Jak nasi mężczyźni przygotowują się do poczęcia?

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #66207

    kasiejka

    Kochane dziewczyny kiedy kobieta czuje, że nadchodzi czas na macierzyństwo robi wszystko by jak najlepiej się przygotować do tego momentu- zdrowo się odżywia,stara się zwolnić choć nieco tempo życia, zminimalizować stres, zmienić niektóre swoje niezdrowe przyzwyczajenia, łyka ten kultowy wręcz kwas foliowy by maleństwo rozwijało się prawidłowo, robi badania by zorientować się jak wygląda sytuacja z jej ogólnym zdrowiem, robi sobie morfologię na obecność przeciwciał toxoplazmozy , cytomegali, listeriozy i co ino. ..
    Jak by tego było mało biega po ginekologach by sprawdzić czy wszystko jest w porządku z narządami rodnymi, u dentysty dolecza wszystkie zęby wydając niekiedy na to sporo kasy.
    Poza tym rozmyśla,marzy, planuje na tysiąc sposobów co zrobić by jak najlepiej się przygotować, jak najspokojniej przeżyć ten czas by w końcu mieć tego upragnionego zdrowego dzidziusia.
    Tak robi jak przypuszczam większość z nas. No dobrze.
    A co w tym czasie robią w tym celu nasi kochani mężczyźni-potencjalni tatusiowi?Oczywiście oprócz ciężkiej pracy siewcy na naszej płodnej glebie?
    Pytam bo widzę, że poza otwartością na dzidziusia, sympatią do wszystkich napotkanych w wózkach dzidziusiów mój mężulek nie widzi sensu w tym by i on troszczył się o swoje zdrówko, doleczał stany zapalne, jadł lepiej, bardziej bogato w witaminy, poszedł na jakieś ogólne badanie lekarskie. Przykro mi troszkę,że on nie widzi potrzeby i sensu takich zabiegów u siebie, moje za to rozumie i nawet pochwala. A jak to jest z Waszymi panami? Ciekawa jestem bardzo.Pozdrawiam . Kasia

    #843890

    lilanka

    Re: Jak nasi mężczyźni przygotowują się do poczęcia?

    Mój kochany choć może wiedzą odstaje ode mnie w tym temacie przyjmuje wszystko co mu powiem Bez żadnego namawiania udał się na badanie nasienia (choć było to dla niego okropnym przeżyciem bo nie mogliśmy iść razem no i wiecie…:-) Ale zrobił to MImo że wyniki ma w normie kupiłam mu salfazin i zażywa systematycznie bez mojej ingerencji (pamięta o tym lepiej niż ja o foliku) Poza tym zauważyłam że unika alkoholu (ogranicza się do 1 piwa raz lub dwa razy w miesiącu) Ponadto przypomina mi o wizytach u gina, jeśli tylko może jeździ na nie ze mną i dopytuje się co powiedział lekarz. Na co dzień unika gorących kąpieli i wyciąga mnie na spacery lub rower, za czym nie przepadam. Czasami mam wrażenie że on jeszcze bardziej niż ja nie może doczeka się dziecka Kiedy rozmawiamy na ten temat mówi że chciałby aby już ten robaczek był i snuje o nim marzenia Wiem że jego myśli cały czas krążą wokół dziecka choć nie zawsze to okazuje Widzę jak bardzo przeżywa każde niepowodzenie Jeszcze jakiś czas temu wogóle nie bardzo lubił rozmawiać na ten temat ale nie dlatego że go nie obchodził tylko poprosutu przeżywał to w inny sposób jak to mężczyźni 🙂



    #843891

    kaja26

    Re: Jak nasi mężczyźni przygotowują się do poczęcia?

    moje słońce też sie bardzo stara , ma złe parametry nasienia i czuje się winny biedaczek, dlatego łyka witaminki, zamienił slipy na bokserki, nie pali, stara się nie pić ku zdumieniu kolegów że woli w pubie sok od piwa, jest wielki!

    #843892

    porky

    Re: Jak nasi mężczyźni przygotowują się do poczęcia?

    Ja zaczęłam łykać olik ok. 5 miesięcy przed zajściem w ciążę i mój mężuch też zaczął go łykać. Poza tym oboje zrezygnowaliśmy na ten czas z ukochanej coca-coli. Zaczał sie też zdrowo odzywiać. Oj, jaki on jest kochany

    Juleczka (Puchatek) 12.12.04

    #843893

    ciapa

    Re: Jak nasi mężczyźni przygotowują się do poczęcia?

    Wiesz, co ja powiem szczerze, że poza braniem kwasu foliowego jakoś specjalnie nie zmianiłam swoich nawyków, palę od czasu do czasu, czasami wypiję piwo, nie jem żadnych witamin, nie odżywiam sie inaczej, no może trochę aby zrzucić wagę przed ewentualną ciążą, zęby i owszem sprawdziłam, badania mam ogólne i tyle, mój mąż też jakoś specjalnie sie nie przygotowuje do poczęcia 🙂 I nie jest to u mnie kwestia drugiego dziecko, bo przed pierwszym było tak samo, zresztą pytalam sie ginekologa i on stwierdził, że mam w miarę normalny tryb zycia i nie ma konieczności nic w nim zmieniać 🙂 chyba że się pracuje w jakiś szkodliwych warunkach to wtedy zmana tyczy sie zarówno faceta jak i kobiety.

    Kaska i Mikołaj 18.09.03

    #843894

    jaga

    Re: Jak nasi mężczyźni przygotowują się do poczęci

    Mój mąż oświadczył, że chce sobie zrobić badanie nasienia. Zaskoczył mnie zupełnie, bo jeszcze niedawno oburzał się, jak mu proponowałam salfazin. A teraz jest problem – gdzie siębada żołnierzyki??? Dajcie cynk 😉



    #843895

    paszulka

    Re: Jak nasi mężczyźni przygotowują się do poczęcia?

    Moj ukochany nie popada w panike. Wyznaje zasade, ze nalzey robic to co jest dla nas dobre. Odkad jestesmy razem lepiej sie odzywia, witaminek nie lyka, chyba, ze mu je wpycham do buzi, bo on nie lubi farmaceutykow. Piej mniej alkoholu… nawet mniej niz ja 🙂 Przestal pykac fajke co robil i tak rzadko (zeglarz z niego pelna geba:)) a tak poza tym stara sie robic wszystko tak aby czuc sie dobrze, ale to raczej dla niego i dla mnie niz w pedzie do posiadania dziecka.
    Nie przeszlismy badan: ja – hormoanlanych; on- nasienia, bo jestesmy po dwoch cyklach staran i po wakacjach dopiero lub w ich czasie wracamy do staran, ale wiem, ze jesli cos bedzie potem nie tak to zrobi wszystko, zeby dzidzius nie tylko byl, ale byl zdrowy.
    Taki jakis rozsadny ten moj chlop… mimo, ze mlodszy!! 🙂
    Buzi
    Aga


    Aga

    #843896

    ram2

    Re: Jak nasi mężczyźni przygotowują się do poczęcia?

    moj maż od momentu mojego poronienia (30.11.2004) ma zamiar zrobic podstawowe badania nasienia – na tych zamiarach sie skonczylo. kazdego miesiaca znajduje jakies uniki Raz nawet sie zdecydował , ale laboratorium zamkneli -bylo do 16 , a on byl tam o 17 !!
    Pozatym moj mąz czesto choruje , łyka ciagle jakies piguły , chodzi bez gaci , smarka , odbija mu sie flegma, raz chudnie raz tyje i mnie denerwuje.
    MOj mąz przygotowuje takze wózek dla naszego malenstwa ,ktor byc moze kiedys urodze.Otóż ostano kupil do tego wózka wzmacniacz i głosniki i, a bardziej bym powiedziala tube basową .Poleruje ten wózek w kazdy wekend -kupil nawet taka mechaniczna polerkę.
    Czasami moj ukochany je warzywa z zwłaszcza cebule na grzankach.
    No i jaki jest jeszcze moj mąż – pracuje przy chemikaliach , laserach itp .
    NO a ja : chodze do ginekologa , robie badania ,place niemała kaskę.Ciagle sie martwie , zle spie , czekam na brak @ i zaczynam sie zastanawiac nad tym wszystkim

    ram2 i aniolek ( 30.11.2004)

    #843897

    jaga

    Re: Jak nasi mężczyźni przygotowują się do poczęci

    Mój, jak chciał zmienić samochód, to mi tłumaczył, że do cinquecento nie zmieści się fotelik i trzeba kupić nowy samochód 😉

    #843898

    paszulka

    Re: ram2

    No to Twojemu mezowi porzadne lanei sie nalezy! Podrzuc mu pod nos jakies artykuly na temat tego, ze nasienie ma rowniez kluczowy wplyw na powodzenie. Jajo najwazniejsze! Ale coraz czesciej sie mowi o tym, ze mezczyzna nie jest tylko od jednorazowego bzykniecia, ale ze jakosc nasienia tez wplywa bardzo na to czy dzidzia bedzie i czy bedzie zdrowa.
    Klaps dla niego to malo!! 🙂
    Na pewo uda CI sie jakos fortelem babskim go zmotywowac…t ak aby mogl mowic, ze on to tak swiadomie i sam z siebie! W filmir „Greckie Wesele” fajnie bylo przedstawione jak kobieta moze wyjsc na swoje sugerujac mezczyznie co powinnien robic a on oczywiscie mial mozliwosc przedstawiac to wszystko jako swoje pomysly!! 🙂
    Pzdr
    Aga


    Aga

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close