I jak tu w ciąży się nie denerwować …

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)
  • Autor
    Wpisy
  • #53489

    aleini

    Nie wiem, czy to ja jestem tylko wybrana i mam takie „szczęście” do służby zdrowia, czy też podobne przypadki pojawiają się częściej.
    Odkąd zrobiłam test nie mogę umówić się z lekarzem …
    Swietny gin na 3-miesięcznym urlopie; zastępująca ginka chciała mnie dopiero widzieć w październiku (!!!).
    W końcu u dobrego lekarza wolny termin na 21 znalazłam, ale oczywiście prywatnie, bo inaczej to dopiero 28.
    Trochę mnie to zdenerwowało, a to z tego wzgl., że to moja pierwsza ciąża, oczywiście martwię się czy wszystko jest w porządku, zwłaszcza, że ten ból jajnika czasem jest baaardzo mocny. Często jeżdżę w ciągu dnia ponad 200 km pociągiem, co na pewno nie wpływa łagodnie na maleństwo.
    Chciałam po prostu wiedzieć, czy ciąża się dobrze umiejscowiła, zdaję sobie sprawę, że serduszka to może jeszcze nie da się zarejstrować, ale no chyba nie powiecie mi, że nie widać pęcherzyka, czegokolwiek.
    Zdecydowałam się wybrać dziś do przychodni przy szpitalu. Naczekałam się na doktora i żałuję tego. Zadał kilka pytań: kiedy była miesiączka, czy rodziłam kiedys, czy byłam kiedyś w ciaży i jakie mam objawy. Potem zbadał i pewnie gdybym się nie zapytała co tam w karcie wpisał to bym sie nie dowiedziała: opóźniony okres, test pozytywny wykonany przez pacjentkę bez polecenia lekarza. Możliwa ciąża. I nawet nie chciał ze mną pogadać … Kazał przyjść za 3 tygodnie!
    Zawsze mi się wydwało, że pierwsze tygodnie, pierwszy trymestr są niezwykle ważne – przcież teraz kształtuje się moje dziecko! Mielisy kota – ostatnio do teściów go wyprowadziliśmy, ale wolałabym zrobic badania na toxo, chce wiedzieć czy jestem w stanie maleństwu dać odpowiednie witaminy, czy w ogóle ono się tam dobrze w brzuszku ułożyło i co? I wiem, że wiele kobiet miało USG robione w 5-6 tygodniu ciąży i wiedziały już co i jak. Ba słyszałam o dopochwowym USG robionym w 4 tyg.
    Niestety w tym kraju, aby się coś dowiedzieć od lekarzy, trzeba pójść prywatnie. Tak też zrobiłam. Poszłam do tego co na 21 jestem umówiona z pytaniem czy tylko te USG mogą mi zrobić. Okazało się, że ten p. dr właśnie je robi i bez problemu przyjmie mnie jutro wieczorkiem, zwłaszcza, że mnie boli ten jajnik tak.
    Co za świat – i pół dnia musiałam się denerwować.
    Sorry, że tak zanudzam przydługo, ale musiałam się komus wyżalić.
    Pzdr

    #684869

    misia79

    Re: I jak tu w ciąży się nie denerwować …

    nie martw sie nie jestes jedyna.moja pierwsza wizyta wygladala mniej wiecej tak:coz sie stalo?no to srescilam ze jestem w ciazy-test,ze od 2tyg.nie mam okresu,itp.na co doktor stwierdzil,ze po co ja przyszlam do niego skoro wiem ze jestem w ciazy:-)))na pierwsze usg czekalam 3tyg.zrobione tylko dlatego ze bolal mnie brzuch..a na dodatek(mimo ze nie ma juz kas chorych!!!)musze placic za badania mimo,iz to ta sama kasa chorych co moja-ale nie jestem z tego rejonu.tak wiec nie martw sie bo ja tez umawiam sie prywatnie,bo pieniazki juz nie robia problemow w wizytach,i zawsze bedziesz mile widziana-chociaz jest to cholernie niesprawiedliwe,bo to nasze pierwsze dzieci,i wiadoma ze chcemy dla nich jak najlepiej.ale sluzba zdrowia ma to gdzies.trzymaj sie cieplo i powodzenia.



    #684870

    bramka

    Re: I jak tu w ciąży się nie denerwować …

    Nie mowie tego zlosliwie, ale troche panikujecie, ale doskonale was rozumiem, bo przechodzilam to samo, chyba kazda kobieta bedac w ciazy po raz pierwszy tak reaguje. U mnie (mieszkam w Holandii) pierwsza wizyta u lekarza zwiazana z ciaza odbywa sie w 12 tygodniu ciazy, wczesniej nikt nie widzi takiej potrzeby. Mozna sobie pojsc do lekarza domowego i zrobic test, ale on nie prowadzi ciazy i nie diagnozuje objawow zwiazanych z ciaza argumentujac, ze na tym etapie organizm sam wie najlepiej jak sie zachowywac.
    Wam zycze spokoju, na pewno wszystko bedzie dobrze, nawet jak dostaniecie sie na wizyte wczesniej to i tak za wiele sie nie dowiecie. Jesli nie macie ostrych boli, krwawien itp to wychodzcie z zalozenia ze ciaza rozwija sie prawidlowo i niedlugo zostaniecie mamusiami 😉

    Pozdrawiam
    Bramka

    #684871

    miyu

    Re: I jak tu w ciąży się nie denerwować …

    i dlatego właśnie chodzę prywatnie ….
    do mojej państwowej ginki można sie dostać jedynie stojąc od 7 rano (otwierają o 8) a i to nie gwaratuje że się dostanę ponieważ może się zdarzyć że ginka będzie już miała zapisane ciążówki na miesiąc przed – a i tak nawet jak się jest ciężarówką ten pierwszy raz trzeba wystać bez gwarancji przyjęcia ….
    ja miałam pierwsze usg w 5 tc (choć myślałam że to już 6) – ponieważ było widać tylko pęcherzyk miałam przyjsć za tydzień – i oczywiście w 6 tc zobaczyłam już serduszko 🙂
    i chwała gince za te usg bo gdyby nie wypatrzyła w porę odklejającej sie kosmówki nie wiem co by było – może więc warto na początku iść nawet prywatnie żeby być pewną że wszystko jest jak trzeba
    pozdrawiam 🙂

    Miyu i ….

    #684872

    aleini

    No i właśnie o to mi chodzi 🙂

    Dzięki wielkie za odpowiedź. Wolę dmuchać na zimne, a dla takiego lekarza, to co dla mnie jest największym skarbem, często niestety bywa kolejną kartoteką …
    Dzisiaj przed 18 już powinnam się czegoś dowiedzieć – mam nadzieję!
    Pozdrawiam :))

    #684873

    azjatka2

    Re: I jak tu w ciąży się nie denerwować …

    Hej:)
    ja tez sie podobnie przejmowalam -poszlam pierwszy raz do lekarza ok. 7tc i kazal przyjsc po 3 tyg.. Badz spokojna jednak i nie przejmuj sie! – pozniej poszlam tez prywatnie w 10 tc i w 12 tc zrobilam pierwsze USG – wcale nie za pozno! – akurat:) zobaczylam juz dzidzie 4 cm z nozkami, raczkami – wczesniej mozesz zobaczyc tylko kuleczke. Jajniki tez mnie troche pobolewaly, ale to podobno normalne:) Grunt to spokoj:) – USG zaleca sie nie wczesniej, niz 9-10 tc, bo wtedy mozesz cos zobaczyc, a to, ze ktos robil wczesniej nie znaczy, ze to norma i tez sie trzeba tak spieszyc:) trzymaj sie cieplo:)



    #684874

    Anonim

    Re: I jak tu w ciąży się nie denerwować …

    u mnie w przychodni też tak było, przed świętami wielkanocnymi zrobiłam test(-y) i betę, po świętach drugą betę i test (bo miałam w domu i co się miał kurzyć, nie), pognałam do przychodni a tu termin na za 1,5 mca (lekarz bez zapisu nie chciał przyjąć, pytałam…), do przychodni chodzę w zapasie, a tak prywatnie…

    co to znaczy „Często jeżdżę w ciągu dnia ponad 200 km pociągiem”? konduktorem jesteś? generalnie pociąg jeździ znacznie łagodniej niż autobus czy samochód (nie staje często, nie hamuje, można się przejść), moja siostra cioteczna CAŁĄ ciążę jeździła do pracy pociągiem (k.70km/dzień) (w tą i z powrotem) a do pociągu dojeżdżała 10km/dziennie… uwaga! ROWEREM
    a że robiła tak całe życie, była zahartowana, dziecku nic się nie stało, jest zdrową, wesołą, obecnie 2 letnią dziewuszką
    czasem nie mamy wyboru, trzeba twardą być, poza tym jeszcze nie raz się zdenerwujesz
    na pewno będzie dobrze

    pozdrawiaMY

    #684875

    madzia78

    Re: I jak tu w ciąży się nie denerwować …

    Powiem Wam kobietki, że ja przy następnej ciąży na pewno nie pójdę do lekarza wcześniej niż w 8-9 tc! Chyba, że przytrafią mi się jakieś straszliwe bóle. Teraz też tak jak Wy poszłam ok 5 tc, bo wyszedł test pozytywny. Niestety lekarz w tak wczesnym stadium nie mógł jeszcze nic wyczuć i kazał przyjść jakoś później. No i po tym pierwszym badaniu zaczął mi się taki ból w podbrzusza, że ledwo się doczołgałam z powrotem do gabinetu. Dostałam zastrzyk i musiałam tam jeszcze trochę zostać żeby móc o własnych siłach wrócić do domu. Gin mówi, że czasem zdarza się taka reakcja na badanie. Ma to związek z naciągnięciem jajowodów czy coś takiego. Ponadto macica przystosowuje się do nowej roli i jest trochę wrażliwa. Dodam jeszcze, że nigdy wcześniej ani później nic takiego mi się nie przytrafiło. Dlatego nie radzę wybierać się na tę pierwszą wizytę za wcześnie!!
    Jeśli chodzi o służbę zdrowia, to nadal chodzę do tego samego gina i to wcale nie prywatnie, bardzo go sobie chwalę i nie mam żadnych problemów z umówieniem wizyty np „na jutro”.

    Magda i

    #684876

    aleini

    :))

    Kuratorem nie jestem, ale dojeżdżam z Gliwc do Krakowa (106 km w jedna stronę) na uczelnię – studiuje jeszcze dziennie.
    Ja to mam wrażenie jadąc czasem osobówką, że nic gorzej jechać nie może 🙂

    Pzdr

    #684877

    madzia78

    Re: :))

    I Ty tak jeździsz codziennie??!!!

    Magda i



    #684878

    aleini

    Nieeeee

    na mojej uczelni od 2 roku układamy sobie sami plan zajęć zapisując się na wybrane zajęcia.
    W minionym roku jeździłam 3 razy w tygodniu. Raz na miesiąc gdzieś zdarzał mi się 4 wyjazd ze względu na warsztaty.
    Mam niewiele godzin na roku – może z 10 uzbierałoby się, więc dało się wytrzymać 🙂

    #684879

    madzia78

    Re: Nieeeee

    I tak współczuję Ci tych dojazdów. Ja przez całe studia mieszkałam w akademiku i jeżdziłam mniej więcej raz na dwa tygodnie. Z tych pięciu lat najgorzej wspominam właśnie podróże (ok. 4 godz. w jedną stronę) paskudnymi osobówkami.
    Zyczę ci ogromnej cierpliwości i zdrowia, zdrowia, zdrowia…
    Zebyś mogła bez większych problemów kontynuować studia!
    Powodzenia!

    Magda i

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close