moim przypadku tkwił) w samych nauczycielach. U nas temu, kto miał trudności z grupą, przypinano łatkę „niewydolny wychowawczo”. Czy ktokolwiek będzie chciał się skarżyć – by potem słuchać o sobie przykre uwagi? Więc stara się poradzić sobie we własnym zakresie – i często w pewnym momencie okazuje się, że sprawy zaszły za daleko,a on już nie potrafi poradzić sobie z trudnościami.
    Taki nauczyciel nie poskarży się wychowawcy, pedagogowi, rodzicom.
    Wiem, że pewnie tacy ludzie nie powinni pracować w zawodzie, jeśli nie nauczą się pewnych zasad, zachowań, działań – ale z drugiej strony nauka też wymaga czasu.
    Myślę, że środowisko nauczycielskie też musi popracować nad sobą.

    #5400770

    beamama

    Zamieszczone przez Nelly.
    Kanta, nie bardzo rozumiem co Twoja wypowiedz ma do tego art.
    Po drugie moim zdaniem, przynajmniej z moich obesrwacji tak wynika, ze w Pl szkolach odbywa sie to tak samo jak opisalas.

    No jak to co? :Niepewny:
    Kanta pisze o tym co najprawdopodobniej w tym przypadku zostało pominięte – oglądałaś filmik?
    Rodzic wypowiada się, że nigdy nie usłyszał ani słowa od nauczycielki na temat problemów ze swoim synem, po raz pierwszy o tym dowiedział się od policji :Hmmm…:

    #5400771

    telimena

    Mnie bardziej chodziło o to by dowiedzieć się co z takim „delikwentem” można zrobić w sytuacji gdy zachowanie w szkole pozostawia bardzo wiele do życzenia, rodzice albo „nie widzą problemu” albo też są bezsilni i nie maja wpływu na zachowanie swojego dziecka, kary dyscyplinujące czyli obniżenie oceny z zachowania uczeń na „w głębokim poważaniu”… Co wtedy – sąd (tak jak w podanym przeze mnie przykładzie) czy jest jakieś inne wyjście z sytuacji?



    #5400772

    nelly

    Zamieszczone przez beamama
    No jak to co? :Niepewny:
    Kanta pisze o tym co najprawdopodobniej w tym przypadku zostało pominięte – oglądałaś filmik?
    Rodzic wypowiada się, że nigdy nie usłyszał ani słowa od nauczycielki na temat problemów ze swoim synem, po raz pierwszy o tym dowiedział się od policji :Hmmm…:

    Ja nie widze w tym linku filmiku, ale moze to przez to ze przegladam przez tel.
    Ale jakos mi sie wierzyc nie chce, ze wczesniej nic nie bylo robione.

    #5400773

    kantalupa

    Zamieszczone przez Nelly.
    Ja nie widze w tym linku filmiku, ale moze to przez to ze przegladam przez tel.
    Ale jakos mi sie wierzyc nie chce, ze wczesniej nic nie bylo robione.

    robione, czy nie — bea pisze dokladnie o tym, co mnie najbardziej zastanowilo — rodzic twierdzi, ze w zadnym momencie nie zostal poinformowany o problemach z dzieckiem – nie ma – przynajmniej tak wynika z filmowej relacji – zadnego sladu w dokumentach, z edziecko bylo kiedykolwiek pod lupa nauczyciela

    osobiscie, niezaleznie od sytuacji, tez uzylabym tego argumentu – jak to? moje dziecko sprawia problemy, a nie ma zadnego stosownego zapisu?

    dziwie sie gleboko, bo – jak pisalam wyzej – dyscyplinowanie uczniow to moj chleb powszedni

    i martwi mnie, ze rzeczywisvie – jak telimena pisala w pierwszym poscie – w przypadku orzeczenia na niekorzysc nauczycielki, niezaleznie od okolicznosci, wiadomosc poslana w eter bedzie miala niepozadany wydzwiek
    dlatego jeszcze raz, jakkolwiek nieprzystajace sa moje przemyslenia do pierwotnego postu w tym watku, podkresle, ze dokumentacja jest wazniejsza niz wszelakie emocje
    i wyglada na to, ze w tej sytuacji takiej dokumentacji zabraklo

    #5400774

    nelly

    tu link z ktorego wynika ze szkola jednak zrobila duzo.

    #5400775

    kantalupa

    przeczytalam, ze odbylo sie 150 spotkan z psychologiem

    moze zostawie te liczbe bez komentarza

    powaznie dalej myslisz, ze szkola zrobila „wiele?”



    #5400776

    ciapa

    Z moich wiadomości szkoła zrobiła naprawdę wiele
    Policjanci dopatrzyli sie znamiona przestępstwa, sprawa trafiła do prokuratora a tan pchnął dalej do sądu

    Nie wiem dlaczego liczba 150 spotkań z psychologiem w ciągu całego roku szkolnego mnożąc liczbę zaangażowanych w to osób robi aż takie wielkie wrażenie? :Niepewny:

    #5400777

    kantalupa

    teli, nie ma idealnych rozwiazan – tak mi sie wydaje (nie chce stawiac sie w pozycji tego, co wie; ale przyznam, ze pisze a wlasnego doswiadczenia)
    jest generalnie tak, ze istnieje jakas idealna suma ruchow, ktore nalezy wykonac, zeby wyciagnac dzieciaka z trudnej sytuacji
    ale dzieciaki sa rzadko kiedy idealne, wiec trzeba super-madrego, zeby wybrac wlasciwie zmodyfikowana droge
    sa tez takie chwile, kiedy trzeba sie poddac; kiedy widzisz, ze nie masz wsparcia w rodzicach, innych nauczycielach, kiedy same dzieciaki otwarcie protestuja przeciwko twqojej ingerencji
    takie kleski bierze sie na klate baaaardzo ciezko
    ale sa wpisane w doswiadczenie, niestety
    do dzieciak prawie zawsze da sie trafic
    ustanawianie pedagoga czy psychologa szkolnego jako zrodla pomocy (bezwarunkowo, oczywiscie), moze okazac sie bledem
    to jest w zasadzie wysilek calej obsady szkoly — poczawsze od woznego, na dyrektorze skonczywszy — kazdy ma oczy otwarte na probe dotarcia do dzieciaka – mam akurat teraz przypadek dziewczyny, z ktora pracuje… bibliotekarka – bo akurat jej dziewczyna najbardziej ufa
    mysle, ze akurat moja szkola jest na dobrej drodze, bo namietnie i do znudzenia powtarzamy, ze nauczyciele i administratprzy musza porzucic jakiekolwiek osobiste cele, samolubnosc itp.
    maja sie skupic na dzieciakach, ktore czasami potrafia zrobic cos okrutnego wobec nauczyciela, ale sa ciagle jak plastelina, ktora da sie uformowac, jesli tylko umiejetnie sie do tych dzieci odniesiemy

    i dopiero tutaj zaczyna sie proces lepienia

    moglabym o tym bez ustanku zreszta, ale nie bardzo widze sens



    #5400778

    nelly

    Zamieszczone przez kantalupa
    przeczytalam, ze odbylo sie 150 spotkan z psychologiem

    moze zostawie te liczbe bez komentarza

    powaznie dalej myslisz, ze szkola zrobila „wiele?”

    nie moge jakos doczytać ktora ta klasa.
    Ale sadze ze to nie problem jednego roku i podliczono wszystko, sama mialam swego czasu kilku uczniów sprawiających duze problemy, psychologa u mnie w szkole nie ma, ale spotkan w ciagu roku szkolnego z nimi, z rodzicami itd byly setki, z dyrekcja ok 20.
    to bylo 8 uczniow, jesli z kazdym z nich psycholog spotkala sie 10 razy w ciagu roku masz juz 80, grupowo po 10 masz juz 90, do tego spotkania z rodzicami plus rodzice i uczniowie i spokojnie wyjdzie ci 150.
    jesli chodzi o rodziców, sama pamietam historie, ze rodzice mieli w nosie to co dzieje sie w szkole, bywalo/bywa tak ze nawet nie odbieraja telefonow, nie odbieraja listów wysłanych przez szkole, a kiedy pojawia sie zachowanie naganne lub tez uczen zostaje poinformowany o mozliwosci wysłania go do osrodka socjoterapeutycznego(czyli droga sadowa) nagle ma pretensje ze przeciez o niczym nie wiedzial.

    #5400779

    kantalupa

    Zamieszczone przez ciapa
    Z moich wiadomości szkoła zrobiła naprawdę wiele
    Policjanci dopatrzyli sie znamiona przestępstwa, sprawa trafiła do prokuratora a tan pchnął dalej do sądu

    Nie wiem dlaczego liczba 150 spotkań z psychologiem w ciągu całego roku szkolnego mnożąc liczbę zaangażowanych w to osób robi aż takie wielkie wrażenie? :Niepewny:

    bo moze ja nie rozumiem – kilku szczyli najezdza na nauczycielke
    wynika z tego 150 spotkan z psychologiem

    w toryms momencie chyba musial tenze psycholog uznac, ze jakos takie dzialania nie przynosza korzysci?

    #5400780

    kantalupa

    Zamieszczone przez Nelly.
    nie moge jakos doczytać ktora ta klasa.
    Ale sadze ze to nie problem jednego roku i podliczono wszystko, sama mialam swego czasu kilku uczniów sprawiających duze problemy, psychologa u mnie w szkole nie ma, ale spotkan w ciagu roku szkolnego z nimi, z rodzicami itd byly setki, z dyrekcja ok 20.
    to bylo 8 uczniow, jesli z kazdym z nich psycholog spotkala sie 10 razy w ciagu roku masz juz 80, grupowo po 10 masz juz 90, do tego spotkania z rodzicami plus rodzice i uczniowie i spokojnie wyjdzie ci 150.
    jesli chodzi o rodziców, sama pamietam historie, ze rodzice mieli w nosie to co dzieje sie w szkole, bywalo/bywa tak ze nawet nie odbieraja telefonow, nie odbieraja listów wysłanych przez szkole, a kiedy pojawia sie zachowanie naganne lub tez uczen zostaje poinformowany o mozliwosci wysłania go do osrodka socjoterapeutycznego(czyli droga sadowa) nagle ma pretensje ze przeciez o niczym nie wiedzial.

    i git, i w zasadzie mam odpowiedz
    wedle „naszego protokolu” po trzecim przypadku (niech bedzie dziesiatka dzieci, co daje trzydziesci spotkan), sprawe popycha sie dalej, na poziom administracyjny, jesli wzor zachowan sie nie zmienia
    z tego poziomu sa juz tylko rozmowy z rodzicami ze statutem szkoly w tle
    ciagle mi czegos w tej calej historii brakuje

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 26)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close