Gorzkie zale……….

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #105842

    lara

    Generalnie jest do d…choc w szczegolach jest czasem calkiem fajnie…….
    mam meza i bardzo kochane dziecko. To caly moj swiat. Moje dziecko jest moim wielkim szczesciem, ktorym niestety nie potrafie sie cieszyc tak jakbym chciala:(…….staram sie, gram przed nim na ile potrafie, ale w gruncie rzeczy jestem stara,zmeczona kobieta………..
    Chcialabym cos zmienic w swoim zyciu, ale nie potrafie;( czuje sie spetana, wszystko co robie jest dla kogos,dla meza, dla dziecka, do tego ten gigantyczny brak piczucia wlasnej wartosci…
    Nie lubie swojego meza,nie czuje sue kochana, ani tymbardziej wazna.a jednoczesnie nie mam juz sily i ochoty walczyc o to wszystko. Nie mam tez sily na nic innego. Chyba wbijam w to co bedzie…i poddaje sie losowi.
    Jak dlugo tak mozna? Mozna tak przezyc zycie?
    Mam poczucie straconych lat,przegranego zycia….niby wiem ze teoretycznie duzo jeszcze moge,ale praktycznie wszystko sie komplikuje…..

    Zazdroszcze ludziom optymizmu, wiary we wlasne sily i sily do walki o swoje.
    Ja bym tak tez chciala……probt wytlumaczenia tego sobie niestety nie przynosza zadnych efektow:(

    #3899055

    pink

    Zamieszczone przez lara
    Generalnie jest do d…choc w szczegolach jest czasem calkiem fajnie…….
    mam meza i bardzo kochane dziecko. To caly moj swiat. Moje dziecko jest moim wielkim szczesciem, ktorym niestety nie potrafie sie cieszyc tak jakbym chciala:(…….staram sie, gram przed nim na ile potrafie, ale w gruncie rzeczy jestem stara,zmeczona kobieta………..
    Chcialabym cos zmienic w swoim zyciu, ale nie potrafie;( czuje sie spetana, wszystko co robie jest dla kogos,dla meza, dla dziecka, do tego ten gigantyczny brak piczucia wlasnej wartosci…
    Nie lubie swojego meza,nie czuje sue kochana, ani tymbardziej wazna.a jednoczesnie nie mam juz sily i ochoty walczyc o to wszystko. Nie mam tez sily na nic innego. Chyba wbijam w to co bedzie…i poddaje sie losowi.
    Jak dlugo tak mozna? Mozna tak przezyc zycie?
    Mam poczucie straconych lat,przegranego zycia….niby wiem ze teoretycznie duzo jeszcze moge,ale praktycznie wszystko sie komplikuje…..

    Zazdroszcze ludziom optymizmu, wiary we wlasne sily i sily do walki o swoje.
    Ja bym tak tez chciala……probt wytlumaczenia tego sobie niestety nie przynosza zadnych efektow:(

    Nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem….jakbym czytała o sobie samej….



    #3899056

    ciapa

    Twój los w Twoich rękach
    To od Ciebie zależna czy będziesz tkwić w tej sytuacji, popadać w coraz większą zależność i depresję czy zaczniesz coś robić ze swoim życiem

    Jak nie czujesz w sobie wystarczającej siły na jakiekolwiek zmiany (które są konieczne jeśli chcesz żyć) idż do psychologa/psychoterapeuty/szukaj pomocy – niech to będzie Twoje pierwsze działanie

    Powodzenia

    #3899057

    paszulka

    A czy masz alternatywę? Tzn czy wiesz co chciałabyś robić, co przyniosłoby Ci to szczęście? Wyobraź sobie swoje życie bez nich! Czy byłabyś szczęśliwsza? Czy brak miłości do męża to jego wina czy zasłużył czy po prostu to jest deprecha? Czy spętana jesteś przez Twoich bliskich czy przez samą siebie?
    Znajdź źródło, przyczynę… a potem naprawiaj. Moim zdaniem psychoterapia to dobra sprawa…. tylko nie daj się rozgrzebać i porzucić… jak zaczniesz – dokończ proces. Samo poznanie genezy problemu to nie koniec… trzeba to jeszcze oswoić.
    Trzymam kciuki, bo to bardzo nieprzyjemne co przeżywasz.
    Czasem mam namiastki takiego uczucia z tym, że ja szaleję za moim mężem (bo, ze za dziećmi to oczywiste) i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Czasem martwi mnie, że nie umiem tego w pełni pokazać i cieszyć się chwilą. Martwi mnie to, że czasem czuję się nie do końca szczęśliwa mimo, że powodów do nieszczęścia brak. Ale to moja natura taka „dołkoskłonna”. Pracuję nad tym. 🙂

    #3899058

    mam

    Zamieszczone przez lara
    Generalnie jest do d…choc w szczegolach jest czasem calkiem fajnie…….
    mam meza i bardzo kochane dziecko. To caly moj swiat. Moje dziecko jest moim wielkim szczesciem, ktorym niestety nie potrafie sie cieszyc tak jakbym chciala:(…….staram sie, gram przed nim na ile potrafie, ale w gruncie rzeczy jestem stara,zmeczona kobieta………..
    Chcialabym cos zmienic w swoim zyciu, ale nie potrafie;( czuje sie spetana, wszystko co robie jest dla kogos,dla meza, dla dziecka, do tego ten gigantyczny brak piczucia wlasnej wartosci…
    Nie lubie swojego meza,nie czuje sue kochana, ani tymbardziej wazna.a jednoczesnie nie mam juz sily i ochoty walczyc o to wszystko. Nie mam tez sily na nic innego. Chyba wbijam w to co bedzie…i poddaje sie losowi.
    Jak dlugo tak mozna? Mozna tak przezyc zycie?
    Mam poczucie straconych lat,przegranego zycia….niby wiem ze teoretycznie duzo jeszcze moge,ale praktycznie wszystko sie komplikuje…..

    Zazdroszcze ludziom optymizmu, wiary we wlasne sily i sily do walki o swoje.
    Ja bym tak tez chciala……probt wytlumaczenia tego sobie niestety nie przynosza zadnych efektow:(

    Zawsze jest czas na zmiany.. Zastanów się co sprawiłoby Ci radość co chciałabyś zmienić, zrobić dla siebie.. Zdaję sobie sprawe, że często rezygnujemy z własnego „ja” dla innych.. Nie kupie sobie nowych butów, nie zapisze sie na kurs jezykowy czy nie pojde do kawiarni z koleżankami bo np z mężem mamy tyle wydatków, dziecko kosztuje, albo nie pracuje więc nic już nie mogę.. To nie prawda! Wychowujesz dziecko i należy Ci się chwila dla siebie. Nie wiem ile lat ma Twoja pociecha ale zawsze się da.. Jak dziecko jest wieksze jest latwiej pod wzgledem organizacji mozna zaangazowac sie w prace czy wyjsc gdzies i zostawic malucha z tata czy babcia bo zrozumie ze mama wroci itd.. Zaczęłabym od zastanowienie się nad tym co chcesz zmienić, później rozmowa czy z mężem czy z inną osobą zaufaną..

    #3899059

    czarno-gora

    Moim zdaniem to typowa depresja. Zachęcam do poszukania pomocy u psychiatry, wsparcie lekami i zapewne równoległą terapię.
    Leki Twojego życia nie zmienią ale zmienią Twoje nastawienie do otoczenia i poczujesz się lepiej. Z lepszym samopoczuciem można kontynuować terapię i bez obciążeń podjąć życiowe decyzje/zmiany jeśli okażą się konieczne.

    Wiem, że bardzo trudno wyjść samemu z takiej głębokiej depresji o ile to w ogóle możliwe. Poszukaj profesjonalnej pomocy!

    Pozdrawiam,
    Kasia



    #3899060

    magda2109

    Zamieszczone przez paszulka
    A czy masz alternatywę? Tzn czy wiesz co chciałabyś robić, co przyniosłoby Ci to szczęście? Wyobraź sobie swoje życie bez nich! Czy byłabyś szczęśliwsza? Czy brak miłości do męża to jego wina czy zasłużył czy po prostu to jest deprecha? Czy spętana jesteś przez Twoich bliskich czy przez samą siebie?
    Znajdź źródło, przyczynę… a potem naprawiaj. Moim zdaniem psychoterapia to dobra sprawa…. tylko nie daj się rozgrzebać i porzucić… jak zaczniesz – dokończ proces. Samo poznanie genezy problemu to nie koniec… trzeba to jeszcze oswoić.
    Trzymam kciuki, bo to bardzo nieprzyjemne co przeżywasz.
    Czasem mam namiastki takiego uczucia z tym, że ja szaleję za moim mężem (bo, ze za dziećmi to oczywiste) i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Czasem martwi mnie, że nie umiem tego w pełni pokazać i cieszyć się chwilą. Martwi mnie to, że czasem czuję się nie do końca szczęśliwa mimo, że powodów do nieszczęścia brak. Ale to moja natura taka „dołkoskłonna”. Pracuję nad tym. 🙂

    Mam to samo , i nieraz sama się nakręcam ale próbuje to w sobie zdusić

    #3899061

    zuzel

    Zamieszczone przez paszulka
    A czy masz alternatywę? Tzn czy wiesz co chciałabyś robić, co przyniosłoby Ci to szczęście? Wyobraź sobie swoje życie bez nich! Czy byłabyś szczęśliwsza? Czy brak miłości do męża to jego wina czy zasłużył czy po prostu to jest deprecha? Czy spętana jesteś przez Twoich bliskich czy przez samą siebie?
    Znajdź źródło, przyczynę… a potem naprawiaj. Moim zdaniem psychoterapia to dobra sprawa…. tylko nie daj się rozgrzebać i porzucić… jak zaczniesz – dokończ proces. Samo poznanie genezy problemu to nie koniec… trzeba to jeszcze oswoić.
    Trzymam kciuki, bo to bardzo nieprzyjemne co przeżywasz.
    Czasem mam namiastki takiego uczucia z tym, że ja szaleję za moim mężem (bo, ze za dziećmi to oczywiste) i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Czasem martwi mnie, że nie umiem tego w pełni pokazać i cieszyć się chwilą. Martwi mnie to, że czasem czuję się nie do końca szczęśliwa mimo, że powodów do nieszczęścia brak. Ale to moja natura taka „dołkoskłonna”. Pracuję nad tym. 🙂

    Zamieszczone przez magda2109
    Mam to samo , i nieraz sama się nakręcam ale próbuje to w sobie zdusić

    Też tak mam. Też próbuję pracować nad sobą.

    #3899062

    zuzel

    Zamieszczone przez ciapa
    Twój los w Twoich rękach
    To od Ciebie zależna czy będziesz tkwić w tej sytuacji, popadać w coraz większą zależność i depresję czy zaczniesz coś robić ze swoim życiem

    Jak nie czujesz w sobie wystarczającej siły na jakiekolwiek zmiany (które są konieczne jeśli chcesz żyć) idż do psychologa/psychoterapeuty/szukaj pomocy – niech to będzie Twoje pierwsze działanie

    Powodzenia

    Podpiszę się. Też tak myślę.

    #3899063

    lara

    Z mezem rozmawialam, tlumaczylam,prosilam o wsparcie. To nic nie daje
    Moj maz sie nie angazuje w sprawy rodzinne,domu,jest mocno skoncentrowany na sobie i rozwoju wlasnym.
    Ja czuje sie rozczarowana,bo on mnie oszukal,mowil ze bedzie inaczej,ze dziecko bedzie dla niego calym swiatem…… Szczerze? Mam wrazenie,ze to obcy facet ……wszystko co nas laczy to dziecko i konto
    …………..

    Przed ciaza mialam perspektywy,pozniej wszystko sie skomplikowalo…….

    Macie racje, to depresja. Niestety stwierdzenia ze wszystko w moich rekach nie pomagaja,bo ja o tym wiem,ale gdy te rece probuja i kolejny raz odnosza porazke nie maja juz sily na nic………czy chce zyc? Nie wiem,musze bo jest dziecko

    Gdzie moge szukac pomocy? Nie wiem gdzie isc no i nie mam co zrobic z dzieckiem…….
    Jestem zalosna,wiem…….



    #3899064

    asik

    A nie masz nikogo z kim mogłabyś zostawić dziecko na trochę i wyjść, zrobić coś dla siebie?
    W jakim wieku jest dziecko?
    Siedzisz z nim w domu? Nie pracujesz?

    #3899065

    ciapa

    Lara nie jesteś żałosna!
    Rozumiem, że przed małżeństwem/dzieckiem miałaś plany, żyłaś pełnią życia teraz wszystko się zmieniło
    Dałaś się zapędzić w kozi róg i masz poczucie krzywdy, beznadziei, depresję
    Zmianę Twojego samopoczucia może przynieść tylko zmiana sytuacji
    Usiądź, zastanów się czego chcesz, co chcesz robić, jak się realizować, wyznacz sobie cel, opracuj plan – jak dasz radę, jak nie dasz rady sama – zrobisz to z psychologiem
    Ten cel/zmiana nie dotyczy Twojego męża a Ciebie, na jego zmianę nie licz na razie, on się będzie musiał zmienić jak się zmieni sytuacja
    Ty musisz wyleźć z dołka, a właściwie ktoś Ci w tym musi pomóc
    Dziecko – musi mieć szczęśliwą mamę – co z nim na chwilę zrobić? niańka, żłobek, przedszkole, znajoma
    Co z sobą zrobić? wyjść do ludzi, szukać pomocy, zależny czy masz kasę czy nie – jak nie – przy poradniach zdrowia psychicznego są psycholodzy, psychoterapeuci, przy każdym własciwie psychiatrze pracuje psycholog i można skorzystać z usług na nfz
    Powodzenia



    #3899066

    yoko

    marsz do psychologa!

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close