inseminacje

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)
  • Autor
    Wpisy
  • #7618

    pawel26

    Witam wszystkich!
    Poczytaliśmy z żoną o Waszych zmaganiach, nabytym doświadczeniu i wiedzy. Chcemy podzielić się własnym i wymienić kilka informacji, które mam nadzieję, że pomogą nam wszystkim.
    Najpierw krótka historyjka:
    Przeszło pięć lat temu moją żonę zaniepokoił fakt, że kilkumiesięczne współżycie bez żadnych zabezpieczeń nie przynosi efektów. Pierwsza wizyta u ginekologa, kolejna, później zmiana lekarza i nadal brak odpowiedzi. Kolejny rok minął na obserwacji cyklu przez ginekologa (mam mu to trochę za złe – każda wizyta to kolejne opłaty, faszerowanie mojej żony duphastonem i kolejne rozczarowania po „robieniu” dzidziusia bez efektów). Dopiero po roku lekarz wpadł na pomysł wysłania mnie na badania. I tu się coś wyjaśniło: nie mam szans zostać ojcem. Wizyta u androloga, zlecone drugie i trzecie badania w Izisie, i niby jakaś iskierka (na marginesie odradzam Izis! – androlog z Novum stwierdził później, że im zawsze wyjdą jakieś robaczki i tak było). W końcu trafiliśmy do Novum:
    1. pierwszy rok: wstępna diagnoza, punkcja, niby jakieś szanse, ale w perspektywie długodystansowe leczenie. Po kilku miesiącach kosztownego leczenia (seria zastrzyków na 1 miesiąc to wydatek ok. 1000 PLN) brak poprawy i nasza decyzja: rezygnujemy z marzeń o wspólnym dzidziusiu (w sensie biologicznym). I zaczęło się:
    2. Przygotowanie żony (pod opieką dr Zamory) i pierwsza insyminacja. I tu pierwsze żale: zabieg wykonywał inny lekarz (nie pamiętamy już jego nazwiska), był niemiły, pokaleczył mi moją drugą połówkę i nie poinstruował nas, co jest wskazane a co nie, po zabiegu. Nawet nie powiedział, że powinniśmy zrobić następnego dnia USG (sprawdzenie czy pęcherzyk pękł, a tym samym komórka jajowa mogła spotkać żywe plemniki). Przyszło pierwsze rozczarowanie i pierwsze rozgoryczenie.
    3. Zrobiliśmy przerwę w leczeniu. Dopiero po kilku miesiącach ponowne próby. Tym razem od początku do końca zajął się nami dr Zamora. Po każdej próbie wychodziliśmy mądrzejsi, ale jak się łatwo domyśleć nadal bez rezultatów. Mamy za sobą 6 insyminacji i teraz regenerujemy siły (psychicznie i finansowo).
    Chciałbym zebrać nasze spostrzeżenia odnośnie insyminacji i podzielić się z Wami:
    1. Odpowiedni moment w cyklu. Doskonale wiecie jak to jest ważne. Cztery nasze zabiegi zabiegi były wykonywane po stymulacji (jakiś lek closto…. po którym zwiększa się ilość dojrzewających w cyklu jajeczek). Każdy zabieg przy dużych pęcherzykach, po uprzednich zastrzykach pregnylu. Teoretycznie po pregnylu (żona dostawała raz 5000 jednostek, później więcej) pęcherzyk powinien pęknąć w ciągu 48 godzin. Ale to teoria. Zabiegi przeprowadzano nawet po ok. 36 godzinach, a po każdym z czterech zabiegów, kolejnego dnia widzieliśmy piękny pęcherzyk (i nie robiły się z nich torbiele). W naszym przypadku każdy zabieg to modyfikacja:
     inne nasienie (dawca),
     późniejszy zabieg (więcej godz. od podania pregnylu),
     inna dawka pregnylu (czy to dziadostwo w ogóle działa?).
    Tu pytanie do lekarzy z Novum (może ktoś czyta): Dlaczego nie robicie dwu zabiegów w cyklu (niektóre kliniki podobno tak robią)? Mógłby to być wolny wybór pacjentek. Może wówczas wielu z nas byłoby już szczęśliwymi rodzicami.
    2. I ciąg dalszy – dla pacjentów. Możecie poprosić o nasz ostatni scenariusz – czekaliśmy aż pęcherzyk pęknie (też po stymulacji i zastrzyku pregnylu – uff powtarzam się). Wskazówka: w wyznaczonym terminie, rano, należy zrobić USG w Novum. Duży pęcherzyk, więc na spacer – może to być też basen, skoki przez płotki, co kto lubi. W każdym razie jak najwięcej ruchu, coby „balonik” pękł. Jak wiecie po pęknięciu komórka jest uchwytna przez około 12 godzin. „Robaczki” potrzebują ok. 2 godzin żeby do niej dotrzeć. Krótko mówiąc szanse wydają się olbrzymie. Stracony dzień, dwa, ale może warto. My zyskaliśmy pewność, że pęcherzyk pękł (nie trzeba już robić USG następnego dnia).
    3. Niestety efektów nie było. I może słuszna sugestia dr. Zamory – przed kolejnym zabiegiem należy sprawdzić drożność jajowodów. My sami zadajemy sobie czasem pytanie: czy nie pora porzucić już marzenia i pomyśleć o adopcji. Nie wiem co przeważy, na razie raczej walka.

    Teraz liczę na Waszą pomoc:
    1. Napiszcie nam o badaniach jakie żona musi zrobić (drożność jajowodów). Z waszych postów zrozumiałem, że to HSG.
    2. Niektóre z Was pisały coś o laparoskopi (to chyba później?).
    3. Gdzie robione są te badania (szpital?), jak długo trwają, jak na nie trafić, czy jest to refundowane ewentualnie ile kosztuje.
    4. Może ktoś z własnego doświadczenia może udzielić nam wskazówek odnośnie dalszego leczenia. Nabrałem zaufania do Novum, ale jest jeszcze kwestia metody. Niektóre z Was pisały, że lepsze jest jedno in vitro niż 10 inseminacji.

    Ps. Ucieszy mnie jeśli część z Was oszczędzi czas i pieniążki dzięki temu co napisałem. Przepraszam za rozpisywanie, a jeśli w moim opisie były jakieś istotne nieścisłości – sprostujcie. Pozdrawiam Was wszystkich i życzę powodzenia
    Paweł.

    #135315

    olah

    Re: inseminacje

    Nie wiem jak to się odbywa w nOvum – pewnie odezwą się dziewczyny, które tam się lęczą. Osobiście uważam, że po 3-4 niepomyślnych inseminacjach żona powinna zrobić HSG. Szkoda pieniędzy, czasu, straconej (co miesiąc od nowa) nadziei jeśli są niedrożne jajowody. Laparoskopia to wtedy, gdy nie znajdą przyczyny niepłodności innymi metodami lub gdy zachodzi podejrzenie PCO, endometriozy, mięśniaki itp.



    #135316

    marzena71

    Re: inseminacje

    Ludzie kochani!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Przeciez wy wydajecie majatki na tych „weterynarzy”!
    Coraz czesciej slychac jak poskie szpitale robia na krzywdzie ludzkiej majatek. Wierzcie mi, opowiedzialam te historie mojemu lekarzowi, ktory prowadzi u mnie IVF.Tutaj cala procedura kosztuje czasami mniej niz w Polsce, albo tyle samo. Ale wyniki bardziej zadawalajace. jak moj lekarz uslyszal jaka kase tam placicie zlapal sie za glowe. W takim kraju, gdzie ludzie tak malo zarabiaja, takie ceny? Ludzie, dlaczego nie wezmiecie tej kasy do kupy i nie zrobicie tego na zachodzie? Tutaj jest technika lepsza i lekarze traktuja tu pacjenta jak czlowieka i naprawde znaja sie na rzeczy. Tutaj prawie kazde miasto (wieksze) posiada oddzial IVF w szpitalu. Wiadomo- jak juz sie decydowac na inny kraj to lepiej przywiezc juz wszystkie wyniki badan. Moj lekarz mowil ze lekarstwa sa brane w miejscu zamieszkania, na tydzien przed punkcja, nalezy przybyc do miejscowosci gzie jest robione IVF. Sa tutaj rozne kwatery do wynajecia, za dogodne ceny, a do tego macie jeszcze fajny urlob:))))))))
    Ale o tym wszystkim musicie sami zdecydowac.
    Naprawde, jestem rozczarowana polskimi statystykami, sa do niczego. A biedne kobiety musza cierpiec bez zadnych zadawalajacych rezultatow. Sory za moja wypowiedz. Zycze wam nareszcie powodzenia!!!!!!!!!!!!

    #135317

    marzena71

    Re: inseminacje

    Chcialam jeszcze dodac, ze tutaj zaden lekarz niepodejmie sie IVF czy inseminacji, bez wczesniejszych bada tz. laparoskopia w tym droznosc jajowodow, PCO, endometrioza, antyciala itp. Najpierw trzeba znac wyniki, dopiero IVF:)))))))))))) nie dajcie sie wykorzystac:) oni dobrze wiedza co robia, no i ciagna kase:(

    #135318

    malina

    Re: inseminacje- do Marzeny71

    Marzena, nie wiem gdzie jestes na tym zachodzie, ale chyba nie zgodze sie z Toba ze tylko „tam” jest tak cudownie. Moja przyjaciolka przez wiele lat leczyla sie w Niemczech u najlepszych. Oni niestety tez robili bledy i to nie oni spowodowalii, ze wlasnie zostala mama, ale lekarze z Novum. Apel, zeby nie marnowac pieniedzy tutaj, ale gdzies za granica jest chyba troche przesadzony. Przeciez tam tez nikt nie daje Ci szansy, ze jak zaplacisz to dostaniesz baby!
    Malina

    #135319

    gajda

    Re: inseminacje- do Marzeny71

    Pawle – w Waszej historii zabraklo mi zdrowego rozsądku z ..waszej strony
    niechce wydac się mądrzejsza, ale: NIGDY w życiu ni podeszlaby,m do inseminacji po KILKU latach leczenia, bez spraawdzenia drozności jajowodów!!!!!!! 2 rzecz: wrogość sluzu!
    na Boga – przecież ins. do zaledwei! wprowadzenie do macicy ulpeszonych plemników!
    co do strategii z pękaniem jaja: tez SAMA (!) wpadłam na to – po 1 ins. – że pewniej jest, jesli jajo już pęklo -szcz. przy słabszych plaemnikach – i tak też zrobilam – na mqarginesie: u mnie pregnyl podziałal po kilkunastu godz ( 10 tys. jednostek)

    co do lekarzy – p[o prostu trzeba ich myslenie kontrolowac – ednokrynolog zalecil mi po HSG histeroskopi – w novum odradzano, bo nie widzieli takiej konieczności – ja jednak pomyslałam: jesli coś nie tak ze śluzówką macicy, to ŻADNE zabiegi świata nie pomogą, jesli jajo nie bęzie mogło się zagniżdzić z powodu uchybień w jamie macicy – I MIALAM RACJE: W SRODKU BYL SAJGON- tj. zrosty polipy, przerosty – więc to wyczyścili – to daje mi nadzieje…



    #135320

    marzena71

    Re: inseminacje- do Marzeny71

    Masz racje, nikt nie da tej gwarancji, twoja znajoma miala szczescie, bo lekarz sie przylozyl do tego, ale w ilu przypadkach kobiety sa zawiedzione? Ja tutaj ( niemcy) tez sie leczylam dlugo, ale u polaka i wiesz co leczyl mnie jalkims Duphastonem, potem jakims innym swinstwem i nic dopiero sie zdecydowalam na Niemke i poznalam przyczyne mojej nieplodnosci. W Polsce tez sa dobrzy lekarze, tez sie u nich leczylam i bylam bardzo zawiedziona, bo oni tylko umia kase ciagnac!!!!! Faszerowali mnie Clostybergytem i malo mi brzuch nie pekl, a nawet niesprawdzili czy mam drozne jajowody. Mieszkalam na Slasku, a od roku mieszkam na Westwalii. A ze sie twojej znajomej udalo, to moze dlatego ze juz opowiedziala lekarzowi cala historie swojej choroby i bylo mu latwiej podjac jakiekolwiek kroki. Nie znam Novum czy jak to tam sie nazywa, ale tez nie twierdze ze sa zlymi lekarzami, w koncu biora niezle pieniadze, ale uwazam, ze powinni traktowac kazdego pacjenta jednakowo i pelnym szacunkiem, ale niektorzy lekarze o tym zapominaja, niestety.
    Zycze szczescia Marzena

    #135321

    michkas

    Re: inseminacje

    witaj
    niewiem czy ci pomogę bo mam inny problem ale jak będziecie robić laparoskopię to weźcie pod uwagę szpital na Solcu – jest tam wspaniała p. dr ordynator – już myslałam że mi wytną jajowody a ona je uratowała i udrożniła – jest miła i fachowa .
    jesli szukasz informacji to dużo dziewczyn bywa także n forum i tam tez uzyskasz informacje
    pozdrawiam
    kaska

    #135322

    aga10

    Re: inseminacje- do Marzeny71

    Z reguły swoją agresję w związku z napastliwymi i nieuzasadnionymi (żeby nie powiedzieć beznadziejnymi) wypowiedziami wyładowuję na forach o wątkach politycznych i gospodarczych, ale niestety, tutaj nie potrafię się już dłużej powstrzymać, po tym co zaprezentowała marzena 71 w swoich postach. NIe jesteśmy tacy tępi i zacofani jak tobie się wydaje i tacy głupi, niedouczeni i naiwni, że dajemy się nieustannie robić w konia wszystkim lekarzom, którzy żerują na naszej ciemnocie. Ponadto, m.in. dzięki internetowi wiemy, że zabiegi IVF oraz inne techniki wspomagania rozrodu wraz z badaniami wcale nie są „tanie jak barszcz” na Zachodzie, a z pewnością nie dla osób, które musza ponosić pełną odpłatność za leczenie, bo nie są przecież tam ubezpieczone. Nie są również szeroko dostępne i takie super-skuteczne, jakby to wynikało z twoich rekomendacji.
    Nie wiem czy chciałas kogoś sprowokować czy po prostu jesteś totalną ignorantką, ale następnym razem pomyśl trochę zanim przystąpisz to tak frontalnego ataku na wszystkich.

    #135323

    mini

    Re: inseminacje- do Gajdy

    Mam do Ciebie dość osobiste pytanie. Jeśli możesz to proszę o odp. na forum lub na priva.
    Czy podejrzewasz co mogło spowodować taki „sajgon” w Twojej macicy? Czy przechodziłaś może jakieś zapalenia czy nadżerki albo coś podobnego. Co Ci powiedział lekarz – skąd się to mogło wziąć? Ile cykli się czeka na wygojenie tego wszystkiego?
    Pytam tak szczegółowo, bo jestem po 2 nieudanych IVF i teraz zostałam skierowana na histero. Teoretycznie jestem całkiem zdrowa, ale to, że nie mogę zajść przy tak ładnych zarodkach wydaje się być podejrzane.
    Tak naprawdę to chciała bym żeby coś znaleźli – było by na co zrzucić „winę”.



    #135324

    gajda

    do mini

    sajgon – czyli niezliczone zrosty, polipy, przerosnięta endomedrium ( łącznie z zablkowanym wejsciem do obydwu jajowodów – jedno w histero odblokowali w ujsciu macicy) spowodowała – jak mówił ednokrynolog – niprawidłowa praca hormownów w fazie lutealnej, czyli prawd. niedobór progesteronu. Dodam, że wszyniki hormaonalne miałam w normie, ale pdobno to nic nie oznacza, bo są to dane bardzo zmienne. Na pomysł histro wpadł dobry endokrynolog, kt. po obejrzeniu zdjęć z hsg ” zobaczył” te wszystkie nieprawdłowości.
    Osobiście ngdy nie podeszlabym do ins. lub \\\ivf bez pewnośći, że w maciciy wszystko ok.

    #135325

    gajda

    do mini -cd

    po czyszczeniu czeka sie 2 -3 cykle, zalezy jak gleboka byla interwencja – ale to czyszczenie jest b. delikatne aby nie spowodować ( sic!) kolejnych zrostów)



    #135326

    agata30

    Re:Do PAWLA

    Czesc Pawel!
    Mam pytanie odnosnie pierwszego punktu 1 w twoim liscie. Z twojego opisu wynika ze stwierdzono u Ciebie azoospermie, czyli brak plemnikow. Chcialabym sie dowiedziec jakie leczenie Ci zaproponowano poniewaz u mojego meza niestety stwierdzono to samo.
    CZekam na odpowiedz i zycze powodzenia
    Agata

    #135327

    aga10

    do gajdy

    Czy możesz powiedzieć jaki to ginekolog-endokrynolog ? Czy w Wwie i czy może przypadkiem histero miałaś na Karowej ? Interesuje mnie to, bo ja i moja znajoma przeszłyszłyśmy coś podobnego i zaczynam nabierać pewnych podejrzeń. Jak chcesz, pisz na priva.

    #135328

    gajda

    Re: do gajdy

    wyslalam ci na priva!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close