Historia II kresek

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #102692

    mam

    Jak to było zanim na świecie pojawiły się moje maluchy? Nudno! Uczelnia, praca, podróże no dobrze fajnie, beztrosko ale poczuliśmy , że brakuje w naszej małej rodzinie, istotki,której będziemy chcieli przychylić nieba. Starania nie trwały długo, 5 miesiecy w między czasie trafiłam do beznadziejnej lekarki, ktora torbiel chciała mi laparoskopowo wyleczyć, choć nie było takiej potrzeby. Torbiel zniknęła sama po 2 miesiącach. Zdecydowalam sie na lekarza, który zna mnie od urodzenia, moja rodzine i jestesmy dosc blisko, potrzebowalam kogos komu zaufam. Bylo usg, wszystko ok, powiedzial ze jestem mloda i spokojnie pół roku możemy się starać, choć on wie, że wczesniej uda mi sie zajsc w ciąże. To było w listopadzie w grudniu było święta, nie myślałam o dziecku po ciuchu miałam nadzieję, że może się uda. W styczniu bylismy z M w kinie, musielismy wrocic czulam sie dziwnie. Potem w weekend uczelnia nie byłam w stanie wysiedziec, jakieś mulenie, duszno przez głowe przeszła mi myśl” a może?..”. W poniedziałek 12.01 wstałam rano, poszłam do apteki. M spał, w łazience zrobiłam test, po czym wyszłam zrobić śniadanie. Po paru minutach wracam a tu dwie grube kreski:). Bardzo sie ucieszyłam, ale nie powiedziałam M, chciałam mieć 200% pewność. M poszedł do pracy, ja zadzwoniłam do lekarza, skierował mnie na badanie bety dwa razy w poniedziałek i środę, żeby zobaczyć czy przyrośnie.
    Z bijącym sercem jechałam na betę do szpitalnego laboratorium jednak dopiero wieczorem. Wynik tego samego dnia okolo 22 -drugiej. Ok tylko jak zadzwonie, skoro M już jest w domu? Chodziłam wokół telefonu, w końcu zamknęłam sie w łazience i zadzwoniłm. Beta 180, udalo sie!!! Teraz byle do środy nie zwariować. W środę znowu na betę jechałam, M powiedziałam, że na badania, na które lekarz mnie skierował więc nie podejrzewał nic. Czekał w samochodzie, a ja ubłagałam laborantkę żeby wynik był popołudniu.
    W domu nie mogłam się na niczym skupić, wybiła 12 dzwonie do laboratorium a to zajęte, albo nikt nie odbiera. W końcu dodzwoniłam sie jest wynik: beta 418, 3-4 tydzien:). Telefon do lekarza, gratuluje proszę za 2 tygodnie sie pokazać. I czekanie do wieczora az M wroci:), cała wieczność. Jak wrócił ucieszył się, powiedzial ze podejrzewał cos:). Pokazałam mu testy i wynik bety. Dwa tygodnie szybko minęły, na wizycie był pęcherzyk z ciałkiem żółtym ale i rozlany krwiaczek. Lekarz powiedział,że ścianki macicy sa kruche także mogło sie tak stac. Zwiekszymy luteine. Wizyta za 3 tyg cos powinno byc juz widac.
    Pamiętne usg: Czekalam jak na szpilkach przeg gabinetem, M zdawal ostatni egzamin bylam z mama. Weszlam usmiechnieta, lekarz zartowal , badanie ok macica powiekszona to zobaczymy co tam widac..
    Widze mala fasolke z bijacym serduszkiem super dzidzus jest, bije serduszko teraz nic sie nie stanie zlego. ALe po chwili mowi :”cos jeszcze jest..” ” czy w rodzinie sa bliźniaki>?” nie zdazylam odp bo powiedzial ” tu jest drugi” po drugiej stronie zobaczylam taka sama fasolke. Goraco mi sie zrobilo, serce zaczelo szybko bić, poczulam ogormna radosc, spokoj, ekscytacje wszystko naraz. Lekarz poprosil moja mame pogratulowal jej zostania podwojna babcia.
    Powiedzial ze dzieci beda tej samej plci, jednojajowe bo powstaly z podzialu jednej komorki. Krwiaczek pojawil sie prawdopodobnie dlatego, ze w macicy zamieszkalo dwoch lokatorow a scianki sa dosc kruche i musi sie przyzwczaic do szybszego wzrostu.Plakalam ze szczescia. W domu spotkalam sie z M czekal z niecierpliwoscia, pokazalam zdjecie, uśmiechnął się, powiedzial ze mozemy czuc sie wyjątkowi i wyroznieni ze spotkalo nas takie szczescie.
    Cala ciaza byla raczej bezproblemowa, w 28 tc szpital i podanie sterydow na rozwoj pluc.Od 32 tc stawianie brzuszka, skurcze( macica wygladala jak na 9 miesiac, nadawalam sie juz do porodu) ale dalismy rade do 36tc. Dzieci mimo jednego lozyska urodzily sie z ta sama waga po 2400.Lekarz byl zadowolony powiedzial ze to sa donoszone bliźniaki bez oznak wcześniactwa, wyjatkowo silne i ładne;). Kazdego dnia patrzac na dzieci czuje sie szczęśliwa, i dziekuje za to co mam. Studia skoncze, praca nie ucieknie, a wreszcie bedziemy mieli z kim jedzic na wakacje:D

    #3116832

    Anonim

    Majka super!
    Ja swojej reakcji nie bede chyba opisywac…jeszcze kiedys chlopcy by ja dorwali:Boje się:



    #3116833

    ahimsa

    Fajni sa:) pokazuj ich czesciej na Zdjeciach!

    #3116834

    mam

    Agatko dziękuje :).

    Ahisma na bliźniakach wrzucam:D.

    Pozdrawiam

    #3116835

    mania78

    Wzruszyłam się. Serio.
    Wszystkiego dobrego dla Was:)

    #3116836

    mam

    Moje II kreski za 8 dni kończą rok… Jaki to był rok? Napewno inny, wzruszający przepełniony radością, zdziwieniem jak małe istotki, zmieniają się w małych człowieczków. Jacy są rozumni, wspaniali jednym uśmiechem sprawiają, że się rozpływam, zapominam o wszystkim..
    Nie ma nic piekniejszego niz 4 raczki zawieszone na mojej szyi ( choc nieraz bywa ciezko, bo jak zawisną to już nie chcą zejść:D), dwa głośne smiechy, 4 nózki ktore rano chodzą po nas…

    Pół roku poszło nam z góki, nawet nie wiem kiedy..

    Jak zaczeli raczkowac poczułam, ze mam dzieci:D, wszedzie jest ich pełno na spacerze skacza w wózku, zaczepiaja sie smieja, robia papa i bija brawo. Rekacje ludzi bywaja rozne niektorzy tak ladnie potrafia powiedziec o cudzie jakim sa bliźniaki, ile sprawiaja radosci inni ubolewaja ile to pracy!!! Ja wtedy odp” a ile radosci…” Prace mam na cały etat, bo zawsze ktorys z bąbli czegos potrzebuje ale skoro dostałam wyroznienie bycia podwójną mama musze temu sprostać! Jak widac nie dla każdego są bliźniaki;).. ach ta moja skromnosc:P

    Mialam dołki bo chcialam wszystko naraz, dzieci zadowolone dom na błysk, dobry obiad, załatwiony klient i jeszcze czas dla siebie… Nie da sie tak dobrze ze sobie to uswiadomilam , przyjelam pomoc.. Teraz jest latwiej i nie jestem idealna. I dobrze bo jestem sobą mamą kochającą podwójnie mocno..



    #3116837

    mam

    Za 5 dni skończycie 2 latka:Wow!: Miałam tyle obaw, panika czy będzie wszystko dobrze a może coś wyjdzie, że jest nie tak:Wstyd: Matka – Panikara normalnie ze mnie była.

    Dzielnie znieśliście rozłąkę z nami,dla mnie byliście tacy mali, bo jak mam oddać moje skarby do nowego, obcego miejsca? Wszystko od tego momentu zaczęła się zmieniać.. Okazało się, że dobrze się czujecie wśród dzieci, przyszywanych cioć, że rozwijacie się emocjonalnie, ładnie się bawicie, dzielicie zabawkami, dostosowujecie do rytmu jaki tam panuje.Coraz lepiej idzie Wam jedzenie sztućcami, drzemki z równieśnikami. My odbierając Was każdego dnia, widzimy uśmiech, zadowolenie na waszych buziach. Różnicie się charakaterami..

    Krzyś to synek tatusia, ciągle z nim za ręke, nie ma taty jest panika, strach w oczach.. mama też jest fajna jak sobie przypomnisz o niej.. Spokojnie nie jestem z tych zaborczych;) ważne żeby Tobie było dobrze.

    Staś to z kolei cały czas za mamą, wstaje rano pierwsze co słysze to mam oć ( chodź), mała małpeczka, która najchętniej ciągle by wisiala na mnie przytulona.

    Zaczynacie mówić, składać zdania co mnie cieszy, choć lubicie też rozmawiać w swoim języku, żeby nikt nie wiedział o czym jest dyskusja.

    Jesteście zdrowi, pogodni, chyba szczęśliwi, staramy się Wam zapewnić wszystko co się da , na ile możemy sobie pozwolić..

    Jeszcze nie wiecie , że od października/ listopada będziecie mieć swój własny pokój,w którym będzie panował Wasz ” porządek”, że pójdziecie do nowego przedszkola w związku ze zmianą naszego mieszkania. Nie martwcie sie, my też sie boimy tych zmian, ale wierzymy, że tak będzie lepiej. Bliżej Wy, nasza praca.

    Jesteście moją największą nagrodą, wspaniałą niespodzianka, ciągle nie moge sie nadziwić, jak to się stało, ale za nic nie zamieniłabym tego.

    Kocham Was,
    mama

    #3116838

    anusia33

    Super opowieść popłakałam się moja bratowa jest w ciąży bliźniaczej i mamy nadzieję że też wszystko będzie ok. Gratulacje i wszystkiego dobrego dla dzieci.

    #3116839

    nelly

    Maju cudownie, pamietam jak rok temu czytalam…a tu kolejny rok…

    Tak sobie mysle, z doswiadczenia, ze meblowanie mieszkanie/domu kiedy ma sie juz blizniaki to pestka:)
    A chlopcy beda mieli swoj wlasny pokoj,a WY wlasna, prywatna, osobista-sypialnei:)

    #3116840

    marboro

    Normalnie sie wzruszyłam 🙂 Ten kto powiedział, że macierzyństwo to cud, nie mylił się, a co dopiero podwojne 🙂
    Buziolki dla Was 🙂



    #3116841

    mam

    Za 4 dni skończycie 3 latka.. Czas opisać kolejny rok:).

    Przeprowadzka przebiegła sprawnie, później niż planowaliśmy ale niestety nie na wszystko ma się wpływ. W polowie listopada zaczeliscie chodzić do nowego przedszkola. Początek szczególnie dla Stasia był trudny, przystosowanie się do nowych warunków, zajęć, dłuższe skupienie uwagi. Krzyś poradził sobie lepiej, czuł się pewniej. Trudny to był miesiąc dla wszystkich, ale po nowym roku, wszystko się unormowało, i chętnie Staś zaczał chodzić do p-la.

    W kwietniu Krzyś nas zadziwił bo sam zaczął sygnalizowac swoje potrzeby, poprostu brał nocnik i robił co trzeba;). U Stasia trwało to dłużej, o 2 miesiące, ale nie nakłanialiśmy go na siłe, wszystko toczyło się swoim torem:).

    Jacy jesteście? Dla nas niepowtarzalni, ciągle nas zadziwiacie , zaskakujecie, jak logicznie potraficie opowiadać o tym co widzicie, jak to odbieracie.

    Krzyś to odważny przedszkolak, czuje się tam jak ryba w wodzie, lubie bawic sie autkami, budować, biegać, skakać, jedździc na biegowym rowerku.
    To taki nasz Miś, który ostatnio woli bywać z mamą, choc do niedawna tata był niezastapiony. Lubimy razem isc na lody, czy na rowerek, ostatnio na topie jest scianka wspinaczkowa na placu zabaw.

    Staś to nasza pchełka, jest delikatniejszy, mniej śmiały. Lubi śpiewać:D, ogladac ksiazeczki, nawet bajki:D, duzo opowiada, lubi rowerek, ale woli huśtać się na huśtawkach. Teraz woli tatę;), tata jest poprostu the best.

    Od września czeka nas kolejna rewolucja,będziecie w dwóch grupach w przedszkolu, chcecmy dac Wam ta szanse, żeby kazdy z Was rozwinął sie w swoim kierunku, miał tylko swój swiat. Jest to próba, z mozliwoscia odwrotu:).

    A na urodzinki planuje dzien w domu, moze pojedziemy do sali zabaw, albo na rowerki, spędzimy go tak jak będziecie chcieli, wieczorem bedzie dmuchanie już 3 świeczek ( w sumie 6 :Wow!:) z rodzinką.

    Kocham Was moje myszki życzę Wam, żebyście czuli się szczęśiwi, kochani, spełnieni, staramy się Wam zapewnić kolorowe dzieciństwo:*.

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close