Jak przyszło na świat moje Maleństwo

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)
  • Autor
    Wpisy
  • #54961

    ona1

    Minęły wczoraj dwa miesiące i dopiero teraz mogę poświęcić trochę czasu by napisać o moim porodzie.
    Byłam już w 41 tygodniu ciaży. Dokuczał mi upał i poblemy z poruszaniem się, a poród wydawał się nigdy nie nastapić. W trakcie wieczornego spotkania przyjaciółka z przymróżeniem oka doradziła mi napić się troche piwa by przyspieszyc finał. Wypiłam kilka łyków. Miałam okropnie spuchnięte stopy, a co najdziwniejsze- palce u nich przypominały serdelki- każdy sterczał oddzielnie. Na drugi dzień rano spałam do 9. Mój maż proponował wyprawę na wieś, ale nie paliłam się do tego. Pobyt w toalecie bardzo mnie zaskoczył: czyzby to wody mi odchodziły, cz może mam problem ze skończeniem (hym, hym) siusiu ?
    Nabyty kilka miesięcy wczesniej test zdawał się potwierdzac, że to odchodzi mi płyn owodniowy. Czułam niesamowite podniecenie, a jednocześnie nieznany wcześniej spokój, wyciszenie myśli. Po prysznicu i sprawdzeniu czy mam wszystko pojechaliśmy do szpitala na Żelaznej. Chciało mi się strasznie śmiać, bo nie czułam żadnego bólu, a podpaski nasączały się błyskawicznie. Byliśmy zdecydowani na poród rodzinny, po badaniu ginekologicznym (rozwarcie na palec i szyja na 2,5 cm) zainstalowaliśmy się w sali agrestowej, gdzie miałam dostać za dwie godziny oxytocynę. Ustalono, że jeśli po 4 godzinach od otrzymania hormonu nic nie będzie się działo podjęte zostaną ” inne działania”. Jako, że było południe zdecydowaliśmy, że mój maż pójdzie na obiad do swej mamy i wróci- ja miałam rodzić dopiero nad ranem następnego dnia. Około 14-tej, Artur poszedl na obiad, a mi podłączono kroplówkę i ktg. Pół godziny później wskazania tętna dziecka i skurczy macicy zaczeły byc dziwne. Tetno spadało.
    Poczatkowo oprócz położnej pojawiła się w moim pokoju lekarka, potem jeszcze trzecia osoba. Badanie ginekologiczne – bardzo bolesne- nie wykazało żadnego postępu w rozwarciu. Naciągnieto mi maskę tlenową i nakazano bardzo głęboko oddychać. Serce waliło mi jak opetane. Już położna przebierała mnie w szpitalną koszulę, ponownie padło pytanie o wyrażenie przezemnie zgody na cc. Potwierdziłam. Natychmiast golenie, cewnik i ląduję na wózku. Artura nie ma dopiero pół godziny. Czy mogę zadzwonic do męża? – Nie ma czasu, trzeba ratować dziecko. Położna biegła ze mną na wóżku do windy i z niej na sale operacyjną. Ogarnęła mnie straszna trwoga. Starałam się oddychać najgłębiej jak to możliwe, by moje Maleństwo doczekało operacji, pękało mi serce z przerażenia.
    Gdy dotarłyśmy na salę operacyjną kończyły się jej przygotowania. Polecono mi wejść na stół położyć się bokiem i zrobić „koci grzbiet”. Banalne? Tak, ale ja nie rozumiałam o co im chodzi. Niestety z przerażenia robiłam zupełnie odwrotnie. Kilkakrotna prośba, potem stanowczy ton Pani anestezjolog dopiero mnie przekonał. Po wkłuciu znieczulenia połozyłam się na wznak. Reszta potoczyła się bardzo szybko. Jeszcze kilka chwil byłam w szoku. Mimo tlenu z maski nie mogłam oddychać, ale uspokajajacy głos osoby, ktora mnie poglaskala po policzku, zrobily swoje. Poczulam cos jakby szarpniecia, potem uslyszalam bulgotanie i placz dziecka. Ktos powiedzial: ” jaka piekna dziewczynka”. Jak przez mgle uslyszalam „52 cm i 3100g 10 punktow”. Po chwili male sine cialko dotykalo swym cieplym policzkiem mojej twarzy i patrzylo na mnie bardzo duzymi oczami. To byla Karolinka.
    Inne emocje przezyl moj maz, gdy w sali porodowej zastal straszny rozgardiasz i dowiedzial sie, ze juz po wszystkim.

    Dzis Malenka ma dwa miesiace, zaczyna wiecej spac w ciagu dnia, a ja po zapaleniu piersi i 4 tygodniach z antybiotykami moge ja karmic jedynie naturalnie i delektowac sie macierzynstwem.

    Pozdrawiam

    Mariola

    #702063

    alya

    Re: Jak przyszło na świat moje Maleństwo

    Serdeczne Gratulacje ! Życzę wam samych szczęśliwych chwil..
    Pozdrówka
    Ania&Adnan



    #702064

    Anonim

    Re: Jak przyszło na świat moje Maleństwo

    Karolinka wymiarowo niemal zupelnie jak moj Jasiek;)) ehhh lezka sie w oku zakrecila… Dobrze ze wszystko sie dobrze skonczylo i Coreczka super sie rozwija. Delektuj sie tymi chwilami bo szybko niestety mijaja… te dzieciaki stanowczo za szybko rosna;-)))

    Pozdrawiamy

    Jaś11m + Ktos 8.02.05

    #702065

    magdi

    Re: Jak przyszło na świat moje Maleństwo

    ojej… mi też się łezka zakręciła w oku… racja dzieciątka stanowczo za szybko rosną, delektuj się tymi chwilami:))) to naprawdę cud:)))
    Życzę pełnego wzruszeń macierzyństwa:)

    Ps. A Żelazną też wspominam wspaniale z tym że z sali pomarańczowej:)))

    Gosia Ania 11m i majowy groszek

    #702066

    sliczna24

    Re: Jak przyszło na świat moje Maleństwo

    oj to mialas ciekawie ….zycze samych szczesliwych chwil:)

    Dorota i Zosia <16.07.2003.>

    #702067

    jestem

    Re: Jak przyszło na świat moje Maleństwo

    Serdecznie gratuluję i wszystkiego dobrego dla Ciebie i Karolinki.
    Daga i Helenka

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close