histeria 3,5 latka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)
  • Autor
    Wpisy
  • #113886

    niezapominajka2

    boże zwariuje….. moje dziecko od jakiegoś czasu dostało totalnego szału…. nie wiem co się z nią dzieje, co chwila wpada w histerie z byle powodu, dziś dała mi taki koncert że brak słów … popłakałam się z nerwów… wrzaski, piski, krzyki, plucie, tupanie…. czasem myślę ze jestem zła mamą…..

    #5185400

    ula77

    Zamieszczone przez niezapominajka2
    boże zwariuje….. moje dziecko od jakiegoś czasu dostało totalnego szału…. nie wiem co się z nią dzieje, co chwila wpada w histerie z byle powodu, dziś dała mi taki koncert że brak słów … popłakałam się z nerwów… wrzaski, piski, krzyki, plucie, tupanie…. czasem myślę ze jestem zła mamą…..

    Nie myśl, że jesteś złą matką (bo chyba nie robisz dziecku krzywdy)
    to jest kolejny etap, który trzeba przetrwać, u nas też tak było i co jakiś czas się powtarza, wzmogło się po pójściu do przedszkola.
    Też dzika histeria, każdy mówi, że to normalne ale wiem że ciężko to wytrzymać jak to się powtarza. Powinnaś byc spokojna i konsekwentna, chociaż u mnie z tą spokojnością to jest bardzo trudno ale to ponoć najlepsza metoda.
    Czasem musisz ją zostawić niech jej przejdzie złość i atak, albo spróbuj ją po prostu wziąć na kolana i przytulać nawet bez słowa aż się uspokoi, z czasem jej przejdzie (żeby wrócić przy kolejnym etapie rozwojowym 🙂 )
    trzymam kciuki aby było przeszło szybko i w miarę spokojnie



    #5185401

    jane

    O, witaj w klubie, myslalam, ze tylko moja tak ma 😉
    Ja czekam cierpliwie az to minie, bo chyba nic innego nie da sie zrobic. Ciezko jest czasami, ale trzeba zagryzc zeby i robic swoje, bo krzykiem, placzem nic sie nie zdziala. Moja oprocz tego, ze wpada w histerie codziennie, to ucieka w miejscach publicznych, wymusza branie na rece, w domu lazi za mna jak pies i nie daje zrobic absolutnie nic. Nie chce sama zasypiac (a juz bylo dobrze), w nocy przylazi. Bije siostry, zabiera im rzeczy, nie daje zrobic nic. Ot, takie dziecko, moze i mojej winy w tym troche, ale fakt, ze ma silny temperament i rozpycha sie lokciami, by zapewnic sobie jak najlepsze miejsce wsrod rodzenstwa. Tak to rozumiem.

    #5185402

    niezapominajka2

    Zamieszczone przez ula77
    Nie myśl, że jesteś złą matką (bo chyba nie robisz dziecku krzywdy)
    to jest kolejny etap, który trzeba przetrwać, u nas też tak było i co jakiś czas się powtarza, wzmogło się po pójściu do przedszkola.
    Też dzika histeria, każdy mówi, że to normalne ale wiem że ciężko to wytrzymać jak to się powtarza. Powinnaś byc spokojna i konsekwentna, chociaż u mnie z tą spokojnością to jest bardzo trudno ale to ponoć najlepsza metoda.
    Czasem musisz ją zostawić niech jej przejdzie złość i atak, albo spróbuj ją po prostu wziąć na kolana i przytulać nawet bez słowa aż się uspokoi, z czasem jej przejdzie (żeby wrócić przy kolejnym etapie rozwojowym 🙂 )
    trzymam kciuki aby było przeszło szybko i w miarę spokojnie

    nie robię jej krzywdy, nigdy nie podniosłam na nią ręki (mimo głupich komentarzy moich rodziców, że czasem trzeba dać dziecku „klapa”, że teraz wychodzi moje „bezstresowe” wychowanie) nie uznaje bicia uważam ze to nie jest rozwiązanie, wczoraj miałam kiepski dzień, po prostu puściły mi nerwy i zaczęłam płakać, jeszcze dobił mnie mój mąż twierdząc że zachowanie naszej córki to moja wina bo na zbyt dużo jej pozwalam

    #5185403

    niezapominajka2

    Zamieszczone przez Jane
    O, witaj w klubie, myslalam, ze tylko moja tak ma 😉
    Ja czekam cierpliwie az to minie, bo chyba nic innego nie da sie zrobic. Ciezko jest czasami, ale trzeba zagryzc zeby i robic swoje, bo krzykiem, placzem nic sie nie zdziala. Moja oprocz tego, ze wpada w histerie codziennie, to ucieka w miejscach publicznych, wymusza branie na rece, w domu lazi za mna jak pies i nie daje zrobic absolutnie nic. Nie chce sama zasypiac (a juz bylo dobrze), w nocy przylazi. Bije siostry, zabiera im rzeczy, nie daje zrobic nic. Ot, takie dziecko, moze i mojej winy w tym troche, ale fakt, ze ma silny temperament i rozpycha sie lokciami, by zapewnic sobie jak najlepsze miejsce wsrod rodzenstwa. Tak to rozumiem.

    skąd ja to znam, jak Ewcia wpada w „szał” to ciągle za ma chodzi, nie mogę odjeść na krok, zostawić jej na chwile samej żeby się uspokoiła, jej histerie nasiliły się od jakiś dwóch miesięcy,
    nie wiem jak wy sobie z tym wszystkim radzicie?????

    #5185404

    jane

    Zamieszczone przez niezapominajka2

    nie wiem jak wy sobie z tym wszystkim radzicie?????

    Wcale sobie nie radze. Mam ochote czasem ja sprzedac. Zale sie mamie przez telefon, a ona na to, ze stoi pierwsza w kolejce do kupna, hihi…
    Mnie pomaga to, ze Amaia caly dzien siedzi w przedszkolu, a histerie prezentuje glownie wieczorami. W weekendy zwykle jest z nami maz, a przy nim jakos to lagodniej sie objawia. Zreszta nie od dzis wiadomo, ze dzieci najgorzej zachowuja sie przy matce. U mnie sie to sprawdzilo we wszystkich trzech przypadkach…
    Ale to nie jest tak, ze sa tylko zle chwile. Jest duzo tych cudownych, ktore rownowaza wszelkie histerie.
    Zreszta ja czasem nie reaguje, bo zauwazylam, ze jakakolwiek moja reakcja poteguje tylko histerie. A czasem jednak krzykne, jak po dobroci sie nie da. Np Amaia ma taki denerwujacy nawyk skakania po ludziach, ktorzy siedza sobie spokojnie przed tv. Np wracamy ze szkoly, ja szybko myk do kuchni przygotowac kolacje, dzieciakom puszczam mini mini, no i nie mija 5 minut, a slysze ryk Martinki, bo Amaia po niej skacze. Nie moge sie zajac Amaia, bo robie kolacje, wiec napominam: raz, drugi, dziesiaty… za jedenastym juz wrzeszcze, albo biore pod pache i stawiam w kacie. Tyle ze w kacie trzeba jej pilnowac, bo sama nie stoi, a ja – robie kolacje – wiec czasem ja biore do kuchni i staram sie jakos zajac, po czym w kuchni mam burdel ogromny, wiec nie wiem czy to takie dobre rozwiazanie. Bo zeby sie Amaia zajela, to trzeba dac jej cos do zabawy. Cos, czyli np make, ryz, czy jeszcze inne brudzace cos. Moge dac jej np sloik dzemu, ale wtedy dzem zezre i kolacji juz nie tknie. Tak samo w przypadku picia.



    #5185405

    beamama

    Z osobistych doświadczeń nie poradzę, bo moje dzieci histerii nie miały ani razu :Niepewny: :Hmmm…:, ale przyglądałam się raz siostrze i mogę napisać : KONSEKWENCJA + silne nerwy własne i tyle.

    Taką akcję oglądałam: 4latka, wykąpana, ma udać się na piętro do swojej sypialni spać i mama mówi: idź na górę, skończę sprzątać, przyjdę Ci poczytać. Na co mała – ale musisz zanieść mnie na rękach.
    Mama – nie, idź na swoich nóżkach.
    Mała – nieeeee, masz mnie zanieść, zaczyna się nakręcać.
    Mama – nie, pójdziesz sama.
    Mała wpadła w szał, darła się tak, że słychać było w domu obok na pewno, i słuchajcie darła się tak godzinę z hakiem! Siedziała na schodach prowadzących na piętro, czerwona jak nieboskie stworzenie, opuchnięta od płaczu, spocona, rozczochrana – mama spokojnie kończy sprzątanie po kolacji i między jednym głośniejszym rykiem, a drugim mówi, że choćby płakała do samego rana, nie będzie zanoszona na rączkach na górę.
    Babcia trzymała się za serce :Hyhy: i co chwilę chciała lecieć na ratunek wnusi, bo wyglądała, jakby miała się udusić :Fiu fiu: ( weź jej nie pozwalaj tak płakać, bo szoku jakiegoś dostanie i jeszcze potem będzie nerwowa :D), mama oczywiście nie pozwala, a mała słysząc babcie oczywiście nakręca się jeszcze bardziej.
    Umęczyła się tym wyciem tak, że prawie na tych schodach zasnęła i na pół śpiąco poszła sama do łóżka.
    Myślę, że mało kto wytrzymałby godzinę z kwadransem opętańczego wycia – bo płaczem tego nazwać nie można było – sama nie wiem, czy wytrzymałabym, chyba nie 😉

    #5185406

    jane

    Zamieszczone przez beamama
    Myślę, że mało kto wytrzymałby godzinę z kwadransem opętańczego wycia – bo płaczem tego nazwać nie można było – sama nie wiem, czy wytrzymałabym, chyba nie 😉

    No wlasnie, ja tez nie wytrzymuje. Te skubance cwane sa, wiedza jak czlowieka z rownowagi wyprowadzic. Nie daje sie drzec Amai wieczorami z prostego powodu: siostrom nie daje to spac. Wiec koniec z koncem zezwalam jej na zejscie na dol i zasypia przy mnie. Nie jest to wychowawcze, o nie, ale tak sie pocieszam, ze wyrosnie. Z Malgoska tez szopki mielismy i teraz jest idealnie.

    #5185407

    niezapominajka2

    Zamieszczone przez beamama
    Z osobistych doświadczeń nie poradzę, bo moje dzieci histerii nie miały ani razu :Niepewny: :Hmmm…:, ale przyglądałam się raz siostrze i mogę napisać : KONSEKWENCJA + silne nerwy własne i tyle.

    Taką akcję oglądałam: 4latka, wykąpana, ma udać się na piętro do swojej sypialni spać i mama mówi: idź na górę, skończę sprzątać, przyjdę Ci poczytać. Na co mała – ale musisz zanieść mnie na rękach.
    Mama – nie, idź na swoich nóżkach.
    Mała – nieeeee, masz mnie zanieść, zaczyna się nakręcać.
    Mama – nie, pójdziesz sama.
    Mała wpadła w szał, darła się tak, że słychać było w domu obok na pewno, i słuchajcie darła się tak godzinę z hakiem! Siedziała na schodach prowadzących na piętro, czerwona jak nieboskie stworzenie, opuchnięta od płaczu, spocona, rozczochrana – mama spokojnie kończy sprzątanie po kolacji i między jednym głośniejszym rykiem, a drugim mówi, że choćby płakała do samego rana, nie będzie zanoszona na rączkach na górę.
    Babcia trzymała się za serce :Hyhy: i co chwilę chciała lecieć na ratunek wnusi, bo wyglądała, jakby miała się udusić :Fiu fiu: ( weź jej nie pozwalaj tak płakać, bo szoku jakiegoś dostanie i jeszcze potem będzie nerwowa :D), mama oczywiście nie pozwala, a mała słysząc babcie oczywiście nakręca się jeszcze bardziej.
    Umęczyła się tym wyciem tak, że prawie na tych schodach zasnęła i na pół śpiąco poszła sama do łóżka.
    Myślę, że mało kto wytrzymałby godzinę z kwadransem opętańczego wycia – bo płaczem tego nazwać nie można było – sama nie wiem, czy wytrzymałabym, chyba nie 😉

    staram się mieć silne nerwy ale….. czasami mam dość, wczoraj mała zrobiła mi bardzo podobną scenę do tej która opisałaś, tez chciała wymusić noszenie na rączkach, czasem jej ustępuje i być może w tym tkwi mój błąd jestem mało konsekwentna, niestety mam małe wsparcie u męża a i teściowa (bo jeszcze z nią mieszkamy) też mi nie pomaga, ciągle słyszę „gadki” umoralniające…

    #5185408

    jane

    Zamieszczone przez niezapominajka2
    staram się mieć silne nerwy ale….. czasami mam dość, wczoraj mała zrobiła mi bardzo podobną scenę do tej która opisałaś, tez chciała wymusić noszenie na rączkach, czasem jej ustępuje i być może w tym tkwi mój błąd jestem mało konsekwentna, niestety mam małe wsparcie u męża a i teściowa (bo jeszcze z nią mieszkamy) też mi nie pomaga, ciągle słyszę „gadki” umoralniające…

    I tu jest problem, bo rodzice powinni reprezentowac jeden front. Ale rozumiem, ze z tesciowa ciezko… Sprobuj jednak im wytlumaczyc, w czym rzecz. W koncu to nie oni od rana do wieczora zajmuja sie dzieckiem, tylko Ty i to Ty z tymi najciezszymi zachowaniami sie musisz zmagac.



    #5185409

    salsa-salsa

    gdy kiedyś wyszłam z pokoju gdzie mój miał swój koncert ten zabrał krzesło ze sobą i poszedł za mną do kuchni,wlazł na krzesło i darł się dalej-a po co krzesło ? by pokazać swoje zapłakane oczyska dodając „mamooooo” i smutnym głosikiem coś tam po swojemu bełkotał :Hyhy: potem ostatecznie pisk.
    Ja się uodporniłam,jedynie mogę pod nosem marudzić ale i tak nie ulegam 😀 Mój też czasami potrafi drzeć się bo go nie chcę wziąć na ręce,on niestety nie rozumie że mam np.2 ciężkie siaty i jego nie jestem już w stanie podnieść i woli się drzeć.Tatę wytresował jak psa,pisk o wysokich decybelach i już go bierze na ręce,teraz gdy histeryzuje o noszenie czy wnoszenie pod schody mówię „nie jestem tatą”- często pomaga.Teraz już ostatecznie go biorę na ręce ale gdy młodego bolą już nogi,a tak zakupy na nogach,schody na nogach a tatuś wnosi i nosi :Śmiech:

    #5185410

    cukierkova

    Jeeeezu a ja mslalam ze to tylko e dziecie mi takie jazdy urządza ze chwilami mam ochote wyjsc i zostawić go w grom.

    Wlasnie wiski, piski, wymuszanie noszenia na rekach , zaczepianie Filipa i po chwili ryk bo Filip go zbił, lub wygonil itd.

    wszystko ma mama podac, chociaz tata np stoi obok kubka z herbatą, mama musi dac, mama musi buty nalozyc, chociaz on umie sam,zasypianie z nami, przychodzenie w nocy. i przyznam sie ze czasami polegam bo zwyczajnie niemam siły. ryk w nocy, bo koldra sie zachylila i Mama musi poprawić. to nic ze mama nieprzytomna.
    Od jakis 2-3 tygodni ma fazy na udawany placz w miejscach publicznych. to nawet nie placz.. tylko drze sie tak ze gardlo zdziera, kladzie sie na chodniku, w sklepie ucieka.itd.. moglabym pisac i pisac..

    obecnie przechodzi ospe i samego siebie.



    #5185411

    paolinka

    tez przez to przechodzę tez powiem że tylko konsekwencja choc teraz przy dwójce maluchów rok po roku to mało wykonalne bo albo krzyczą razem albo jeden a zaraz i tak drugie dołącza wymuszaja razem wtedy trzeba ich rozdzielic i spacyfikowac a samemu trudno gdy jest m to w dwójkę jakos dajemy razem i przede wszystkim trzymamy się razem jedno popiera decyzję drugiego

    #5185412

    izuska83

    U mnie to samo. Moje dziecko jak coś nie idzie po jego myśli tupie, pluje, bije albo nas albo pięściami w ścianę, wydziera się w niebogłosy i płacze. A ja bezradna. Obwiniam się, że to moja wina bo duzo pracuje.

    #5185413

    hancyk

    a i ja się podpiszę, bo przezywałam histerię dwulatka!! :Boje się: już sama nie wiedziałam czy to ja mam iść do lekarza czy jego posyłać…minęło! rady?? konsekwencja, cierpliwość, próba odwracania uwagi od problemu opowieściami, typu płaczące drzewo kauczukowe…potem rozmowa o uczuciach, swoich i jego, próba zobrazowania tej wielkiej złości, zeszyt złych humorów!
    teraz te histerie nazywam fochami, które w powyższy sposób daje się opanować…ale idealna nie jestem, cierpliwości czasami braknie, nerw weźmie górę, muszę wyjść, do innego pokoju, pooddychać…i wracam!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close