jak pomoc zonie?

Postów wyświetlanych: 8 - od 1 do 8 (wszystkich: 8)
  • Autor
    Wpisy
  • #97942

    greg

    Witam,
    jestem tu nowy, trafilem przez przypadek, moze to forum tylko dla Pan, ale warto spubowac.
    Stracilismy dzidziusia w 6 lub 8 tygodniu, lekarz nie potroafil okreslic. wiem ze bylo wczesnie, ale…
    dzien kiedy dowiedzialem sie o ciazy byl najwspanialszym dniem w calym moim krotkim zyciu.
    od razu jednak wiedzielismyu o problemach, zona miala plamienia i nie czula sie najlepiej, to byl dla mnie straszny wysilek, zorganizowalem wszystkie badania, wozilem zone od lekarza do lekarza,
    kazano czekac i robic badania, nie pamietam juz nazw, ale moja kochana to chyba cala krew spuscila na te wszystkie badania.
    nasza radosc przeplatana z ogromnym strachem trwala 7 dni. po 7 dniach lekarz powiedzial ze juz nic nie ma. nic…
    zona sie zalamala, bierze leki na depresje… nie pracuje bo ja szefowa wylala, a ja juz nie mam sil. nie okazuje jej tego, ale jest coraz gorzej,
    na chwile udalo mi sie odsunac mysl o tym wszystkim, ale to wraca i nie daje spokoju, teraz dzidzius mialby okolo 3 miesiace. jak sobie z tym poradzic? bo przeciez praca i ucieczki do ksiazek i nauki nie pomoga. nie potrafie o tym rozmaiwac z moja ukochana.
    staram sie jak moge pomagac zonie, ale czuje ze juz nie mam sil…
    jestem facetem, wiec nigdy nie zrozumeim co Wy czujecie,
    ogromnie Wam wspolczuje, Wam i Waszym mezom.
    jak poradzic sobie z tym zalem?

    #2332721

    Anonim

    Greg, bardzo Wam współczuję co Wam sie przytrafiło, ja poroniłam dzidzie w 11 tyg więc wiem co Twoja żona czuję, Ty teraz ja wspieraj, nie oddalaj sie od niej, spytaj sie czy jest już gotowa na kolejna dzidzie to czasem pomaga zapomnieć ale też nic na siłe (nie na zawsze, bo to zostaje w pamięci), jeśli to nic nie pomoże to może idż z nią do psychologa, jeśli ona nie che to nie rozmawiaj z nia tylko bądz, życzę wytrwałości i powodzenia



    #2332722

    greg

    DZieki, w koncu nie czuje sie juz osamotniony z „tym” .
    czasem mam wielka ochote zapalic swieczke naszemu aniolkowi, ale boje sie jak skarbik do tego podejdzie, nie mowilem jej o tym. chce pozegnac nasze malenstwo, nasza „fasolke”,…
    nie wiedzialem ze zycie po, bedzie takie trudne. Jaka Ona jest dzielna, a moze ja wszystkiego nie widze, moze nie staram sie jak powinienem? my tylko chcielismy zeby bylo, ale cos Je zabralo…

    #2332723

    yoko

    Wasze dziecko odeszło zbyt wcześnie. To z pewnością ogromny ból, nie do przejścia w pojedynkę, dlatego musicie nauczyć się ze sobą być w tym nieszczęsciu i wspierac się, rozmawiać albo nawet o tym milczeć – ważne żeby razem przez to przejść. Przykro mi, że Was to spotkało:(

    #2332724

    magda

    Teraz jedyne co żona potrzebuję to Ciebie, nie rodzinę która będzie współczuć i to rozgrzebywać (tak czasem bywa). Może psytaj się żony czy chciałaby o tym porozmawiać, że ty takiej rozmowy potrzebujesz również i czy jest na nią gotowa…Jeśli tak to wyłączcie telefony, usiądzcie spokojnie i poprostu porozmawiajcie, wypłaczcie się (podobno pomaga) powiedzcię co czujecie….taka bliskość dużo potrafi „wyleczyć”, broń boże zapomnić bo o aniołku zawsze będziecie pamiętać… może za jakiś czas postanowicie spróbować znowu „być w ciąży” ale to musi być Wasza wsólna przemyślana decyzja, nie na hop-siup. Życze wytrwałości dla Was obojga w tym nieszczęściu,a za „fasolkę” się pomodlimy…

    #2332725

    greg

    witajcie

    wczoraj pierwszy raz od „tamtego czasu” rozmawialismy o fasolce, to bylo strasznie trudne, pelno lez, zal, zlosc… nareszcie to z nas wyszlo, ja sluchalem mojego skarbika, a Ona mnie. nareszcie moglem powiedziec co siedzi mi na sercu, wiem ze mojej kochanej nie bylo latwo o „tym” mowic, ale ja bym zwariowal. postanowilismy, ze bedziemy rozmawiac jak tylko bedziemy czuli potrzebe. nie wolno zamykac sie w sobie.
    I jestem pewien, ze nasz aniolek sie cieszyl, ze w koncu udalo nam sie porozmawiac. On na nas patrzy i usmiecha sie, kiedy slyszy nasz glos, jak wtedy kiedy walczylo zeby byc.
    dziekuje Wam wszystkim za cieple slowa, bardzo tego potrzebowalem, o wiele lepiej jest nie byc z problem samemu.
    dziekuje



    #2332726

    nikeewa

    :Przytulam:Trzymam kciuki żeby Wam się udało

    #2332727

    lilanka1

    Zamieszczone przez Greg
    witajcie

    wczoraj pierwszy raz od „tamtego czasu” rozmawialismy o fasolce, to bylo strasznie trudne, pelno lez, zal, zlosc… nareszcie to z nas wyszlo, ja sluchalem mojego skarbika, a Ona mnie. nareszcie moglem powiedziec co siedzi mi na sercu, wiem ze mojej kochanej nie bylo latwo o „tym” mowic, ale ja bym zwariowal. postanowilismy, ze bedziemy rozmawiac jak tylko bedziemy czuli potrzebe. nie wolno zamykac sie w sobie.
    I jestem pewien, ze nasz aniolek sie cieszyl, ze w koncu udalo nam sie porozmawiac. On na nas patrzy i usmiecha sie, kiedy slyszy nasz glos, jak wtedy kiedy walczylo zeby byc.
    dziekuje Wam wszystkim za cieple slowa, bardzo tego potrzebowalem, o wiele lepiej jest nie byc z problem samemu.
    dziekuje

    Greg dopiero dziś przeczytałam Twoją historię i powiem Ci że jestem pod wielkim wrażeniem Przeżylismy z moim mężem dokładnie to samo co wy w maju 2004 Choć uważam że jesteśmy udanym małżeństwem po stracie pojawiła się między nami jakaś przepaść Przez kilka miesięcy nie potrafiliśmy w ogóle rozmawiać o tym co się stało Każde z nas przeżywało to samotnie Podziwiam Cię za to że szukałeś sposobu dotarcia do żony nawet na „babskim” forum i że odważyłeś się na tą rozmowę która z pewnością była jedną z najtrudniejszych w Waszym życiu Wiem że jesteście nadal świeżo po stracie i na pewno jest Wam wciąż ciężko Cudownie jednak że zebraliście siły aby przejść przez to razem To jest najważniejsze i świadczy o wielkiej miłości jaka Was łączy Ta miłość da Wam siły aby iść dalej i stawiać czoła życiu które jest takie brutalne Z pewnością jeśli będziecie trzymać się razem zjednoczy Was jeszcze bardziej co uważam jest wielkim darem po stracie jakiej musieliście doświadczyć Wiem to z własnego doświadczenia i dziś z perspektywy czasu wiem też że my musieliśmy przez to przejść aby być gotowym na to co stało się w naszym życiu później Pamiętaj – razem można przetrwać wszystko i mimo że dzieci są wielkim darem, to małżeństwo jest fundamentem i siłą napędową do walki, upadków i powstawania po nich
    Z Twojego postu widać że wasz związek jest bardzo mocny czego inni mogą wam pozazdrościć

    [***] Dla Waszego Aniołka który jak napisałeś na pewno czuwa i nie lubi patrzeć kiedy rodzice płaczą (tak najlepiej pociesz mnie mój mąż kiedy dopadają mnie smutne dni)

Postów wyświetlanych: 8 - od 1 do 8 (wszystkich: 8)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close