jajeczkowanie, Clo, itp. (do dosiM)

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)
  • Autor
    Wpisy
  • #24395

    Anonim

    czesc Dosia, nie chcialam zasmiecac poprzedniego watku, wiec zalozylam osobny.

    u mnie to jest tak: bralam przez 6 lat Femoden, wczesniej mialam baaardzo bolesne miesiaczki, srednioregularne. Nie wiem czy mialam owulacje. Po odstawieniu Femodenu (w styczniu tego roku) przez jakis czas zabezpieczalismy sie, a potem zaczelismy sie starac – bez skutku, az powiedzialam o tym lekarzowi. I on stwierdzil, ze mnie „podkreci” – dal mi Clo (1 tabl na dobe) i kazal przyjsc na USG ok. 13dc. Oczywiscie lek nie zadzialal, nic sie nie wydarzylo, mialam pecherzyki, ale zadnego wiodacego.

    Celowo pomijam opowiesc o tym, jak po odstawieniu antykoncepcji naszla mnie lawina roznych przypadlosci, ktorych nigdy w zyciu nie mialam – zapalenie szyjki macicy, grzybica, wreszcie krwawe zapalenie pecherza – odjelo mi to 3 cykle staran. No, ale niewazne. Nie wspominajac o tym, ze nie dostawalam tygodniami okresu, az w koncu co cykl zaczelam przyjmowac Duphaston, zeby w ogole miec miesiaczke i wyregulowac cykle.

    W kazdym razie w kolejnym cyklu moj gin wyjechal na urlop i bralam podwojna dawke Clo na wlasna reke – bez monitoringu (niegrzeczna dziewczynka:). Nie wiem, czy byla owu, ale ciazy jak widac nie ma.

    No i wreszcie w tym cyklu zaczelam brac podwojna dawke Clo pod okiem ginekologa – jutro mam USG (albo w poniedzialek, zobacze jak z moim czasem) i przekonamy sie, czy ta cala kuracja cokolwiek daje.

    Aha – hormony mam w normie, sa wrecz idealne – prolaktyna, tarczyca. Innych badan jeszcze nie mialam, no i moj maz tez nie. A jak wyglada sytuacja u Ciebie?

    Sylvie (od niedawna na Clo – chwilowo bez skutków)

    #328896

    dosiam

    Re: jajeczkowanie, Clo, itp. (do dosiM)

    U mnie było podobnie. Od 97 roku zaczęłam mieć problemy z miesiączką – po maturze „zanikła”. Lekarz, do którego się udałam przepisał tabl.antykoncepcyjne. Brałam je przez rok z przerwą, w trakcie której było coś na wzór miesiączki. Jednak po odstawieniu leków (nie były mi w ogóle potrzebne bo nie potrzebowałam się zabezpieczać) okresu nie było przez jakieś 100 dni. Kolejny lekarz i kolejne tabletki – na wywołanie. Na początku działały małe dawki, później coraz więcej, coraz to inne tabletki. Przez ostatnie 2,5 roku brałam Estrofem (od 7 dc, 21 tabletek) + Gestomikron (od 16 do 25 dc), a przez ostatnie 5 m-cy Clostilbegyt. Był monitoring, ale nie było owulacji. Zmieniłam lekarza. (Nie pamiętam który to już „mądry” który niby wie ale nie wie co mi jest) W tym cyklu (dzisiaj jest 13 dz) nie biorę nic oprócz Dupastonu (od 16 dc). Na razie mam brać po 1 tabl. Zobaczymy. Mierzę temp. Mam z wahaniami 36,8 – 37 stopni. W poprzednim cyklu – 21 dnia – robiłam badanie progesteronu – wyszło 0,9 ng/ml. Porażka.
    Inne hormony też mam na niskim poziomie. Tak jak bym już przekwitała! Chyba mam już dosyć. I tych beznadziejnych lekarzy, i starań. Chyba muszę sobie trochę odpuścić… Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę miłych wieści od lekarza.

    Dorota M.

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close