I my mielismy swoj horor

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #46560

    ewa250

    … a taka bylam zadowolona ze jakos do tej pory Jas uniknal nieszczesc…. do piatku. Ale od poczatku…. caly tydzien mialam kiepski, w pracy ciagle Szanowna Dyra miala do mnie pretensjie i objechala mnie rowno (pomijam czy miala racje czy nie bo uwazam ze nie ale to nie ten temat)… i tak wielce szczesliwa w piatek, ze przede mna weekend z rodzina i bez pracy…. wrocilismy z mezem razem do domu… Jas zadowolony, wyspany…. zajelismy sie soba…. i…. tato zostal z synkiem i bawili sie wysmienicie co bylo sluchac w calym domu a mama poszla…. do kibelka…… i nie zdazylam jeszcze z niego skorzystac a tu slysze straszliwy ryk…. czulam ze to nie to co zwykle (czyli ostatnio zlosc ze czegos nie dostal)…. wypadam z kibelka…… a moj maz zakrwawiony, dziecko ryczace i zalane krwia lecaca z buziaka….. nogi mi sie ugiely…. nie pytalam o nic tylko szybko (o dziwo niesamowita przytomnosc umyslu) polecialam po gazliki zeby je nasaczyc woda i wsadzic Jaskowi do buzi… zeby w ogole dowiedziec sie skad leci ta krew…. i tak majac dziecko na kolanach i wciskajac mu ten gazik pytam meza co sie stalo…. bawili sie z Jankiem, ktory sie chowal za wersalke i nagle podczas kolejnego chowania… raczkujac za szybko ruszyl do przodu nogami a rece zostaly….. zaryl buziakiem w parkiet :(((… oczami wyobrazni widzialam juz wybite przednie zeby (nowiutkie wychodzace gorne jedynki), przecieta warge i szycie na pogotowiu….. na szczescie ten czarny scenariusz sie nie sparwdzil… jas obil sobie warge (ma krwiaka na niej ale opuchlizna juz dzis zeszla calkiem) no i naderwal sobie wedzidelko laczace gorna warge z dziaslem…. mam nadzieje ze nic mu z tego powodu nie bedzie…. zeby wygladaja na ocalale…. jednak histeria byla ogromna… dziecko do nocy szlochalo….. juz dzis jest ok i znowu od rana rozrabia (tym razem potluikli z tatusiem lampke nocna podczas zabawy)… ale ile strachu sie najadlam to moje….
    powiedzcie mi tylko czy to ze ma naderwane to wedzidelko moze miec jakies negatywne konsekwencje??? nie jest to duze naderwanie ale jest

    Ewa i Jaś – 10 miesięcy!

    #603719

    sosna

    Re: I my mielismy swoj horor

    Faktycznie horror… Korcze ..wspolczuje i z drugiej strony gratuluje trzezwego myslenia. Nie mam pojecia jakbym sie zachowala.A co do wedzidelka to ci niestety nie pomoge.
    Zyczymy zdrowka dla Jasienka ….

    SOSNA i Michałek(20/07/03)



    #603720

    marzena29

    Re: I my mielismy swoj horor

    Oj to rzeczywiscie niezle sie wystraszyłaś,dobrze że nic poważnego sie nie stalo synkowi ,popytaj przy okazji lekarza o to wędzidełko,bo ja niestety nie moge ci pomóc.

    Marzena z Julcią 28.07.03

    #603721

    monia27

    Re: I my mielismy swoj horor

    Ale stres kobietko,ta krew ,nawet mi czytajac serce stanelo.Taaak te zabawy z tatusiem u nas wprawdzie jeszcze do wypadku nie doszlo ale jak czasami widze co oni wyprawiaja to mi cisnienie skacze,a Tymon wniebowziety

    Monia i Tymonek (08.08.03)

    #603722

    catty

    Re: I my mielismy swoj horor

    Jak czytałam to mnie ciarki przeszły. Zobaczyć swoje dziecko we krwi, okropne!!! Współczuję tej sytuacji, musiałaś się nieźle wystraszyć. To szczęście, że skończyło się tylko na stłuczeniu. A z tym wędzidełkiem to moze zajrzyj do pediatry.. Albo zadzwoń..Niestety nie wiem czy to jest istotne czy nie, ale- może ma jakiś wpływ na rozwój mowy? Zupełnie nie wiem, i ja dlatego właśnie bym się skonsultowała z lekarzem.

    Pozdrowionka i życzę Ci spokojnej reszty weekendu.

    Monika i Michałek 22.08.03

    #603723

    anastazja

    Re: I my mielismy swoj horor

    Wspolczuje , ale ciesze sie rowniez ze nic sie synkowi nie stalo .
    Jagoda kiedys rowniez przyryla w cos warga i leciala jej krew i to sporo , tylko ze ja nie pokapowalam , bo ona nie ryczala, a wtedy bawila sie praniem (czystym do prasowania) i byly tam rowniez moje majtochy ja patrze a tu moje majtochy porozwalane i cale we krwi i to mokre , myslalam ze mam zwidy dopiero po chwili zobaczylam Jagode ze cos wklada do ust (recznik) , a wyciaga to umazane na czerwono . Nic nie plakala tylko sie ladnie bawila praniem , ja do tej pory nie wiem co ona i kiedy sobie zrobila , dodam ze siedzialam obok i segregowalam inne ubrania .

    Pozdrowionka


    Jagoda01.08.03



    #603724

    mamaalusia

    Re: I my mielismy swoj horor

    U nas dzisiaj wydarzyła się bardzo podobna historia!!! Rano sobie smacznie spałam, a dzieckiem zajął się mąż. Aż nagle słyszę wielki ryk. Z początku też myślałam, że mąż małemu zabrał jakąś niebiezpieczną rzecz, ale mały ciągle mocno płakał. Wstałam, pobiegłam do pokoju i co widzę? Mały ryczy w niebogłosy i krewka mu leci z buzi! Pytam, co się stało? Okazało się, że mały szedł sobie kawałek z kojca do wersalki i tuż przed tą wersalką się przewrócił i w nią buźką uderzył! Potem usłyszałam, że krew zaczęła mu się lać, on ją sobie rozmazał na buzi, policzkach, nawet uszach! Ponoć wyglądał tragicznie!!! Ja tego nie widziałam, bo mąż zdążył umyć małego. Też się przestraszyłam o ząbki. Obejrzałam – na szczęście są całe. Ale górna warga tak spuchła, że jak mały krzyczał, to ząbków nie było widać. Widocznie przeciął sobie wargę od wewnątrz, bo z wierzchu tylko małe zadrapanie. Moja kochana dziecina! Bolało go nieźle, bo nawet jak ja go tuliłam, to jeszcze mocno płakał. Uspokoił się w huśtawce i potem przy butelce letniego mleka prawie usnął. W końcu na dobre zasnął w łóżeczku. Obudził się już radosny, opuchlizna zeszła, ale gryząc zabawki trochę popałkiwał. Ale już wieczorem o wszystkim zapomniał i wcinał wszystko tak jak zawsze. Ale strachu najedliśmy się co niemiara!!!
    Dobrze, że te nasze historie zakończyły się dobrze… Pozostaje życzyć mi jak najmniej takich przeżyć 🙂 Pozdrawiamy!!!


    http://aleksander-2003.w.interia.pl/

    #603725

    basiogroszek

    Re: I my mielismy swoj horor

    Uff, rzeczywiście przeżyłaś. Dobrze, że ząbki Jasia jeszcze za bardzo nie wystają i nic im sie nie stało. mam nadzieje, że skoro jaś nie zraził sie do rojbrowania, to nic mu nie bedzie


    Basia ze Stasinkiem (02.07.03)

    #603726

    ewa250

    Re: I my mielismy swoj horor

    nooo…. rozrabiac to rozrabia …. w sobote potlukli z tatusiem lapke nocna, w niedziele juz samodzielnie kubek….. ciesze sie ze poprzedni tydzien sie skonczyl…

    Ewa i Jaś – 10 miesięcy!

    #603727

    ewa250

    Re: I my mielismy swoj horor

    lekarza na pewno przy okazji zapytam, na razie wyglada na to ze Jaskowi to nie przeszkadza i mam nadzieje ze w przyszlosci problemu nie bedzie

    Ewa i Jaś – 10 miesięcy!



    #603728

    ykke

    Re: I my mielismy swoj horor

    O rany, aż zaniemogłam z przerażenia…..
    Z wędzidełkiem nie powinno być problemu, a paradoksalnie być może nawet dobrze się stało. Wędzidełko nieraz się nacina (jak jest za krótkie), bo powoduje diastemę (szparę między jedynkami), a wielu starszym osobom trudno dopasować protezę żeby nie spadała, bo właśnie wędzidełko przeszkadza. To takie informacje na zaś. Ważne, że ząbki całe!


    Izka i Iga 31.08.2003

    #603729

    ewa250

    Re: I my mielismy swoj horor

    dzieki za informacje, a swoja droga jasiek i tak chyba bedzie mial spora przerwe miedzy jedynkami, przynajmniej na razie to tak wyglada, ale one jeszcze nie wyszly cale wiec jak wyjda moze to sie zmieni

    Ewa i Jaś – 10 miesięcy!



    #603730

    ykke

    Re: I my mielismy swoj horor

    W mleczakach i wszesnych zębach stałych taka przerwa to rzecz normalna, dopiero potem się schodzą (albo nie).


    Izka i Iga 31.08.2003

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close