Ilosc dzieci- marzenia a rzeczywistosc

Ciekawa jestem Waszych opinii, doswiadczen.
Mamy jedno dziecko, w marzeniach, moze planach? jeszcze jedno.
I coraz czesciej rozmyslam nad zderzeniem marzen z rzeczywistoscia. Daleka jestem od tezy ze bog dal dzieci to i da na dzieci. Powodzi nam sie niezle, ale. Jedno dziecko to spokojnie prywatna szkola, ekstra wydatki, wakacje, moj powrot do pracy za jakis czas nie przerywany wiecej macierzynskim. Dwojki czy wiecej dzieci na podobnej stopie sie nie da. Szczegolnie klade nacisk na dobre wyksztalcenie z mozliwoscia rozwijania byc moze kosztownych? zainteresowan.
I z drugiej strony – widzimy nas jako rodzine 2+2, macierzynstwo i tacierzynstwo okazalo sie rola w ktorej dobrze sie czujemy, osobiscie jestem ciekawa moze nie ciazy i porodu (hehe) jak kolejnego mlodego czlowieka w naszym domu.
Oboje z mezem mamy podobne podejscie – chcielibysmy kolejne dziecko, ale… Czy bedzie to wlasciwa decyzja?
Byloby latwiej gdybysmy mieli rozne zdania w tej kwestii, bo pewnie w koncu jedne przekonaloby drugie do jakiejs opcji 😀

34 odpowiedzi na pytanie: Ilosc dzieci- marzenia a rzeczywistosc

monikachorzow2014-07-06 05:03:15

zawsze chciałam dwójke, mam jednego…. nie było dobrego momentu,zawsze cos było ważniejsze a teraz ,chwilkę przed 40tka juz nie chce bo za późno….
żałuje,że los nie zdecydował za nas i nie zaliczyliśmy wpadeczki z 5-6 lat temu ( teraz już sobie nie życzę:))

ja mam 2 siostry a mąż jest jedynakiem i widzę że nie jest to łatwe ,szczególnie w obliczu choroby i starości rodziców.zawsze 2 ręce więcej to duża pomoc…
ale co zrobić….
jak chcesz drugie to nie czekaj za długo :):)

olala782014-07-06 08:20:56

Powod przez Ciebie podany zupelnie mnie nie przekonuje… Nie urodzilam mlodego zeby mi na starosc pieluchy zmienial, od tego sa na szczescie specjalne osrodki gdzie robia to mniej wiecej fachowo. Wiec czy bedzie mial rodzenstwo czy nie to jego/ich to nie obciazy, no w kazdym razie ja sobie tego nie zycze. Co do mniej drastycznej wizji, to panie z opieki spolecznej zakupy przyniosa i okna pomyja 😉
A serio to posiadanie dzieci nie jest zadnym gwarantem ze beda wpadac na obiadki i podrzucac wnuki, choc tu akurat mam nadzieje ze uda nam sie z mezem miec dobre kontakty z naszym dzieckiem/dziecmi gdy dorosna 🙂
Chodzi mi raczej o kwestie finansowo logistyczna, ja wiem ze pieniadze szczescia nie daja oczywiscie, praca na etacie tym bardziej, ale sa to jakby nie bylo bardzo istotne elementy zapewniajace pewien komfort rodzinie, w tym dzieciom.
Gdybym na to nie zwracala uwagi, to chcialabym miec czworke, piatke dzieci. Uszczesliwiloby mnie to.

beamama2014-07-06 08:30:02

Dla mnie w ogóle nie ma wartościowania -2 dziecko, czy prywatne szkoły i ekstra wakacje, “wartość” tego pierwszego nie podlega dyskusji, kalkulowanie na ile mniej będzie mnie stać, jeśli pojawi się drugie dziecko totalnie nie ma sensu i nie wchodzi w rachubę.
Moje drugie pojawiło się w fatalnym momencie finansowym, nie było wpadką, i nie, nie uważam się za osobę nieodpowiedzialną 😉

zuzel2014-07-06 09:24:54

Zamieszczone przez beamama:Dla mnie w ogóle nie ma wartościowania -2 dziecko, czy prywatne szkoły i ekstra wakacje, “wartość” tego pierwszego nie podlega dyskusji, kalkulowanie na ile mniej będzie mnie stać, jeśli pojawi się drugie dziecko totalnie nie ma sensu i nie wchodzi w rachubę.
Moje drugie pojawiło się w fatalnym momencie finansowym, nie było wpadką, i nie, nie uważam się za osobę nieodpowiedzialną 😉

U mnie dokładnie tak samo. Z tym że jak zachodziłam w ciążę, sytuacja finansowa była stabilna. Przez 9 miesięcy sporo się zmieniło w tym względzie na gorsze i nie chce poprawić :Foch:

Logistycznie dwoje+pies jest dla mnie do ogarnięcia. Nie wiem jak by było z większą ilością. Z tym że ja muszą panować nad sytuacją, mieć kontrolę nad wszystkim.

Spotkałam ostatnio koleżankę z dawnych czasów. Ma 4 córki: 5,5 roku, bliźniaczki 2,5 roku i najmłodsza ma 2 miesiące. Potrzebuje pomocy drugiej dorosłej osoby przy wyjściu z całą czwórką na spacer. Poza tym daje radę logistycznie. Prywatna szkoła, zagraniczne wakacje wykraczają poza jej możliwości finansowe, ale nie boleje nad tym. Dużo zależy od tego na jakiej stopie jest się przyzwyczajonym żyć.

Druga z kolei koleżanka też z dawnych czasów ma 4 dzieci. Żadne jeszcze nie chodzi do szkoły. Planuje piąte na za rok. Jest super zorganizowana. Ma czas na wycieczki z dziećmi. Sama jest z wielodzietnej rodziny, jej mąż jest jedynakiem i to jedynie on jest chyba czasami w ich domu troszkę zagubiony.

Żadna z nich nie bieduje, nie jest podopieczną pomocy społecznej, ale żyją raczej skromnie.
Pierwsza nie pracuje zawodowo. Druga pracuje w domu, nie na pełen etat.

fasolada2014-07-06 09:54:51

olala, ja Cie w pewnym sensie rozumiem, poniewaz sama mialam takie obawy. nie jestemy ani biedni, ani bogaci. a rowniez bardzo zalezy mi na swobocie doboru szkoly, zajec dodatkowych itp. tylko, ze, jak patrze na moich Dzikusow (prawie 3latka i 17miesiecy) to oni bedac z soba maja wakacje caly rok. oni wrecz nie potrzebuja zajec dodatkowych bo sami uzupelniaja sie tak, ze organizuja sobie kazda chwile. ja nie bawie sie z dziecmi, bacznie tylko obserwuje kiedy zaczynaja przesadzac 😉 badz kiedy potrzebuja mojeo wsparcia. nie wyobrazam sobie zeby w domu mialoby byc tylko jedno!!! na wakacje nas poki co nie stac. a nwet gdyby bylo stac to nie widze narazie sensu- jaka roznica czy biegamy za dzieciakami na pobliskim placu zabaw czy na rodos 😉
nie widze znacznie wiekszego wzrostu wydatkow przy drugim dziecku. ok, w pewnym momencie zchodzilo 2razy wiecej pieluch czy mm, ale to szybko sie skonczylo. kwestia ciuchow: kupuje taka sama ilosc jak wczesniej tylko w roznych rozmiarach. niektore nosza po bracie. buty kupuje nowe, z przekonania (ktore powoli mi slabnie 😉 ) ale glownie z tego ze Dzikusy sa przesuniete sezonowo 😉
co do kosztow “zewnetrznych” typu przedszkole. Nikodem pojdzie do przedszkola pod krk, gdzie za czesne bede placic 500zl + wyzywienie 8zl za dzien, czyli koszt miesieczny 700zl. ale znalazlam inne przedszkole (bardzo fajne rowniez!!) gdzie cena za jedno dziecko jest identyczna. ale za dwojke oplata miesieczna z wyzywieniem to 870zl. roznica prawie zadna.
powoli zaczynamy starania o… trzecie 🙂
Zuzuel, kiedys podziwialam Cie za Wasza ekonomie rodzinna. Pochwale sie, ze mnie ostatnio wychodzi to o niebo lepiej. trzeba jedynie myslec, planowac co sie kupuje 🙂 a wtedy starczy i na 5dzieci 😉

lilavati2014-07-06 16:40:04

Zamieszczone przez olala78:Ciekawa jestem Waszych opinii, doswiadczen.
Mamy jedno dziecko, w marzeniach, moze planach? jeszcze jedno.
I coraz czesciej rozmyslam nad zderzeniem marzen z rzeczywistoscia. Daleka jestem od tezy ze bog dal dzieci to i da na dzieci. Powodzi nam sie niezle, ale. Jedno dziecko to spokojnie prywatna szkola, ekstra wydatki, wakacje, moj powrot do pracy za jakis czas nie przerywany wiecej macierzynskim. Dwojki czy wiecej dzieci na podobnej stopie sie nie da. Szczegolnie klade nacisk na dobre wyksztalcenie z mozliwoscia rozwijania byc moze kosztownych? zainteresowan.
I z drugiej strony – widzimy nas jako rodzine 2+2, macierzynstwo i tacierzynstwo okazalo sie rola w ktorej dobrze sie czujemy, osobiscie jestem ciekawa moze nie ciazy i porodu (hehe) jak kolejnego mlodego czlowieka w naszym domu.
Oboje z mezem mamy podobne podejscie – chcielibysmy kolejne dziecko, ale… Czy bedzie to wlasciwa decyzja?
Byloby latwiej gdybysmy mieli rozne zdania w tej kwestii, bo pewnie w koncu jedne przekonaloby drugie do jakiejs opcji 😀

Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiadomo co się trafi – ot właściwie wszystko w temacie, bo to, że teraz masz odczucie, że z jednym dzieckiem spokojnie prywatna szkoła i co tam jeszcze napisałaś, za miesiąc, rok, trzy lata może nie mieć nic wspólnego z tym co przyniesie los.

beamama2014-07-06 17:06:07

Zamieszczone przez lilavati:Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiadomo co się trafi – ot właściwie wszystko w temacie, bo to, że teraz masz odczucie, że z jednym dzieckiem spokojnie prywatna szkoła i co tam jeszcze napisałaś, za miesiąc, rok, trzy lata może nie mieć nic wspólnego z tym co przyniesie los.
I to znakomicie przemawia za drugim dzieckiem 🙂

malgosiab2014-07-06 19:15:26

Nie ma co kalkulować, bo nasza sytuacja finansowa może się zmienić z dnia na dzień. Jeśli myśli się o dziecku to trzeba działać, bo potem może być już za późno. Mam wspaniałą “trójcę” i to jest najważniejsze a co będzie za 5, 10 lat tego nie można zaplanować i przekalkulować.

olala782014-07-06 19:40:36

A wiecie, troche mnie zaskoczyla Wasza jednomyslnosc w tej kwestii. Spodziewalam sie conajmniej glosow podzielonych.
Oczywiscie, nie zakladam ze i jedno dziecko bede w stanie poslac do szkoly prywatnej np za pare lat, ale z kazdym kolejnym te szanse beda spadaly. A wyprawki do szkol, ewentualne korepetycje, pomoc na studiach… Nie mialam nawet na mysli jakichs wypasionych wakacji i cudow na kiju, ale, powiedzmy, dobry start w doroslosc. O ile sie nie spi na pieniadzach, to jednak, jakby brutalne to nie bylo kazde kolejne dziecko to duze wydatki. Wlasciwie to mozna tak liczyc i od dziecka nr 1 jakby sie glebiej zastanowic 😉
Czy przeliczam dzieci na pieniadze? Nie odbieram tego w ten sposob. Raczej zastanawiam sie na ile mozemy z mezem zapewnic im dobry start, wyksztalcenie, mozliwosc realizowania hobby. Wyksztalcenie kosztuje. Oczywiscie, ze nie przewidze wszystkiego, bombka pierdyknie i bedzie po kompocie i swiecie, ale mimo wewnetrznej ochoty na gromadke dzieci nie wyobrazam sobie ich poczecia i braku mozliwosci zapewnienia im niezbednych podstaw gdy np nadejdzie wiekszy kryzys.

lilavati2014-07-06 19:54:01

Zamieszczone przez olala78: nie wyobrazam sobie ich poczecia i braku mozliwosci zapewnienia im niezbednych podstaw gdy np nadejdzie wiekszy kryzys.
Kryzys może mieć nie tylko oblicze finansowe.
To tylko życie, może przyjść coś znacznie gorszego niż brak pieniązków na hobby,np. choroba czy smierć ukochanego rodzica, nawet w trakcie dzieciństwa, w obliczu takiej tragedii wzajemne wsparcie dzieci bezcenne.

monikachorzow2014-07-06 21:05:50

Zamieszczone przez olala78:Powod przez Ciebie podany zupelnie mnie nie przekonuje… Nie urodzilam mlodego zeby mi na starosc pieluchy zmienial, od tego sa na szczescie specjalne osrodki gdzie robia to mniej wiecej fachowo. Wiec czy bedzie mial rodzenstwo czy nie to jego/ich to nie obciazy, no w kazdym razie ja sobie tego nie zycze. Co do mniej drastycznej wizji, to panie z opieki spolecznej zakupy przyniosa i okna pomyja 😉
A serio to posiadanie dzieci nie jest zadnym gwarantem ze beda wpadac na obiadki i podrzucac wnuki, choc tu akurat mam nadzieje ze uda nam sie z mezem miec dobre kontakty z naszym dzieckiem/dziecmi gdy dorosna 🙂
Chodzi mi raczej o kwestie finansowo logistyczna, ja wiem ze pieniadze szczescia nie daja oczywiscie, praca na etacie tym bardziej, ale sa to jakby nie bylo bardzo istotne elementy zapewniajace pewien komfort rodzinie, w tym dzieciom.
Gdybym na to nie zwracala uwagi, to chcialabym miec czworke, piatke dzieci. Uszczesliwiloby mnie to.

nie do końca chodzilo mi o to,że tylko po to jest wiele dzieci ,żeby miał kto piastować rodziców w chorobie. rodzeństwu zawsze raźniej i w razie czego – ot choćby wspomniana choroba – mogą na siebie liczyć i się wspierać. rodzice wiecznie żyć nie będą i jedynak zostaje sam.bywa też tak że piątka dzieci rozjedzie się po świecie i nie ma zażyłości..osobiście moje siostry widuje kilka razy w roku bo obydwie mieszkają w irlandii i mój tata ( wdowiec) mając trójkę dzieci-poza moimi odwiedzinami – jest sam.. to taka wizja dalekiej przyszłości a teraźniejszość z bratem/siostrą też jest inna niż w pojedynkę. pamiętam nasze dzieciństwo i wielogodzinne wspólne zabawy ,rodzice nie musieli sie z nami bawić bo my znajdowałyśmy sobie zajęcie same -owszem były kłótnie,awantury ale kto się czubi …:Hyhy:
mój młody niestety jak nie idzie na podwórko z kolegami to siedzi przy tablecie albo przy tv jak jest sam w domu bo po prostu mu sie nudzi i nie umie sobie zorganizować czasu…. ani sie z kim pobawić ani pokłócić…
w kwestiach finansowych każda “głowa” to wydatek , kupic 3 pary butów na zima a kupic 5 par to różnica….ale idąc tym tropem malo kto decydowałby sie na kolejne dzieci bo zawsze dobrze byłoby mieć więcej kasy i nigdy nie byłoby tego momentu,żeby i prywatne szkoły i wakacje i wszystko czego pociechy zapragną…
czasami dzieci są szczęśliwsze w szkole publicznej i na wakacjach u babci na wsi niż w prywatnej szkole i na karaibach co roku….

olala782014-07-06 21:15:37

To, ze dzieci beda dla siebie wsparciem po smierci rodzica oczywistym takze nie jest..
Jest tak samo prawdopodobne jak to ze beda walczyc zaciekle o spadek jak najwieksi wrogowie. Na przyklad.
Wiec kazdy kij ma dwa konce, sa plusy i minusy w posiadaniu dziecka, albo gromadki dzieci, zawsze moze byc “cos”. Dlatego jedyne co mozna zrobic to podejmowac decyzje opierajac sie o terazniejszosc, bo przyszlosci przewidziec sie nie da. Milosc jest bezsprzecznie najwazniejsza, aczkolwiek milosc w biedzie czy ubostwie jednak nie uszlachetnia, bo jest trudna. I tez nie zawsze te trudnosci przezwycieza..
Zaczelam chyba brzmiec jak zadeklarowana mama jedynaka, ale tak nie jest. To po prostu watpliwosci, bo jak pisalam wczesniej, macierzynstwo i tacierzynstwo nam sie podoba i plany, choc moze nie skrystalizowane, maja duza szanse na realizacje w przyszlosci 😉
Dzieki za wypowiedzi, zawsze warto poznac rozne punkty widzenia 🙂

aktyde2014-07-06 23:02:00

Zamieszczone przez olala78:To, ze dzieci beda dla siebie wsparciem po smierci rodzica oczywistym takze nie jest..
Jest tak samo prawdopodobne jak to ze beda walczyc zaciekle o spadek jak najwieksi wrogowie. Na przyklad.
Wiec kazdy kij ma dwa konce, sa plusy i minusy w posiadaniu dziecka, albo gromadki dzieci, zawsze moze byc “cos”. Dlatego jedyne co mozna zrobic to podejmowac decyzje opierajac sie o terazniejszosc, bo przyszlosci przewidziec sie nie da. Milosc jest bezsprzecznie najwazniejsza, aczkolwiek milosc w biedzie czy ubostwie jednak nie uszlachetnia, bo jest trudna. I tez nie zawsze te trudnosci przezwycieza..
Zaczelam chyba brzmiec jak zadeklarowana mama jedynaka, ale tak nie jest. To po prostu watpliwosci, bo jak pisalam wczesniej, macierzynstwo i tacierzynstwo nam sie podoba i plany, choc moze nie skrystalizowane, maja duza szanse na realizacje w przyszlosci 😉
Dzieki za wypowiedzi, zawsze warto poznac rozne punkty widzenia 🙂

Jeśli chcecie mieć drugie dziecko to bierzcie się do roboty zamiast dywagować o tym co by było gdyby …

Nawet jeśli teraz macie super sytuacje finansową to nie wiesz co będzie za 10 lat ,nie wiesz co będzie jutro,może któreś z Was odejść…
Zamiast jechać na wypasione wakacje można pojechać na wczasy pod gruszą i też jest super, a resztę odłożyć.A dziecko wcale nie musi chodzić na tysiące dodatkowych zajęć ,wystarczą mu takie którym się interesuje.

Inna sprawa to jest to , jak ludzie kładą teraz nacisk na to, by ich dzieci uczyły się w prywatnych ,elitarnych szkołach a nikt nie mówi że chce by jego dziecko było dobrym człowiekiem i potrafiło samodzielnie poradzić sobie w życiu.

Moja siostra ukończyła studia bez pomocy rodziców (przepraszam – były słoiki 😀 )Uczyła się ,pracowała. Teraz jest bardzo dobra w swoim fachu,mieszka w stolycy i jest dobrze sytuowana .

Nie mówię że tak mamy postępować ze swoimi dziećmi ,ale… Córka mojej kuzynki przewisiała całe studia na rodzicach,nie skalała się żadną pracą .Gdy matka powiedziała że, nie jest w stanie kupić akurat danego podręcznika to usłyszała ” to ja wcale nie muszę kończyć tych studiów “… Chociaż tyle że dziewczyna dobrze się uczy.. Ale do tej pory była przyzwyczajona że rodzice podkładają wszystko pod nos,kupują wszystko i nagle jest szok gdy usłyszy ‘nie’ A tu jeszcze magisterka przed nią :Fiu fiu:

agakuba2014-07-07 00:20:33

Zamieszczone przez lilavati:Kryzys może mieć nie tylko oblicze finansowe.
To tylko życie, może przyjść coś znacznie gorszego niż brak pieniązków na hobby,np. choroba czy smierć ukochanego rodzica, nawet w trakcie dzieciństwa, w obliczu takiej tragedii wzajemne wsparcie dzieci bezcenne.

Ja troszkę brutalniej…
Zdarza się, że przedwcześnie odchodzą nie tylko rodzice…
Moje życie niestety cholernie się przewartościowało i nie wyobrażam sobie aby ilość dzieci przeliczać na to czy będzie mnie stać na prywatną szkołę dla nich.

lilavati2014-07-07 06:50:29

Zamieszczone przez agakuba:Ja troszkę brutalniej…
Zdarza się, że przedwcześnie odchodzą nie tylko rodzice…
Moje życie niestety cholernie się przewartościowało i nie wyobrażam sobie aby ilość dzieci przeliczać na to czy będzie mnie stać na prywatną szkołę dla nich.

Jak zawsze:Przytulam:
i niestety też nie potrafię zrozumieć pogrubionego

beamama2014-07-07 06:59:29

Zamieszczone przez olala78:Czy przeliczam dzieci na pieniadze? Nie odbieram tego w ten sposob. Raczej zastanawiam sie na ile mozemy z mezem zapewnic im dobry start, wyksztalcenie, mozliwosc realizowania hobby. Wyksztalcenie kosztuje. Oczywiscie, ze nie przewidze wszystkiego, bombka pierdyknie i bedzie po kompocie i swiecie, ale mimo wewnetrznej ochoty na gromadke dzieci nie wyobrazam sobie ich poczecia i braku mozliwosci zapewnienia im niezbednych podstaw gdy np nadejdzie wiekszy kryzys.

Dla mnie to jest przeliczanie…
Jak się ma wartość nowego życia, które stworzycie, do obaw, czy to życie nie zabierze Wam możliwości lepszych, prywatnych szkół i realizowania hobby??

telimena2014-07-07 07:07:26

W temacie najlepszą odpowiedzią jest cytat który Lilavati ma w podpisie (nie biorę pod uwagę kłopotów z zajściem w ciąże).

chilli2014-07-07 07:16:02

Zamieszczone przez olala78:A wiecie, troche mnie zaskoczyla Wasza jednomyslnosc w tej kwestii. Spodziewalam sie conajmniej glosow podzielonych.

edysia juz zniknela z forum – wtedy bys miala piekne przeliczenie dziecka na metry kwadratowe.

tyo byly czasy :Hyhy:

mam2014-07-07 09:04:12

Zamieszczone przez olala78:To, ze dzieci beda dla siebie wsparciem po smierci rodzica oczywistym takze nie jest..
Jest tak samo prawdopodobne jak to ze beda walczyc zaciekle o spadek jak najwieksi wrogowie. Na przyklad.
Wiec kazdy kij ma dwa konce, sa plusy i minusy w posiadaniu dziecka, albo gromadki dzieci, zawsze moze byc “cos”. Dlatego jedyne co mozna zrobic to podejmowac decyzje opierajac sie o terazniejszosc, bo przyszlosci przewidziec sie nie da. Milosc jest bezsprzecznie najwazniejsza, aczkolwiek milosc w biedzie czy ubostwie jednak nie uszlachetnia, bo jest trudna. I tez nie zawsze te trudnosci przezwycieza..
Zaczelam chyba brzmiec jak zadeklarowana mama jedynaka, ale tak nie jest. To po prostu watpliwosci, bo jak pisalam wczesniej, macierzynstwo i tacierzynstwo nam sie podoba i plany, choc moze nie skrystalizowane, maja duza szanse na realizacje w przyszlosci 😉
Dzieki za wypowiedzi, zawsze warto poznac rozne punkty widzenia 🙂

U nas czasem temat wraca, M chciałby nieraz coś przebąkuje ( na luzie, w żartach) , ale my w sumie zaliczyliśmy wpadkę hehe ( miało być jedno, a los nam podarował dwójkę na raz ;). Życie potrafi weryfikować, poza tym odpowiedz sobie na pytanie: ile jest w tym chcenia a ile przyjęcia co da los.. Bo nie musi to być zdrowy niemowlak, co jak urodzi się za wcześnie, lub będą komplikacje.. .

Z mojej strony tj wygodnictwo nie chce mi się być już w ciąży ;), mam odchowane dzieci ( prawie 5 letnie).

Wydatki są właśnie adekwatne do ilości ubrania, jedzenie dla mnie to pikuś, zaczyna sie jak wychodzimy do kina, aquaparku, wakacje ( tutaj akurat można trafić fajne ceny nawet na dwójkę :D), opłaty za przedszkole czy szkołę.

Gdybym miało jedno dziecko, mysle ze gdzies byłaby chęć drugiego, czy bym sie zdecydowała trudno powiedzieć.

Musiałabym być pewna, że tego chcę pomimo wszystkiego , że damy radę gdy coś pójdzie nie tak, że obniżymy poziom życia jak trzeba będzie.

Z jednym się zgodze, jestem jedynaczką i czasem brakuje siostry/ brata, wiem, ze te relacje bywaja różne ( w rodzinie mamy teraz konflikt między rodzenstwem smutne to jest) ale to takie gdybanie trochę, bo nie wiem jak to jest nie byc samemu.. A moje dzieci juz maja siebie, i mam nadzieje, ze pomimo roznych zawirowan będą blisko ;).

monikachorzow2014-07-07 09:22:41

Zamieszczone przez Mamá:
Z jednym się zgodze, jestem jedynaczką i czasem brakuje siostry/ brata, wiem, ze te relacje bywaja różne ( w rodzinie mamy teraz konflikt między rodzenstwem smutne to jest) ale to takie gdybanie trochę, bo nie wiem jak to jest nie byc samemu.. A moje dzieci juz maja siebie, i mam nadzieje, ze pomimo roznych zawirowan będą blisko ;).

dla mnie to więcej znaczy niż prywatna szkoła i super wakacje .
To my podnosimy standardy a nie nasze dzieci ,widzę po moim młodym,że tak samo dobrze bawił sie w wodzie w tunezji,w polańczyku ,w grecji, w czechach i na okolicznym basenie … za nieporównywalnie inne pieniądze… ale nic to dla niego nie znaczyło .grunt to dobra zabawa i czas spędzony z rodzicami 🙂
w państwowych szkołach i uczelniach też ludzie się kształcą i wcale nie trzeba do tego grubego portfela rodziców .

mam2014-07-07 10:06:34

Monika masz dobre wspomnienia z panstwowa szkoła to fajnie :). Ja np zupełnie inaczej, i dlatego chłopcy pójdą do niepublicznej placówki, a jak tam będzie okazę się. Nie chodzi o gruby portfel, ale po co ataktować od razu kogoś, kto rozważa, zastanawia się nad kolejnym dzieckiem.. Dla mnie tj poważna decyzja, a nie takie ciach i już ;).

Co do wakacji , pewnie, że są dla nas rodziców ale przecież mozna polaczyc to z fajnym spędzaniem czasu z dziećmi.. Akuart wakacje w PL dużo tansze nie sa , ale to nie na ten wątek ;). Po co grzmieć to nie zbrodnia chcieć żyć lepiej ;).

mushi2014-07-07 10:10:45

ja chciałam mieć chłopca i dziewczynkę a dostałam dziewczynkę i chłopca więc jest dobrze 🙂

mam2014-07-07 10:25:28

Zamieszczone przez aktyde:Jeśli chcecie mieć drugie dziecko to bierzcie się do roboty zamiast dywagować o tym co by było gdyby …

Nawet jeśli teraz macie super sytuacje finansową to nie wiesz co będzie za 10 lat ,nie wiesz co będzie jutro,może któreś z Was odejść…
Zamiast jechać na wypasione wakacje można pojechać na wczasy pod gruszą i też jest super, a resztę odłożyć.A dziecko wcale nie musi chodzić na tysiące dodatkowych zajęć ,wystarczą mu takie którym się interesuje.

Inna sprawa to jest to , jak ludzie kładą teraz nacisk na to, by ich dzieci uczyły się w prywatnych ,elitarnych szkołach a nikt nie mówi że chce by jego dziecko było dobrym człowiekiem i potrafiło samodzielnie poradzić sobie w życiu.

Moja siostra ukończyła studia bez pomocy rodziców (przepraszam – były słoiki 😀 )Uczyła się ,pracowała. Teraz jest bardzo dobra w swoim fachu,mieszka w stolycy i jest dobrze sytuowana .

Nie mówię że tak mamy postępować ze swoimi dziećmi ,ale… Córka mojej kuzynki przewisiała całe studia na rodzicach,nie skalała się żadną pracą .Gdy matka powiedziała że, nie jest w stanie kupić akurat danego podręcznika to usłyszała ” to ja wcale nie muszę kończyć tych studiów “… Chociaż tyle że dziewczyna dobrze się uczy.. Ale do tej pory była przyzwyczajona że rodzice podkładają wszystko pod nos,kupują wszystko i nagle jest szok gdy usłyszy ‘nie’ A tu jeszcze magisterka przed nią :Fiu fiu:

Aktyde w drugim przypadku to jednak wina rodziców, kasa też potrafi zepsuć źle wykorzystana :D. Tez mialam takie kolezanki, gdzie rodzice niczego im nie odmawiali, a ja musialam do wszystkiego sama dojsc ( mimo ze zylo sie nam dobrze).. Tak dla zasady, i dzieki temu wynioslam z domu tą dobrą gospodarność. Chodzi bardziej o swobode o wybór, najgorzej jak coś trzeba musieć nie mając wyboru:).

Nasi znajomi dostali mieszkanie, my z kredytem kupilismy a wcale nie sa jacys rozpuszczeni , wiedzą ze dzieki rodzicom mogli stanąc na nogi:). Także nie wrzucałabym wszystkiego do jednego worka.

monikachorzow2014-07-07 11:26:02

Zamieszczone przez Mamá:Monika masz dobre wspomnienia z panstwowa szkoła to fajnie :). Ja np zupełnie inaczej, i dlatego chłopcy pójdą do niepublicznej placówki, a jak tam będzie okazę się. Nie chodzi o gruby portfel, ale po co ataktować od razu kogoś, kto rozważa, zastanawia się nad kolejnym dzieckiem.. Dla mnie tj poważna decyzja, a nie takie ciach i już ;).

Co do wakacji , pewnie, że są dla nas rodziców ale przecież mozna polaczyc to z fajnym spędzaniem czasu z dziećmi.. Akuart wakacje w PL dużo tansze nie sa , ale to nie na ten wątek ;). Po co grzmieć to nie zbrodnia chcieć żyć lepiej ;).

mam dobre wspomnienia,jestem zadowolona ze szkoły do której chodzi mój młody i stąd moje zdanie.wręcz przeciwnie -znam osobę która chcąc dla swojego dziecka wszystkiego co najlepsze za wszelką cenę posłała do prywatnej i jest bardzo niezadowolona ,rozważa przeniesienie. ale wiadomo są szkoły i szkoły .

ani nie grzmię,ani nie atakuje. pisze swoje zdanie -tak to chyba na forum działa…:Hmmm…::Hmmm…::Hmmm…:

ulaluki2014-07-07 12:00:50

trochę dziwi mnie założony wątek, może bardziej nie rozumiem sensu pytania, chyba że pogadać ot tak:)
Sprawa liczby posiadanych dzieci zazwyczaj dotyczy samych rodziców, to ich tylko decyzja.
Każdy ma swoje priorytety, inaczej patrzy na świat, stąd ma jedno, dwoje, czy więcej dzieci.
Nie nam oceniać jaki jest najlepszy model życia, bo takowego nie ma, każdy ma sój indywidualny.

Ja mam trójkę dzieci, kosztują bardzo dużo, zwłaszcza jedzenie, na wycieczki na razie nie jeździmy, ale jakoś czas wakacji im organizujemy, aby byli zadowoleni.
Wiem, że jeśli byłoby czwarte, pewnie wystarczyłoby kasy, ale nie chcę z wielu, wielu powodów.
Dla mnie najważniejsze w wychowaniu nie jest najlepsze szkoły, ubrania i wycieczki itd. Komfort życia wielu ludziom podniósł się, nie sądzę, że ludzie dzięki temu szczęśliwsi, rozleniwieni jesteśmy, więcej chorób, więcej roszczeń.
Wiem, że uogólniam, ale tak z doświadczenia, obserwacji dzisiejszej młodzieży.
Kuleje bardzo system wartości, ważniejsza jest przebojowość, iście do przodu po trupach, a nie zasady.
Dzieci na pewno nie są gorsze z natury, tylko rozpieszczone bardziej, marudne.
Na kolonii byłam z grupą dzieci tak zwanych trudnych, przede wszystkim niebogatych, delikatnie mówiąc, z różnymi chorobami fizycznymi i psychicznymi.
Byliśmy nad morzem i w sumie lepiej było niż z grupą moich uczniów ze szkoły, raczej zamożnych, z pełnych rodzin, itd.
Pierwsza grupa wytrzymała, wszędzie chodzili, bez przystanków, na warunki nie narzekali, pomimo zimna, czy innych niedogodności.
Druga grupa tak zrzędzili(pomimo lepszych warunków), że więcej z nimi nie pojadę, chyba że sami rodzice zorganizują.
To jest jeden z przykładów tylko.
Bardziej staram się kłaść nacisk na uczciwość, poszanowanie drugiego człowieka, niż elitarne szkoły.
Ale to ja, szanuję też wybór innych rodziców.

olala782014-07-07 12:33:49

No tak, chcialam pogadac i poznac inny punkt widzenia, po to miedzy innymi sa fora jak mysle 🙂 zabawna wydaje mi sie mysl ze moglabym czekac az ktos tu udzieli mi porady jak zyc 😉
Chwilowo obraz mam bardziej taki, ze dzieci bogatszych rodzicow tudziez jedynakow to zalosne ulomki rozpuszczone pieniedzmi do granic, co to nawet na Sniezke nie wejda nie mowiac bron boze o Kasprowym 😉 a szkola prywatna to chory wymysl dorobkiewiczow 😉 wiem, lekko podkolorowalam, ale po prostu nie pisze smiertelnie powaznie.
Nie widze nic zlego w posiadaniu pieniedzy czy zwiedzaniu swiata, aczkolwiek nie przecze ze sa ludzie nie umiejacy radzic sobie z wieksza gotowka. Ale pieniadze to stabilizacja (tak, wiem, raz sa raz ich nie ma ale juz pisalam – przyszlosci nie przewidzisz). Nie zafunduje sobie malej druzyny zastanawiajac sie czy beda jadly miesiacami szynke czy dzem. Bo tak uwazam, takie jest moje zdanie 🙂
Kazdy ma prawo do swojej opinii co slusznie zostalo zauwazone, a forum to fajne miejsce zeby opiniami sie dzielic 🙂

ulaluki2014-07-07 13:29:26

Zamieszczone przez olala78:
Chwilowo obraz mam bardziej taki, ze dzieci bogatszych rodzicow tudziez jedynakow to zalosne ulomki rozpuszczone pieniedzmi do granic, co to nawet na Sniezke nie wejda nie mowiac bron boze o Kasprowym 😉 a szkola prywatna to chory wymysl dorobkiewiczow 😉 wiem, lekko podkolorowalam, ale po prostu nie pisze smiertelnie powaznie.

Nie, absolutnie tak nie jest.
Niedokładnie napisałam, bo szybko.
Ja nie piszę tylko o tylko bogaczach, generalnie o większości, o sobie też. swoich dzieciach i wielu znajomych.
Źle we wcześniejszym wątku napisałam, że zamożnych, raczej na powszechnej normie życiowej.
Żyjemy wszyscy na wyższym komforcie życia, coraz bardziej mniej skłonni do wysiłku, zarówno fizycznego i umysłowego,mamy coraz większe wymagania, bardziej jesteśmy egoistami.
Jak to znany psycholog powiedział, że dzieci obowiązuje zasada:”mówisz, masz”.
Generalizuję, wiem.
Dla mnie najważniejsze jest wychowanie na porządnych ludzi.
Jeszcze raz napiszę, piszę tylko o swoich poglądach na moją rodzinę.
O szkołach prywatnych niespecjalnie się wypowiadam, bo nie znam ich w ogóle, ja tam nie uczę, nie mam znajomych dzieciaków, a na powszechną nie narzekam, moje dzieci na pewno pójdą do powszechnej.

kate242014-07-10 08:49:43

pozwólcie że się przyłącze mam 3 dzieci- trzecie nieplanowane ale nie wyobrażam sobie by go nie było..Chłopaki pomimo że mają rożne charaktery bawią się razem, razem broją i razem w zupełnej zgodzie potrafią stanąć murem za sobą. Potrafią się sobą opiekować(np. średni najmłodszym na placu). Oczywiście 3 chłopaków to i potrójny hałas, zgiełk i czasem potrójne nerwy. Z jednym dzieckiem byłoby łatwiej niewątpliwie z dwójką też…ale tak jest wesoło i już ciężko jest jak teraz np. dwójką jest u babci na wakacjach a ja z jednym w domku-większa cisza to fakt ale też i bardziej jęczący mały bo nie ma się z kim bawić….
Posiadanie więcej niż 1 dziecka wiąże się z koniecznością reorganizacji, a właściwie z koniecznością planowania z wyprzedzeniem…
Często bez pomocy babci, siostry czy nawet sąsiadki nie da rady( u mnie np. co 2 tydzień to babcia wiezie najstarszego na treningi-3 razy w tyg.co drugi tydzień tata, ja jeżdżę na logopedie ze średnim itd.). Kluczem do sukcesu jest podział obowiązków i dobra organizacja- wtedy wszystko jest możliwe!
Moi synowie nie chodzą do prywatnej szkoły chodzą do publicznej a najmłodszy idzie do publicznego przedszkola( i to nie do tego sprawdzonego znanego mi od lat- bo ze względów logistycznych wybrałam mu inne). Na wielkie wakacje nie jeździmy ale syn przynajmniej raz w roku jedzie na obóz sportowy jeśli chce oczywiście ( pozostała 2 nie jedzie nigdzie no chyba że do babci ale za rok kto wie może jakieś kolonie dla średniego). Każdy wyjazd”rodzinny” to ogromny wydatek- aquapark czy centrum eksperymentów ale raz na jakiś czas czemu nie.
Jeśli chodzi o kwestie finansowe to najmłodszy pojawił sie w okresie gdy mąż stracił prace i zaczynał nową(zanim się zakotwiczył to rok tułał się po różnych zakładach az znalazł “stałą” prace ok 60 km od domu) mieszkamy w bloku-niecałe 50 m2- trzy pokoje.Mieszkanie nasze kupione na kredyt( gdy było 1 dziecko zaciągnięty spłacony gdy była 2 dzieci). Teraz zaczynamy budować swój dom na wsi 7 km od miasta, ja robię prawko( tu też musi pomagać babcia bo ja mam jazdę a ona z małym siedzi). Oboje pracujemy kokosów nie ma ja w oświacie mój w firmie jako elektromonter. Nie szastamy pieniędzmi staramy się nauczyć chłopaków szacunku do pieniądza a przede wszystkim szacunku do drugiego człowieka, do jego pracy.
Chce by chłopcy byli zaradni, by szanowali siebie i innych, potrafili docenić to co mają. Uczę ich obowiązków, na razie to sprzątanie po sobie, swojego pokoju, wywalanie śmieci, obsługa zmywarki(talerze umyte same ze zmywarki nie trafiają na półkę-niby oczywiste no nie?) z czasem zrozumieją że obowiązki to część życia i trzeba sie z nich wywiązywać.
Jeśli myślicie o drugim dziecku to znaczy że tak na prawdę jesteście na nie przygotowani, nie czekajcie na odpowiedni moment bo może nie nadejść. Nie rozpatrujcie na co będzie was stać i czy nie obniżycie standardów życia bo to co wy jako rodzina możecie zyskać nie da się wycenić.

meva2014-07-14 20:35:30

My tez dluuugo zwlekalismy z decyzja o drugim dziecku…glownie przez finanse, ale na szczescie los zadecydowal za nas i mam moją wymarzona dwojeczke:) Wiem, ze gdybym ni eurodzila drugiego dziecka to w przyszlosci bardzo bym tego zalowala. Czuje sie taka spelniona i mega szczesliwa:)

jane2014-07-15 08:19:30

Mam brata 10 lat młodszego i byłam długi czas jedynaczką, potem niańką. Teraz mamy siebie, ale relacja nie jest taka, jaką chciałabym, by była. Dlatego od razu postanowiłam, że po pierwszym dziecku szybko będzie drugie, a trzecie jakoś samo sobie drogę na świat wywalczyło 😉 Patrząc na moje dziewczyny wiem, że dobrze się stało i jestem zadowolona z posiadania trójeczki. Pewnie zdecydowałabym się jeszcze i na nr 4, gdyby nie problemy logistyczne, hehe…

kiara2014-07-24 12:14:00

mam jedno, drugiego dziecka oboje z mężem nie chcemy. kilka lat temu temu już prawie sie zdecydowałam na drugie, na szczęście mi przeszło. Wiem, że finansowo ciężko by było z dwójką – i nie piszę tu o prywatnej szkole, na którą i tak nas nie stać, ani o wakacjach zagranicznych. Gdybym była teraz w ciąży mogłabym już się pożegnać z pracą, a drugiej w mojej mieścinie nie znajdę. Mąż jest ciągle na kursach, poza tym ma taki zawód, ze w każdej chwili może zostać przeniesiony na drugi koniec Polski.

Ale tak czy siak na chwile obecną drugiego dziecka nie chcę. Nie chcę znowu być w ciąży (nie lubiłam tego stanu), biegać w piaskownicy, zmieniać pampersów itp. Tylko z tego powodu, nie finansowych, bo zawsze jakiś grosz by się znalazł.
I najprawdopodobniej za kilka lat będę żałowała tej decyzji, ale nie czuję się gotowa na podwójne macierzyństwo, a nie wyznaję zasady, ze trzeba miec drugie, bo jednemu będzie źle. Mam siostrę bliźniaczkę, ciągle się kłócimy. Znam rodzeństwo które nie utrzymuje ze sobą kontaktów. Jeśli jedynki będą miały to szczęście i znajdą prawdziwych przyjaciół, to nawet kiedy nas juz zabraknie dostaną potrzebne im wsparcie.

Dawid nie chce rodzeństwa (aczkoliwiek jego zdanie w tym temacie jest dla mnie całkowicie bez znaczenia), ale uświadamiam go, że nie jest sam, że ma jeszcze siostry i braci (córka ojej siostry i dzieci braci męża)

meva2014-07-24 16:28:25

Zamieszczone przez kiara:mam jedno, drugiego dziecka oboje z mężem nie chcemy. kilka lat temu temu już prawie sie zdecydowałam na drugie, na szczęście mi przeszło. Wiem, że finansowo ciężko by było z dwójką – i nie piszę tu o prywatnej szkole, na którą i tak nas nie stać, ani o wakacjach zagranicznych. Gdybym była teraz w ciąży mogłabym już się pożegnać z pracą, a drugiej w mojej mieścinie nie znajdę. Mąż jest ciągle na kursach, poza tym ma taki zawód, ze w każdej chwili może zostać przeniesiony na drugi koniec Polski.

Ale tak czy siak na chwile obecną drugiego dziecka nie chcę. Nie chcę znowu być w ciąży (nie lubiłam tego stanu), biegać w piaskownicy, zmieniać pampersów itp. Tylko z tego powodu, nie finansowych, bo zawsze jakiś grosz by się znalazł.
I najprawdopodobniej za kilka lat będę żałowała tej decyzji, ale nie czuję się gotowa na podwójne macierzyństwo, a nie wyznaję zasady, ze trzeba miec drugie, bo jednemu będzie źle. Mam siostrę bliźniaczkę, ciągle się kłócimy. Znam rodzeństwo które nie utrzymuje ze sobą kontaktów. Jeśli jedynki będą miały to szczęście i znajdą prawdziwych przyjaciół, to nawet kiedy nas juz zabraknie dostaną potrzebne im wsparcie.

Dawid nie chce rodzeństwa (aczkoliwiek jego zdanie w tym temacie jest dla mnie całkowicie bez znaczenia), ale uświadamiam go, że nie jest sam, że ma jeszcze siostry i braci (córka ojej siostry i dzieci braci męża)
To sie zgadzam, ze rodzenstwo moze byc wzgledem siebie wrogo nastawione i blizsi moga byc znajomi spoza rodziny…Tak jest w sumie w moim przypadku i w przypadku mojego meza. Ja drugiego dziecka po prostu pragnelam- dla siebie, dla zaspokojenia swojego instynktu. Wczesniej gdy mnie nie dopadla chec posiadania kolejnego dziecka, chcialam poprzestac na jednym:) Nie jest latwo- maz za granica, praktycznie sama wychowuje dwojke, ale mimo to czuje sie taka…spelniona:) A corka jest po prostu zakochana w braciszku:)

kucharz2014-07-26 08:57:36

Wątek jakby stworzony dla mnie 😉 Otóż żona od zawsze chciała dwójkę, a ja… nie jestem wcale pewny. Na ten moment chodzi głównie o finanse właśnie. Otóż jakiś czas temu podjąłem niekorzystną decyzję zawodową, która do chwili obecnej odbija nam się czkawką. Jeszcze rok temu mieliśmy dochody 2x większe niż obecnie, wówczas moglibyśmy sobie pozwolić z miejsca na drugie, a nawet i trzecie dziecko (oczywiście przy założeniu, że na fajerwerki już nie starczy). Teraz… cóż, trzeba się dobrze organizować, żeby dociągnąć do wypłaty. Finansowo po prostu nie widzę możliwości, byśmy mogli pozwolić sobie na drugie dziecko. Żona chce zacząć starania za rok… Absolutnie nie jestem na to gotowy i nie sądzę, żebym do tego czasu był. Bo drugą kwestią jest po prostu moje nastawienie. Kacper do tej pory daje popalić, więc nie wyobrażam sobie za w miarę nieodległy czas przechodzić ponownie tego samego. Owszem, może być maluszek-aniołek, ale równie dobrze może być kolejny diabełek. Po prostu psychicznie na razie jestem na “nie”.
Z żoną póki co poważnie o tym nie mówimy, bardziej w żartach się przekomarzamy. Ale w końcu przyjdzie czas, że z tematem trzeba się będzie zmierzyć. Wiem, że jeśli nasze nastawienie się nie zmieni, to będzie miało bardzo negatywny wpływ na nasz związek. Tak sobie myślę, że stroną, która ulegnie, będę ja… Choć nie ukrywam, że gdyby do tego czasu nasza sytuacja finansowa się poprawiła, to pewnie i moja psychika by się w tej kwestii “naprostowała” 😉

zuzel2014-07-26 17:05:55

Zamieszczone przez Kucharz:Wątek jakby stworzony dla mnie 😉 Otóż żona od zawsze chciała dwójkę, a ja… nie jestem wcale pewny. Na ten moment chodzi głównie o finanse właśnie. Otóż jakiś czas temu podjąłem niekorzystną decyzję zawodową, która do chwili obecnej odbija nam się czkawką. Jeszcze rok temu mieliśmy dochody 2x większe niż obecnie, wówczas moglibyśmy sobie pozwolić z miejsca na drugie, a nawet i trzecie dziecko (oczywiście przy założeniu, że na fajerwerki już nie starczy). Teraz… cóż, trzeba się dobrze organizować, żeby dociągnąć do wypłaty. Finansowo po prostu nie widzę możliwości, byśmy mogli pozwolić sobie na drugie dziecko. Żona chce zacząć starania za rok… Absolutnie nie jestem na to gotowy i nie sądzę, żebym do tego czasu był. Bo drugą kwestią jest po prostu moje nastawienie. Kacper do tej pory daje popalić, więc nie wyobrażam sobie za w miarę nieodległy czas przechodzić ponownie tego samego. Owszem, może być maluszek-aniołek, ale równie dobrze może być kolejny diabełek. Po prostu psychicznie na razie jestem na “nie”.
Z żoną póki co poważnie o tym nie mówimy, bardziej w żartach się przekomarzamy. Ale w końcu przyjdzie czas, że z tematem trzeba się będzie zmierzyć. Wiem, że jeśli nasze nastawienie się nie zmieni, to będzie miało bardzo negatywny wpływ na nasz związek. Tak sobie myślę, że stroną, która ulegnie, będę ja… Choć nie ukrywam, że gdyby do tego czasu nasza sytuacja finansowa się poprawiła, to pewnie i moja psychika by się w tej kwestii “naprostowała” 😉

Moje pierwsze dziecko dawało popalić (i daje do tej pory), a drugie na razie jest aniołeczkiem. Oby i u Ciebie tak było 🙂

Znasz odpowiedź na pytanie: Ilosc dzieci- marzenia a rzeczywistosc?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
pieski machajace glowa - szukam!
pilnie poszukuje gadzetu samochodowego z czasow pe-er-elu (lub jemu podobnego wspolczesnego odpowiednika) w postaci zamsowej figurki lezacego pieska z bujajaca sie na metalowym ciezarku glowa. znalazlam kilka takich gadzetow w sieci,
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Pora skończyć z bezstresowym wychowaniem
Najwyższa pora skończyć z lansowaniem bezstresowego wychowania dzieci! Przecież widać że to się nie sprawdza w ogóle, a mimo to od 25 lat lansuje się ten dziadowski sposób
Czytaj dalej