Jak reagujecie na zaloty??

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #104057

    agat79

    Oczywiscie ze strony obcych mezczyzn?? Jestem ciekawa. Ja pamietam, juz jako nastolatka, zawsze, nie wiedziec czemu, bylam narazona na zaczepki ze strony starszych facetow. Zawsze bylam „biusciasta”, nadwiek wygladajaca, i wlasnie moze dlatego. Moje reakcje zawsze byly strasznie butne, wyzywalam kolesi, zeby corek pilnowali, a nie za malolaty brali, itp. Teraz wydaje mi sie to smieszne ;-)) W Niemczech jestem skazana notorycznie na zaczepki ze strony panow z krajow poludniowych (czyt. Turkow, Arabow, itd.) Nie za bardzo jest sie czym chwalic, zwlaszcza, ze ich zaloty sa zwykle nachalne i poprostu „fuj” ;-)) Zaczelam temat, bo wlasnie wczoraj bylam na babskim spotkanku w mexikanskiej knajpie (dadam naszej ulubionej), i wlasnie mnie upatrzyl sobie szef i spokoju nie dawal. POniewaz nie chcialam byc niegrzeczna, powiedzialam wraz z przyplywem ilosci koktaili, ze jestem lesba, a kolezanka to moja partnerka ;-))) Chyba wole adoracje ze strony mojego meza- jakos tak bezpieczniej ;-)))

    #3524014

    yoko

    Dosłownie kilka razy w życiu spotkał mnie podryw na tzw. poziomie.
    Nie znoszę cmokania, mlaskania, dziwnych lub wręcz chamskich tekstow gdy przechodzę obok (dla przykładu – mmm, ale lala, no i w stylu co to ja bym z nią nie teges…).
    Udaje, ze nie do mnie i mijam, odchodzę.

    Natomiast kilka razy zdarzyło mi się, że uśmiechniety Pan do mnie podszedł i zaproponował grzecznie ‚czy mógłbym Panią zaprosić na kawę”
    inny dodał, ze jeszcze mu się bardzo podobam:)

    Pierwszego takiego podrywu doznałam w czwartek przed slubem.
    Chłopak bardzo fajny, w moim wieku, zaczepił mnie na ulicy, gdy wracałam z poszukiwań butów ślubnych… zaczełam sie smiać i powiedziałam, ze przykro mi, ale własnie w te sobote wychodze za maż i to nienajlepszy czas na tę kawę.
    Pogratulował mi i zaprosił na lody:) ale tez odmówilam… byl miły…

    a ostatnim razem jak byłam w ciazy, ale nie było widać… weszłam do reala i tak mnie mdliło, szczególnie jak polecialam po warzywa i pieczywo, a niedaleko były miesa, wedliny… hamowałam sie, żeby nie puscic pawia.

    a tu staje przede mną wysoki jegomość w wieku mojego ojca – dość sławny Pan w świecie sportu (poznałam Go od razu) i również z uśmiechem pyta ‚czy mogłbym Panią zaprosić na kawę”…
    a ja myslalam tylko o jednym – uciekać, nie mówić, bo zwymiotuje!
    szybko rzuciłam coś w stylu ” nie mogę, jestem w ciązy i bardzo źle sie czuje, muszę juz uciekać”
    pan dodał ” a to bardzo Panią przepraszam”

    Raz miałam bardzo niemiłą sytuacje…
    Mąż mojej znajomej, gdy już wychodzilismy do domu po imprezie u nich
    i się zegnalismy w policzek… jakoś tak mnie pocałował, ze wpakował mi jezyk.
    o mało nie umarłam…
    raz, ze z obrzydzenia. dwa, z powodu calej sytuacji…
    ‚czy widziala to jego zona?”
    ‚czy widział to moj mąż?” – byłaby awantura i pewnie na odchodne bójka:(
    ło matko, ułamki sekund – prawie się zmoczylam w gatki…
    nikt nic nie widział… nikt nic nie wie do dzisiaj. tylko ja i ten znajomy.



    #3524015

    alice82

    „… nikt nic nie wie do dzisiaj. tylko ja i ten znajomy”
    i całe DI 🙂

    #3524016

    yoko

    Zamieszczone przez alice82
    ”… nikt nic nie wie do dzisiaj. tylko ja i ten znajomy”
    i całe DI 🙂

    napisałam, ze do dzisiaj:)

    #3524017

    alice82

    Zamieszczone przez bruni
    napisałam, ze do dzisiaj:)

    yyyyyyyyyy ślepa jestem

    #3524018

    Anonim

    ja od podstawowki chyba mialam pecha do starych zboczeńcow albo maloletnich szczawikow,dla ktorych pewnie bylam uosobieniem matki z cycem……teraz juz nawet starzy zboczency nie patrza w moja strone;-) ze o szczawikach nie wspomne…nie jestem materialem na meskie zachwyty.oprocz meza mego;-) on jest jak juz pisalam krotkowzroczny,z astygmatyzmem i ma dziwne upodobania urodowe;-)



    #3524019

    k8-77

    Zamieszczone przez bruni
    Nie znoszę cmokania, mlaskania, dziwnych lub wręcz chamskich tekstow gdy przechodzę obok (dla przykładu – mmm, ale lala, no i w stylu co to ja bym z nią nie teges…).

    wg mnie to molestowanie, a nie podrywanie.

    na podrywanie reaguję pozytywnie, o ile podoba mi się podrywajacy.

    #3524020

    Anonim

    Zamieszczone przez bruni
    napisałam, ze do dzisiaj:)

    Bru
    a jak Stefan to przeczyta?

    no chyba ze juz wie:)

    #3524021

    Anonim

    Ja ostatnio jakoś….uciekam :Hyhy:

    #3524022

    superbasiek

    ja nigdy nie byłam jakoś natarczywie napastowana przez zalotników …. no i nawet mego małża to ja zarwałam a nie on mnie, ale to inna historia….

    …. kiedyś pracowałam jako kelnerka, potem barmanka w jednej restauracji… kiedys jeden podchmielony klient z metra cięty pyta mnie: Ty lala, co robisz po pracy, bo chcę się z tobą umówić…” …. kawałek dalej siedział sobie właśnie mój małż i pił piwo (przyszedł po mnie wcześniej) no to mówię do gości: „Jeszcze nie wiem co robię, ale może pan spytać mojego męża, tu siedzi :)” …. koleś jak zobaczył moje dwumetrowe szczęście to się zmieszał, zaczął przepraszać i nawet piwo postawił 😀

    … a jak idziemy z dziewczynami do knajpki to zawsze się jakiś frajer do nas przysiądzie i jest wesoło, tak koleżanka poznała obecnego męża i to chyba jedyny przypadek że któraś z nas poszła na całość 🙂 … zawsze się dobrze bawimy i pilnujemy jedna drugiej 🙂 teraz to już wszystkie jesteśmy zamężne i kochamy naszych facetów 🙂

    …. i jeszcze jedna sytuacja:
    moi starzy mieli kiedyś kibelek na PKSie, płatny… no i jeden klient trzymał kiedyś pieniądze zeby mi zapłacić i nie kładzie ich na blacie no to wyciągnęłam rękę on mi położył drobne na dłoni i dłapał mnie za palce, szybko zacisnęłam dłoń i cofnęłam ją, na co on do mnie: ” Za rączkę chciałem potrzymać”… ja mu na to: ” Za swego się potrzymaj, zboczeńcu @#$%^&*#$%@” …

    …tyle moich przygód z zalotami 😀

    Pozdrówki 🙂



    #3524023

    dorotka1

    przeczytalam
    jak reagujecie na zloty 😀

    i pomyslalam ciekawe ciekawe 😉

    #3524024

    jane

    Zamieszczone przez bruni
    Raz miałam bardzo niemiłą sytuacje…
    Mąż mojej znajomej, gdy już wychodzilismy do domu po imprezie u nich
    i się zegnalismy w policzek… jakoś tak mnie pocałował, ze wpakował mi jezyk.
    o mało nie umarłam…
    raz, ze z obrzydzenia. dwa, z powodu calej sytuacji…
    ‚czy widziala to jego zona?”
    ‚czy widział to moj mąż?” – byłaby awantura i pewnie na odchodne bójka:(
    ło matko, ułamki sekund – prawie się zmoczylam w gatki…
    nikt nic nie widział… nikt nic nie wie do dzisiaj. tylko ja i ten znajomy.

    Mnie tez zdarzylo sie raz cos bardzo podobnego, tez z wpakowaniem jezyka. Ale jeszcze mezata nie bylam, wiec o to, czy maz zobaczy nie drzalam. Jednak do dzis pamietam obrzydzenie.

    A zaczepki generalnie ignoruje. Chyba, ze flirt jest niewinny i na poziomie. Wtedy bywa nawet przyjemnie 😉



    #3524025

    meva

    Podryw na poziomie może być zabawny jak kończy sie w odpowiednim czasie;)…

    #3524026

    superbasiek

    a nie wzięłaś pod uwagę że koleś może lubi lesby???

    #3524027

    beatek

    Zamieszczone przez agat79
    Ja pamietam, juz jako nastolatka, zawsze, nie wiedziec czemu, bylam narazona na zaczepki ze strony starszych facetow. Zawsze bylam „biusciasta”, nadwiek wygladajaca, i wlasnie moze dlatego.

    Jakbym czytała o sobie 😀

    Teraz raczej nikt mnie tak namolnie nie zaczepia i to chyba za dobrze nie świadczy. Czas zrzucić parę kilo 😉

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close