Historia życia pewnego Andrzejka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #109379

    tatus-hunterka

    Od prawie roku prowadzę pamiętniki mojego malucha- Andrzejka. Jest już sporo napisane więc tutaj wkleję tylko kilka starszych i dodatkowo będę wklejał wszystko to co się dzieje obecnie. Miłej lektury, mam nadzieję, że Wam się ta historia spodoba.

    Historia mojego życia rozpoczęła się w dniu finału piłkarskich Mistrzostw Świata w RPA tj. 11 lipca 2010 r.

    Otóż tego dnia wpadłem na pomysł aby opuścić ciepły kącik, którym był brzuszek mojej mamy i zakosztować trochę rozkoszy prawdziwego świata. Żeby jednak nie było za łatwo lekarze w szpitalu mimo, iż byłem spakowany i gotowy do wyjścia już ok. 19-tej postanowili?obejrzeć mecz finałowy. Nie bacząc na mój apetyt na prawdziwe życie poszli oglądać mecz, być może nawet przy piwku, a ja musiałem uzbroić się w cierpliwość.

    Ostatecznie świat dowiedział się o moim istnieniu o 23:30 kiedy to zobaczyłem pierwszego ziemianina a mianowicie jakiegoś Łosia w białym fartuchu?.

    Urodziłem się o standardowych wymiarach tj. 53 cm, 3 730 gram, 10 pkt w skali Apgar. Wtedy jeszcze nic nie zwiastowało jakim będę indywidualistą? c.d.n.

    #4759769

    tatus-hunterka

    Pierwsze 2,5 miesiąca życia

    Pierwsze 2,5 miesiąca życia poleciało mi dośc szybko. Wiele się wydarzyło w tym okresie. Ale od początku. Po wyjściu ze szpitala musiałem zmagać się z niesamowitymi upałami, których natężenie było chyba większe niż brzuszku mamy. Rodzice robili ze mnie naturystę, ale mi to pasowało. Skoro już mowa o rodzicach to trzeba im poświecić chwilę uwagi. Mama ? sympatyczna blondyneczka o piskliwym głosie lubiąca wszystko to czego nie lubi tata czyli zakupy, Farmville, śledzie itp. Generalanie jest fajna bo ma to coś co uwielbiam najbardziej tj. część ciała, z której leci mi jedzonko. Można ją nazwać szkolną stołówką. Tata ? fajny facet choć nie wygląda 🙂 Lubi piwko, piłkę nożna i oczywiście ma mnóstwo koleżanek. Czasem marudzi na mamę, ale dla mnie jest ok. U niego najlepiej mi się zasypia, nikt też tak jak on nie wymyje mi tyłka.

    c.d.n.



    #4759770

    tatus-hunterka

    Ciekawe momenty w pierwszych 2,5 miesiącach życia

    Jak już pisałem wcześniej mimo, że moje życie jest jak na razie króciutkie to w tym czasie jednak trochę się wydarzyło. Do najciekawszych momentów mogę zaliczyć przede wszystkim pierwszą kąpiel. Trzeba przyznać, ze rodzice choć odpowiedzialni mieli spory stres z tym związany. Być może dlatego, że zostałem oddany pod kontrolę tacie, który jest swego rodzaju manualnym analfabetą. Na szczęście ani mnie nie upuścił ani nie utopił. Uff!
    Generalnie mój pierwszy kontakt z wodą należy ocenić pozytywnie. Rodzicom za przeprowadzenie tego zadania logistycznie wystawiam mocną trójkę 🙂
    Kolejnym ciekawym momentem w moim życiu był pierwszy spacer. I oczywiście znowu rodzice grali tu pierwsze skrzypce. Zapakowali mnie do dużego pojemnika w kształcie trumny i wystawili na działanie świecącej kuli umiejscowionej gdzieś wysoko. Zanim się zorientowałem o co chodzi już widziałem przemieszczające się obarazki. Od razu zadałem sobie pytanie, czy na tym świecie wszystko się przemieszcza czy też to ja zostałem wprawiony w ruch? Te rozważania były na tyle męczące, że nie wiem nawet jak, ale zapuściłem mega komara.
    No i na koniec musze jeszcze opowiedzieć o ciekawym wydarzeniu, którym wszyscy się emocjonowali a polegało ono na niczym więcej jak oblaniu mnie wodą w jakimś bunkrze!!! Nie wiem skąd tyle emocji i podniety wśród zebranych wokół mnie człowieków, dla mnie to była nieudolna próba wykąpania mojej główki. Wydaje mi się, że jeszcze wiele dziwnych rytuałów tego świata mnie czeka? a w brzuszku wszystko było takie proste? c.d.n

    #4759771

    tatus-hunterka

    Kilka pytań do dużych człowieków

    Mimo, iż dzisiaj kończę 3 miesiące (szmat czasu juz przeżyłem) jest wiele kwestii, ktore mnie nurtują. Nie będę pytać mamy i taty żeby nie wyjść na jakiegoś niedouczonego. Dlatego proszę Was drodzy internauci o wyjaśnienie mi kilku spraw:

    Po pierwsze co to znaczy ?bramki strzelone na wyjeździe liczą się podwójnie? ? tata coś o tym mówił, ale trudno mi pojąć jak można zaliczyć gola podwójnie? To przecież nie koszykówka!

    Po drugie, co to są skrzypce? Babcia Ewa ciągle o tym wspomina a tatuś się denerwuje i odpowiada, że jak będę chciał na tym grać to spędzę 2 noce na balkonie? Ja nie chcę na ten balkon cokolwiek to jest, mi jest dobrze w łóżeczku u mamy. Ratujcie?

    Po trzecie, co to jest balkon?!!!!

    Po czwarte, co to jest szyja? Nie mają tego moi dziadkowie, pytanie czy ja to mam? To jakaś choroba czy coś? Mam się martwić, że to mam lub, że tego nie mam?

    Po piąte, kto to jest łoś? Tatuś tak ciągle mówi jak rozmawia z obcymi mi człowiekami.

    Po szóste co oznacza wypowiedź mamy ?Ci nasi to patałachy?, czy tu chodzi o mnie i o tatusia? Czy ona ma innych naszych? Już sam nie wiem ilu mama ma innych?!

    Za wszelką pomoc w rozwiązaniu moich rozterek będę bardzo wdzięczny.

    c.d.n

    #4759772

    tatus-hunterka

    Oczekiwania wobec mojej osoby

    Wczoraj skończyłem 3 miesiące i dotarło do mnie, że wobec mojej malutkiej osóbki społeczeństwo ma całkiem duże oczekiwania. Ale od początku.

    Zanim jeszcze uformowałem się w brzuszku mamy i przybrałem postać żółwia (nie mylić z fasolką) wyczułem duże ciśnienie świata zewnętrznego, który chciał mi narzucić to czy będę podrywał bobasy z warkoczykami czy też sam będę owe warkocze nosił. Ciśnienie rosło gdzieś tak raz na miesiąc, pamiętam to dobrze bo wtedy zawsze ktoś z zewnątrz fundował mi sporą dyskotekę w brzuszku połączoną z PRL-owską inwigilacją. Ja oczywiście jak przystało na małego ?wywrotowca? starałem się jak najbardziej utrudnić zadanie temu komuś. Dochodziły mnie tylko jakieś dziwne wzory matematyczne, które zmieniały postać z każdą nową wizytą u tego kogoś. najpierw mówiło się 60-40, potem 70-30, potem 80-20 a później już usłyszałem są kulki i armatka. Dziwne to dla mnie bo żadnych militariów w brzuchu nie przechowywałem. Nie pozwala na to przecież Pan Antoni M. i jego komisja 🙂

    Generalnie zawsze wieczorem, wtedy kiedy tata gasił mi światło słyszałem łąbędzi śpiew z mało skomplikowanym refrenem, a mianowicie ?będziesz chłopcem, będziesz chłopcem siubidubida?. No i można powiedzieć, że pierwsze oczekiwanie spełniłem 🙂

    Będąc już na świecie człowieków poprzeczka poszła znacznie wyżej. Zaczęło się od mojego apetytu. Mama brylowała w opowiadaniach jak ja to fajnie rosnę i przybieram na wadze. O co w ogóle to wielkie halo. Jem ile chcę, w pieluchę walę to co mi nie smakowało i tyle. No, ale jeżeli oczekiwania były takie żebym jadł ładnie i szybko zwiększał objętość moich wałeczków na nóżkach to niech im będzie. Jakby na to nie patrzeć 2 postulaty rodziców zrealizowałem.

    I teraz zaczynają się schody. Babcia Ewa wymyśliła sobie (na złość tacie), że będę grać na skrzypcach lub na fortepianie. Nie wiem czy to będzie mi pasowało do wizerunku HUNTERA dlatego postaram się z tego jakoś wymiksować.

    Tata natomiast widzi we mnie wielki potencjał piłkarski. Argumentuje to moimi krzywymi nóżkami (krzywy to jest chyba on!). Biorąc jednak pod uwagę datę i okoliczności mojego urodzenia być może jest mi pisana wielka kariera. Tego w tym momencie nie sposób ustalić, ale będę się starał sprostać oczekiwaniom taty.

    Na szczęście dziadkowie podchodzą do tematu mojego życia na dużym lajcie. Dziadek Wiesiu wychodzi z założenia, że jak będę lubił piwko i sport to się jakoś dogadamy. Dziadek Stasiu natomiast chce abym po prostu był sobą i robił to na co mam ochotę, oczywiście z zachowaniem umiaru + lubił piwko. I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejsze dywagacje bo mama biega z gołym cyckiem i mnie woła na kolację.

    #4759773

    angels1984

    super pamiętniczek :Wow!::Wow!::Wow!:
    fajnie sie czyta kIEDYS DUZY ANDZEJ PRZECZYTA TO Z ŁEZKĄ W OKU :Fiu fiu:



    #4759774

    tatus-hunterka

    Jak wychować sobie rodziców

    Witam wszystkich czytelników. Dzisiaj przedstawię mój sposób na wychowanie dorosłych człowieków.

    Ja zacząłem trudną sztukę wychowywania rodziców już w brzuszku. Przejawiało się to tym, że jak mi nie pasowało to co mama je lub jak było za głośno kiedy ja szykowałem się do drzemki to najprościej w świecie odpalałem torpedy umiejscowione w moich nóżkach i co sił dudniłem w środku brzuszka. Powodowało to spore zainteresowanie rodziców a co za tym idzie ich obawy czy oby wszystko u mnie w porządku. Skutkowało to niczym innym jak zmianą diety mamy (tata zawsze głośno artykułował swoje nakazy w tym zakresie i mama musiała go słuchać) a także w pozostałych przypadkach wyciszeniem mamy jak był mi potrzebny spokój.

    Na kolejne pomysły podporządkowania sobie dorosłych wpadłem już podczas bycia na świecie. Moje obserwacje wykazały, iż płaczem mogę sterować rodzicami jak pilotem do TV. I tak np. jak chciałem, aby ktoś podrapał mnie po brzuszku to mój płacz był przerywany (człowieki mówiły, że wymuszam a to przecież był taki misterny plan). Jak miałem ochotę połączyć przyjemne z pożytecznym tj. popatrzeć na cycki mamy i się najeść to darłem się wniebogłosy. I wierzcie mi, nie ma człowieków, którzy byliby w stanie zignorować ten hałas 🙂 Innym razem mój płacz był jak wibracja w tych małych urządzeniach, do których tata mówi ?cześć Łosiu, lub cześć Mistrzu? a mianowicie płacz stopniujący swoje natężenie. Zawsze go używam jak potrzebuje pozwiedzać świat na rączkach rodziców, babć lub bezszyjnych dziadków.

    Kolejna sprawa, zauważyłem, iż człowiekom niewiele potrzeba do szczęścia, wystarczy, że uśmiechnę się jak bezzębny cowboy i od razu mogę prosić o co tylko zechcę od BigMaca poprzez piwko kończąc na masażu.

    Na koniec sprzedam Wam jeszcze jedną perełkę. Jak mnie wkurzą te dorosłe istoty to zachęcam ich do położenia mnie na przewijaku. Wtedy delikatnie się uśmiecham czym powoduję ich zbliżenie się do mnie. I to jest doskonały moment, aby wystrzelić z mojej armatki. Wierzcie mi lub nie, ale nie ma takiego ruchomego celu, który by mi uciekł 🙂 Może ja kiedyś będę snajperem??? Ta metoda wymaga pewnego dopracowania a mianowicie takiego, który pozwoli mi trafiać człowieków wyżej niż w brzuch 🙂

    Wszystkie opisane tu sposoby nie stanowią praw autorskich a co za tym idzie mogą być przez Was wykorzystywane w celu okiełznania dorosłych człowieków, którym się wydaje, że mają nad nami pełną władzę.

    Bobasy rulez!!!!

    c.d.n.

    #4759775

    tatus-hunterka

    Polityka okiem trzymiesięcznego bobasa

    Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami drodzy internauci moimi spostrzeżeniami (nie mylić z poglądami) politycznymi.

    Polska to piękny kraj, ale wydaje mi się, że nie do końca nasz król i rycerze Okrągłego Stołu potrafią to wykorzystać i sprawić, aby żyło się lepiej?wszystkim. Bo tak naprawdę my bobasy jesteśmy zadowoleni, mamy fajne wózki, łożeczka, zabawki takie jak cycki mamy, tatusiów, którzy świata poza nami nie widzą, ale czy to wystarcza by przeciętny bobas (nie mylić ze mną bo ja nie jestem przeciętny) mógł się czuć usatysfakcjonowany? Mi się wydaje, że nie.

    Zacznijmy od naszych rozterek spowodowanych równymi chodnikami. Czy temu komuś kto je budowal nie przyszlo do głowy, że my okruszki potrzebujemy do udanego zasypiania pewnych nierówności podłoża, wertepów i innych crossowych szlaków. I tu widzę winę naszego króla, który jeżdzi na swoim koniu bądź na jednym z rycerzy (jesteśmy w Unii Europejskiej więc trudno stwierdzić jak to teraz jest) i dlatego nie dostrzega tego problemu, z którym my borykamy się na codzień. Kolejna sprawa to stadionowe tłumy w obiektach zdominowanych przez człowieków w sterylnych ubraniach białego koloru. No kto to widział żeby mały bobas spędzał tam czas odpowiadajacy tzrem drzemkow, pięciu kąpielkom i siedmiu przerwom na cycusia? Oczywiście jak rodzice wysupłają extra daninę do skarbca króla, ktora i tak zostanie wydana na nowe konie tudzież nowych rycerzy lub też na grający melodie patriotyczne pisuar albo jeszcze lepiej na królewską piramidę to wtedy wszystko jest ok. Wchodzi się od razu, Pan w fartuchu jakby milszy i gitara. Pytanie, ilu moich rówieśników ma rodziców, którzy są w stanie taką daninę wysupłać?

    Jeszcze inna sprawa, król i jego świta powinni mieć na względzie szczęście naszych rodziców bo wtedy i my jesteśmy szczęśliwi. Więc jak widzę złego tatusia bo podnieśli cenę jego ulubionego napoju (coś jak moje ulubione mleczko) no to nie może być dobrze. To tak jakby mama zamknęła stołówkę i kazała mi jeść sproszkowane mleko, ktorego przydatnośc odpowiada 1/3 mojego życia! No pytam jak to może być dobre?!!! W ogóle myślę, że tatusia powinni przyjąc na dwór królewski i to nie w charaktzerze błazna, bo jego pomysły są dobre dla bobasów takich jak ja. On tłumaczy mi co zrobić, aby było dobrze i ta jego argumentacja do mnie trafia. Przykładowo, jednym cięciem rycerskeigo miecza załatwił by wszystkich darmozjadów, którzy siedzą w kieszeni króla (tego do końca nie kumam no bo jak to możliwe, aby ich tam wszystkich pomieścić). Ponadto utowrzyłby bobasom dużo zapasowych domków gdzie Panie o pięknej cerze i błyskotliwym spojrzeniu by o nas dbały kiedy tata jest np. na polowaniu a mama w kuchni. tych taty pomysłów jest więcej, ale o tym przy okazji następnych rozważań. Reasumując, trzeba zadbać, aby król usłyszal głos ludu, zszedł z rycerza na ziemię i wyprał zapchane kieszenie swojego wdzianka?

    c.d.n.

    #4759776

    tatus-hunterka

    Poważne sprawy

    Dzisiaj chcę podzielić się z Wami jedną z bardzo poważnych spraw a mianowicie kwestią ubrania. Mały bobas nie ma za wiele do powiedzenia w tym temacie i musi się w pełni zdać na gust rodziców. A więc od początku. Podstawowym wyposażeniem malucha jest miękkie coś z rzepami po bokach. Jest to skomplikowana część mojej garderoby o bardzo dziwnej strukturze. Pozwala ona na oddawanie się rozkoszy zmniejszania objętości brzuszka w sposób nieinwazyjny dla mojej pupy. Jeszcze nie rozkminiłem jak to się dzieje, że zawsze mam sucho, ale co tam, w końcu mały jestem 🙂

    Kolejną częścią mojej codziennej garderoby jest ?pajacyk? a wcześniej ?body?. Czuję się w nim jak w kaftanie dla wariatów. Ponadto dość mocno krępuje mi ruchy. Zdecydowanie, strój naturysty pasował mi najbardziej. Omawiana część moich ciuchów jest istotna z punktu widzenia estety. To ona najbardziej rzuca się w oczy innych bobasów i człowieków i zdecydowanie musi być modna. Na szczęście w moim przypadku mam doświadczoną w wojażąch sklepowych mamę. Umie mi dobrac takie ciuszki, które przystoją hunterowi:) Reasumując, mam spore rwanie i ubiór mi w tym pomaga.

    A teraz to czego nie lubię i nie rozumiem dlaczego jestem ciągle tym męczony. Mowa oczywiście o czapce!!! Niech ja dorwę tego geniusza, która ją wymyślił!!! No kto to widział aby zatykać jakąś szmatą moje uszka i do tego wiązać mi stryczek pod szyjką? Przecież to istne tortury, śmiem twierdzić, że większe niż te, które były dokonywane w tajnych bazach CIA na terenie Polski. Jednym słowem nie lubię ?mycek? na główce i zamierzam to zawsze okazywać (niestety rodzice są nieczuli na moje krzyki w tym temacie, chyba mnie nie lubią czy coś).

    Mam jeszcze fajny strój Tatara. Generalnie na każdej zabawie karnawałowej będę oblegany przez bobaski w warkoczykach bo wyglądam w nim świetnie. Bynajmniej, tak twierdzą taty koleżanki z pracy (muszę je w końcu pożądnie poznać).

    Kończąc dzisiejsze wywody dodam, że mamie kompletnie odbiło na punkcie ciuchów dla mnie a co za tym idzie ich różnorodnośc jest wyjątkowa. Mi to pasuje bo zawsze wyglądam posh. Kolejnym wariatem na punkcie mojej garderoby jest dziadek Stasiu, który regularnie plądruje hurtownię z pieluchami i znosi nam to do domu. Zwariował czy co? 🙂 Babcia Ewa i ciocia Jadzia też regularnie doinwestowują moje szafy i to co jest ważne to to, że na szczęście nie muszę się wstydzić ciuszków, które mi kupują.

    c.d.n.

    #4759777

    tatus-hunterka

    Idą wybory, czas oszukiwania bobasów należy rozpocząć

    Jestem wciąż multuki wiekiem, ale już jedne zamieszanie wyborcze mam za sobą. Wydaje się, że tym razem cały ten cyrk nie będzie się zbytnio różnić. Znowu jacyś Panowie, rzadziej Panie będą nam obiecywać darmowe pampersy, obiadki w słoiczkach czy kolorowe zabawki. Oczywiście kto nie jest naiwny wie, że po wyborach to wszystko co obiecane nie zostanie zrobione. Tak było w poprzednim roku i tak będzie i za miesiąc. Chodzi tylko o to żeby na małej kartce papieru określić swoje zaufanie do tego a nie innego kandydata. Tragiczne w tym wszystkim jest to, że tego typu obietnice pojawiają się zawsze kiedy tzw. król i rycerze okrągłego stołu potrzebują naszego poparcia. Poza tym krótkim okresem nasze potrzeby są marginalizowane i chodzi tylko o to, aby napchać kieszenie srebrnikami tych wspaniałomyślnych w czasie kampanii wyborczej jegomości. 🙁

    Przecież niecały rok temu były obiecywane dla naszego miasta ulgi dla malutkich bobasów, miały być budowane nowe żłobki, aby ulżyć rodzicom. I co z tego wyniknęło. Ano tyle, że żłobek faktycznie ma być budowany, ale nikt nie sprawdził, że ma się to odbyć na starym wysypisku śmieci. Nie wiem czy chodzi o to żeby maluchy miały dużo ciekawych zabawek do wynajdywanie czy też uznano, iż zapachy z naszej pieluchy nie będą się kłóciły z tymi z wysypiska 😛

    Co do ulg to sprawa ma się nieco inaczej, a mianowicie zostały utrzymane najwyższe w kraju opłaty za żłobek i do tego rozważa się jeszcze podniesienie tej i tak wygórowanej kwoty. Ja rozumiem, że jest kapitalizm i każdy ciągnie do siebie ile zdoła, ale przy najmniej niech nie będzie tego jawnego oszukiwania w czasie kampanii! Bo przecież, małe bobasy nie zawsze się na tym znają i takie wprowadzanie w błąd, nas, przyszłych żywicieli emerytów jest krzywdzące. 🙁

    Powiecie, że mój post jest pewnego rodzaju agitacją, ale to nie o to tutaj chodzi. Moim zamiarem jest tylko zwrócenie uwagi na to aby skutecznie rozliczać tych pieniaczy z ich przysłowiowych pampersów na wierzbie. Kto to zrobi lepiej niż my, przyszli wyborcy?
    c.d.n.



    #4759778

    tatus-hunterka

    Co siedzi w główce małego bobasa?

    Otóż to pytanie jest stawiane wielu fachowcom i z mizernym skutkiem oni na nie odpowiadają. Konia z rzędem temu kto będzie wiedział o czym myślę w danej chwili czy też co mi się śni. Ze względu na fakt, iż mało kto może się domyślać co mi siedzi w tej małej na pół łysej główce to postanowiłem uchylić troszeczkę rąbka tajemnicy.

    Generalnie tych myśli, humorów, bojaźni jest tyle, ze można by obdzielić kilku pacjentów ze schizofremią, ale my małe bobasy ogarniamy ten chaos. Po pierwsze kwestia spania. Podczas snu w naszych małych mózgach przeżywamy uciechy i udręki minionego dnia a także emocje powstałe w wyniku różnego rodzaju wydarzeń.

    Inna sytuacja. W sobotę odbył się spęd znanych mi człowieków, którzy co rusz gawaorzyli coś do mnie bez żadnej logiki. No i potem starałem się poskładać te ich wypowiedzi w jedną sensowną wypowiedź. Wyszło mi coś takiego ?jogibabu, halo, halo, riki tiki tam?. Liczę na Was moi czytelnicy, że wyjaśnicie mi ten dorosłych bełkot.

    Innym razem cały dzień spędzam tylko z mamą. No to logicznym jest, ze zastanawiam się pół dnia cóż ta mama takiego zrobiła, że tatuś czmychnął z samego rana i tyle go widziano. Oczywiście tatuś jak wierny pies wraca wieczorem na kolację. Taka sytuacja ma miejsce dość często więc chyba muszę pogadać z mamą aby była dla taty milsza i częściej się stroiła 🙂 Być może wtedy tata nie będzie nam uciekał?

    W mojej główce są oczywiście również myśli stricte destrukcyjne. Obczajam kilka godzin co jestem w stanie popsuć a potem staram się to zrealizować. Niestety wtedy zawsze jakiś znany mniej lub bardziej człowiek przerywa mój misterny plan.

    Na koniec warto także wspomnieć o moich przekonaniach buntownika. W brzuchu mamy poznałem historię Williama Wallace`a niejakiego pogromcy Anglików i ten typ osobowości bardzo mi przypadł go gustu. Nie mam niestety okazji gonić Angoli, ale z wiekiem myślę, ze taka szansa się pojawi. No bo kto to widział, aby szanujący się kibic piłkarskiej reprezentacji Orłów Nielotów lubił drużynę spod znaku trzech lwów?

    c.d.n.
    ł

    #4759779

    tatus-hunterka

    Moi idole

    Witam wszystkich po trzydniowej przerwie w pisaniu. Wczoraj odbyła sie kolejna impreza taty więc dzisiaj jestem trochę niewyspany, ale postaram się napisać słów kilka o moich idolach. Postanowiłem nie skupiać się w tych rozważaniach na rodzicach bo to mogłoby być trochę nudne więc opiszę inne wzory do naśladowania.

    Zacznę od postaci bardzo mi bliskiej i wartościowej a mianowicie od Rysia z Klanu. To prawdziwy wzór męskich cnót takich jak męskość, siła fizyczna i bycie złotą rączką. Do tego ściemnił kiedyś Grażynkę i teraz ma kogo ochraniać przed złem całego świata. Ponadto jest taki konkretny i nikt nie jest mu w stanie ?podskoczyć?. Interesuje się motoryzacją (to dlatego był taksiarzem a nie dlatego, że ma ubytki intelektualne). Po prostu cud miód i orzeszki.

    Kolejnym moim idolem jest Rick Forrester. Ten to dopiero jest fajny! Jak prawdziwy facet interesuje go moda, sukienki i inne fatałaszki. Można powiedzieć , że to nie są atrybuty prawdziwego mężczyzny tylko faceta prześladowanego przez bojówki PPIIS, ale ja tam wiem swoje. Nikt tak jak on nie potrafi zaczesać grzywki do tyłu. Nawet mój tatuś!!! No i co ważne ma chłop branie, uległy mu już chyba wszystkie dziewczyny z jego rodziny:)

    W tym miejscu trzeba napisać też coś o innym moim bohaterze. Jest nim KRECIK. Tak, tak ten krecik, nazwyany też po czesku Krtek. Jego wyuczona na wszystko odpowiedź tj. stwierdzenie ?AHIO? zamyka usta wszystkim krytykantom. Ot taki wujek ciętej riposty. Co prawda ta postać budzi lęk i trochę cuchnie potem, ale czyż to nie domena prawdziwych facetów? Ponadto jaki w naszym kraju zawód budzi największy szacunke króla? Ano zawód górnika!!! I tu nie chodzi o to, że król i jego rycerze boją się ich buntu, tylko po porostu dażą ich wielkim szacunkiem. No bo kto to widział, aby tylko jedna grupa w królestwie była zwolniona z obowiązku pierwszej nocy? Po prostu oni sobie to wywalczyli i do tego w rocznicę tych wydarzeń obchodzą święto Barbórki 🙂 A że krecik ciągle ryje bez sensu w ziemi to można uznać, iż ma wiele wspolnego z naszymi górnikami.

    Ostatnim moim idolem jest Doda. Tak jak ona lubię wszystko co różowe (zaczynajac od cycka mamy) a kończąc na moich ulubionych skarpetkach. Zawsze też chciałem mieć taki szacun na mieście jak owa diwa. Do tego rzeszę fanek w wieku 10-12 lat i jej porsche. W pewnych elementach anatomicznej budowy ciała nie jestyem w stanie jej dorównać, ale jej przebojowość mogę osiągnąć. No i co ważne też chciałbym kiedyś trafić do czasopisma prawdziwych mężczyzn tj. ?pędzący króliczek?, ale czy na rozkładówkę? Chyba jednak w roli eksperta od ludkzich spraw. Rozkładówki pozostawię bobasom z warkoczykami:)

    c.d.n.



    #4759780

    tatus-hunterka

    Mój rozwój a oczekiwania rodziców

    Czasem się zastanawiam czy ja oby w pełni spełniam oczekiwania moich rodziców. Wszystko zaczęło się dość obiecująco. Urodziłem się duży, ponoć ładny (tata tylko miał zastrzeżenia od razu po porodzie bo ponoć pachniałem rybami) i co naważniejsze zdrowy. Potem też było ok, ładnie jadłem, rosłem i robiłem obficie w pieluchę. Teraz jednak wyczuwam pewną presję na mojej osobie. Coraz częściej jestem poddawany testom psychologicznym mającym na celu stwierdzenie czy rozwijam się szybko, standardowo czy po prostu jestem łosiem, któremu wszystko przychodzi z trudem. Jak wypadłem na tych testach to trudno stwierdzić bo nikt mi wyników nie pokazał. Z zachowania rodziców wnioskuję , że chyba jestem raczej w tej górnej granicy ich wymagań bo ciągle są dla mnie mili. Nie ma mowy jednak, aby mój dzień polegał jedynie na spaniu, jedzeniu i stawianiu posążków. Muszę przechodzić katusze przed lustrem, które polegają na tym, iż udaję sfinska. Oprócz tego mam się turlać jak cyrkowy piesek na narkotykowym głodzie a także mam za zadanie łapać w rączki wszystko to co mi podadzą. Pal licho jak podają moje grzechotki, gorzej jak mam utrzymać pełną puszkę piwa. To jest stosunkowo trudne, ale docelowo muszę sobie z tym poradzić bo przecież jaki ojciec taki syn. A co jak co, ale tata umie z puszką piwka zrobić wszystko, nawet origami. Mama ma troche mniejsze wymagania, dla niej najlepiej jakbym się uśmichał w sposób kontrolowany i świadomy. Czasem jest to już nudne bo przecież nie można cały czas mieć przyklejonego uśmiechu traktorzysty. Czy oni zapomnieli, ze już sklepy z dopalaczami są zamknięte? Jeżeli chodzi o dziadków to tu sprawa jest dość prosta, mam po prostu jeść z butelki, którą mi podają i słodko spać. Najlepiej jeszcze czytać szekspira.

    Podsumowując, jestem raczej kumatym bobasem niż zwierzyną leśną z rogami i spełniam oczekiwania rodziców. Pytanie tylko kiedy ta poprzeczka pójdzie wyżej to czy wtedy podołam zadaniom i celom przede mną stawianym?

    c.d.n

    #4759781

    tatus-hunterka

    Dzisiaj miałem bardzo ciekawy dzień. Najpierw tatuś zaplanował pewną niespodziankę, której szczegółów nie chciał zdradzić ani mnie ani mamusi. Co prawda powiedział tylko w co należy się ubrać i co zabrać ze sobą. Dla mamy była to niebagatelna informacja bo to ona przecież w tej rodzinie ma ładnie wyglądać. Tata jest odpowiedzialny natomiast za myślenie 🙂

    Wracając jednak do tematu, tata zabrał nas do pewnego miejsca dla bobasów z tą różnicą, że nie zostałem tam sam, rodzice mogli mi towarzyszyć. Odetchnąłem z ulgą bo pierwsze wrażenie maiłem takie, że nawet w weekend rodzice gdzieś mnie podrzucą. Co prawda takie sytuacje nie miały nigdy miejsca, ale zawsze jest ten pierwszy raz a to ponoć boli. Bardziej dziewczynki niż chłopców, ale zawsze 😛

    Ten niby koedukacyjny żłobek polegał na tym, iż odbywają się tam zajęcia z tym co lubię czyli muzyką, klaskaniem i wydawaniem dźwięków. Trzeba przyznać, że nasza grupa nie jest zbyt liczna i to pozwala na większą swobodę w tańczeniu, bawieniu się instrumentami i śpiewaniu. Cała ta muzyczna akcja trwała jakieś 30 min. I było ok. Rodzice obecnie rozważają czy zafundować mi więcej tego typu atrakcji.

    Gdy już zakończyłem zajęcia muzyczne ruszyliśmy obejrzeć domki zwierzątek, które znam tylko z książeczek. Zaczęło się nieźle bowiem tata załatwił nam wciśnięcie się w kolejkę na samym jej początku. Oczywiście, ja byłem jedynym argumentem, tego przedsięwzięcia, że niby nie wytrzymam tak długo w kolejce itp. Ludzie się ugięli i zaoszczędziliśmy jakieś pół godziny stania.

    Zwiedzanie zaczęliśmy od zwierząt bardzo przypominających tatusia. Były to małpy, w których nazwie znajdowało się słowo ?białouszne?. Tatuś też codziennie rano ma mnóstwo białego koloru za uszami po goleniu wiec pewne podobieństwo znalazłem. Ponadto ma taki sam głupi wyraz twarzy zaraz po przebudzeniu jak owe małpy. 🙂

    Potem oglądaliśmy foki, ale te raczej nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia. Ot takie bieganie za piłeczką i pluskanie w wodzie. Takie rzeczy nie tylko w erze czy T-mobile są możliwe, ja też tak umiem a nikt mi szczególnych braw nie serwuje. O sprzedaży biletów na tego typu show nie wspomnę!

    Następnie odwiedziliśmy tzw. mini zoo. Było fajnie, mogłem razem z tatą obcować wśród kóz, kitajców czy też śmierdzących baranków. Po tej wizycie już wiem, że są rzeczy bardziej śmierdzące niż moja pielucha i mama po terapii czosnkowej 😛

    Na koniec odwiedziliśmy naszą rodzinę czyli goryle. Tata dużo po nich odziedziczył, głównie sposób poruszania i goły tyłek. Pewne nawyki też ma podobne np. drapanie się po brzuchu. Tylko po brzuchu, po niczym innym?

    Widziałem jeszcze zebry, żyrafy, sowy, nosorożca, hipcia i wiele innych zwierzątek. Za dużo by pisać.

    Dzień oceniam na 5+. Dużo nowości i wiele ciekawych stworków.

    Dobra, idę spać, może przyśni mi się jakaś fajna małpa. I nie mówię tu o mamie?

    c.d.n.

    Są już dostępne fotki z dzisiejszych przygód na Jeżeli podoba Wam się to co piszę to zapraszam do komentowania. Jeżeli Wam się nie podoba ? patrz punkt pierwszy 🙂

    #4759782

    tatus-hunterka

    O tym jak rodzice męczą Andrzejka

    Dzisiaj chciałbym się trochę poskarżyć na moich rodziców. Otóż od paru dni zaburzają mój rytm dnia i pewne przyzwyczajenia. Tłumaczę to sobie na razie niedoskonałością dorosłych człowieków, ale powoli zaczyna mnie to denerwować. Odkąd się urodziłem byłem zawsze rozpieszczany, rodzice mi nadskakiwali a co najważniejsze spełniali moje zachccianki bez zadawania zbędnych pytań. No przeciez to oni w końcu chcieli wprowadzić mnie to rodziny. Ja się na świat nie pchałem. Niestety od paru dni ich podejście zmieniło się diametralnie. I to na moją niekorzyść. Pierwszą oznaką tego, że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś jest to, że coraz częściej zamiast naturalnego karmienia jestem przymuszany do ssania dziwnej w smaku i dotyku rzeczy. Niby jakieś jedzonko z niego leci, ale nie ma już tego ciepła jak to jest w przypadku cycusia. Na szczęście ta ?operacja? jest na razie tylko incydentalna choć można już zauważyć pewne symptomy regularności. Mam cichą nadzieję, że jak jeszcze trochę pokrzyczę to całkowicie zniechęcę rodziców do wpychania mi do buzi obcych ciał. Kolejną sprawą jest przymuszanie mnie do uśmiechania się do obcych lub półobcych ludzików. To już istny idiotyzm sterować moją sympatią. Na razie jestem nieustępliwy i na widok kogoś kto mi nie pasuje reaguję gniewem przechodzącym w krzyk. Jest to sposób skuteczny bo natychmiastowo dany delikwent znika z mojego pola widzenia. Martwiące jest niesteyt to, że tych sytuacji wymuszających moje zainteresowanie obcymi jest coraz więcej.

    Ostatnia sprawa to pozostawianie mnie na dłuższe chwile samego. No albo rodzice chcicli mieć fajnego babasa, z którym będą spędzać swój cały czas albo mogli sobie kupić pluszowego królika! Jemu uwagi nie musieliby aż tyle poświęcać. Z tą sytuacją akurat sobie dobrze radzę bo mam pewne kwestie do przemyślenia i czasem taka chwila spokoju pozwala mi na oddanie się refleksji. Nie zmienia to jednak faktu, iż powoli rodzice zaczynają mnie olewać i wracają do swoich kawalerskich upodobań. Według mnie to trochę za szybko? Co oni myślą, że coś im się jeszcze od życia należy czy co?! Czasem nachodzą mnie takie przemyślenia, że im człowiek starszy tym głupiej się zachowuje i nie mam tu na myśli tatusia po spotkaniach z kolegami 🙂

    W każdym bądź razie monitoruję te problemy i zobaczymy czy nie będą one przybierać na sile z niekorzyścią dla mnie.

    c.d.n.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close