Jak rodziliśmy naszą wymarzoną Alicję

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #66871

    olesia1

    Mój post jest na pocieszenie dla tych wszystkich dziewczyn , które się boją porodu 🙂 Ja- bałam się do tego stopnia, że jeszcze rok- dwa lata temu zakładałam, że wolę nie mieć dzieci, niż się męczyć przy porodzie 😉 który wydawał mi się nie do przejścia… Oczywiście zakładałam, czytając rózne poradniki, że rodzić będę co najmniej 16 godzin i pęknę w stu miejscach- hehehe- a wszystko wyglądało inaczej…..
    Do szpitala trafiłam trochę niechcący- zgłosiłam się na monitoring Małej w przeddzień terminu, a ponieważ były upały miałam mocno opuchnięte nogi…Nie spodobało się to lekarzowi i zostawił mnie w szpitalu na szczegółowe badania. Już następnego dnia wiadomo było, że wyniki są dobre, więc szczerze liczyłam na to , że wyjdę do domu. Zwłaszcza, że akcji porodowej nie było ani się na nią nie zanosiło- miałam wprawdzie 3 cm rozwarcia ale skurczy – zero. Jednak mnie zostawili na obserwacji i pewnie dobrze, bo 4 dnia pobytu w szpitalu baaaaaaardzo skoczyło mi ciśnienie i lekarze będący na dyżurze podjęli decyzję,że trzeba mi pomóc urodzić bo te wahania ciśnienia nie są dobre ani dla mnie ani tym bardziej dla Alci.
    2 czerwca około godziny 11 podano mi zastrzyk w końskiej dawce i kazano czekać….Niewiele się działo, pojawiły się jakieś maleńkie skurcze, nawet regularne ale prawie bezbolesne. Przyjęlam jeszcze odwiedziny Rodziców, wysłałam do domku męża, żeby odpoczywał przed współnym porodem i około 15:30 ( tuż po wyjściu męża ) w dalszym ciągu zaskoczona małą intensywnością bóli postanowiłam się zdrzemnąć 🙂 Przed 17 obudziła mnie położna na badanie KTG a o 17:10 ……odeszły mi wody :-()
    Poczułam miłe ciepełko na nogach a wraz z nim konkretne skurcze, oj, te już nie były bezbolesne. Katorgą było dla mnie leżeć pół godziny przypięta pasami pod KTG. Bóle były regularne i od samego początku bardzo częste bo co 2-3 minuty. To mnie chyba zaskoczyło najbardziej bo pamiętam ,że pytałam każdego kto się przewijał przez porodówkę czy to jest normalne???bo ja czytałam ,że najpierw co 15, potem co 10 itd to czemu ja mam tak często??? Każda zaczepiona osoba odpowiadała, że to dobrze, bo szybko pójdzie ale ja wtedy nikomu nie wierzyłam :-))) Wykonałam telefon do mojego totalnie zaskoczonego męża i zaprosiłąm Go na poród- bidulek ledwie dotarł do domu i zamierzał się zdrzemnąć tak jak Mu sugerowałam…hehehe.
    O 18: 30 przenieśliśmy się do sali do porodów rodzinnych-wraz z Nami położna, która była do końca. Cudowna, delikatna, ciepła, cierpliwa i fachowa jednocześnie kobieta. Mieliśmy dużo szczęścia, że trafiliśmy akurat na Nią 🙂
    Skurcze nadal były co 2-3 minutki tyle, że coraz intensywniejsze- zupełnie nie potrafiłam znaleźć pozycji w której byłoby mi lepiej- siedziałam na piłce, polegiwałam na worku sako i na sofie a mąż masował mi kręgosłup i co chwilę podawał mi wodę. W przerwach między skurczami wędrowałam na łóżko porodowe na badania i na sprawdzanie tętna Maleńkiej…Podobno najlepiej jest w trakcie porodu chodzić- przyspiesza poród i zmniejsza ból – dla mnie te wędrówki były najgorsze…
    Co wejście na fotel to dowiadywałam się o coraz większym rozwarciu- Już po 19 miałam 7 cm!!!!! Tuż przed 20 – 9 cm!!!!! Wtedy zaczęłam wierzyć, że to chyba naprawdę będzie szybko???O 20 : 30 miałam pełne rozwarcie i położna zadecydowała, że możemy juz przeć. Hm….pierwsze próby były kompletnie nieudane bo skutecznie sobie wmówiłam jeszcze przed porodem, że…………nie umiem przeć. I tutaj się przydała wspominana cierpliwość naszej położnej- od podstaw tłumaczyła mi zasady parcia i nie wkurzała, gdy marudziłam, że nie chcę, że jeszcze nie teraz albo, że się boję…Po kilku próbach zaczęłam przeć jak należy- mój mąż dociskał mi głowę do piersi, pilnował bym miała otwarte oczy i……….parł razem ze mną !!! Na pewno lepiej współpracował w tej kwestii z położną niż ja 😉 Gdy już się nam udało urodzić do połowy główkę naszej Aluśki- położna zadzwoniła po niezbedną ekipę. Za chwil parę wbiegło dwoje ginekologów, pediatra i pielęgniarka. Od tego czasu wszystko potoczyło się błyskawicznie, zaledwie w ciągu kilku minut Ala była już na świecie…Gdy mi Ją położyli na brzuchu to przestała płakać i popatrzyła na mnie tymi swoimi dużymi granatowymi ślepkami 🙂 W chwilę później wzruszony mężuś przeciął pepowinę i dostał po raz pierwszy swą córcię na ręce….
    Alka w ramionach pediatry powędrowała na wagę i prawie z łóżka spadłam, gdy usłyszałam, że waży 4340 :-))) A po to by Ją zmierzyć wyszli do innego pomieszczenia bo na porodówce mieli……..za krótki centymetr- hehehe. Ala mierzyła 60 cm.
    Podczas szycia i innych zabiegów pielęgnacyjnych byłam w takim szoku i pod takim ogromnym wrażeniem, że nawet nie pamiętam, czy coś bolało??? Gdy tylko skończono się mną zajmować Mała wróciła na salę i jeszcze 2 godziny byliśmy w trójkę na sali porodowej. Około północy dostałyśmy swój pokoik i reszta nocki z głowy……..siedziałm nad Nią i patrzyłam nie mogąc uwierzyć, że to ja Ją urodziłam i jak to się w ogóle stało ……..Byłam i jestem najszczęśliwszą kobieta pod słońcem a Ala jest najsłodszym dzieciątkiem jakie w życiu widziałam :-)))) ( Ale tak mówi i myśli każda mama )

    Mój poród jest ewidentym zaprzeczeniem, że pierwsze dziecko rodzi się długo. Nawet jeśli jest duże 🙂 Na dodatek nie miałam jakichś większych obrażeń- nie byłam nacinana, sama delikatnie pękłam i założono mi 3 małe szwy- tylko na zewnątrz, szyjka wyszła z porodu bez szwanku :-)))
    Hm- jeśli prawdą jest , że 2 poród jest szybszy i lżejszy to ja nawet nie będę się zastanawić nas rodzeństwem dla Alusi :-)))

    Ola & Ala :-)))
    2.06.2005

    #853167

    eunike

    Re: Jak rodziliśmy naszą wymarzoną Alicję

    Gratuluję córeczki i udanego porodu 🙂 Pocieszył mnie trochę Twój opis, bo póki co boję się tego momentu…



    #853168

    kmw

    Re: Jak rodziliśmy naszą wymarzoną Alicję

    Ooooooo, sliczna jest „malutka”. Gratuluje szybkiego porodu i mam nadzieje, ze bedziesz czesto pokazywac jak rosnie corcia.
    A z tymi duzymi dziecmi to ponoc jest tak, ze wieksze szybciej sie rodza, bo maja wiecej sily zeby sie „przepchac” (uuu, ale okreslenie !) na zewnatrz


    Karina i Kubus <10.06.2004>

    #853169

    olesia1

    Re: Jak rodziliśmy naszą wymarzoną Alicję

    Tak – ja też słyszałam takie opinie jeszcze chodząc w ciąży ale wtedy w nie nie wierzyłam 😉 Teraz wiem , że coś w tym jednak jest 🙂
    Dziękuję za komplementy pod adresem Alci :-))) Będziemy pokazywać jak rośniemy.

    Pozdrawiamy
    Ola & Ala :-)))

    2.06.2005

    #853170

    aruga

    Re: Jak rodziliśmy naszą wymarzoną Alicję

    Ale fajny poród,taki ekspresowy,a malutka jest prześliczna.Strasznie mi się podobają takie „kudłate” noworodki z czupryną :)))

    #853171

    olesia1

    Re: Jak rodziliśmy naszą wymarzoną Alicję

    Widzę , że Ty tuż przed 🙂 Życzę Ci równie ekspresowego porodu :-)))

    Pozdrawiamy
    Ola & Ala :-)))



    #853172

    monia26

    Re: Jak rodziliśmy naszą wymarzoną Alicję

    Serdecznie gratuluje:))

    Dziwi mnie tylko zdanie ” pilnowal bym miala oczy otwarte” ?
    Przeciez podczas parcie oczy musza byc zamkniete, zeby nie popekaly naczynka :))

    A co do szybkosci – to ja tez jestem przykladem takiego porodu niecale 5 h a sama akcja porodowa 19 minutek.
    A Laurka tez spora sie urodzila bo 58cm i 4100g.
    Za to polozne mowily, ze duze dzieci sa niejadkami – i u mnie sie to sprawdzilo:]

    Pozdarwiam.

    Monika & Laurcia 21.06.04

    #853173

    olesia1

    Re: Jak rodziliśmy naszą wymarzoną Alicję

    Dziękujemy za gratulacje 🙂 Ale Laurcia już duża pannica, śliczna jest 🙂
    Miałam Ci Monika napisać gdzie pękłam 😉 i jak bardzo 😉 bo miałam takie wizje odnośnie porodu a tu proszę…taka niespodzianka…..
    Mnie w szkole rodzenia uczyły położne że oczy mają być otwarte- serio ! To samo zdanie miała położna obecna przy porodzie. Ja chyba odruchowo zamykałam, ale starałam się pilnować, no i mąż mnie pilnował, tak jak napisałam i ….nie pękło mi żadne naczynko 🙂 Nie wiem więc jak to być powinno z tymi oczami- może to jednak nie ma większego znaczenia???

    Pozdrowionka
    Olcia & Alcia :-)))

    #853174

    monia26

    Re: Jak rodziliśmy naszą wymarzoną Alicję

    Kurcze..nie rozumiem w takim razie dlaczego sa dwie teorie na ten temat, mi kazali kategorycznie zamykac oczy :)))
    No ale widze sie potwierdzilo – urodzilas duze dzieciatko:))
    A tak sie balas, dzielna z Ciebie babeczka 🙂

    Ja niestety peklam okropnie ale to byla moja wina, bo tak mnie tylek rwal, ze wierzgalam na tym lozku jak idiotka:)))

    Buziaki dla coreczki 🙂

    Monika & Laurcia 21.06.04

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close