Interweniowac ? Jak ?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 67)
  • Autor
    Wpisy
  • #108680

    nadyjka

    Chcialabym sie was o cos poradzic, sprawa jest dosc trudna.

    Napisze od poczatku pare faktow aby wam sie lepiej rozumialo – efektem tego wszystkiego jest straszne zaniedbywanie dzieci.

    Moja kolezanka E, moja rownolatka (30) cale zycie byla popychadlem, posmiewiskiem, brudna, smierdzaca, wychowywana przez babcie, mama umarla, ojciec bil, pił, sprowadzal do domu okropne menelary, w koncu umarl – od upojenia alko.
    E cale zycie na garnuszku babci, ktora ją takze bila i robila z niej inwalide „nie bierz patelni bo cos spalisz”, „nie bedziesz gotowac bo nie umiesz”… w koncu E majac swoje lata nie umiala nawet rosolu ugotowac nie mowiac juz o wykwintnym obiadku. Babcia ja cale zycie wyreczala, a ze nie mieli pieniedzy to E dostawala wszystko z opieki spolecznej, ze szkoly, od nas – przyjaciolek.
    Byl tez taki okres w moim zyciu, kiedy E bralam do siebie na obiady bo babcia ją miala gdzies i nie gotowala w ogole. Ja gotowalam dla siebie, m … i dla E.
    Ja stale dawalam jej swoje ciuchy, ta zamiast je nosic skladowala je w wersalkach, a chodzila wiecznie w jednej bluzie smierdzac na kilometr. Moje prosby, grozby i wymuszenia czystosci dzialaly ale musialam trzymac E krotko za gebe słowami „jak sie nie umyjesz to nigdzie ze mna nie pojdziesz” lub „przebierz ciuchy bo smierdzi juz to”…. wierzcie mi, jest to straszne i brutalne ale na nia tylko to dzialało…. Byla raz nawet sytuacja, kiedy E pobily dziewczyny z innego podworka, lekarz ładujacy E do karetki spytal czy jestem rodziną… entuzjastycznie odpowiedzialam ze tak, bo chcialam z nia pojechac (dodam, ze wtedy mielismy tak ok 21 lat).. potem w szpitalu podszedl do mnie i powiedzial dosc glosno „siostrze prosze mydlo przyniesc i nie wiem co, moze jakąś myjke czy DRAPAK, aby nogi umyc”…. wtedy spłonełam i powiedzialam, ze rodziną nie jestem ale pomoge… Wstyd jak cholera.

    Po latach sie wyprowadzilam, bylam w siodmym niebie, ze nie mam z ta okolica nic wspolnego. E sie nie zmienila. Zaszla w ciaze z jakims kolesiem, z ktorym stale byla pod wplywem narkotykow – rowniez w ciazy. Zostali razem, urodzil sie im syn, ma 5 lat. E jakims cudem zmuszona sytuacja nauczyla sie jakos gotowac ale zostal syf w domu, brud, tysiace rzeczy rozwalone, nie majace w mieszkaniu miejsca… i po tylu latach nadal w łozkach pochowane ciuchy…

    Syn urodzil sie zdrowy, zaraz zlapal gronkowca złocistego, E tego nie leczyla, maly mial wiecznie niedowage.. w wieku 7 miesiecy on nadal byl jedynie na mleku ! Kolezanki mnie zmusily abym do niej przyjechala bo tylko moja interwencja mogla zadzialac… Po tym co zobaczylam pierwszy raz dalam E w twarz.. :Wstyd: Dziecko głodne, proszace mnie o chlebka z maslem… a ona nacpana lezała na kanapie i ledwo kojarzyla kto co do niej mowi…. Juz wtedy jej zagrozilam, ze jesli sie nie zbierze do kupy to zglosze to i odbiora jej syna. Bylam sklonna to zrobic, mialam o rok starszego swojego Barteczka, ktory byl zawsze na piedestale, zawsze zadbany, zawsze mial wszystko… bylo mi cholernie zal ogladac nieszczescie jej malucha…

    Ponoc lekko sie cos zmienilo, dostawalam info, ze ponoc juz NAWET zaczela z malym chodzic na spacery bo wczesniej nie robila tego tygodniami. Ja pewnego razu przyjechalam z paczką, wczesniej mowilam sobie, ze nigdy tego nie bede robila, ze ona sama powinna zadbac o swoje dziecko, ale nakupowalam „sloiczków” gerberkow i innych rzeczy, kupilam tez inne produkty dla dziecka. Bylo dziekuje, ale nie bylo widac, ze maly to w ogole zna… Maly, zaniedbany z niedowagą prosil kolejny raz o „chlebka z maselkiem”…Pytalam czy byla u lekarza na bilansie – nie, nie chodzila, bo bala sie, ze sie „przyczepią” . Zmusilam ją i poszla. Oczywiscie, ze sie przyczepili, przychodzila do niej jakas pani z opieki, kontrolowala wszystko ale krotko, potem przestala…. E zaszla w kolejna ciaze, ze swoim partnerem byla nadal w zwiazku ale dziecko miala jak to mowila „chyba z jego bratem”… Jej corcia ma obecnie rok. Nie widzialam jej a sasiedzi widzac E na podworku pytali czy jej dziecko w ogole zyje bo jej NIGDY nie widzieli. Porazka.

    E sie nie zmieni nigdy… nie dba o dzieci, jej corcia jest tak samo zaniedbywana jak syn, ktorego widzialam biegajacego samowolnie bez majtek po podworku bo „koledzy go namowili” a mama gdzie ? Spala w domu bo przeciez nacpana.

    Powiedzcie mi, jak to wszystko dac do kupy ? Jak pomoc dzieciom ?

    #4605811

    gevalia2006

    wydaje mi się, że tą kobietą powinien ktoś ostro wstrząsnąć. Ja bym to chyba zgłosiła gdzieś do opieki, dla dobra i bezpieczeństwa dzieci.

    Mam mętlik w głowie, żal dzieci:( jak widać ona nie chce być matką, ma to daleko ……. jeżeli odbiorą jej dzieci a będzie chciała je odzyskać to będzie walczyć o nie i zrobi wszystko aby stanąć na nogi.



    #4605812

    kiara

    Bezwzględnie i jak najszybciej zawiadmić odpowiednie służby!!!!

    #4605813

    goooosia

    serio na policję bym poszła.
    ona się nie zmieni sama, szkoda dzieci, aby się wychowywały w takim środowisku, zwłaszcza, że na inne przy niej nie ma szans….
    moim zdaniem jedyna szansa dla niej, że coś zmieni w swoim życiu będzie wtedy jeśli wszystko straci, musi osiągnąć dno aby się odbić od niego 🙁
    no i dzieci…teraz na pewno sto razy lepiej byłoby im w ośrodku 🙁

    #4605814

    gevalia2006

    Zamieszczone przez garstka
    serio na policję bym poszła.
    ona się nie zmieni sama, szkoda dzieci, aby się wychowywały w takim środowisku, zwłaszcza, że na inne przy niej nie ma szans….
    moim zdaniem jedyna szansa dla niej, że coś zmieni w swoim życiu będzie wtedy jeśli wszystko straci, musi osiągnąć dno aby się odbić od niego 🙁
    no i dzieci…teraz na pewno sto razy lepiej byłoby im w ośrodku 🙁

    tez tak uwazam

    #4605815

    olusia

    Oczywiście, że interweniować. Nawet jeśli E się już nie zmieni to przynajmniej (mam nadzieję) uda się uratować dzieciaki by nie poszły w ślady „matki”.
    Swoją drogą dziwne, że do tej pory nie zainteresował się nikt z opieki czy przychodni.



    #4605816

    ulaluki

    Pewnie trzeba interweniować, ale szczerze powiedziawszy Dzień Dziecka to nieciekawa perspektywa.
    Może uda się adoptować, wtedy to byłoby dobre rozwiązanie.

    Matka ewidentnie nie nadaje się na dzień dzisiejszy na matkę.

    Tak smutno takie historie czytać.

    #4605817

    gobin

    to nie jest takie chop siup z tą interwencją, zgłosiła bym do dzielnicowego, opieki i dopytała gdzie jeszcze. I do dzielnicowego i opieki na piśmie by nie olali

    #4605818

    redyna

    Zamieszczone przez gobin
    to nie jest takie chop siup z tą interwencją, zgłosiła bym do dzielnicowego, opieki i dopytała gdzie jeszcze. I do dzielnicowego i opieki na piśmie by nie olali

    Wszystko zależy od człowieka, który zgłoszenie przyjmuje.

    Naprawdę trzeba trafić na kogoś kompetentnego,
    ale uważam, że zgłosić należy.

    #4605819

    gevalia2006

    Zamieszczone przez gobin
    to nie jest takie chop siup z tą interwencją, zgłosiła bym do dzielnicowego, opieki i dopytała gdzie jeszcze. I do dzielnicowego i opieki na piśmie by nie olali

    myślę, że oficjalne pismo to opieki i policji, że w tym domu jest matka która ćpa i zaniedbuje dzieci. Mam nadzieję, że coś z tym zrobią, dadzą chociaż kuratora ! szkoda dzieci, matka niszczy im dzieciństwo:(



    #4605820

    kaktus

    Tylko, że pismo do opieki czy dzielnicowego i tak z czasem po ich kontroloach trafi do sądu rodzinnego. Te służby same nie mogą o niczym zadecydować…no chyba, że sytuacja będzie tragiczna to pracownik socjalny może i dziecko zabrać:(

    Szybciej i pewniej byloby nawet anonimowo napisać do Sądu Rodzinnego. Oni wówczas muszą sprawdzić co się dzieje..

    choć jeżeli miejscowy MOPS realizuje program asystenta rodziny to to lepsze niż nadzór..

    inna sprawa, że przy tak rażących zaniedbaniach nie wiem czy możliwe by MOPSY, sądy i cała reszta nie wiedzialy…

    #4605821

    kaktus

    Zamieszczone przez GEVALIA2006
    myślę, że oficjalne pismo to opieki i policji, że w tym domu jest matka która ćpa i zaniedbuje dzieci. Mam nadzieję, że coś z tym zrobią, dadzą chociaż kuratora ! szkoda dzieci, matka niszczy im dzieciństwo:(

    oficjalne tak…ale można by mniej oficjalnie skontaktowac się z pracownikiem socjalnym tego miejsca, z dzielnicowym, kuratorem rodzinnym z tego terenu…bezpośrednia rozmowa z żywym czlowiekiem może dużo …



    #4605822

    gevalia2006

    Zamieszczone przez kaktus…
    oficjalne tak…ale można by mniej oficjalnie skontaktowac się z pracownikiem socjalnym tego miejsca, z dzielnicowym, kuratorem rodzinnym z tego terenu…bezpośrednia rozmowa z żywym czlowiekiem może dużo …

    być może masz rację, nie byłam w tego typu sytuacji i nie za bardzo wiem jak się poruszać w tym temacie, a warto pomóc tym dzieciom, aby nie tkwiły w takim domu przy takiej matce

    #4605823

    kaktus

    Zamieszczone przez GEVALIA2006
    być może masz rację, nie byłam w tego typu sytuacji i nie za bardzo wiem jak się poruszać w tym temacie, a warto pomóc tym dzieciom, aby nie tkwiły w takim domu przy takiej matce

    nie wątpliwie warto…

    a jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości to może świadomość, ze każdy z nas ma obowiązek zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa co przewiduje kodeks postępowania karnego. Zgodnie z tym przepisem każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.
    obowiązek ten obciąża każdą osobę, ale nie jest zagrożone sankcją karną ( przynajmniej tak mi się wydaje…)(jest to tzw. społeczny obowiązek zawiadomienia o przestępstwie).
    Obowiązek zawiadomienia dotyczy przestępstw ściganych z urzędu, tj. takich, w odniesieniu do których policja lub prokuratura są uprawnione i zobowiązane do wszczęcia i prowadzenia postępowania karnego niezależnie od wniosku i woli osoby pokrzywdzonej. Jakie są to przestępstwa, wynika z przepisów Kodeksu karnego. Czyli również przemoc domowa, ale i zaniedbania osoby nad którą się sprawuje opieke…

    #4605824

    gevalia2006

    Zamieszczone przez kaktus…
    nie wątpliwie warto…

    a jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości to może świadomość, ze każdy z nas ma obowiązek zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa co przewiduje kodeks postępowania karnego. Zgodnie z tym przepisem każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.
    obowiązek ten obciąża każdą osobę, ale nie jest zagrożone sankcją karną ( przynajmniej tak mi się wydaje…)(jest to tzw. społeczny obowiązek zawiadomienia o przestępstwie).
    Obowiązek zawiadomienia dotyczy przestępstw ściganych z urzędu, tj. takich, w odniesieniu do których policja lub prokuratura są uprawnione i zobowiązane do wszczęcia i prowadzenia postępowania karnego niezależnie od wniosku i woli osoby pokrzywdzonej. Jakie są to przestępstwa, wynika z przepisów Kodeksu karnego. Czyli również przemoc domowa, ale i zaniedbania osoby nad którą się sprawuje opieke…

    moja koleżanka miała podobną sytuację w rodzinie, jej kuzynka zaniedbywała dzieci, zgłosiła ten fakt i odebrali jej dzieci. Ma z nimi kontakt, odwiedza je w domu dziecka i dzieci są szczęśliwe tam. Widzi zmiany w ich zachowaniu i nie żałuję swojej decyzji. Nie wnikałam jak to zrobiła, gdzie zgłaszała

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 67)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close