in vitro

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #88195

    agusia1973

    Cześć Dziewczyny i (może) Chłopaki!
    Dawno się nie odzywałam, ale zbeirałąm siły psychiczne do dalszej walki….juz trzeci rok się staramy o dzidzi….jakaś nostalgia mnie dopada – do tej pory starałam się podchodzić rzeczowo i zadaniowo do prób (5 stymulacji CLo, leczenie bromergonem, wcześniej operacja mięśniaków macicy). I teraz zaczynam się rozklejać – po pierwszej inseminacji. Jeszcze nie znam jej wyniku, ale nie mam dobrego nastawienia – bo u mnie “obiektywnie” wszystko gra….nie mam problemów z owulacją (nawet naturalną), śluzówka jest “fantastyczna”, jajowody drożne. Moja Pani ginekolog, zresztą dobry specjalista, nazwała to niepłodnością idiopatyczną i kieruje mnie do specjalisty od niepłodności. Ponieważ nie mam za duzo czasu, ze względu na możliwość odrośnięcia mięśniaków, proponują mi przyspieszenie procedury i przejscie po 1 inseminacji do in vitro. Tylko ze po drodze czekają badania , np. histeroskopia, której się obawiam. Nie chcę znowu iść na oddział. Napiszcie mi proszę, czy nie można tego przeskoczyć? Czy mogę na własne życzenie, poprosić tylko o zabieg in vitro, po badnaiach oczywiście (hormony itd)? Wiem na czym polega histeroskopia, ale wiem tez ze szanse na udane in vitro i tak są niewielkie (około 40%). Może wydaje wam się śmieszne moje pytanie, bo wiem, ze każda z was (większość) sporo wycierpiała i rozsądek mówi, żeby się poddać temu zabiegowi. Ale moje ciało i dusza krzyczą: NIE! JUz dość! Napiszcie czy moje obawy są słuszne? Czy bardzo to obciąży moją juz i tak sfatygowaną macicę? Z góry dziękuję za odpowiedzi. Czy możecie mi też napisać coś o prof. Pawelczyku z Polnej z Poznania? Jaką ma “skuteczność”?
    Pozdrawiam serdecznie!
    A.

    Czekająca

    #1410090

    magdamal

    Re: in vitro

    Rozumiem Twoje obawy…nie bardzo tylko zrozumiałam którego zabiegu się boisz: histeroskopii czy in vitro. Jeśli w Twoim poście chodziło o histeroskopię to napiszę ci, że zabieg ten właściwie jest bezinwazyjny. Lekarze przez specjalną sondę tylko oglądają wnętrze macicy – no chyba, że masz na myśli hist. operacyjną, wtedy np. przecina się przegrodę, usuwa nieprawidłowości. Ja miałam hister. diagnostyczną, podano mi krótką narkozę, następnego dnia wychodziłam do domu. Od razu mogłam starać się o ciążę.
    Jeśli chodzi o prof. Pawelczyka z Polnej – słyszałam same dobre opinie, choć skuteczność jego prowadzenia jest ciężka do określenia. Jak szukałam najlepszych specjalistów od niepłodności dostałam namiar (od kilku osób i lekarzy) właśnie na niego i prof. Janę Skrzypczak (też z Polnej). Trafiłam do tej drugiej bo akurat prof. Pawelczyk nie miał wolnych terminów. Wprawdzie nie ona przyczyniła się do mojego sukcesu (synek), ale dzięki niej zostałam całkowicie zdiagnozowana (czyli nic niepokojącego nie wykryto).
    Teraz u prof. Pawelczyka leczy się moja znajoma, na razie bez efektów ale wierzę, że wkrótce jej się uda.
    Tego też Tobie życzę z całego serducha. Mocno trzymam kciuki – obojętnie jaką decyzję podejmiesz (odnośnie zabiegu) .
    Pozdrawiam serdecznie.

    Magda z Pawełkiem (15.09.2005) i moje Aniołki (2002,2003,2007)



    #1410091

    agusia1973

    Re: in vitro

    Dziękuję Ci Droga Magdo za fachową odpowiedź!Chodziło mi o histeroskopię, bo to chyba najbliżej mnie….Nad in vitro jeszcze nie rozmyślam. Jeżeli miałam rok temu operację wyłuszczenia mięśniaków, to nie wiem jaki rodzaj histero mi zaproponują. Podobno można przy okazji usunąć ew. zrosty. Powiem, że zewnętrznie zagoiłam się bardzo ładnie, nie mam skłonności do blizn – mam nadzieję, że tam tez jest ok – tym bardziej, że robiła mi “znajoma” Pani chirurg i mówiła, że się bardzo postarała. Ale nie potrafi odpowiedzieć na moje pytania, dlaczego nadal nie ma efektów, bo tak jak pisałam, wszystko już jest poleczone. W ogóle wkurza mnie to, że te przypadłości się tak kumulują na jedną osobę. Co to za sprawiedliwość?Nie wiem czy nam się w końcu uda, zwłaszcza ze najmodsi juz nie jesteśmy z mężem. Myślę coraz częściej o adopcji…i zupełnie nie wiem jak się do tego zabrać….
    Pozdrawiam Cię gorąco
    A.

    Czekająca

    #1410092

    aqq

    Re: in vitro

    Podejrzewam ,że gdybyś zdecydowała się na in vitro to i tak nie obyłoby się bez histeroskopii .Może się przecież okazać ,że w macicy jest jakiś polip ,albo zrost ,co może być ewentualną przyczyną problemów z zajściem w ciążę.
    Ja jestem właśnie w trakcie badań przed in vitro ,po histeroskopii podczas której nic nie stwierdzono.
    Wpadnij na wątek “leczenia niepłodności” -na pewno uzyskasz tam wiele potrzebnych informacji.
    A poza tym może jednak powinnaś poczekać na wynik tej inseminacji-może czeka Cię ogromne zaskoczenie ,za co trzymam kciuki

    Sylwia

    #1410093

    agusia1973

    Re: in vitro

    dziękuję za odpowiedź. Piszesz ze jestes po hisero, czy to jest bolesne? jak długo się wraca do siebie (biorąc pod uwagę możliwość usuwania przy okazji zrostów)? Czy można od razu starać się o dziecko? Czy robilaś to prywatnie, jeśli tak, to ile to kosztuje?
    Trzymam kciuki równeż za Ciebie i Twoje Maleństwo….(a jakie są jeszcze inne “przyjemne” badania przed tym ostatecznym zabiegiem, i gdzie będziesz miała robione in vitro?)

    Czekająca

    #1410094

    aqq

    Re: in vitro

    Po histeroskopii wyszlam ze szpitala jeszcze tego samego dnia .Nic mi nie usuwali ,wiec nic tez nie bolalo ,ale delikatne plamienia sa.
    Z takich “przyjemnych” badan mialam laparoskopie (usuniecie torbieli) i od razu za jednym zamachem HSG ,czyli badanie droznosci jajowodow .Wszystko wyszlo ok ,wiec tez jestem przypadkiem idiopatycznym .
    Jesli zas chodzi o in vitro ,to mam zamiar podejsc do zabiegu we wrzesniu (Novum ma w sierpniu przerwe) o ile oczywiscie wyniki badan beda w porzadku.
    Nie boj sie tych wszystkich badan -to tylko tak strasznie brzmi ,a jesli na koncu tej drogi jest dziecko ,to chyba warto.
    Jesli bedziesz miala jeszcze jakiekolwiek watpliwosci ,pisz smialo .
    Pozdrowionka

    Sylwia



    #1410095

    magdamal

    Re: in vitro

    jeszcze jedno: ja histero miałam robione 3 lata temu ale z tego co wiem, jeśli nie planują nic usuwać itp. to zamiast histero ponoć wystarcza samo dokładne usg 4d dopochwowe (daje to samo pole widzenia). Moja znajoma na leżąc ostatnio na Polnej (na badaniach) tak miała i mówi, że w takich przypadkach histero już nie jest potrzebna. Może zapytaj o to swojego ginka.
    Pozdrawiam.

    Magda z Pawełkiem (15.09.2005) i moje Aniołki (2002,2003,2007)

    #1410096

    agusia1973

    Re: in vitro

    Dzięuję Ci za wsparcie – nawet nie wiesz jakie to dla mnie ważne – bo w moim otoczeniu jestem niestety jedynym takim przypadkiem.Czuję się czasami jak trędowata. Wszyscy mi mówią ze będzie dobrze, ale ja nie mam juz takiej pewności. Gdy ponad 2 lata temu wykryli u mnie mięśniaki, wtedy byłam pełna nadziei ze to jedyny mój problem. Potem cały ten stres okołooperacyjny….i znowu do góry hurra! Gdy po pół roku nic nie osiągnęliśmy w naszych staraniach, zacżeto badać hormony i oczywiście wyszła za wysoka prolaktyna. I od nowa męka z przyzwyczajaniem się do mdłości i innych atrakcji, przy przyjmowaniu bromergonu. Minęły trzy miesiące i prolaktyna spadła do normy., aż moj lekarz się dziwił, że tak szybko…I znowu optymizm – pewnie tym razem to juz wszystko wyjaśnione. I kolejna klapa. Teraz juz nie wiadomo jaka kjest przyczyna- i chyba to jest najgorsze. Powiedziano mi tez ze moze się zdarzyć niezgodność materiału genetycznego, czyli mój mąż i ja nie będziemy mogli “stworzyć” zarodka….Czy wiesz coś o tym? czy są jakieś badania w tym kierunku, aby niepotrzebnie nie wydawac tych tysięcy na in vitro? Czy to częsty przypadek? No i pytanie, czy moja macica jest zdolna do zagnieżdżenia (bo tutaj podejrzewam problem). Mięśniaki były około 8 cm i 2 cm, ale powiedziano mi ze operacja bardzo dobrze się udała. Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. Moja siostra miała usuwane torbiele w wieku 19 lat, i teraz (w wieku 30 zaszła w ciążę od razu!!! I żadnych komplikacji ). We wrześniu urodzi się Maksiu. Tak wiec u Ciebie tez się uda….a Czy do września macie próbować “naturalnie”?
    Pozdrawiam
    a.

    Czekająca

    #1410097

    agusia1973

    Re: in vitro

    Zapytam!!!! Co prawda wiem, ze ona ma jakieś odjazdowe usg, na którym zawsze mnie monitoruje – widzi dokładnie pęcherzyk ze wzgórzem itd,…ale to nie 4d….Ona mi mówiła, że macica nie jest dysplastyczna i że widzi piękną śluzówkę….tak więc porozmawiam z nią jeszcze. Dziękuję Ci bardzo!

    Czekająca

    #1410098

    aqq

    Re: in vitro

    No pewnie ,ze mamy probowac naturalnie . Miesniakami sie nie przejmuj -lezalam w szpitalu z dziewczyna po operacji miesniakow ,byla w ciazy z drugim dzieckiem .Badania genetyczne na pewno bedziesz miala zlecone przed in vitro i gdyby faktycznie okazalo sie ,ze jest cos nie tak ,to po prostu nie zrobia zabiegu .
    Co jest najwazniejsze w leczeniu ? Nie wolno sie poddawac ,za zadne skarby !!! Musisz znalezc sobie dobrego specjaliste ,ktoremu bedziesz mogla zaufac i ktory pokieruje leczeniem. Chodzenie do ” zwyklych ” ginekologow w przypadku leczenia nieplodnosci jest po prostu strata czasu.
    Aha i przede wszystkim WIECEJ WIARY !!!
    Pozdrawiam i uszy do gory .

    Sylwia



    #1410099

    elinka78

    Re: in vitro

    Ja jestem w trakcie protokołu przed in vitro.Nie kazano mi robić histeroskopii.Ja miałam robione hsg,które wykazało niedrożność obydwu jajowodów.To lekarzom w Novum wystarczyło.Nie robiliśmy także badań genetycznych,bo one z kolei sa zlecane tylko wtedy,gdy jest jakiś problem z nasieniem.Jeśli problem lezy po stronie babeczki to najczęściej genetykę odpuszczają.Lekarzom w klinice wystarczyły badania hormonalne i usg to rozpoczęcia protokołu.Tak więc jak widzisz przed in vitro ani genetyka ani histero nie jest bezwzględnym wymogiem.Nie poddawaj się kochana bo czas płynie.Ja gdy usłyszałam o tym,że szansą na dziecko jest TYLKO in vitro,strasznie histeryzowałam.Uznałam wtedy,z eskoro świat się na mnie obraził to ja tez obraże sie i poddałam sie.Nie chciałam in vitro aż do rozmowy z pewnym lekarzem(ale to kolejna historia) oraz do momentu kopniaków od dziewczyn z niepłodnosci.Teraz jestem szcześliwa,ze dałam sie przekonać,chociaż żałuję,że zmarnowałam 6 m-cy od hsg załamując ręce.Walcz

    Elinka
    od 6 czerwca puregon i wielka nadzieja

    #1410100

    agusia1973

    Re: in vitro

    Podziwiam Twoją wiarę i siłę, aby walczyć. Ja juz walczę 3 lata – wydaje mi sie ze to wieczność – żyję od miesiączki do miesiączki….Mam dość już tego czekania – nic innego się nie liczy, wszystko traci sens. Nie chce mi się nawet kupić nowej półki na książki – staję się strasznie nieporadna, głupi wyjazd do sklepu wydaje się wilekim wysiłkiem. Nie umiem już niczego planować, bo wszystko czeka na potem….nawet pokoik stoi pusty ….niezagospodarowany od kilku miesięcy, bo miał pewne przeznaczenie. Jestem osobą z natury wytrwałą i realizującą cele – ale moje pokłady uporu i optymizmu juz się wyczerpały. Poddałam się inseminacji bez wiary – bo juz sobie wmówiłam, że skoro tyle czasu się nie udawało, to czemu nagle ma się udać?! Na pewno sie nie poddam, i będę dalej próbować, ale zaczynam przestawiać myślenie na inne tory i zastanawiam się nad adopcją. Nie chcę żyć sama z mężem, w cichym i pustm domu. Przeraża mnie ta myśl o samotności….Jak sobie z tym radzić? Wszyscy mówią: nie możesz się tak na tym koncenrować, ale jak to zrobić, skoro wydajesz coraz wiecej pieniędzy na leczenie? Jak tu nie oczekiwać rezultatu, nie sprawdzać temperatury, wsłuchiwać się w objawy….itd Pewnie też to przerobiłaś,…Życzę Ci sukcesu, napisz mi koniecznie po…..jak się czujesz i jakie są rokowania. Trzymam za Ciebie kciuki!
    Pozdrawiam
    A.

    Czekająca



    #1410101

    elinka78

    Re: in vitro

    Agusiu,zapraszam na leczenie niepłodności-tam każda z nas opisuje swoją trudną drogę do macierzyństwa,ale żadna nie traci wiary.Bo wszystkim w końcu się uda.Mój nr gg gdybyś chciała pogadać to 5164256

    Elinka
    teraz nasza kolej…

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close