Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)
  • Autor
    Wpisy
  • #87619

    a-nushka

    Witam Was. Pisze, może mi pomożecie, doradzicie… Nie wiem już co mam z sobą zrobić. Chyba po poprzednim związku mam jakąś obsesje, przez co teraz momentami nie wytrzymuje i nie daje rady.

    Byłam 4 lata w związku. Facet, lubił postawić na swoim. Już praktycznie od samego początku zdarzały się historie ‘podrywania’ innych panienek. Pisze w cudzysłowiu, bo to podrywanie to głównie na necie – czaty, gg, irc. Choć raz był motyw po 4 mcach związku, że w pubie, siedząc tuż obok mnie, trzymał się po kryjomu za rękę z inną panną.., po czym potem się wykręcał, że sobie coś ubzdurałam i że wcale tak nie było – choć bardzo dobrze widziałam wszystko, nie zareagowałam, olałam. Wiedziałam, że ta dziewczyna mu się podoba. Często, gdy chciał mi „na żarty” dokuczyć wspominał o niej.. Ale wracam już do tematu…

    Wiele razy przyłapałam go na rozmowach z innymi pannami, na tematy, które nie powinny mieć miejsca. Po takich sytuacjach zaczęłam po kryjomu przeglądać jego archiwa z rozmów (robiłyście to też?). Pokazywałam ‘dowody’, bo oczywiście wszystkiemu zaprzeczał, dopiero, gdy dowiedział się że potrafię mu w archiwum zajrzeć ucichł i się nie wykręcał… Po mału zaczęłam tracić do niego zaufanie. Zastanawiać się, co robi, gdzie jest, jak nie spędzaliśmy ze sobą czasu. Zwłaszcza po tym, gdy dowiedziałam się, ze jego sąsiad jeździ sobie na ‘panny’ i po przeczytaniu w archiwum tekstu mojego ex do sąsiada „kiedy to oni znów na panny pojadą” :O Wyć mi się chciało gdy to przeczytałam, nie odzywałam się do niego przez to ileś czasu, do momentu aż mu o tym powiedziałam co przeczytałam. I co? Oczywiście wszystkiemu zaprzeczył! Że pojechał z raz i nic nie robił tylko patrzył!! Czy ja głupia byłam, że mu uwierzyłam? Dałam sobie spokój z tym co robi, gdy nie był ze mną.. Chciałam, tylko, żeby był dla mnie OK. Po tych paru latach, chciałam tylko, żeby było tak jak kiedyś..
    Niestety, po urodzeniu Natalki było jeszcze gorzej. Chciałam odejść, tylko nie wiedziałam w jaki sposób to zrobić. Aż do momentu gdy pojawił się mój obecny partner, narzeczony, człowiek, który od samego początku traktował mnie tak, jak nigdy nie byłam traktowana przez swojego ex.
    Wszystko jest pięknie, cudownie. Najgorsze jest to, że z poprzedniego związku pozostały urazy – nie wiem, jak dokładnie to nazwać. To, że mój ex mnie tyle razy oszukał – oszustwa, które były udowodnione. Chodzi o inne kobiety.
    A teraz mój ukochany sam przeze mnie cierpi, gdy popadam w dołek, bo ja twardo zastanawiam się, czy on przede mną czegoś nie ukrywa. Czy nie myśli o innych kobietach. Słuchając jego opowieści ze studiów wewnątrz siebie szału dostaję, jak się o niektórych rzeczach dowiadywałam – no ale to były studia, czego to się na tych studiach nie robi (sama nie wiem, bo nigdy nie studiowałam).
    Zmienił się bardzo, od momentu, gdy się poznaliśmy – w tym sensie zmienił, że nie w głowie mu jakieś głupoty, wydoroślał.

    A mój problem jest taki, że z niczego, wymyśle zawsze ‘coś’ przez co potem chodzę ze smutną miną i płakać mi się chce. Przykład… W swoim pokoju ma tablice ze zdjęciami, ma też tam 1 zdjęcie ze swoją byłą dziewczyną. Wewnętrznego szału dostałam jak zobaczyłam, że obok tamtego zdjęcia wsadził też moje. I już sobie myślę, wymyślam, że co on już mnie do przeszłości zalicza, że koło swoich byłych dziewczyn mnie wiesza? Oczywiście nic mu nie powiedziałam, żeby za nienormalną mnie nie uważał.
    Albo jeszcze ostatnio, przeglądałam jego kalendarz, w którym znalazłam dwa zdjęcia różnych dziewczyn.. A ja co, ze spokojem zobaczyłam i odłożyłam kalendarz. A co potem? No gotowałam się, że jak on może ‘tak na wierzchu’ trzymać zdjęcia swoich byłych.
    Podczas całego okresu jak jesteśmy razem, starałam się go uzmysłowić do tego, że po poprzednim związku ‘dziwna jestem’, że błahe rzeczy mi przeszkadzają bardzo. Że niewielkie rzeczy doprowadzają mnie do wielkiego płaczu. On nie potrafi chyba jeszcze wyczuć, jakie rzeczy mnie do takiego stanu doprowadzają. A ja nie potrafię mu wprost o tym powiedzieć. No nie wiem, ale mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić. Różne myśli w głowie mi się tworzą. Boję się, że to jego zachowanie, to tylko zasłona. Nie wiem, jak zakończył się jego jeden związek, ale często zdarza mi się myśleć o tym, że on z myślami przy tamtej właśnie jest. Sama siebie nie potrafię zrozumieć, wytłumaczyć, że tamto to przeszłość, teraz jest ze mną to mnie kocha i chce ze mną spędzić resztę życia. Co ja biedna mam ze sobą począć, jak sobie przetłumaczyć, że wcale nie musi być tak jak ja to sobie wyobrażam i wymyślam?
    Czy to przez to, że mój ex tyle razy mnie oszukał? Próbuje sobie wmówić, że mój ukochany też taki jest i że mnie oszukuje? Płakać mi się chce…
    Chaotycznie, przepraszam, ale ostatnio jest mi po prostu źle..

    Ania i Natalka (04.05.04)

    #1385316

    Anonim

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Pierwszy krok już zrobiłaś… wyrzuciłaś to wszystko z siebie, jesteś świadoma swojego problemu, a to sporo…
    Jeśli nie jesteś w stanie się otworzyć przed partnerem, to może pomogłyby rozmowy (przerabianie tematu na wszystkie strony) z przyjaciółką, albo psychologiem? Z drugiej strony… skąd Twój partner ma wiedzieć, co Cię dręczy, jeśli mu o tym nie mówisz… może napisz do niego list? a potem porozmawiajcie?
    Rozumiem, że masz uraz… fajnie by było mieć w głowie przycisk “delete” czasem…
    Czyli… daj sobie/Wam czas… dużo czasu i rozmawiajcie, rozmawiajcie, rozmawiajcie…

    Asia, Julia i Lena 12.06



    #1385317

    nucha

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Przykro, że miałaś takie doświadczenia z przeszłości. Rozumiem, że masz w sobie uraz, ciężko go wyrzucić, bo ja mam kilka urazów, które tkwią do dziś (na szczęście nie dotyczą męża, ale paniczny uraz do ciężarówek, która omal nie wjechała na nasz samochód, którym jechałam z rodzicami, ok. 20 lat temu, itd). Trudno cokolwiek doradzić, bo te urazy tkwią głęboko w naszej psychice. Jednak jeśli widzisz, ze Twój obecny partner jest innym człowiekiem, niż poprzedni, musisz starać się wywalić te złe myśli. Przecież nie każdy taki jest, śmiem stwierdzić, że jest więcej tych uczciwych i szczerych 🙂 Może jestem naiwna 🙂
    Ufam mojemu mężowi całkowicie, na pewno dlatego, że tak naprawdę nigdy nie dał mi powodów do braku zaufania i nie zawiódł. Ale przed nim miałam jakies tam urazy z poprzednich związków, w miarę upływu czasu minęły podczas związku z Darkiem. Zresztą i On miał jakiś tam uraz, więc sobie oboje jakoś musieliśmy radzić. Musisz dać Wam trochę czasu, sobie, nie wiem jak długo jesteście razem, ile sytuacji już przezyliście, które mogłyby być jakimiś próbami.
    W kazdym bądź razie zaufanie w związku jest na 1 miejscu, nie możesz się zadręczać, bo zniszczysz ten związek, nie przez niego, inne kobiety, ale przez te swoje myśli.
    może powinnaś porozmawiać z psychologiem? przecież to wszystko dla ludzi, a fachowiec więcej mógłby pomóc niz my tu na forum.
    Rozmawiaj z nim szczerze, nie krępuj się, ja bym powiedziała wszystko co mnie boli, o tych zdjęciach na tablicy (nie wyobrażam sobie zdjęć wywieszonych na widok publiczny starych dziewczyn mojego męża, czy chłopaka, albo teraźniejszość i przyszłość, albo nadal życie z przeszłością. O kalendarzu to nie wiem co bym powiedziała, bo wyjdzie, że grzebiesz w jego rzeczach, czyli nie ufasz.
    Mów o wszystkim co Cię boli, niepokoi, itd. Musisz być szczera, sam od razu się nie domyśli, a ułatwisz mu to na przyszłość. Szybciej będzie odczytywał Twoje złe nastroje i wiedział skad się biorą. Nie wiem czy cokolwiek pomogłam, ale napisałam co myślę i czuję 🙂
    Trzymaj się i nie daj się tym paskudnym dręczącym myślom

    Ania i

    #1385318

    a-nushka

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Dziekuje..

    A jesli chodzi o ten kalendarz… To jestesmy swierzo po przeprowadzce i gdy ukladal swoje rzeczy kalendarz lezal i przy nim po prostu zaczelam go przegladac… Gdyby nie chcial,zebym tam zajrzala, to by mi o tym powiedzial, no ale wtedy co ja bym sobie zaczela myslec…
    Nic nie powiedzial, bylo mu raczej obojetne,to ze tam zagladnelam,powiedzial mi ze nie ma nic do ukrycia prrzede mna.

    Ania i Natalka (04.05.04)

    #1385319

    a-nushka

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Tak wlasnie, wyrzucilam to z siebie. Dlugo zastanawialam sie,czy to zrobic, czy dac sobie z tym spokoj,zeby komukolwiek o tym powiedziec… Postanowilam zrobic to tutaj. Wiem, ze Wasze odpowiedzi na pewno “dadza mi do myslenia”

    Ania i Natalka (04.05.04)

    #1385320

    Anonim

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    No sama widzisz, niczego nie ukrywa :). Jednak dla niego to nic takiego, a dla Ciebie rzecz, która Cię rani – po prostu powiedz mu o tym. W związku nie powinno być tematów tabu. Długo tak nie wytrzymasz tłumiąc emocje w sobie… to bardzo niezdrowe.

    Asia, Julia i Lena 12.06



    #1385321

    a-nushka

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Bede próbować mówić, mówić i mówić. Będę pierw musiała nauczyć się o tym do niego mówić co mnie boli. W poprzednim związku takie sprawy ‘zalatwiane’ byly przez net,lub smsy,wiem, to chore i niewlasciwe, ale my z moim ex nie potrafilismy sie inaczej dogadac,bo zazwyczaj mi zawsze slow brakowalo przy zwyklej rozmowie ;/ i konczylo sie milczeniem i stweirdzeniu ze to ja znow zle cos zrobilam.

    Ania i Natalka (04.05.04)

    #1385322

    Anonim

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Wiesz… tak w zasadzie to każdy sposób jest dobry, ale najważniejsze jest zacząć rozmawiać :). Życzę Ci wszystkiego dobrego!

    Asia, Julia i Lena 12.06

    #1385323

    a-nushka

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Dzieki 🙂

    Ania i Natalka (04.05.04)

    #1385324

    joassia

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Smutne to, co napisalas. Smutne, bo nie mozesz sie cieszyc wspanialym zwiazkiem, tylko zyjesz w strachu, czy Twoj narzeczony przypadkiem nie ma kogos innego, a jak nawet obecnie nie ma, to pewnie mysli o swoich bylych. I co z tego? Pozwole Ci opowiedziec troszke o sobie. Mam swoje “pudlo skarbow”, z czasow liceum, studiow, w ktorym przechowuje stare listy, zdjecia. Przed mezem mialam dwa powazne zwiazki. Jeden z nich przeksztalcil sie w wielka przyjazn. Oboje mamy teraz innych partnerow, dzieci, i nadal sie przyjaznimy. Poniewaz jest to – wprawdzie ogromna – ale tylko i wylacznie przyjazn, to udala nam sie rzecz na pozor niemozliwa: spotykamy sie parami, moj maz sie czasem kontaktuje z moim bylym chlopakiem, lubia sie, ja dzwonie do jego zony, ale dzwonimy tez do siebie, rozmawiamy godzine i na cale szczescie nikomu to nie przeszkadza. Drugi zwiazek zakonczyl sie bolesnie, kontaktu nie mamy. Ale mam listy i zdjecia, i jak mnie dopada chandra (mniej wiecej raz w roku), to sobie potrzebuje pogrzebac w przeszlosci, rozczulic sie nad soba, przegladajac moje pudlo skarbow. Nie ma to nic wspolnego z jakas tesknota za przeszloscia, czy brakiem tamtych osob – nie, mam po prostu kawalek swojego swiata tylko dla mnie. Moj maz o tym wie, ja pudla nie ukrywam, a on mi w nim nie grzebie. Zreszta nie znalazlby w nim nic, o czym nie wie.
    Proponuje Ci, zebys porozmawiala szczerze ze swoim partnerem o tym, co Cie gnebi. Nie wolno Ci myslec, co on sobie pomysli. Jezeli Cie kocha (a na to wyglada), to bedzie sie staral Ciebie zrozumiec i Tobie pomoc. Szczera rozmowa potrafi zdzialac cuda!
    Sciskam Cie mocno i zycze jak najwiecej wewnetrznego spokoju. Asia

    11.09.05



    #1385325

    nucha

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    W odpowiedzi na:


    powiedzial mi ze nie ma nic do ukrycia prrzede mna


    Wg mnie to dowodzi, że jest wobec Ciebie szczery, skoro nie ma nic do ukrycia, jest w porządku. Ale naprawdę rozmawiaj z nim szczerze. Spytałabym, czy te zdjęcia są mu potrzebne, schowajcie je gdzieś daleko do szafki, ja też mam jakieś zdjęcia z przeszłości, ale nie noszę ich w kalendarzach 🙂 są, ale nawet nie wiem gdzie, pewnie przy jakiejś przeprowadzce wypadną 🙂 jak się nie przeprowadzimy, to będą dalej leżały 🙂
    Nie martw się naprawdę, myślę, że nie masz powodów 🙂

    Ania i

    #1385326

    edysia

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Ja widzę tylko jedne wyjście a mianowicie szczera rozmowa z nim, i wyjasnienie mu dosadnie co Cie “boli” i dlaczego tak to odczuwasz.
    jak nie potrafisz mu tego powiedzieć “o oczy” napisz do niego list i daj mu do przeczytania.
    Życze by wszystko sie ułozyło po twojej myśli.

    Edysia & Natalka 2l 8m



    #1385327

    a-nushka

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Powiedzial ze pozbedzie sie tych zdjec. Ja sie boje go pytac o cokolwiek, bo wiem jak ja moge zareagowac na jego opowiesci z przeszlosci. ;/

    Ania i Natalka (04.05.04)

    #1385328

    nucha

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Ale Ty się nie pytaj o jego opowieści z przeszłości, zostaw ją za sobą. Najważniejsze jest to co teraz, na tym się skup i zaufaj mu. Naprawdę z tego co piszesz, nie masz powodów do zmartwień 🙂
    Główka do góry, próbuj z tym walczyć 🙂 I ciesz się tym, że jesteście razem 🙂

    Ania i

    #1385329

    kotus

    Re: Jak sobie mam pomóc?:( Baaardzo długie

    Jeśli jest prawdziwa miłosc między mężczyzną i kobietą to musi byc też szczerośc i zaufanie.W prawdziwej miłości nie ma strachu.
    Nie wyobrażam sobie,aby męczyc się z jakimikolwiek myslami dotyczącymi związku i nie wyjawic tego przed mężem na światło dzienne.
    Między mną ,a moim mężem od samego poczatku była zupełna szczeroś i nie wyobrażam sobie,żeby było inaczej.
    Śmieszy mnie to np kiedy ludzie mówią,że nie mówią sobie,.że są o siebie zazdrośni.My mamy fioła na swoim punkcie i mówimy sobie zawsze o tym szczerze.On jest zazdrosny o mnie ja o niego i .A przeszłość… ??? To co było minęło.Do tego stopnia,ze wyrzuiliśmy zdjęcia .Wzajemnie sobie tego zażyczylśmy.On swojej byłej dziewczyny ja swojego chłopaka.Mamy do siebie zaufanie, nie musmy sie kontrolować,ale nie ma czegos takiego,że ja nie mogę zajrzeć w jego rzeczy,a on w moje.Nie mamy przed soba żadnyh tajemnic i to jest jak dla nas receptą do szczcęścia 🙂 W otwartosci jest poczucie bezpieczeństwa
    Nie potrzebujemy żadnej prywatnosci dla siebie.Jesteśmy po prostu dwoje,ale jako JEDNO 🙂

    Mysia i Tusia

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close