Jak przetrwać-przedszkole..

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 59)
  • Autor
    Wpisy
  • #109579

    anulka56

    Hej Dziewczyny,
    Jestem długoletnią mamą, moja starsza córka ma 9 lat, wydawałoby się, że temat:pierwsze dni w przedszkolu, jest mi doskonale znany i przy kolejnym dziecku absolutnie nie będzie żadnego problemu..
    Aha, do wczoraj
    Mój syn, skończy w listopadzie 4 lata, w zeszłym roku nie dostał się do przedszkola, wiadomo, brak miejsc. W tym roku tez się nie dostał,ale ponieważ weszła ta chora ustawa, ze 5-latki idą do zerówki, postanowiliśmy z moim starym nie dać za wygraną i się odwołać., No i się dostał.
    Z punktu widzenia dzisiejszego poranka, teraz nie wiem, czy to była dobra decyzja..
    Wiem, wiem, przedszkole rozwija dziecko itp itd.. znam te psychologiczne i nie tylko opowieści..
    Wczoraj zaprowadził go Mąż, ja odebrałam go po obiedzie. Pani wyprowadziła go z sali, zapłakany, nic wczoraj tam nie zjadł.. Masakra.
    Dzisiaj przyszła kolej na mnie.. No i przez pół drogi do przedszkola wył, w przedszkolu wył coraz bardziej, a mnie klucha rosła w gardle i w głowie miałam tysiące tych wszystkich historii, że tak trzeba, że to dobrze dla niego …
    Efekt był taki, ze Pani siłą odrywała go od mojej nogi … Zamykając drzwi od sali słyszałam tylko jego płacz” mamo, chcę się do Ciebie przytulić”.. Dramat.
    Dziewczyny, może się powtarzam, ale czy są tu na forum jakieś dzieci, które również wyły? i jak długo wyły?
    Macie jakąś metodę, która u was pomogła?
    KUrcze, a może on się nie nadaje?
    Ale z drugiej strony kiedyś będzie musiał gdzieś iść.. szkoła, praca..
    Jak to przeżyć?
    Dzisiaj mam jeszcze wolne, ale od pon idę do roboty.
    Widzę, że im człowiek starszy, tym trudniej mu przez to przejść, Natalia też wyła, ale jakoś tak było mi chyba łatwiej. A teraz siedzę przed kompem i słyszę ciągle płacz mojego dziecka.
    Masakra
    Błagam, dajcie jakąś radę, bo normalnie mam ochotę pójść tam i zabrać go i nigdy więcej nie zaprowadzić,
    Pozdrawiam,

    #4781626

    agusia150

    Mój bardzo płakał, od histerii po chlipanie i płacz po ccihutku co było dla mnie gorsze bo szedł jak na ścięcie. Przeszło po ok tygodniu w przedszkolu, po wolnym weekendzie znów sie porobilo ale szybciej załapał. Nie znalazłam sposobu, jedyne co moge doradzić to bardzo szybkie zostawienie dziecka. Przebranie, buziak i leciec. Im dłuższe pożegnanie tym łatwiej dziecko sie rozkleja, no i tłumaczyc w domu ze mama do pracy a on do przedszkola i tak do upadłego.:Przytulam:



    #4781627

    eiffla

    Ciężko jest i będzie przez jakiś czas. Ja mojego 5-cio latka dzis zaprowadziłam do szkoły, do zerówki 🙁
    On przedszkola nie lubił za bardzo, na początku było cięzko tak z tydzień, trzeci dzień był kryzys. W szatni bił i kopał tatę płacząc w niebogłosy 🙁 Po tygodniu było lepiej, wiedział ze nie ma wyjscia ze wszystkie dzieci chodza do przedszkla i on tez musi. BYło lepiej, ba nawet dobrze. Ale po każdej chorobie (a było ich w pierwszym roku całe mnóstwo!!!!) mieliśmy problem i on znów musiał sie oswoić z przedszkolem i z tym ze tam zostaje.
    Mój A jak zaczał chodzić do przedszkola miał 2lata i 9 miesięcy, twój 4 latek to już duży chłopak. Tłumacz że tak to wygląda, że musi chodzić. Zrozumie ale nastaw sie na to ze pierwszy tydzień bedzie cięzki. Pozna panią, dzieci i sie przekona ze jest nieźle w przedszkolu.
    A wy rodzice musicie to przeboleć, innego wyjścia nie ma.
    Ja tez tak przeżywam teraz tą szkołę 🙁 Myśle ze też początki bedą cięzkie u nas. Wszystko nowe 🙁
    Łzy ciągle mi napływają do oczu i sie stresuję. Oczywscie Antoś tego nie widzi. On tez to przeżywa ech….

    #4781628

    smoki

    Wiem, że jest Ci ciężko, ale chyba musisz to przetrwać. Z czasem na pewno będzie lepiej 🙂

    No i pomyśl, że za rok twój syn pójdzie do szkoły. Przez ten rok przyzwyczai się do zostawania bez mamy i pierwszej klasy pójdzie już z uśmiechem na buzi 🙂

    #4781629

    agga-losiu

    Mój dwulatek dziś oficjalnie sam w przedszkolu…

    Wczoraj był dramat -zostałam z nim na sali ale dziś ( juz inna pani nauczycielka, konkretniejsza od wczorajszej) został bez mamy. Zabieram go o 12.30. Płakał niemiłosiernie, Pani zabrała go siłą do siebie na ręce. Lament był ok godziny, potem z przeszpiegów innych mam wiem, że bawił się i nie było dużych problemów. Zawinęłam się do domu i siedzę jak na szpilkach, modlę sie, żeby czas szybciej minął, żebym odebrała go i widziała, że choć trochę jest zadowolony.

    Moja mama zawsze mi to powtarza, ze ona swoje dzieci wstawiała w drzwi, buziak, papa i ucieczka!!!

    I na koniec dodaje: ” Myślisz, że nie płakaliście?! Oczywiście tragedie się działy, pracować musiałam ale Wam przedszkole na dobre poszło i po kilku tyg nie chcieliście stamtąd wychodzić”

    Będzie dobrze, dzieci się przyzwyczają, polubią Panie i przebywanie bez mamy.

    #4781630

    ada410

    [QUOTE=agga_łosiu;3580183]Mój dwulatek dziś oficjalnie sam w przedszkolu…

    Popieram Twoja mamę.
    Z moją też na początku był problem, płacz i tak dalej, a potem się przyzwyczaiła i nie mogła się doczekać, aż znowu tam pójdzie.
    Ba, były nawet chwile, że nie chciała wracać do domu… Myślę że dużo zależy od Pań przedszkolanek. Będzie dobrze, trzymamy kciuki:Kciuki:, powodzenia…



    #4781631

    Anonim

    Moim zdaniem nie ma co sie za duzo piescic ,trzeba zrobic to szybko ..jak z wyrywaniem wlosow woskiem;-)raz i siup.mowie z doswiadczenia mamy i przedszkolanki,trudniej jest dzieciom ,ktorych rodzice sie rozczulaja,pocieszaja,przekupuja,przekonuja,nauczycielom tez nie jest łatwo przejmowac rozhisteryzowane dziecko,mnozna byc najlepszym nauczycielem,ale w takich kryzysowych chwilach potrzeba poprostu czasu na oprzyzwyczajenie sie dziecka do nowej sytuacji…

    #4781632

    ciapa

    4 letnie dziecko juz sporo rozumie i jest w stanie przyjąć – więc tłumaczenie, tłumaczenie, tłumaczenie
    Najwięcej histeryzują dzieci rozhisteryzowanych rodziców

    Ja tez histeryzuję – tyle, ze moja ma 2 lata i rozumem jeszcze wielu rzeczy objąc nie może – najwazniejsza jest postawa rodzica
    Jak rodzic sam jest przerazony i niepewny to nic z tego nie będzie

    Więc zaciskaj zęby, usmiech na twarz i do przodu a będzie dobrze

    #4781633

    beamama

    Zamieszczone przez ciapa
    4 letnie dziecko juz sporo rozumie i jest w stanie przyjąć – więc tłumaczenie, tłumaczenie, tłumaczenie
    Najwięcej histeryzują dzieci rozhisteryzowanych rodziców

    Ja tez histeryzuję – tyle, ze moja ma 2 lata i rozumem jeszcze wielu rzeczy objąc nie może – najwazniejsza jest postawa rodzica
    Jak rodzic sam jest przerazony i niepewny to nic z tego nie będzie

    Więc zaciskaj zęby, usmiech na twarz i do przodu a będzie dobrze

    Ciapa, pewnie masz rację, tylko zawsze od reguły są wyjątki.

    Wiem z doświadczenia, że czasami są dzieci po prostu niegotowe, jak moja córa, która przez równy miesiąc wyła, siedziała pod biurkiem, albo odwrócona twarzą do ściany, NIC nie jadła, nie piła i za nic nie poszła do toalety, co kończyło się bólami brzucha. Krzyki słyszałam jeszcze na parkingu.
    Zabrałam ją. I żałuję, że jej zafundowałam takie doświadczenie.
    W tym roku jako 5latka poszła do zerówki do szkoły, miałam stresa jak cholera, a ona pierwszego dnia mi powiedziała: mamo, czemu tu jeszcze siedzisz, idź już do domu 😀
    Wstałam i poszłam, po zajęciach przywitała mnie w podskokach i z uśmiechem 🙂
    Nie wiem, czy była jakaś różnica w moim rozhisteryzowaniu wtedy, a teraz…

    #4781634

    medeja

    Bratanek podobnie kiepsko znosil przedszkole, nie dal sie z samochodu wyciagnac-niemal sila trzeba bylo wyszarpywac. jego rodzice sie poddali. W kolejnym roku poszedl do przedszkola razem z kuzynami i to juz byla inna bajka.
    Moze jakiegos kolege blizej poznac-zaprzyjaznic dzieci, zeby dziecko czulo, ze ktos znajomy (w tej calej nieznanej masie osob) jest tam z nim.
    Z corka podjelam prace ‚propagandowa’ zanim poszla do przedszkola. Caly czas mowilam jakie to super miejsce. Efekt, mijajac na spacerze kazde przedszkole prosila, zeby ja tam zapisac. jak juz w koncu przyszedl ten wiek, poszla bez mrugniecia okiem miedzy dzieci i nie bylo zadnych placzow, ani trzymania za noge.



    #4781635

    anulka56

    Re

    hej dziewczyny,
    Jak zwykle, dziękuję za wszystkie porady. Podtrzymały mnie na duchu przez ten pierwszy tydzień:)
    Synek juz nie ryczy, jak na początku. Marudzi trochę, jak idziemy, ale w/g mnie jest ok. reszta to kwestia czasu.
    Upatrzył sobie jedną Panią i zawsze o nią pyta, juz nawet leżakował, je obiadek:) Serce się raduje, jak opowiada, co robili w przedszkolu:))
    Co prawda, jeszcze nie bawi się z dziećmi, ale myśle, że przestanie się w końcu wstydzić i to tez nastąpi.
    Pozdrawiam,

    #4781636

    nunak

    Zamieszczone przez Anulka56
    hej dziewczyny,
    Jak zwykle, dziękuję za wszystkie porady. Podtrzymały mnie na duchu przez ten pierwszy tydzień:)
    Synek juz nie ryczy, jak na początku. Marudzi trochę, jak idziemy, ale w/g mnie jest ok. reszta to kwestia czasu.
    Upatrzył sobie jedną Panią i zawsze o nią pyta, juz nawet leżakował, je obiadek:) Serce się raduje, jak opowiada, co robili w przedszkolu:))
    Co prawda, jeszcze nie bawi się z dziećmi, ale myśle, że przestanie się w końcu wstydzić i to tez nastąpi.
    Pozdrawiam,

    no i jak po kolejnym tygodniu?
    mój (tezlistopad 2007 i też pierwszy rok w przedszkolu) nadal cierpi…..
    fakt – nierzuca sie na nogi, idzie jak na ścięcie do tego ptrzedszkola
    jak siedzi na ławeczce i zakładamy kapcie, to ma taką minę:Boje się:brod mu lata, podkowa w całej krasie……
    ja go wprowadzam do sali daje buziaki i uciekam
    a on idzie do stolika albo jak go pani woła to do niej … trze oczy i zaczyna popłakiwać….
    ale wiem że aktualnie w ciągu dnia nie płacze już…..
    pierwszy tydzień popłakiwał cały okres jak tam był……

    znaczy u nas jest postep…..
    a dodam że tamten tydzień przesiedział w domu z anginą



    #4781637

    efcia2004

    Dziewczyny u nas to samo.
    Pierwsze dni – płacz przy zaprowadzaniu i przy odbieraniu. Panie mówia że w ciągu dnia jest OK, dopiero po obiadku zaczynały się cięższe chwile kiedy rodzice zaczynali odbierać dzieci. Bo dlaczego inni ida już a on jeszcze nie?

    Po 2 tyg przestał płakać po południu i jak tata po niego przychodzi chowa sie, zamyka oczy i udaje ze go nie ma itp 🙂
    Po 3 tyg wczoraj pierwszy raz poszedł rano bez płaczu 🙂 Dziś było ok, dopiero przy wejściu na salę buzia w podkowę i pochlipywanie.
    My nie mam wyjścia, Piotrus musi chodzic do przedszkola więc tłumaczymy, tłumaczymy…..Metoda zdartej płyty w jego przypadku zdaje egzamin, tyle ze raz szybciej, raz wolniej.
    W przedszkolu posilki zjada normalnie, w domu śpiewa piosenki ktorych sie uczyli, opowiada o róznych wspolnych zabawach.

    Dla mnie to tez nowe doświadczenie bo starsza córka chodziła do przedszkola bez oporów, nigdy nie płakała. Poszła w tym roku do 1 klasy jako 6-latka i ostatnio jak tata po nią przyszedł chciała go wygonić żeby poszedł do domu zjeśc obiad i dopiero po nią przyszedł bo świetnie się bawi.

    #4781638

    mi-amp-ma

    Ewa normalnie jakbym o nas czytała,dziś juz było chyba najlepeij bo tylko troche pomaruził rano w domu jeszcze a potem oczy młodemu się szkliły ale był dzielny, ma juz obiecane że w piątek zabieramy do przedszkola balony, cukierki i jakieś gażety urodzinowe no i opowiedział że już wtedy nie będzie płakał 🙂

    Zamieszczone przez Ewa
    Dziewczyny u nas to samo.
    Pierwsze dni – płacz przy zaprowadzaniu i przy odbieraniu. Panie mówia że w ciągu dnia jest OK, dopiero po obiadku zaczynały się cięższe chwile kiedy rodzice zaczynali odbierać dzieci. Bo dlaczego inni ida już a on jeszcze nie?

    Po 2 tyg przestał płakać po południu i jak tata po niego przychodzi chowa sie, zamyka oczy i udaje ze go nie ma itp 🙂
    Po 3 tyg wczoraj pierwszy raz poszedł rano bez płaczu 🙂 Dziś było ok, dopiero przy wejściu na salę buzia w podkowę i pochlipywanie.
    My nie mam wyjścia, Piotrus musi chodzic do przedszkola więc tłumaczymy, tłumaczymy…..Metoda zdartej płyty w jego przypadku zdaje egzamin, tyle ze raz szybciej, raz wolniej.
    W przedszkolu posilki zjada normalnie, w domu śpiewa piosenki ktorych sie uczyli, opowiada o róznych wspolnych zabawach.

    Dla mnie to tez nowe doświadczenie bo starsza córka chodziła do przedszkola bez oporów, nigdy nie płakała. Poszła w tym roku do 1 klasy jako 6-latka i ostatnio jak tata po nią przyszedł chciała go wygonić żeby poszedł do domu zjeśc obiad i dopiero po nią przyszedł bo świetnie się bawi.

    #4781639

    nunak

    czy tylko ja zauważyłam prawidłowość:
    najczęściej płaczą chłopaki

    u nas dzisija nie było pochlipywania w szatni
    ani tarcia oczu w sali…….:Hura!:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 59)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close