huraaaaaa! spełniony sen :-)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #21267

    lea

    Jak wiecie, mam problemy z mleczkiem…. niby kiedy dziecko chce, to jest… ale wiem, że synek je mało i wolałabym by chciał więcej… czasami zadowala go 40 ml… 🙁
    stąd moje odciąganie mleczka w nocy… efekty miałam różne – od 20 ml, poprzez 40, 50, 60, 80, 95… trwało to przez miesiąc prawie

    dwa dni temu sniło mi się, ze z lewej piersi ciekło mi przez laktator tyle mleka, że przelała się butelka

    wczoraj odciągam… pierwsza piers – 50 ml w 5 minut, jak dla mnie rewelacyjny wynik… rutynowo jak zawsze po 5 minutach zmieniam piers na lewą… leci, ladnie leci, ślicznie leci… Boże… kończy mi się butelka 125 ml! A tu pełno jeszcze mleka w obu piersiach… zdziczałam, zaczęłam się śmiać z radości i panikowac, czy ściągac do nowej butli, ale dałam sobie spokój, bez przesady, kto mi to wszystko by dziś zjadł? hhahahah
    nie chcę wmawiać piersiom, ze mają mi dawać po 200 ml na jedno karmienie 😉

    Ale jestem szczęśliwa i chciałabym pocieszyć wszystkie mamy walczące o pokarm – to sie da zrobić, u mnie trwało długo, ale efekt jest piękny… i efekt nie stoi teraz w butelce… nie o to mi chodzi… w końcu mleczko leci na tyle płynnie, ze podczas tej chwilki w nocy, kiedy Mati je, zdąży się najeść, zasypia najedzony i skutek jest taki, że śpi pięknie… dziś pierwsze karmienie o 5 – tej, drugie o 8 – mej a on śpi nadal 🙂 podobnie było wczoraj – pierwsze karmienie o 6 rano!
    do tej pory karmiłam w nocy niezliczoną ilość razy, nie wiem ile, bo on śpi ze mną i nie wybudzaliśmy się oboje przy tym zbytnio… ale było to tylko takie smektanie….

    gorąco zachęcam do walki o pokarm, jeśli komuś na tym zależy, to się może udać! (aha, oczywiście piłam wszystko co jest dobre na laktację, ale oprócz ziół – kawa zbożowa z mlekiem, bawarka, raz karmi, woda mineralna a wczoraj sok porzeczkowy – nie wiem, czy ten pokarm ładny to po nim, bo sok piłam często i nigdy nie było aż takiego efektu…)

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #292910

    callipso

    Re: huraaaaaa! spełniony sen 🙂

    ..ale „udoiłaś”:))…ja baaardzo rzadko odciagam ale udaje mi sie maksymalnie 90 i to w 45 min. choć piersi wydają się pełne…jak nasisne leci a laktator nie potrafi wyciągnąć…ale żeby pełna butla i jeszcze zostało :-O u nas karmienie o 23.00, 4.00, 6.00, 8.00…z tym odciąganiem na noc to calkiem mądre…może wypróbujemy:))

    Ola i Igorek 25.03.2003



    #292911

    ada77

    Re: huraaaaaa! spełniony sen 🙂

    Nawet nie wiesz jak wiele znaczy dla mnie Twoja opowieść. Ja mam od pewnego czasu te same problemy. Moje mazgajowate cyski są bardzo wrażliwe na stres :-(((To koszmar, bo wiadomo, że na ileś tam miesiecy nie jestem w stanie zamknąc się w pokoju z Mikołajkiem i zyć bezstresowo. A powodów do zdenerowania nie brakuje-pomijam juz takie, które nie nadaja się na forum i nikogo by pewnie nie zaciekawiały, po takie jak stulejka Mikusia, wieczne kolki itp. Wystarczy, że skoczy mi adrenalina i cyski puściutkie. Więcej, nawet jesli przed sekunda były pelne – MLEKO ODPŁYWA, a o takich cudach to nie slyszałam!!! Więc walczę…Z różnym skutkiem. Na razie wywalczyłam tyle, że MIki na pierwsze karmienie budzi sie o 2.30 ( śpi od 9.30, ma 2 miesiące). To i tak jak na mnie nieźle. Mam nadzieję, że kiedyś dojdę do wyniku: pierwsze karmienie o 6.00. Na razie-niewykonalne. A Tobie ogromnie gratuluję!!!
    ada i miki-20 maj 2003

    #292912

    lea

    Re: huraaaaaa! spełniony sen 🙂

    Dziękuję Ado… wiesz, u nas z tymi karmieniami było kiedyś znacznie lepiej a potem ok. 3 miesiąca się pogorszyło i w nocy zamiast rzadziej zrobiło się czesciej 🙁 np. mielismy juz pierwsze karmiania o 3 – ciej, a potem znowu 1 – wsza, 3 – cia, a potem co godzine nawet 🙁
    co do odpływania mleka, ja ściągam bez stresów raczej a i tak widziałąm takie cuda.. np. piers wydawała mi się juz pusta, pomasowałam chwilę i wow, leciało jak z butelki z mlekiem…

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #292913

    ada77

    Re: huraaaaaa! spełniony sen 🙂

    Ojej! Mam nadzieję, że u mnie około 3 miesiąca się nie pogorszy, bo to byłby kompletna katastrofa. Wrrr…
    Kiedy pierwszy raz zobaczyłam, że moje pełniutkie cycusie stały się kompletnie puste, a nie wyciekła z nich ani kropla nie mogłam tego zrozumiec. Pytałam wszystkich dookoła czy to normalne. Gdyby chociaz wyciekło na zewnątrz mogłabym to zrozumieć, ale żeby „do środka”??? To było przerażające…Myślałam, że na zawsze. Ale wróciło ;-)))Buziaczki!!! Ide masować ;- )))
    ada i miki-20 maj 2003

    #292914

    o-d

    Re: huraaaaaa! spełniony sen 🙂

    Gratuluję wytrwałości! To przykład dla innych mam, że warto!!!

    Buziaczki!

    Ola+Staś+Tadzio+Basia



    #292915

    lali

    Re: huraaaaaa! spełniony sen 🙂

    To sila psychiki. Gratulacje

    Lali i Natalka ur19.03.03

    #292916

    magdawroc

    A po co odciągacie?

    Wogóle nie rozumiem po co to odciąganie? (poza zapasem na czas nieobecności przy dziecku)
    Przecież dziecko samo potrafi ssać,a jak ma za mało to sobie pobudzi laktację.
    I jakieś REKORDY?!
    Zdaje mi się,że to problem w psyche a nie w somie…
    Nie mówię,że moje karmieniowe historie były idealne (czasem miałam dość godzinek przy cycku), ale zawsze miałam przekonanie,że natura sobie poradzi…

    Madzia z Igą ( 7 lat) i Filem (4)

    #292918

    beatab

    Re: huraaaaaa! spełniony sen 🙂

    około 3 miesiąc może byc kryzys laktacyjny, dziecko wtedy częsciej domaga sie pokarmu…tylko wtedy nie daj sobie wmówić, ze masz go mało, przystawiaj i będzie w porządku.

    Beata&Patryk(03.03.03) http://betka.prv.pl

    #292919

    lea

    Re: A po co odciągacie?

    Dokładnie, nie rozumiesz… widocznie nie czytałaś moich postów o kryzysie pokarmu oraz o tym, dlaczego odciągam pokarm…
    przykro że piszesz o tym, ze ja biję jakieś rekordy… to żaden rekord (tylko wielka radosc z odzyskania pokarmu) bo normalnie dziewczyny ściągają więcej… mam szczuplutkie dziecko i kończył mi się pokarm, a teraz go odbudowałam, więc wybacz, ale nie zgodze się ze zdaniem, że natura załatwi wszystko sama… dziecko było zniechęcone i jadło coraz mniej, nie było głodne (do tego te upały), bo sie do tego przyzwyczajało, ale to nie było dla niego dobre (niska waga, częste krótkie jedzenie, mało snu i zniechęcenie do słabego przepływu mleka)
    teraz wszystko się poprawiło, w końcu je co kilka godzin a nie co kilka minut a ja mogę wyjść i załatwić kilka spraw bez niego, kiedy tego potrzeba… i z optymizmem patrze na powrót do pracy, do jakiego jestem zmuszona (a wtedy musze odciągac i dziecku musi umiec pic moje mleko z butelki)
    to naprawdę przykre, ze piszesz tu o psyche i somie… szczególnie że akurat karmienie nie było dla mnie stresem a walkę o więcej pokarmu traktowałam z optymizmem i bez stresu… no cóż… po prostu przykre, ze matka matki nie rozumie i jeszcze tak podsumuje
    chciałam jeszcze dodac, ze w mleku podaje dziecku leki i musze miec pewną ilość odciągniętą, i odciągam raz dziennie, kiedy dziecko śpi
    czy to tak razi? cieszę się po prostu że mam pokarm, nie jakies nadwyzki, nie musze nosić wkładek, ale mam, karmie, i to jest cudowne
    nie miało być niezdrowego chwalenia, chciałam dodać otuchy mamom, ktore starają sie zwiekszyc ilosc pokarmu… nie mam wątpliwości, że gdyby nie pomoc laktatora, dzis nie karmiłabym juz piersią… nie rozumiem Twoich intencji, smutno sie jakos zrobiło… a tak sie cieszyłam….

    Lea i Mateuszek (14.03.03)



    #292920

    magdawroc

    Re: A po co odciągacie?

    Cóż,nie było moją intencją ani podsumowanie Ciebie,Lea ani zepsucie Ci radości. A skoro tak się stało,to przepraszam. Rzeczywiście,nie śledziłam Twoich postów. Na forum jestem od niedawna i nie łączę w całość „ciągów wydarzeń” tak jak np. historia Twojego karmienia. Dziękuję,że zechciałaś mi ją pokrótce opisać.
    Wiem,że zdarza się,że matki karmiące muszą czasem stosować „wspomagacze” w postaci laktatorów i rozumiem teraz,że tak było w Twoim wypadku. I nie było moją intencją Ciebie oceniać. Po prostu zastanowiło mnie dlaczego ilość wyciągniętego pokarmu jest dla Ciebie tak istotna.
    Miło mi słyszeć,że wszystko zmierza ku dobremu…
    Cóż, mamy nieco odmienne zdanie co do roli laktatora – dle mnie on bywa potrzebny dla niezbędnych interwencji, Czytając Twój 1. post miałam odczucie,że może to być inaczej.
    Ja nie chciałam być uzależniona od jakichkolwiek technicznych udogodnień (butelki, smoczki itp) ale to nie znaczy,że uważam,że tak każdy musi. Z laktatora też nie wyobrażałam sobie korzystać,ale gdybym musiała…
    Jeśli chodzi o częstość karmienia, to też mam inne zdanie. Tzn też bywało dla mnie uciążliwe takie totalne przywiązanie do dziecka ze wzgl na karmienie. Ale miałam przekonanie,że to jest dla niego dobre. Że czasem popija a czasem potrzebuje poszukać bezpieczeństwa w ramionach mamy i wtedy może to być nawet co 5 minut.
    Ale to nie znaczy,że uważam,iż Ty i inne mamy tak samo musicie wszędzie i zawsze z Maleństwem…Jeśli chodzi o pracę to rozumiem i nawet o tym napisałam wcześniej,że bywa,że Mama musi się z dzieckiem rozstać na tak długo że musi zabezpieczyć mu pokarm,choćby ściągnięty…
    Czy „matka matki nie rozumie”? Nie ja tylko zapytałam – po to właśnie by zrozumieć. Jesteśmy inne i to też może być urok tego forum. Nie sądzę,abyśmy musiały dążyć tylko do odkrywania podobieństw.
    Wydaje mi się,że zdenerwował Cię mój post i dlatego odebrałaś go jako „przeciw Tobie” a zapewniam Cię,że to nie było moją intencją. Jeszcze raz dziękuję za wyjaśnienia:-)
    Uśmiechniesz się do mnie? Mimo wszystko?
    Tak mi coś świta,że trochę tych Twoich postów już poczytałam i pełne były (te,które kojarzę) życzliwości i uśmiechu do innych

    Madzia z Igą ( 7 lat) i Filem (4)

    #292921

    kiuik

    Re: huraaaaaa! spełniony sen 🙂

    gratulujemy ogromnie 🙂

    kiuiczycaZjasiemUboku (21.02)
    http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=7702&q=yahoo&k=2



    #292922

    lea

    Re: A po co odciągacie?

    Magdo, uważam, ze jesli o kimś mało wiesz, nie powinnaś sobie niczego dopowiadać. Jeśli matka matki nie rozumie lub nie zna, nie powinna sobie dopowiadać takich rzeczy.

    W życiu nie powiedziałam o tym, że karmienie jest dla mnie uciążliwe, ze jestem przywiązana do dziecka i że chce mniej czasu spędzać z dzieckiem, czym innym jest poczucie bezpieczeństwa w ramionach mamy a czym innym dostrzeganie w nocy, ze dziecko się nie najada, ciągle wybudza i jest niezadowolone z małego strumienia mleka. Nie przeżyłas chyba tego i łatwo Ci tak pisać, ale nie znasz mnie wiec po co takie wnioski? Nieprawdą jest, że natura zawsze dba o pokarm, bo naturą jest też nasze podupadanie, gdy i odczuwamy mniejszą ilosć mleka, kilka moich znajomych straciło pokarm w czasie kryzysów, jeden z takich kryzysów jest ok. 3. miesiąca częsty i tak zakończyła się niejedna laktacja, wspomagana wtedy dokarmianiem. Ja nie chciałam dokarmiać, chciałam mieć pokarm, w związku z czym spędziłam wiele godzin przystawiając dziecko a raz dziennie, gdy dziecko śpi – odciągając pokarm. Nie widze jednak potrzeby chwalenia sie tym, ile godzin np. karmie dziecko wieczorem i ile je tulę… natomiast laktator pozwala dostrzec ze ogólny stan mleka się poprawił, dlatego przytoczyłam liczby – pokazując, ze mleczka jest już 3 razy więcej i że rosło stopniowo
    posta napisałam po kilku rozmowach z mamami które są podłamane kryzysem laktacyjnym i nie wiedzą co robić, bo chciały np. raz ściągnąc mleko na wyjście i nic nie poleciało, wiele osób myślli że to znaczyże juz koniec karmienia, a przyczyny mogą być rózne i za chwilę mleko może być, a najważniejsze jest podejscie z optymizmem i obserwacja reakcji dziecka, jego samopoczucia
    Napisałam z radością że dzięki laktatorowi wiem, ze pokarm wraca, a Ty odpisałaś, ze biję rekordy i nie rozumiesz idei odciągania… no cóż, nie kazdy musi być wtajemniczony w moje życie i we wszystkie 4 moje wyjścia z domu bez dziecka od czasu 4 miesięcy, a czego 3 związane sa z pracami remontowymi w nowym mieszkaniu, dokąd dziecka zabierać nie mogę
    po prostu jesli sie nie wie, to się nie pisze, szczególnie pokazując opozyję matki z laktatorem do matki przytulającej swoje dziecko przy cierpliwym karmieniu
    powiało czymś bardzo niemilym… zawsze tu wszyscy cieszyli sie ze swoich radosci i sukcesów, dlatego zaskoczyła mnie taka wypowiedź, oczywiście masz prawo sobie tak wyobrażac matki odciągające pokarm, trudno
    następnym razem może załóż wątek – po co kobieta odciąga pokarm… może wtedy rozpłynie się mylne wrazenie że laktator słuzy do bicia rekordów; bo to naprawdę przykre, kiedy człowiek zmaga się z samym sobą a dostaję taką odpowiedź
    i nie jestem uzalezniona od technicznych udogodnień… po prostu z nich korzystam… i nie czuję sie winna, korzystam z róznych zdobyczy cywilizacji… widzisz, ja napisałam o dumie ze wzrostu mleka a Ty o radosci z Twojego braku uzaleznien… mam się poczuc winna ze karmie dzieki pomocy laktatora? Myślisz, że jest on taki wygodny, szczególnie że w warunkach w jakich mieszkam jego przygotowanie i użytkowanie wiąże się dla mnie z utratą cennej godziny snu
    Nie pisz o swoich odczuciach o kimś, dopóki nie jesteś ich pewna

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #292923

    magdawroc

    Re: A po co odciągacie?

    Myślę,że czas skończyć tę jałową dysputę. Każde moje zdanie pociąga za sobą ciąg Twoich negatywnych w związku z nim odczuć.
    Po tym jak reagujesz na moje wypowiedzi, widzę, że nie zrozumiałaś,że ja piszę o własnych odczuciach a nie oceniam Ciebie.
    Rozumiem,że potrzebujesz z kontaktu z osobami,kóre mają takie samo zdanie jak Ty i zamierzam unikać odpowiedzi na Twoje posty,aby nie prowokowac kolejnych wybuchów emocji.
    Podkreślam po raz kolejny, że mam tylko nieco inne zdanie a nie jestem Ci nieżyczliwa.

    Madzia z Igą ( 7 lat) i Filem (4)

    #292924

    lea

    Re: A po co odciągacie?

    Jałową..? Tłumaczenie, jak ważne jest dla mnie karmienie i że o nie walczyłam – nie jest wg mnie jałowe.. sama zreszta przyznałaś, ze nie rozumiałaś, bo nie wiedziałaś, po co, dlaczego jak i ile sciągam… więc tłumaczę, bo widzę, ze za kazdym razem dopisujesz coś do mojej charakterystyki postaci, a tak się nie powinno robic kiedy się mało o kimś wie, a do tego nie chce wysłuchać argumentów
    wcale nie szukam osób o identycznym zdaniu (znowu mnie podsumowujesz… nie widzisz tego?) bo post nie jest propagowaniem laktatora, apoteozą jego i deprymowaniem tych, którzy świetnie dają sobie radę bez niego i mają to szczescie, ze dziecko od 4 miesiecy nie opusciło matki nawet na 2 godziny… post był tylko wyrazem radosci z odzyskanego mleka… Nie ściagasz go, więc moze nie wiesz ile powinno zjadać kilkumiesięczne dziecko? Ja uważam, ze na pewno się zgadzasz ze mną co do tego, ze warto się cieszyć z faktu, ze dziecko je teraz nie 30 a 80 ml i że jest spokojne, wypoczete a nie znerwicowane przy piersi… bo przecież fakt, ze z ściągnełam więcej mleka oznacza, ze i dziecko więcej go ściągało podczas karmienia piersią… laktator pracuje tylko raz, dziecko wiele razy w ciągu doby… laktator tylko mi pomógł i jednocześnie podpowiedział, ze dzieku naprawdę leci tego mleczka więcej, szybciej – ale nie krócej, bo je dobrych 20 minut (z czego się cieszę bo podobno tyle zaspokaja jego potrzebę ssania i wcale nie chcę by jadł szybko, wazne, by długo i dobrze a niedługo i nerwowo – więc 20 minut jest ok i 40 tak samo ok, o ile widze że je a nie cierpi) karmienie jest dla mnie wielką przyjemnością i gdybyś czytała moje posty przed wydawaniem ocen o mnie wiedziałabyś, że po narodzinach dziecka po walce dwudniowej po mojej operacji o normalne karmienie – pierwsze karmienie było dla mnie doznaniem równie chyba ważnym co sam poród, poczuciem jedności, jakiej nic innego nie jest w stanie mi dać… ale nawet z takim poglądem nie musze na forum mamom które z takich czy innych powodów karmią sztucznie wytykać, że ja mam inny pogląd na karmienie dziecka… choć wiem, ze dla niektórych z nich butelka jest dobrowolnym wyborem, nie smiałabym w poście radującym sie np. z jedzenia kolejnego słoiczka w 3. miesiącu zycia wytykac, ze ja nie karmie sztucznie etc…
    Laktator nie jest nieodzowny, ale pomógł wielu osobom.. jak? Jak poradziłaby sobie choćby Emalka, mama wcześniaczka, dostarczająca mu cierpliwie przez tygodnie mleczko odciągane? Jak poradziłabym sobie gdy musiałam iść do pracy na kilka długich godzin lub przebywać w lakierowanym pomieszczeniu, dokąd dziecka nie mogłam zabrać? O wiele prostszym wyjściem byłoby dokarmienie dziecka, tym bardziej, ze nie jest najwiekszym tłuścioszkiem i nie raz widziałam jak w takich sytuacjach mamy rezygnują z piersi… a ja chciałam powalczyć – co nie znaczy że dziecko w jakikolwiek sposób traci na bytnosci ze mną! odciągam tylko podczas jego nocnego snu; poza tym kiedy czasami nakarmić musi go butelką tata, to też jest element pieknej więzi miedzy nimi… używam smoczka o małej przepustowości, leci mu wolno, w ramionach taty też jest mu na pewno dobrze… choć nigdy nie robimy tego celowo… ciekawa jestem, jak Ty byś rozwiązała takie sytaucje, skoro masz inne zdanie? powiedz raczej, ze nie miałas takich okazji, a nie że masz inne zdanie…

    Nie wiem, jak można mieć inne zdanie o poście wyrażającym radość z wiekszej ilosci mleka… a tak to własnie wyszło, więc to, co psychologicznie o mnie napisałaś, mija się z prawdą… po prostu chyba pierwszy raz ktoś wyraził wątpliwość z powodu, który mnie ucieszył w mojej więzi z dzieckiem.. otworzyła się przede mną nadzieja na długie karmienie a Ty mi pokazujesz laktator jako jakies niepotrzebne dziwactwo techniki… jednak on mi pomógł a do tego po prostu pokazał mi że mam wiecej pokarmu – i to wielki powód do radosci
    Zupełnie nic nie mam do Ciebie, ale nie rozumiesz, ze przycmiewasz moją radosc sugestiami o jakichś.. ech… po co tłumaczę, skoro to tylko jałowe…

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close