inseminacja a kościół

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 73)
  • Autor
    Wpisy
  • #77841

    gabka

    dziewczyny , jak niektóre wiedzą staram sie od dwóch lat przeszłam różne badania ( drozności itd miałam wycinane polipy itd) okazuje sie ze chyba u mnie w porzadku maż ma słabe nasieniei chyba czeka nas inseminacja. Naczytałam sie o tym , ze inseminacja jest niemoralna i grzeszna i Boże drogi mam już dosyć , prosze abyście nie posądzali mnie nie wiadomo o co , ale to jest teraz dla mnie problem , strasznie chce miec dzidziusia , na inseminacje raczej sie zgodze ,a takie sprzecznosci mną targaja, nie wiem czy ktoś tu miał w ogóle taki problem , moze bez sensu zawracam wam głowę ale tylko delikatnie napiszcie co o tym myslicie, czy to co kościół głosi ma jakies uzasadnienie??? jeszcze bardziej jestem pograżona w tym wszystkim !!!

    #1043567

    natusia

    Re: inseminacja a kościół

    ja nie zgadzam sie ze zdaniem kosciola, jest dla mnie nielogiczne, nie chce tu dyskutowac z kosciola niepewnymi argumentami. ale cos Ci powiem – jutro zaczynam 12 tydzien ciazy po inseminacji. czekalam na te ciaze prawie trzy lata. jestem szczesliwa jak nigdy.
    a na forum o leczeniu nieplodnosci jest nas wiecej – szczesliwych przyszlych mamus. jaki znaczenie ma metoda?
    cud poczecia, dar zycia, jest ten sam, nie rozumiem, co za roznica. bez tchnienia Boga, bez cudu, i tak by sie nie udalo.
    zycze szczesliwych wyborow:)

    Natusia + cud:)



    #1043568

    margeritka77

    Re: inseminacja a kościół

    Zgadzam się z Natusią, nie można traktować inseminacji w kategorii grzechu, dziecko to dar od Boga, a inseminacja to tylko pomoc.Stanowisko Kościoła w tej sprawie szybko się niestety nie zmieni, chociaż jest nieuzasadnione.Ale przydałaby się jakaś reforma w tych sprawach, chociażby w podejściu Kościoła do in vitro lub antykoncepcji. Mimo że jestem wierząca i praktykująca zupełnie się z tym nie zgadzam, na Twoim miejscu podchodziłabym do inseminacji.Chęć posiadania dziecka i obdarzenie go miłością od chwili począcia to przecież nie grzech!!!! Pozdrawiam…

    #1043569

    lea

    Re: inseminacja a kościół

    Niestety – wiara jest bardzo indywidualna kwestia… Jestem pewna, ze niemal wszyscy (wszyscy) napisza Ci, ze nie widza w inseminacji niczego zlego, ale… ale mysle, ze to powinno byc w Tobie. Po prostu sama sie zastanow, czy widzisz w tym cos sprzecznego z Twoimi wlasnymi pogladami. Nie z tym, co mowi jeden z drugim ksiadz, ale z Twoja wiara. Nie z interpretacja ksiedza czy kolezanki z forum. Najwazniejsze, by postepowac w zgodzie ze soba. Mysle, ze droga, jaka przechodza pary bezskutecznie sie starajace jest dodstatecznie stresujaca, by nie obarczac sie jeszcze takimi dylematami – w rodzaju – czy sluchac interpretacji Kosciola lub co gorsza – jego poszczegolnych kaplanow 🙁 Przykro mi, ze przez takie dylematy musisz przechodzic. Mam nadzieje, ze znajdziesz harmonijne z Twoimi priorytetami zyciowymi wyjscie z sytuacji. I bynajmniej nie chodzi mi tu o dowolnosc w interpretowaniu nauk Kosciola. Akurat w takich sprawach nauki Kosciola to raczej kwestia interpretacji „madrych glow” niz slowa doslownie plynace z Biblii.
    Jestem w stanie zrozumiec opory przed in vitro – nie zgadzam sie z nimi, ale rozumiem ich zrodlo, m. in. plynace z niewiedzy w tej materii. Natomiast inseminacja…
    Ech… wiesz, moja znajoma juz nie raz dostala rozgrzeszenie z noszenia spirali… sama pomysl, jak to sie ma do Twojego problemu… wsluchac sie w swoja wiare i w to, czy Twoje pragnienia i droga do nich sa w sprzecznosci z wiara… Wiara jest wazniejsza niz Kosciol, ktorego nakazy zmieniaja sie co rusz i ktorym niestety kieruja niewolni od grzechu ludzie.

    #1043570

    elik

    Re: inseminacja a kościół

    Jestescie malzenstwem i chcecie miec dziecko, nowe zycie. A kazde zycie jest dla Boga wartoscia. Nie jestem jakas szczegolnie obeznana z pogladami ludzi kosciola, ale wierze, ze i wsrod ksiezy jest zrozumienie dla olbrzymiej checi posiadania dziecka. Seks przedmalzenski tez wedlug kosciola jest niemoralny i grzeszny, ale jakos ten grzech odpuszczaja.

    Elik i Antek 2 latek

    (*) (*)

    #1043571

    kaja26

    Re: inseminacja a kościół

    ja miałam wiele tego typu dylematów, ale juz znikają! nie wierzę żeby ON miał mi za złe że decydujemy się na iui, przecież decydujemy się na to z miłości……….

    23 cykl starań



    #1043572

    anaim

    Re: inseminacja a kościół

    Ja staram się z mężem o dziecko ponad 4 lata. I podobnie jak Ty przeszłam różne badania i ze mną ok, co prawda mąż miał ostatnio gorsze wyniki, ale jakieś dwa lata temu było dobrze. Więc nie wiem gdzie jest problem. Ja zgadzam się ze stanowiskiem kościoła. Ale żeby uściślić, sprzeciw wobec inseminacji, czy in vitro nie jest wymysłem księży, jak to niektórzy lubią pobierznie stwierdzać, ale wynikiem szukania dobra dla człowieka, wynikiem obserwacji co człowiekowi przynosi korzyść, a co nie. Św Paweł mówi: „wszystko ci wolno, ale nie wszystko przynoisi korzyść”. I konsekwencje złych wyborów mogą ujawnić się po kilku nawet latach, ale jeśli podejmie się złą decyzję – zawsze się ujawnią. Sama kiedyś dużo myslałam o inseminacji, więc wiele czytałam. Dotarłam do wielu wypowiedzi osób, które mają dzieci dzięki inseminacji. Zwłaszcza mężczyźni mają z tym większy problem, bo czują się źle z tym, że nie sami „zmajstrowali” bobaska. I wiele, wiele innych. Ja już nie mówię o in vitro, gdzie wiadomo, że musi zginąć kilka zarodków, aby jakiś jeden „szczęśliwiec” mógł przyjść na świat. Oczywiście, nie osądzam osób, które korzystają z tego, bo to indywidualna sprawa każdego. Uważam natomiast, że dlaczego mówi się ciągle kościół to, kościół tamto, a nie zwróciu się np uwagi na to, że dziś medycyna nie idzie w kierunku leczenia przyczyn niepłodności, a w kierunku „produkowania” dzieci. No sorry, byłam już u wielu lekarzy i żaden nie potrafi powiedzieć, gdzie leży problem, ale każdy proponuje in vitro, albo inseminację. To jest pomoc?! Dla mnie żadna. Moje dziecko będzie wynikiem cudu, na który czekam i wierzę, że się doczekam i powstanie w łożu małzeńskim. I choć już długo czekamy, to wierzę, że się doczekamy, bo dla mnie Bóg może więcej, aniżeli jakiś doktorek z próbówką. Chcę podkreślić, że nie mam na celu nikogo urazić, bo każdy robi co chce i ja tego nie osądzam, bo z drugiej strony rozumiem, że czasem robi się wszystko aby spełnić marzenia. Ja idę taka drogą i do tej pory byłam na niej szczęśliwa, więc nie zamierzam panikować.
    Na pewno trzeba ze swej strony robić wszystko aby wspomóc płodność. Ale inseminacja, in vitro i takie tam, to nie jest leczenie…
    Myślę, że warto iść za głosem sumienia, robić coś co jest zgodne z wewnętrznymi przekonaniami.
    Powodzenia
    Ania

    #1043573

    natusia

    Re: inseminacja a kościół

    przepraszam Cie bardzo, a operacje serca, czyli sprzeciwianie sie woli boga, tez sa be? jaki Ci upi…..i nozki, to nie zrobisz operacji, nie zalozysz protez? bo to nie leczenie. nie pozwolisz na ratowanie zycia swojego lub bliskich?
    uwazasz, ze invitro nie jest leczeniem, a wstawianie sztucznej zastawki serca jest? inseminacja nie jest leczeniem, a transfuzja krwi jest?
    dlaczego uzywanie osiagniec cywilizacji (np. medycyny) przeciwko jej skutkom ubocznym (np. nieplodnosci), jest be? a utrzymywanie na sile przy zyciu np Papieza, bylo zgodne z wola boga?
    nie jestem pewna, czy Ty wiesz, co to jest inseminacja lub invitro. dlaczego twoim zdaniem MUSI zginac kilka zarodkow???
    dlaczego uwazasz, ze poczecie ‚z probowki” jest mniej cudowne niz poczecie w lozku, skoro zycie daje bog?
    a jesli nic sie nie dzieje bez woli boga, to dlaczego wiekszosc inseminacji i invitro jednak sie udaje?
    nie chce Cie urazic, tylko ciekawa jestem odpowiedzi osoby o Twoich pogladach

    Natusia + cud:)

    Edited by Natusia on 2006/05/03 09:47.

    #1043574

    kaja26

    Re: inseminacja a kościół

    ojojoj trochę bardziej jeszcze poczytaj o tych metodach LECZENIA NIEPŁODNOŚCI! kilka osób na naszym wątku dostało od Boga szanse zostania rodzicami dzięki iui! przecież mógł nie dopuścić do tego aby plemnik dostał się do komórki jajowej, powiedz to im że to jest beeeee, a zresztą już jednej powiedziałaś
    ja podobnie jak Ty jestem osobą wierząca , praktykującą (zaraz idę do kościoła żebybyło jasne) kiedy pierwszy raz zobaczyłam wyniki mojego męża świat legł w gruzach! byłam nastawiona sceptycznie do iui i icsi ale czekanie powoduje że myslisz, czytasz, modlisz się i wciąż wierzysz w cud, nie potrafiłabym już apisać takich słow jak Ty tutaj, nawet gdybym dalej była przeciw ( a juz nie jestem) nie potrafilabym potepić tych kobiet które tyle przeszły, dużo więcej niż ja!!! a w in vitro żaden zarodek nie musi umierać!
    mam bardzo bliskiego przyjaciela księdza, wie o moich planach i sam będąc koło nas w tych trudnych chwilach uczy się ,rozmysla, nigdy nię potępia
    CZY NAPRAWDĘ BÓG MÓGŁBY MIEĆ MI ZA ZŁE TO ŻE PRAGNIEMY BYĆ RODZICAMI??? i tak On wybierze czy podczas iui plemnik wniknie czy nie dając początek największemu cudowi, który ma być mi odebrany? dlaczego?
    kończąc czarne nie zawsze jest czarne ,a białe białe, tego się nauczyłam tutaj bytując drugi rok!
    a jako bilog wspomne że tak jak pisała Natusia cywilizacja jest taka a nie inna, niewiem jak będą rozmnażać się nasze dzieci skoro my mamy takie problemy……
    pozdrawiam i życze abyś doczekała się swojego maleńkiego cudu

    23 cykl starań, w planach hsg i iui…

    #1043575

    majtadzidzia

    Re: inseminacja a kościół

    hej,jak juz niektozy pisali powinnas sie sama zastanowic czy bedziesz sie dobrze czula z taka decyzja,ja napeewno bym tak zrobila i niemiala zadnych wyzutow sumienia wkoncu dajesz nowe zycie, jestem wychowana w tradycij katolickiej wieze jednak w Boga a nie w kosciol,cala ta religia kosciola to jeden wielki stek bzdur z ksiezami na czele i odnosze czasami wrazenie ze Bogiem nie ma nic wspolnego , zamiast wiezyc w kosciol uwiez w Boga a bedziesz wiedziec co robic

    pozdrawiam i zycze powodzenia trzymam kciuki za Ciebie obys podjela decyzje zgodna z wlasnym sumieniem a nie kierowala sie tym co powiedza inni

    Buziaczki 😉



    #1043576

    elik

    Re: inseminacja a kościół

    Natusiu, ale to jest (niestety) aktualne oficjalne stanowisko kosciola, nie tylo stanowisko autorki tgo postu. I mysle ze autorce postu chodzilo o podkreslenie raczej kwesti wlasnego sumienia = znam stanowisko kosciola i jak sie bede czula z tym, ze podejme inna decyzje. I jak sie bedze czul z tym maz. Rozumiem takie podejscie, mimo, ze tak jak ty, sie z nim nie zgadzam. Zwlaszcza odosnie inseminacji.
    ALe kosciol juz zmienial swoje stanowiska w roznych kwastiach, moze i ta nie bedzie kiedys traktowana tak surowo

    Elik i Antek 2 latek

    (*) (*)

    #1043577

    gablysia

    Re: inseminacja a kościół

    A mojemu mężowi to zwisa gdzie zmajstrował bobaska. Czy w łóżku czy na podłodze czy na pralce czy w klinice. Jestem w szoku Anaim, że po takich długich staraniach ma to dla ciebie znaczenie. Ważne są dzieci i tylko i wyłącznie dzieci a nie w jaki sposób zostały zmajstrowane….

    O rany jak ja nie lubie takich kategorycznych treści. I w twoich ustach, brzmią one jak…… bitwa samej ze sobą…..aniołka z diabełkiem normalnie.

    A o tym mordowaniu zarodków to kto jak kto, ale weteranka powinna już co nieco wiedzieć

    MOJE DZIECI POCZEŁY SIE W KLINICE- DZIĘKI INSEMINACJI!!!!!!!!!!!! I Gabeczko, nie obchodzi mnie to nic a nic kto, co i jak będzie krytykował. Mogą mnie opluć, rzucać we mnie kamieniami, pomidorami i jajkami a ja i tak będę głaskać swój brzuch i szeptać im jak bardzo mocno ich kocham i jak wielkim darem są dla mnie.



    #1043578

    natusia

    Re: inseminacja a kościół

    elik, a ja nie krytykowalam samej anaim (chociaz jej nie rozumiem), tylko staralam sie przedstawic inny punkt widzenia:)
    co do kosciola, to uwazam, ze przyjdzie czas, ze poblogoslawia zabiegi wspomagania rozrodu – jak zacznie brakowac im wiernych.
    kosciol to tylko instytucja, wazna jest wiara i wlasne sumienie. ja nie wiem, czy jestem wierzaca. niby nie, ale teraz co wieczor dziekuje za moj cud, moze jestem?
    podpisuje sie tez pod postem Gablysi.
    moj maz po prostu sie cieszy, ze bedzie ojcem, ze urodze nasze dziecko:)
    aha, niedawno sie dowiedzialam – wiecie, ze Jan Pawel II zasponsorowal aparature do punkcji (do pobierania komorek do zabiegu in vitro) dla AM w Bialymstoku? i pewnie nie tylko to.

    Natusia + cud:)

    #1043579

    kaja26

    Re: inseminacja a kościół

    właśnie własne sumienie!
    dlaczego zakładanie bajpasów nie jest czymś zakazanym i potępianym, dlaczego przedłuza się komuś życie skoro Bóg go wzywa do siebie? wszystko sprowadza się do pytania czy NIEPŁODNOŚĆ TO CHOROBA ,OCZYWIŚCIE ŻE TAK- CIAŁA I DUSZY!!! a wiec bardzo groźna, korzystajmy z osiągnieć ,a bez palca Bożego i tak się nie uda inseminacja, in vitro, bajpasy, tracheotomia itd itp

    23 cykl starań, w planach hsg i iui…

    #1043580

    vievioorka

    Re: inseminacja a kościół

    Przede wszytkim zacznijmy od tego jakie masz wątpliwości?
    Czy IUI jest niemoralna? A co niemoralnego jest w chęci posiadania potomstwa? Nic!
    W sposobie w jaki zostanie poczęte to dziecko? Moim zdaniem też nic!!!
    Jest Gabeczko ogromna różnica między in vitro a IUI.
    Czym się różnią oba te sposoby? Przede wszystkim w IUI następuje naturalny dobór komórek! Tu nie ma ingerencji lekarza. On pomaga tylko plemnikom skracając im drogę do jajeczka i to wszystko. Lekarz nie decyduje o tym ile komórek się zapłodni, ile ci poda gotowych zarodków. On tylko pomaga plemnikom pokonać pewien etap a to czy dojdzie do zapłodnienia to już zupełnie inna sprawa. Tu już działa sama natura. I jak kto woli Palec Boży…
    Moim zdaniem nie ma tu nic niemoralnego… ale ja nie jestem obiektywna…
    Ja na moje dzieciątko też się długo naczekałam…
    Trzy lata i trzy miesiące na ten cud… kiedy pani w laboratorium wydała karteczkę na której napisane było „beta 136,1”
    Zanim do tego jednak doszło musiałam przejść wiele badań… laparo… hsg i wkońcu musiałam podejść do IUI… a właściwie do dwóch bo pierwsza się nie udała…
    Ja nie miałam problemów typu czy to jest moralne czy nie… może dzięki rozmowom z mężem, rozmowom z lekarzem…
    Po samym zabiegu zapytałam lekarza czy się uda… wiesz co mi odpowiedział? My już zrobiliśmy wszystko co może zrobić człowiek reszta zależy od Szefa… i pokazał palcem w górę…
    Rozumiesz? Od Szefa! On się nie bawił w Pana Boga…
    On tylko pomagał jak potrafi pomóc człowiek… a wszystko zależy od Szefa… jeśli on zechce będzie dziecko… jeśli nie zechce nie będzie…
    To jest tak, że raz ta IUI się udaje raz nie. Tak jak się raz udaje zoperować człowieka i uratować mu życie a raz nie…
    To, że dziś Kościół mówi, że to jest złe to nie znaczy, że za rok, dwa, pięć, dziesięć nie zmieni zdania…
    Kiedyś mówili, że wyciąganie organów jednego człowieka i dawanie ich drugiemu to świętokradztwo bo gdyby Bóg chciał żeby człowiek miał drugie serce jak jedno przestaje pracować to dałby człowiekowi dwa. Drugie na zapas…
    Co dziś mówi Kościół na ten temat? Że ofiarowanie drugiemu człowiekowi własnych organów (lub kogoś bliskiego) jest największym darem. Darem życia.
    Do tej pory mówiono, że prezerwatywy są Be. Poczytaj sobie na Wirtualnej Polsce piszą, że papież zmienia pogląd i niedługo Kościół ogłosi nowe stanowisko w sprawie prezerwatyw i okaże się, że ich używanie jest OK. Tak samo będzie za parę lat z IUI. Jestem o tym przekonana.
    Na naszym forum jest wiele dzieciaczków, które zostały poczęte w ten sposób. Jedne mamy się do tego przyznają inne nie.
    Bo to jest intymna sprawa. To tak jakby kogoś zapytać w jakiej pozycji począłeś swoje dziecko?
    W jakiej poczęło się moje? Z nogami do góry na fotelu w gabinecie doktorka ale to moja prywatna sprawa i mojego męża. Dla niego to nie był żaden problem. Doszedł do wniosku, że jeśli ja dam radę to on tym bardziej. Jego rola się kończy na krótkiej „przyjemności w laboratorium ” a do samgo zabiegu podchodzę jednak ja.
    Jeśli chodzi po porcję „czułości” to można sobie po zabiegu w domu „poprawić”,my tak zrobiliśmy i dziś nie wiadomo czy to doktorek czy my sami
    Jedno wiem napewno. To Szef maczał w tym swój Palec.
    Żeby nie było niejasności. Jestem Katoliczką. I to z tych bardziej „moherowych”
    Moja córcia z kościółkiem jest zaprzyjaźniana systematycznie, za jakiś czas, dwa może trzy lata będzie brała udział w Żywym Różańcu, będzie sypać kwiatki w Boże Ciało i śpiewać kolędy na Wieczorze Kolęd.
    My oboje wierzymy, że tą kruszynkę wymodliliśmy… załatwiłam ją sobie w kolejce do spowiedzi w wigilijny poranek…
    O tym jak mocno w to wierzymy świadczy chociażby jej imię –
    Danuta czyli Córka zesłana z Niebios.

    Jeśli spytasz czy rano budzą mnie wyrzuty sumienia to odpowiem ci NIE… budzi mnie radosny szczebiot mojej córeczki…
    Czy ważny jest sposób w jaki została poczęta…. ważny… być może kiedyś nawet jej to powiem… jednego będzie pewna… była dzieckiem chcianym… długo wyczekiwanym…poczętym z wielkiej miłości… jest prawdziwą Córką zesłaną z Niebios…

    Masz Gabko jeszcze jakieś wątpliwości?
    Spójrz na zdjęcie poniżej

    rrenya z Nuteczką


    ps. Przepraszam, chciałam krótko ale jak widać nie bardzo potrafię znów mi wyszedł elaborat. Miała być krótka odpowiedź a wyszła mi spowiedź.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 73)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close