ja też*mam go dość (ale nie o sex chodzi)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 105)
  • Autor
    Wpisy
  • #92987

    awkaminska

    kocham i szybko mi przechodzi złość, ale coraz częściej mam ochotę pierd…. to wszystko..

    .. on poddenerowawany, czasem nie wiem czy nieagresywny, ręki niepodniesie (nigdy mnie nieudeżył)..ale ciągle się czepia…a ja mam dość..

    wiem że robi co móże i nie mam pretensji że niepomaga mi za dużo w domu bo pracuje i Jagodą się zajmuje baaardzo dużo, pomaga też trochę przy młodszych, w zasadzie więcej nie jest w stanie…

    ale ciągle krzyczy, ciągle się czepia, już zaczynam totalnie olewać choć niewyrabiam… mam na głowie dom, który trzeba co 2 dni odkurzyć bo alergie na roztocza.. prubuję coś zawodowo w domu pracować (teraz mam zlecenie na ilustrowanie bajek)… ledwo się wyrabiam, i wiem że niewszystko jest jak należy bo fizycznie niewyrabiam a on mnie ciągle dobija psychicznie.. czepia się że niezawsze wszytsko na swoim miejscu… i wiele pierdoł poprostu.. teraz przyczepił się że po co cyklinowaliśmy podłogi rok temu jak one porysowane, że poco kupiłam dywanik i pod biurko go dałam skoro on pomarszczony od fotela na kółkach… rozwale rzeczy byle gdzie i czasem muszę je przestawić bo dziewczynki się dobierają i znowu powód do awantury… ale czy awanturą nazywać jednostronne darcie się??? ja poprostu zaciskam zęby i przeczekuję, bo potem (naszczeście) przyjdzie i jest miłyi ogólnie bydle jest kochane…

    gdyby nie to że go kocham i że sama z 3 dzieci bez pracy zagubiła bym się, to bym walneła najchętniej to wszystko i się wyniosła… a swoją drogą marzy mi się by tak zachorować, być nieprzytomną w szpitalu ,tak by niemógł do mnie zadzwonić gdzie są rajstopki by sam z tym wszystkim został tylko po takiej chorobie dom był by w takim stanie że było by jeszcze gorzej… więc mam nadzieją że chora nigdy niebędę i będę miała jeszcze duuużop sił na to wzystko… chyba jedyne co zostaje to pożalić się i zasklepić pancerzyk, zacisnąć zęby i robić swoje…

    a może to jakieś początki andropauzy???? a może od pond tygodnia niedostał??? nawet nie mam ochoty na sex.. ale jeśli będzie chciał to niech ma, rzynajniej spokojniej chwilę będzie… acha rozmawiać próbowałam, to stwierdził że jeśli takie rzeczy mnie dobijają to nie mam większych problemów…

    generalnie mam dość… najgorsze że nie mamy takich zarobków bym mogła sobie fundnąć pomoc… a rodzina też daleko… z nikąd pomocy…

    #1794875

    ladybug

    MOze zacznij od ‚przypadkowego’ zostawienia tej wiadomosci na ekranie komputera, albo napisz mu list o tym, co czujesz, niech przeczyta i przemysli, skoro w ‚walce slownej’ to on zawsze jest gora.



    #1794876

    awkaminska

    też tak się zastanawiałam…

    … czasem napuszczam wody do wanny i każę mu przyjść w kąpieli najlepiejs ię rozmawia, nie może uciec, dzieci śpią i nieprzeszkadzają, wkąpieli ejst łągodny jak baranek…

    a listy różne zostawiam w różnych miejscach…

    np. terza jest już*ok.. może ona ma taki typ.. podobno jegodziadek, potrafił z byle powodu jakieś*awantury robić i wściekałs ię ejszcze barzdiej bdy babcia to ignorowała. ja też zaczynam ignorować, on pokrzyczy, pokrzyczy i zaraz przestanie, a ja powinnam nauczyć się skurupkę*naciskać i niech to po mnie spływa, bo ogólnie to dobry poczciwy chłop jest…

    #1794877

    anulka00

    Zamieszczone przez awkaminska
    a swoją drogą marzy mi się by tak zachorować, być nieprzytomną w szpitalu ,tak by niemógł do mnie zadzwonić gdzie są rajstopki by sam z tym wszystkim został tylko po takiej chorobie dom był by w takim stanie że było by jeszcze gorzej… więc mam nadzieją że chora nigdy niebędę i będę miała jeszcze duuużop sił na to wzystko… chyba jedyne co zostaje to pożalić się i zasklepić pancerzyk, zacisnąć zęby i robić swoje…

    To nie jest rada. Bynajmniej u mnie sie nie sprawdzila 🙁 4 dni po operacji musialam sprzatac bo dom byl tak zasmiecony ze szok. Ryczalam i sprzatalam. To samo mialam kiedy urodzilam Kaspra. 3 dni po cc, ryczaca, musialam latac telefony odbierac bo on przed kompem siedzial.
    Teraz tez zje obiad i naczynia wyniesie do kuchni na stol i sie drze o co mi chodzi (obok stolu jest zmywara ale ciezko mu do niej naczynia wlozyc)

    Kocham go bardzo ale coraz czesciej czuje sie jak sprzataczka.

    #1794878

    goooosia

    Zamieszczone przez anulka00
    To nie jest roada. Bynajmniej u mnie sie nie sprawdzila 🙁 4 dni po operacji musialam sprzatac bo dom byl tak zasmiecony ze szok. Ryczalam i sprzatalam. To samo mialam kiedy urodzilam Kaspra. 3 dni po cc, ryczaca, musialam latac telefony odbierac bo on przed kompem siedzial.
    Teraz tez zje obiad i naczynia wyniesie do kuchni na stol i sie drze o co mi chodzi (obok stolu jest zmywara ale ciezko mu do niej naczynia wlozyc)

    Kocham go bardzgdy o ale coraz czesciej czuje sie jak sprzataczka.

    ja tez…:( sprzataczka, praczka, prasowaczka, kucharka, opiekunka do dziecka, organizatorka zakupow i jeszcze „pakowaczka walizki” szacownego mazonka, gdy on wyjezdza w podroze sluzbowe realizowac sie zawodowo….;( takie mam za……. i urozmaicone zycie….

    #1794879

    anulka00

    Zamieszczone przez garcia
    ja tez…:( sprzataczka, praczka, prasowaczka, kucharka, opiekunka do dziecka, organizatorka zakupow i jeszcze „pakowaczka walizki” szacownego mazonka, gdy on wyjezdza w podroze sluzbowe realizowac sie zawodowo….;( takie mam za……. i urozmaicone zycie….

    Taki nasz los 🙂 Ja to juz sama nie wiem jak postepowac. Darlam sie to byly klutnie non-stop. Ignorowalam to dom zarastal brudem, obrazalam sie tez zle. I d..a nie wiem. Moze ktos ma jakis super pomysl chcetnie go zapodam.
    a najbardziej nie lubie w nim jak potrafi kota ogonem odwrocic. wrrrr normalnie mam ochote o sciane walnac.
    Przyklad:
    Moj maz przychodzi i mowi „Trzeba Kaspra przebrac”, ja zajeta mowie „to przebierz”, a on „a czemu ty nie mozesz?” wiec mowie „bo jestem zajeta praniem/sprzataniem/gotowaniem/czy inne” na to moj maz „ale ty to problemy stwarzasz, wielkie mi rzeczy malego przebrac” i tak mi dupe truje nad glowa ze musze isc i go przebrac. Normalnie nienawidze tego i on doskonale o tym wie. Ale wiedzialam na co sie pisze bo jego siostra mi opowiadala jak to matka za niego wszystko robila i on poprostu nie potrafi inaczej a ja nie mam sily go nauczyc bo za duzo mnie to nerwow kosztuje.



    #1794880

    nadii

    U mnie jest zupełnie inaczej. Mój W sprząta w kuchni (ja nawet nie tykam naczyń, bo mamy podział – ja gotuję /choć on mi pomaga w przygotowaniu wszystkich składników/, on sprząta). Dodatkowo odkurza, ściera kurze, myje podłogi itp. Ja zajmuję się tylko łazienkami i praniem (choć on już je rozwiesza :D). Od samego początku ustaliłam takie zasady. Nawet codziennie rano robi mi śniadanie do pracy, a wieczorem kolację sam sobie przyżądza. Także muszę zacząć doceniać go :D.

    #1794881

    anulka00

    Zamieszczone przez nadii
    U mnie jest zupełnie inaczej. Mój W sprząta w kuchni (ja nawet nie tykam naczyń, bo mamy podział – ja gotuję /choć on mi pomaga w przygotowaniu wszystkich składników/, on sprząta). Dodatkowo odkurza, ściera kurze, myje podłogi itp. Ja zajmuję się tylko łazienkami i praniem (choć on już je rozwiesza :D). Od samego początku ustaliłam takie zasady. Nawet codziennie rano robi mi śniadanie do pracy, a wieczorem kolację sam sobie przyżądza. Także muszę zacząć doceniać go :D.

    Podrzuce ci mojego na wychowanie, dobra?? 🙂

    #1794882

    goooosia

    Zamieszczone przez nadii
    U mnie jest zupełnie inaczej. Mój W sprząta w kuchni (ja nawet nie tykam naczyń, bo mamy podział – ja gotuję /choć on mi pomaga w przygotowaniu wszystkich składników/, on sprząta). Dodatkowo odkurza, ściera kurze, myje podłogi itp. Ja zajmuję się tylko łazienkami i praniem (choć on już je rozwiesza :D). Od samego początku ustaliłam takie zasady. Nawet codziennie rano robi mi śniadanie do pracy, a wieczorem kolację sam sobie przyżądza. Także muszę zacząć doceniać go :D.

    docen kochana docen!!! moj tez mial myc naczynia, ale skonczylo sie tak ze jak ma umyc to przychodzi do mnie i mi pokazuje jakie to on ma poranione dlonie i ze go beda bolec….ja mam alergie i od zawsze myje, sprzatam itp w gumowych rekawiczkach – jemu nawet kupilam do tych naczyc, zeby go rece nie bolaly, ale jemu w rekawiczkach niewygodnie wiec koniec koncow ja myje…..scierac kurze i odkurzac tez mial, ale….jest zawsze w sobote z……… zmeczony po calym tygodniu pracy wiec jak sobie nie odkurze sama to syf bedzie….
    acha – jak jest w domu to on kapie i daje jesc wieczorem malemu, ale to ja mu musze wszystko przyniesc, pomoc, podac recznik, ciuszki, zrobic mleczko itp. wiec pomoc jak widac mam rewelacyjna 🙁
    chyba jestem na niego zla….bardzo zla….

    #1794883

    goooosia

    Zamieszczone przez anulka00
    Taki nasz los 🙂 Ja to juz sama nie wiem jak postepowac. Darlam sie to byly klutnie non-stop. Ignorowalam to dom zarastal brudem, obrazalam sie tez zle. I d..a nie wiem. Moze ktos ma jakis super pomysl chcetnie go zapodam.
    a najbardziej nie lubie w nim jak potrafi kota ogonem odwrocic. wrrrr normalnie mam ochote o sciane walnac.
    Przyklad:
    Moj maz przychodzi i mowi „Trzeba Kaspra przebrac”, ja zajeta mowie „to przebierz”, a on „a czemu ty nie mozesz?” wiec mowie „bo jestem zajeta praniem/sprzataniem/gotowaniem/czy inne” na to moj maz „ale ty to problemy stwarzasz, wielkie mi rzeczy malego przebrac” i tak mi dupe truje nad glowa ze musze isc i go przebrac. Normalnie nienawidze tego i on doskonale o tym wie. Ale wiedzialam na co sie pisze bo jego siostra mi opowiadala jak to matka za niego wszystko robila i on poprostu nie potrafi inaczej a ja nie mam sily go nauczyc bo za duzo mnie to nerwow kosztuje.

    widzisz a ja chyba mojego za bardzo rozpuscilam, bo jak zaczelismy sie spotykac to on mi nawet potrafil kanapki zrobic, a teraz rece do d… przyrosly i nawet sam sobie w przyplywie glodu nie umie nic „przyrzadzic”.
    a w odwracaniu kota ogonem to oni wszyscy sa mistrzami!
    chyba jestem coraz bardziej zla i dalej sie nakrecam!!!!!!! wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr ide sie wina napic lampke winka-moze mi przejdzie….albo chociaz spac pojde 😉



    #1794884

    nusiak

    chyba jestem coraz bardziej zla i dalej sie nakrecam!!!!!!! wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr ide sie wina napic lampke winka-moze mi przejdzie….albo chociaz spac pojde ;)[/QUOTE]

    a ja pol czekolady wtrazolilam – nie z powodu meza bo narzekac nie moge za mocno ( choc czasem wnerwi mnie tak ze mam ochote krzyczec ) ale wina choroba w domu brak :):):)

    ale za to jutro wypadam z kolezankami na ploteczki 🙂 i winko 🙂

    #1794885

    awkaminska

    ..no wiem żew nie rada, tylko sobie tak czasem myślę… ale wiem jak by dom wyglądał, po 3 dniach w szpitalu jak poszłam rodzić było jakby tydzień nikt niesprzątał….

    na szczęście u mnie nie mna tak że mój mąż nic nie robi albo odpoczywa gdy ja tyram, jak pisałm na ile może na tyle pomaga.. mnie ta jego upierdliwość dobija…



    #1794886

    awkaminska

    mój pomysł to zęby zacisnąć, założyć studio graficzne i tak zarabiać by mieć na pomoc domową…. tylko zanim będą takie pieniądze by było na*pomoc to zsiebie flaki wypruję…

    .. tak czytm to mój nie taki najgorszy….

    #1794887

    awkaminska

    no tak ale Ty pracujesz… w zasadzie u mnie trudno było o ustalenie zasad bo oczątek małżeństwa to ja studioWAŁAM A POTEM ROK W DOMU SIEDZIAŁAM I TRUDNO bym w domu siedząc obowiązki jesczez z domu na niego zrzucała.. i nan sprawa że od opczątku małżonek powiedział że gotowac niemuszę a bardziej bym zajeła się*doszkalaniem itp. tak więc gotuję byle jak i byle co ale dużo czasu poświęcam na dokształcenie się i pracę zawodową w domu…

    myłsę że łątweij ustaliść zasady jak początek wspólnej drogi jest gdy obydwoje na równi pracują…

    #1794888

    awkaminska

    ja wczoraj całą…. taką mokka-kawową czekoladkę..

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 105)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close