Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #56582

    raz-dwa

    Ja chcialam, by bylo tak romantycznie (jakas okazja, swiece, buciki), ale sie nie dalo. Za bardzo jestem niecierpliwa, tym bardziej ze maz dopytywal sie, jak tam tescik.
    A jak bylo u Was? Podzielcie sie waszymi pomyslami, jak powiedziec najblizszej osobie o czyms tak waznym.

    Anetta, Natalia(21m)+ fasolka

    #724523

    mirabelka79

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    ja tez nie umialam wytrzymac i zorganizowac tego jakos romantycznie i nastrojowo…wypaplalam odrazu.

    moj maz (wtedy jeszcze narzeczony) pojechal na rower, wiedzielismy ze mozemy zostac rodzicami i godzinke przed jego wyjsciem na rower kupilismy test…mialam go zrobic rano…ale gdy Mariusz wyszedl pojezdzic ja nie wytrzymalam i go zrobilam….wyszlo ze bedzie dzidzius:)) zlapalam za telefon i wykrzyczalam: „przyjezdzaj szybko bo jestem w ciazy!”…byl za pol godzinki z wielkim bukietem kwiatow:)

    Ala i Małgosia (16.12.2003)



    #724524

    lea

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    Jakies 2 miesiace temu byl podobny wątek na Oczekujących – polecam, bo widziałam ze cieszył sie wielką popularnoscią i miał sporo wpisów (o ile mnie pamiec nie myli…;-))

    Lea i Mateuszek

    #724525

    agusjot

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    Tęsknisz za oczekującymi :)) ?

    Ja powiedziałam mężowi, jak wyszłam po niego na przystanek po pracy, po prostu pokazałam mu test. My staraliśmy się o dzidziusia dość długo, dlatego nie mogłam wytrzymać.

    Aga i Kuba (25.06.2003)

    #724526

    asia80

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    Ja zabralam meza na plaze w „nasze” miejsce i powiedzialam mu, ze niestety w tym roku na wakacje do Hiszpanii nie pojedziemy, ale mam za to dla niego prezent. I dalam mu ksiazke o dzieciach

    Asia i Oliwierek 14.01.2004

    #724527

    lea

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    Nigdy w sumie nie opuscilam tamtego podforum, zreszta dwie bliskie mi osoby są w ciazy.

    A czy tesknie… chyba piszę o tym do znudzenia… 🙁

    Lea i Mateuszek



    #724528

    kika210

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    Ja powiedziałam mojemu w aquaparku zjeżdżając dziką rzeką:) Tuż przed wyjściem z domu po kryjomu zrobiłam test więc informacja była świeżutka… Mój facet w szoku dopłynął do końca i potem utonełam w jego ramionach, badzo się cieszyliśmy:)
    Za to wieczorem chyba ciążowe hormony (już?) dały znać o sobie bo tym razem zatonęłam we łzach – czy dam sobie radę, czy to właściwy moment itp. Śmieję się jak to wspominam, bo przecież baaaardzo chciałam dzidziusia:)

    Ada 17m.
    ps.friko.pl

    #724529

    magdzik

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    Ja zakupiłam test jadąc do męza do pracy. Kilka dni spóżniał mi sie spodziewany okres. Okropnie bałam się wyniku. W biurowym okoiku męża pokazałam mu test i zapytałam się czy mam go zrobić teraz. Odparł, że tak. Poszłam więc go jego firmowej toalety, zrobiłam test i wróciłam do pokoju. Patrzyliśmy się na test i czekaliśmy wyniku. Ja się niepokoiłam, bo nie chciałam być w ciąży. Mąż patrzył zaś pełen nadziei na nowe życie. Wyszło na jego. Ja byłam załamana, a w mgnieniu oka świat zawalił mi się na głowę. Zabroniłam mu mówić o tym komukolwiek. Mąż w swej radości miał trudne zadanie… i nie wytrzymał i na ucho pochwalił się koleżance, z którą to w niedługa chwilę po wykonaniu testu się spotkaliśmy.
    Mój szok trwał troszkę i mąż znalazł mi to forum, abym miała w was oparcie…. I JE ZNALAZŁAM!
    Tak więc u nas nic romantycznego nie było.

    Pozdrawiamy,

    Magda i Albercik ur. 8.09.03

    #724530

    raz-dwa

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    Nie moge znalezc. Wyszukalam tylko o rodzicach (jak im powiedzialy dziewczyny) a o mezach nie :(((

    Anetta, Natalia(21m)+ fasolka

    #724531

    pipi1234

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    Tez kiedys myślałm że będzie tak romantycznie i te buciki koniecznie. Ale w praktyce, wyszło tak że razem snulismy juz podejrzenia, a potem z obu przypadkach razem robilismy test i razem jednoczesnie sprawdzaliśmy wyniki. Tez fajnie… Tylko tego romantyzmu nie było, bo wszystko odbywało sie w łazience

    Monika, Julka 6.5 roku i Antoś 25.11.2003



    #724532

    inti

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    ja kupiłam test w sobotę, bo było mi tak niewyraźnie. zrobiłam test w tajemnicy w niedzielę rano. potem mielismy jechać na imprezę do teściów, wiec nie pusciłam ani pary z buzi, bo nie chiałam, żeby tesciowie dowiedzieli sie pierwsi.
    no i powiedziałam dopiero w niedzielę wieczorem, jak wracalismy samochodem do domu. pojechalismy po drugi test, zeby sprawdzić i już.
    a mąż i tak powiedział, ze sie domyślił rano…może, mimo usilnych starań, jednak było po mnie cos widać?
    ale nie był to dla nikogo szok, bo planowaliśmy dzidzię od jakiegoś czasu…

    sylwia i JUlka 20.01.2003

    #724533

    lea

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    O rany… tak, to chodziło o rodziców, pomyliłam 🙁
    O mężach też kiedyś było, ale ze 100 lat temu, chyba jak jeszcze w ciązy byłam… i już nie pamietam gdzie o tym było… Przepraszam za wprowadzenie w błąd….

    Lea i Mateuszek



    #724534

    Anonim

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    Nam za pierwszym razem się nie udało, więc kiedy po drugiej próbie zrobiłam teścik i pokazały się 2 kreseczki to nie wytrzymałam i wysłałam mężowi do pracy SMS’a że będzie tatusiem Był w domu już po 5 minutach (bo wtedy mieszkaliśmy niedaleko jego zakładu pracy) wparował do pokoju i mocno mnie przytulił Był bardzo szczęśliwy, ale nigdy nie zapomnę przerażenia które było widać w jego oczach, bo choć planowaliśmy tą ciążę to dopiero wtedy wszystko do niego dotarło 🙂
    Też zawsze chciałam powiedzieć mu o tym w jakiś romantyczny sposób, ale niestety nie wytrzymałam
    Teściom i miom rodzicom chcieliśmy powiedzieć w dzień babci i dziadka, mieliśmy się wszyscy razem spotkać (spotkanie było już umówione), miał być szampan i w ogóle, ale niestety kilka dni wcześniej trafiłam do szpitala i dowiedzieli się od męża, a brzmiało to mniej więcej tak:
    „Agnieszka jest w szpitalu i jest w ciąży” to musiał być dla nich szok

    Agnieszka i Oleńka (01.09.03.)

    http://www.ola.wichlacz.prv.pl

    #724535

    kotagus

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    Niestety (boleję nad tym bardzo) za każdym razem nie było romantycznie. Mati, cóż, był tak starannie zaplanowany, by nie rzec, zrobiony, że o niespodziance nie mogło być mowi, w 10 dni po „tym” seksie zrobiłam pierwszy test. Wyszły dwie bladziawe kreski, ale wyszły, więc skacząc po moim śpiącym mężu darłam się, że się nam udało, potem skakaliśmy już oboje . Dwa dni później test dał dwie kolejne blade kreski, niestety, wieczorem tamtego dnia entuzjazm nam mocno oklapł, gdyż z bólami brzucha gin wysłał mnie w trybie pilnym do szpitala z podejrzeniem ciąży pozamacicznej , ale to już zupełnie inna historia…

    Z „mam-nadzieję-Martusią” wyszło, hmmm, ciut głupio… Miała być szybko, ale, cóż.., nie AŻ tak… A ponieważ ból owulacyjny (którego nigdy wcześniej nie znałam) potraktowałam jako ból tuż przed okresem, to… „mam-nadzieję-Martusia” się poczęła (w 32 dniu cyklu). Tydzień po tym fakcie niczego nie świadoma pojechałam z Małym i moją mamą na wakacje do Rabki. Tam w ramach kuracji odchudzająco-upiekszającej, którą prowadziłyśmy z mamą kupiłam sobie w aptece taki preparat wspomagający odchudzanie. Ponieważ przeciwskazaniem do stosowania była ciąża, coś mnie tknęło (przeczucie czy coś), żeby test zrobić. Robiłam ze 100% pewnością, że nic nie wyjdzie, że to wciąż poporodowe wahania hormonów, że właściwie poza tym jednym razem „nie-do-końca” zabezpieczonym to nie mam sobie nic do zarzucenia (od tamtego wieczora brzuch właściwie ciągle mnie pobolewał, i spodziewałam się miesiączki w każdej chwili). Zrobiłam i … pociemniało mi w oczach. Wyszłam z łazienki na miękkich nóżkach, mama z Matim byli na spacerze. Świat wirował, a Bogdan miał dojechać do nas dopiero na drugi dzień. Zadzwoniłam do niego do pracy i, nie pamiętam dokładnie co powiedziałam, ale brzmiało ta pewnie tak: „mam dla ciebie niespodziankę, jestem w ciąży”. Jak na szok, który przeżył zachował się super. Co prawda naiwnie myślałam, że rzuci wszystko i od razu do nas przyjedzie, ale nie mógł. Przyjechał na drugi dzień tak jak było planowane i dał mi … maskotkę Króliczka. Hmmm, w komentarzu było coś o mnożeniu się jak króliczki. Ale było to o nas, i było to bardzo ciepłe i ani przez chwilę nie dał mi odczuć, że coś poszło nie po naszej myśli. Właściwie zaryzykowałabym stwierdzenie, że był ucieszony bardziej niż ja… I bardzo podnosi mnie na duchu cały czas, gdy nachodzą mnie chwile zwątpienia w to jak sobie poradzimy z dwójką dzieci.
    A teraz czekamy niecierpliwie na potwierdzenie, czy nasze marzenia o Martusi się ziszczą. Jeżeli się ziszczą to… trzeciej niespodzianki nie przewiduję!

    Mati 28.01.04 ? 20.04.05

    #724536

    Anonim

    Re: Jak powiedzialyscie mezom/partnerom o ciazy

    czyzby te wszystkie romantyczne kolacje z buciczkami wreczonemu zaskoczonemu mezczyznie to tylko w filmach?;-))

    u nas nie bylo szans zeby Mirek sie nie zorientowal, z ejestem w ciazy, on co wiecej nawet dokladnie wie kiedy nasze Malenstwa powstaly;))a test to byla tylko formalnosc 😉

    roczny Jaś + Jowanka(luty’05)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close