jak telenowela

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 66)
  • Autor
    Wpisy
  • #105237

    syrenka76

    moja historia jest długa i skomplikowana ale pomyslalam ze piszac tutaj troche wywale z siebie tego smutku, rozczarowania…
    Poznalismy sie z D w 2008 roku, zamieszkalismy razem, to byla piekna i prawdziwa milosc, oparta na partnerstwie, zaufaniu…pokazał mi i mojej coreczce jak wyglada prawdziwa rodzina…obiady u jego rodzicow, wspolne plany…od pierwszych dni jak go poznalam wiedzialam o nim wiecej niz najblizsi…wiedzialam ze bedzie mial dziecko z inna kobieta, przypadek….ale nie skreslilam go za to….bo przeciez nie znalismy sie wczesniej jak do tego doszło..niestety tamta kobieta pewnego dnia przyjechala do jego rodzicow i powiedziala o wszystkim…na poczatku było piekło ale i duzo rozmow z jego mama i tata….po narodzinach zrobil badania genetyczne i wtedy sie zaczelo…jego rodzice razem z ta kobieta zaczeli wbijac mu do glowy ze ma mnie zostawic i obce dziecko i zajac sie synem…dac mu milosc…..bronilismy sie kilka miesiecy…ucieczki, rozmowy, potem otrzymywalam telefony od jego mamy ze mam zostawic ich syna, ze mnie zniszcza…az pewnego dnia wyjechal…tam do synka….mnie oszukujac ze jedzie do pracy…niestety sie to wydalo…po 2 miesiacac tamta kobieta wyrzucila go z domu i rozmyslila sie co do zdobywania go i milosci na siłe….ale on juz nie wrocil…spotykalismy sie pokryjomu, raz w tygodniu byl u mnie…rodzice nadal upierali sie ze ma walczyc o syna…a mnie skreslili…i tak w grudniu zaszłam w ciaze…byl to dla mnie szok….niestety nie planowane….on jednak postanowil ze nas teraz nie zostawi i wraca…niestety dowiedzieli sie jego rodzice i znowu pieklo…z powrotu nici….znowu widywania sie po kryjomu…i ta cholerna nadzieja i złudzenia…ja za chwile bede rodzila a on sie jeszcze bardziej oddalil..powiedzial ze boi sie juz wszystkiego, nawet mnie….ukrywa mnie nadal przed rodzicami i chyba czeka na cud…nie umiem juz z nim rozmawiac, nie wiem czy bedzie ojcem czy nie…zamknal sie w sobie i nie odpowiada na moje tak wazne pytania…jego rodzina okazalo sie juz poraz kolejny ze ma tak wielki wplyuwa na niego….a do tego zeby mnie nie ranic albo wlasnie ze strachu karmi mnie kłamstwami ktore i tak wychodza na jaw ciagle…..

    jestem juz tak zmeczona…juz nawet nie chodzi o mnie i jego…ale nawet nie wiem co bedzie jak urodze…zostalam tutaj sama..a jego rodzina znowu mi wykrzyczala ze nie chca mnie ani dziecka znac:(

    i nie wiem czy sie odciac chociaz i tak niewiele zostalo do porodu czy jakos walczyc…tylko juz nie wiem jak….
    a nadal go kocham i wiem ze jest poprostu tchorzem…i ze tak bardzo go wszystko przerosło…młody facet ktory juz za chwile bedzie mial 2 swoich dzieci i rozwalone zycie…

    ufff…to tak w skrócie

    #3753546

    zinke

    Cóż mogę napisać.

    Trzymam :Kciuki: za Was.

    U mnie to było tak że rozwiodłam się z pierwszym mężem,a gdy poznałam obecnego moja własna matka (czyt.moherowy beret)wykrzyczała mi że jak ja tak mogę zrobić,jak to rozwód?drugi mąż(czyt.konkubent)?
    no i pokłóciłam się z nią
    wtedy wyprowadziłam się i już trzeci rok nie odzywamy się do siebie…

    a do tego zaszłam w ciążę co prawda planowaną i kocham tego faceta,chcę z nim być,mam jeszcze córkę z pierwszego małżeństwa,
    to wszystko jest trudne ,bardzo trudne…
    tęsknię za nimi,za tatą,który boi się matki na tyle że też urwał ze mną kontakt,
    za matką też tęsknię
    ale wiem że gdybym wtedy ją posłuchała i poddała się byłabym nieszczęśliwa jeszcze bardziej,w końcu to moje życie…

    teraz mam 12 letnią córkę i 7 miesięcznego cudnego synka i niczego nie żałuję

    no w sumie żałuję
    załuję że musiało do tego dojść,bo w sumie najgorsze są święta a jakoś nie mam odwagi pierwsza wyciągnąć ręki…



    #3753547

    syrenka76

    ale mialas siłe zeby postapic po swojemu bo przeciez to twoje zycie…
    a moj D nie potrafi:( nawet to ze nosze jego dziecko, ze ma juz jedno z tamta kobieta…
    nie wiem czy pokocha nasza Maje:(

    #3753548

    zinke

    wtedy siłę miałam
    teraz wiem że postąpiłabym troszkę inaczej
    jednak faceci są mniej odważni
    kurcze ja nie rozumiem takich ludzi
    przecież rodzice żyć wiecznie nie będą,
    przecież to moje życie
    życie jest takie krótkie,trzeba łapać szczęście i dusić jak cytrynę
    każdą piękną chwilę
    dlaczego są tacy rodzice ?
    nie wiem kogo wybiorą i kim będą moje dzieci
    ale pragnę tylko ich szczęścia

    #3753549

    syrenka76

    a ja juz nie radze sobie z tym…najpierw traktowali mnie jak rodzine a potem odrzucili i nie wazne dla nich teraz ze beda dziadkami Maji…przeciez dziecko nie jest winne…to tak bardzo boli a jeszcze bardziej to ze on mnie tak traktuje i nie okresla sie …nie wiem co myslec i jak postepowac,,,

    #3753550

    zinke

    spróbuj z nim porozmawiać
    niech powie
    co jest dla niego ważne w życiu



    #3753551

    syrenka76

    wlasnie on nie chce mowic…zamknal sie w sobie…ciagle mowi ze potrzebuje czasu…stoi posrodku bo tak łatwiej…teraz obiecal ze w srode pogadamy i ze powie co i jak z dzieckiem…ale to juz kolejny raz a ja nawet nie wiem czy je uzna dobrowolnie, czy bedzie chcial zobaczyc…nic nie wiem

    #3753552

    szynszylek

    Nie chcę być nie miła i raczej nie mieszam się w cudze sprawy ale po prostu nie moge jak to czytam. Co to za facet skołowany, nieszcześliwy?? bidulek co to ma być?? Dziewczyno teraz ty jesteś najważniejsza i Maja wszystko co dzieje, sie z toba dotyczy teraz dzidziusia. Rodzina to dar a facet jest jakis przestraszony i nie zaradny chyba nie bardzo wie co mu sie trafiło. To nie z rodzicami ma spędzić życie tylko Tobą. Ja wogóle tego nie rozumiem to tak jakby mama wybierała mu koszule codziennie rano. Zabawa w kotka i myszke z tym ukrywaniem się i takie cudowanie. Jeśli go kochasz to postaw warunki walcz o siebie i Maje. Wam jest potrzebny partner i ojciec, który bedzie dla was opoką, wsparciem, przyjacielem a nie ktoś za kogo trzeba podejmowac decyzje i staczac walki. Niech się konkretnie określi i już. Nie myśl teraz o tym jaki on jest biedny i nieszczęliwy pomyśl troszkę tez o dzieciach i o tym że tez macie prawo byc szczesliwe a ty sie dreczysz.Zawalcz o was bo wiecznie nie mozna czekac az ktos dorosnie. Takie jest moje zdanie jesli cie uraziłam to bardzo przepraszam.

    #3753553

    syrenka76

    masz racje i wcale nie uraziłas…ja to wszystko wiem i najgorsze ze nie mam jak wymusic czegokolwiek do niego…zostaje mi tylko czekanie do narodzin i zobaczenie co zrobi..

    #3753554

    szynszylek

    Zamieszczone przez syrenka76
    masz racje i wcale nie uraziłas…ja to wszystko wiem i najgorsze ze nie mam jak wymusic czegokolwiek do niego…zostaje mi tylko czekanie do narodzin i zobaczenie co zrobi..

    Ja na twoim miejscu skupiłabym sie maksymalnie na dzieciach w tej chwili, bo szkoda żeby czuły że coś jest nie tak i mama sie smuci. :Nie nie::Nie nie:
    A co ma byc to bedzie.Nie ma sensu go zmuszac do niczego żeby i potem ci nie wypomniał, nic na siłe.
    Mam nadzieje, że jakoś sie dogadacie.:)



    #3753555

    syrenka76

    wlasnie sie dowiedzialam ze opowiada swojej rodzinie zeby miec swiety spokoj ze to dziecko nie jest jego…
    masz racje skupie sie na sobie…tylko nie moge zniesc jak on dzwoni i udaje jakby nic sie nie stalo…i dalej brnie w te kłamstwa

    #3753556

    szynszylek

    Zamieszczone przez syrenka76
    wlasnie sie dowiedzialam ze opowiada swojej rodzinie zeby miec swiety spokoj ze to dziecko nie jest jego…
    masz racje skupie sie na sobie…tylko nie moge zniesc jak on dzwoni i udaje jakby nic sie nie stalo…i dalej brnie w te kłamstwa

    No to sama masz przykład jakim jest człowiekiem, dla mnie to dzieciuch i tyle. Nie nadaje się do bycia ojcem i partnerem zyciowym. Bo jak komus zalezy to potrafi stanac na wysokosci zadania.On dba o swój swiety spokójJest egosita.Nie mozesz grac ofiary i znac swoja wartosc. Ja bym nie odebrała takiego telefonu bo trzeba sie szanowac a skoro masz swiadomosc ze klamie to zapytaj go dlaczego wciska ci kity.



    #3753557

    syrenka76

    masz racje…juz nie odbiore…a jak pokazuje mu ze klamie to on sie i tak nie przyznaje…

    to juz nie wazne….dziekuje…wiele zrozumialam juz…i chociaz to dlugo trwalo koncze z tym

    #3753558

    tygryska

    Skreśliłabym natychmiast faceta, który zaparłby się własnego dziecka.
    Bezpowrotnie.

    #3753559

    syrenka76

    czemu milosc jest slepa? i jak przestac kochac? tak wiele przeszłam…i to ja stracilam wszystko…a on sobie zyje jak chce…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 66)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close