Jak nas wychowywano w PRL?

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #50613

    krzemianka

    Do tego watka zainspirowal mnie post mairzeszow… Nie tylko ona ma takie „odwieczne” problemy z rodzicami i tesciami, bo co rusz ktoras z nas narzeka, ze oni sie wymadrzaja, uznaja, ze ich metody wychowawcze byly lepsze, skuteczniejsze…
    Poczytajcie sobie ten artykul

    http://kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53581,2189529.html

    Dlaczego nasze mamy i tesciowe mowia, zeby dziecko dopajac, cieplo ubierac, nie karmic zbyt dlugo piersia i temu podobne „bulwersujace” tematy…
    Ten artykul byc moze pomoze Wam zrozumiec, ze one nie chca dla nas i naszych dzieci zle 🙂

    Jakie sa Wasze wrazenia po tej ciekawej lekturze? Mnie pewne rzeczy przerazaja (te 2 czapeczki i puchowy bet ), a pewne bawia (blizszy kontakt z ojcem w 5 miesiau zycia).
    I ciesze sie, ze wtedy bylam na tyle mala, ze tego nie pamietam i jestem teraz na tyle mloda, ze nie musze wychowywac dziecka w tamtych czasach 🙂


    A, Igor ( ROK!) i Adas (17.08.04)

    #650814

    magdawroc

    Re: Jak nas wychowywano w PRL?

    Niedzielny leniwy wieczór…nie wierzę…TWój post i NIC! NAstała wielka cisza
    A Wysokie Obcasy mam, ale poczytam jutro. Już pora spać:-) Zaoglądałam się we Fridzie…

    Madzia z Igą ( 8 lat) i Filem (5)



    #650815

    ewa250

    Re: Jak nas wychowywano w PRL?

    o matko…. jakbym Jasia mial akarmic od urodzenia co 3 godziny to by mi dziecie z glodu padlo…. a swoja droga w swopjej starek ksiazeczce zdrwia dziecka mam napisane tak (wbita pieczatka) „karmic 7 razy dziennie”. Ciesze sie ze zyjemy w innych czasach

    Ewa i roczny Jaś

    #650816

    krzemianka

    Re: Jak nas wychowywano w PRL?

    No mi tez ciezko to zrozumiec… Wczoraj nic, dzisiaj tez tylko kilka postow… O co chodzi?!
    Cisza jak nigdy dotad, a forum chodzi jak marzenie
    Czyzby kopmutery sie babkom poprzepalaly z nadmiernego uzywania?!!!


    A, Igor ( ROK!) i Adas (17.08.04)

    #650817

    magdawroc

    Re: Jak nas wychowywano-gdzie te dyskutantki?

    Chyba się poprzepalały te komputery! Jednak dam radę nadrobić zaległości z 10 dni kolonii…
    W artykule wiele z tego, co próbują do dziś „sprzedać”jako prawdę jedyną i słuszną babcie i teściowe. Walkę do bólu o ciepełko dla dzidziusia pewnie niejedna z nas jeszcze przeżyje. Ja pamiętam jeszcze mojego brata w beciku.
    A sama w moim mieście(wtedy – Głogów) byłam prekursorką karmienia na powietrzu. Oj, pamietam jeszcze te zszokowane miny zadziwionych czemu taka dziecka w domu nie nakarmi albo nie wyjdzie na spacerek o właściwej porze 😉

    Madzia z Igą ( 8 lat) i Filem (5)

    #650818

    rymunia

    Re: Jak nas wychowywano w PRL?

    <Branie do łóżka rodziców jest niehigieniczne.>
    Coś podobnego (tylko nie rodziców a matki) usłyszałam teraz od lekarki w szpitalu (poza tym jeszcze mam się nie przejmować jak dziecko płacze – tylko rozwijają mu się pęcherzyki w płucach, nosić w zawiniętym becie itd) Niestety niektórzy lekarze zatrzymali się na latach 70tych

    Kasia +



    #650819

    lea

    Re: Jak nas wychowywano-gdzie te dyskutantki?

    Cholernie zabawnie się Was czyta 😉 wrrrrr
    żebyscie wiedziały, ile osób Was czytało wczoraj a nie mogło odpisać, jak bardzo się mylicie, i było wściekłych, że Wam jest dane się zalogowac, a im nie 😉

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #650820

    figa

    Re: Jak nas wychowywano w PRL?

    Bosh, dlatego ciągle słyszę „dobre rady”…

    A odnośnie karmienia piersią – kiedy rok temu byłyśmy w szpitalu, na tej samej sali leżała 3,5 miesięczna dziewczynka.
    Jej mama (28 lat, po studiach) karmiła ją DOKŁADNIE WEDŁUG REGUŁ z artykułu! A po karmieniu wychodziła na miasto, pochodzić po sklepach. Czasem porządnie się spóźniałą.
    Mała całymi dniami płakała z głodu, a pielęgniarki nie mogły podać jej żadnego jedzenia. Dzieciak pił tylko wodę z glukozą, ale to nie wystarczało na długo… Po prostu zgroza…
    Dziecko miało 3,5 miesiąca (urodzone o czasie) i nosiło rozmiar 56 – chudziutkie, blade, ospałe.

    Kiedy zorientowano się jak mała jest karmiona, zmuszono mamę do karmienia małej tak długo jak zechce. I skutek – zaraz po przyjęciu do szpitala dziecko zjadało 30-50g, a tuż przed wyjściem 170g!
    Mama tłumaczyła, że tak kazał jej karmić pediatra.

    Mity z lat 60. i 70. wciąż pokutują.

    Beata i Ptysia (30.01.03)

    #650821

    magdzik

    Re: Jak nas wychowywano w PRL?

    Może faktycznie, niektore poruszane kewstie moga być szokujące czy bulwersujące, ale…. przecież jakoś żyjemy! Niektore rozwiązania i teraz by się nam niejednokrotnie przydały…. Coś mi się wydaje, że autorka felietonu nazbyt demonizyje system PRL (co ostatnio jest mocno na topie).

    Żłobki od 2 miesiąca życia – dzisaij kwestia nie do pomyślenia, ale dlaczego? Wczesniej przy przyjęciu kazdego dziecka, codziennie przechodziło ono przez kontrolę lekarską, nim zetknęlo się z innymi. Obecnie to chyba nawet w płatnych żłobkach tak nie ma.

    Złobki tygodniowe. Na nie trzeba spojrzec z innej strony. Bywało tak, że oboje rodzicow musiało pracować, a czasem zaczynali pracę oboje o świcie… Maluszka więc nie trzeba było więc zrywać skoro świt. Ale zapisać do takiego żłobka nie bylo prosto, gdyż trzba było udekumentować konieczność takiego rozwiązania. W latach 50-60 czasem jeszcze ludzie zamieszkiwali w ruderach, na kupie, więc tygodniowy żłobek mógl zapewnić dziecku jakiś możliwy byt.

    Szczepienia. Choć nie było napisane, to jednak wspomnę. Były obowiązkowe i bezpłatne. Jeśli ktoś nie pojawił się z dzieckiem w ustalonym terminie (mam na myśli trudne przypadki) na szczepienie, mógł się liczyć nawet z karą, a na doprowadzenie przez milicję.

    CD. nastąpi – obudził się mi synek

    Pozdrawiamy,

    Magda i Albercik ur. 8.09.03

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close