Jak się rodził Lenin :)

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #84213

    julia

    Czyli poród Witaminy.

    Drugi poród również przyjmował Hannibal Lekter. Na patologii ciąży kazał nałożyć mi cewnik i welflon i skierować mnie na 1 piętro na salę operacyjną.
    Tak więc z rurką wystającą między nogami, zakręcającą koło kolan i z woreczkiem w ręku szłam przez pokój odwiedzin na patologii. Czekając na windę czułam na plecach (i niżej) spojrzenia przyszłych tatusiów, którzy przyjechali z nowymi porcjami wałówek dla swoich żon i narzeczonych.
    Była 11 rano 4 maja 2006. Piękny dzień. Rano było słonecznie i pierwszy raz w tym roku prawdziwie wiosennie. A później kiedy już leżałam na oddziale, zakwitły dwa drzewa za oknem. I jak mi pozwolili otworzyć, to oglądałam pączki i listki, które zaglądały do mnie i Leneczki.

    Rano mąż zawiózł Ignasia do przedszkola, wrócił, zrobił mi sesję fotograficzną sote i pojechaliśmy do szpitala. Trochę zwlekałam przed wejściem, chciałam jeszcze kupić wodę mineralną i posiedzieć na murku przed szpitalem. Ale nie bałam się. Czułam się bardziej jak przed przyjazdem jakiejś kochanej osoby. Jakbym przyszła na dworzec, a za chwile przyjedzie pociąg i wysiądzie moja córeńka.
    Sala operacyjna ta sama. Tyle, że w dzień.
    Krzątanina personelu medycznego, rozmowy o dyżurach, pogodzie, podatkach. Jakby oni nie wiedzieli, że zaraz wydarzy się cud.
    Kto operuje? Aaa Hannibal Lecter, gdzie anestezjolog?
    Leżałam chwile nago i ostatni raz oglądałam swoje odbicie. Tym razem w szafce. Długo, długo płasko, potem wielka kula, potem znowu płasko. Beżowe, długie w środku grube. Przypomniał mi się ‘Mały Książę” i jego zagadka czy to kapelusz, czy wąż który połknął słonia.
    Po kilkunastu minutach przyszedł anestezjolog i przystąpił do robienia pilingu moich pleców. Tarł i tarł mnie jakąś ścierką i wkłuwał znieczulenie. Bolało, chodź miało nie boleć.
    Źle zareagowałam na to znieczulenie bo zaczęłam się dusić, podali mi tlen.
    Wszystko trwało bardzo krótko i po chwili Hannibal zza kotarki pokazał mi czubek łepetynki Leneczki – Widzi Pani?
    Widzi.
    Natychmiast ozdrowiałam i chciałam wstawać.
    Jestem mamą córeczki, małej dziewczynki, mojego glutka, mojej Lenoczki, Leninka małego, gnomika ukochanego…
    Jednak zabrali małą. Nie płakała i też wzięli ją pod tlen.
    Cisza jako brak płaczu urodzonego dziecka…
    Dostała 5 punktów, łożysko się odklejało.
    Pytałam wciąż czemu nie płacze. Ale nikt nie odpowiadał.
    Hannibal dalej gmerał w moim brzuchu, anestezjolog patrzył na monitory.
    Wreszcie przyszła Pani pediatra i powiedziała, że wszystko OK. Ze mała dostała w kolejnych minutach 7 i 9 punktów. Że jest z tatusiem i ją tam ważą i mierzą.
    Przewalili mnie na jeżdżące łóżko i jechaliśmy na oddział. Po drodze uściskał mnie i ucałował wzruszony mąż.
    Przy wejściu, za szklanymi drzwiami stała moja mama. Spłakana, rozmazana, czerwona. A mówiłam żeby nie przyjeżdżała. Wsadziła głowę i do pań które mnie wiozły krzyknęła zapłakana: – Co z moją córką? Co z moją córką?
    Mamo!
    Wtedy spojrzała na mnie i dopiero się zorientowała, że ja to ja. Wrzasnęła:
    AAAAAAA– widziałam ją, jest cudowna, piękna, niesamowita, waży z 6kilo ( naprawdę 3,5kg) i ma ładną główkę i kształtną i śliczny nosek i do Ignasia podobna i ma włoski, mam WNUCZICZKĘ i w ryk.
    Tja
    Potem znów mnie przewalili na łóżko w sali, poprosiłam o komórkę i wysłałam milion SMSów, co chwila ktoś wchodził i sprawdzał to ciśnienie to kroplówkę, a ja do każdej wchodzącej osoby się szczerzyłam i pytałam kiedy mi dziecko przyniosą..
    Zajrzał też Ksiądz, który tam się zawsze tłucze po oddziale i poprosiłam go aby siłą swojego autorytetu zadziałał i mi dziecko wydali.
    Wreszcie przynieśli ssaka. Mała miała podobne jak Ignaś podciśnienie w paszczy. Buzia w ciup i złapała i mocno ciągnęła cycka. Boże jaka byłam szczęśliwa.
    Właściwie już jej nie oddałam do noworodków, zabierali ja do szczepienia i kąpania. Spała ze mną, przebierali ją w mojej sali i w ogóle od pierwszej sekundy poczułam że ten krótki człowiek jest mój mój mój i nie oddam i nie zbliżać się.
    Po 3 dniach mąż przyjechał i zabrał mnie do wypucowanego domu, do zaniepokojonego Ignasia, do kwiatków w każdym pomieszczeniu (łącznie z łazienką) przygotowanych przez moją mamę, do karteczek i napisów z powitaniami…
    Przeiwjając małą przemawiałam do niej: „moja malutka, dobra, kuleczka…”
    Usłyszał to Ignaś: – malutka? dobra? Mamusiu czy nasza Lenka jest Witaminą?

    :))))
    I żyli długo i szczęśliwie.

    A dla przypomnienia – cud sprzed 4 lat:
    [url=”http://www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=opis&Number=295601&Search=true&Forum=opis&Words=Jak%20Igna%B6ko&Match=And&Searchpage=0&Limit=100&Old=allposts&Main=295601>http://www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=opis&Number=295601&Search=true&Forum=opis&Words=Jak%20Igna%B6ko&Match=And&Searchpage=0&Limit=100&Old=allposts&Main=295601

    Ignaś”]http://www.dietacambridge.biz[/url]

    #1239448

    manamana

    Re: Jak się rodził Lenin 🙂

    Piekna historia o rodzącym się Waszym Szczęściu i moim natchnieniu :))

    Moc buziaków dla całej czwórki



    #1239449

    julia

    No wreszcie

    OFICJALNE
    :))))
    SERDECZNE
    :))))
    powitanie Twoje i Twojego 2,5cm smrodka 🙂
    Cały czas sie cieszymy z niego/niej
    BARDZO BARDZO
    i czekamy
    🙂

    Ignaś 02′ Lenka 06′
    http://www.dietacambridge.biz

    #1239450

    Anonim

    Re: Jak się rodził Lenin 🙂

    no pieknie ;)))
    gratuluje coreczki i jak zwykle fajny opis!

    pozdrawiam

    i niespodziewanka:))

    #1239451

    awkaminska

    Re: Jak się rodził Lenin 🙂

    brawo…. poród porodem ale masz totalny dar pisania jakby się czytało fragment ksiażki!!!!! powinnaś pisać ksiażki…. i te porównania….. super, mało się niepopłąkałam jak czytałam (a może ja teraz w takim momencie ża jak czytam o porodach to mnie szczypią oczy…)

    gratulacje

    Agnieszka mama Jagody(09-10-97), Kamili(03-04-03) i cipulca nr3(15-02-07)

    #1239452

    manamana

    Re: No wreszcie

    :)))))
    Ja też, ja też cieszę się doczekac nie mogę, zresztą sama wiesz…. 🙂



    #1239453

    julia

    Re: Jak się rodził Lenin 🙂

    dzięki 🙂

    Ignaś 02′ Lenka 06′
    http://www.dietacambridge.biz

    #1239454

    kantalupa

    Re: Jak się rodził Lenin 🙂

    Wow, choc troche strasznie bylo chwilami, to sie generalnie prawie posikalam ze smiechu!
    Takie lekko spoznione gratulacje zatem!

    Radosci i szczescia!

    #1239455

    mai

    Re: Jak się rodził Lenin 🙂

    juz Ci pisalasm, ze uwielbiam Twoje posty:)

    pieknie, cieplo, wzruszajaco

    Marta &

    #1239456

    ahimsa

    Re: Jak się rodził Lenin 🙂

    Przeczytałam oba opisy! Wzruszające. Czy teraz też miałaś cc?


    14.10.2004 Mati i lipcowy dzidziol



    #1239457

    amber

    Re: Jak się rodził Lenin 🙂

    Cudnie 🙂
    Wzruszające, zabawne, z odrobinką przerażenia…
    Pięknie opisałaś ten Wasz Cud 🙂

    Beata i Maciek (11.02.2004)

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close