jak to jest z tym rozpuszczaniem?

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)
  • Autor
    Wpisy
  • #72891

    ellenka25

    natchnięta hihi moją teściową zastanawiam się – rozpuszczamy nasze dzieci czy nie?
    co to jest właściwie to „rozpuszczanie”? brak zakazów? spełnanie wszelkich zachcianek? od kiedy dziecko zaczyna „być rozpuszczone”? czy dwulatek moze juz byc rozpuszczony?
    gdzie jest ta właściwa granica??
    dla pokolenia naszych rodziców rozpuszczenie to przede wszystkim fakt ze dziecko „ma wszystko na zawołanie ” [ np duuzo zabawek] + [słynne] ataki złości …
    a dla nas?

    Natalia2.06.2003

    #950980

    Anonim

    Re: jak to jest z tym rozpuszczaniem?

    oczywiscie ze dwulatek moze byc rozpuszczony- terroryzujacy otoczenie. Moim zdaniem nie jest to kwestia nadmiaru zabawek tylko niekonsekswncji rodzicow- nie wolno sobie pozwolic wejsc na glowe- nie dopuszczac do sytuacji gdy dla wlasnego spokoju pozwalamy dziecku na cos, czego nie powinno robic- np dziecko placzem wymusi na nas kupno nowej zabawki. Ataki zlosci…….hmm……jak pisalam wczesniej- Nina je miewa i owszem- ale jestem pewna ze nie jest dzieckiem rozpuszczonym. Dziecko wyraza uczucia duzo bardziej spektakularnie niz dorosli- smieje sie- w glos, placze (z?)rzewnymi lzami-boi cala soba- zlosci gniewajac na caly swiat- trzeba o tym pamietac, i pozwolic dziecku na wyrazanie tych uczuc- jednak nie dac sie zmanipulowac takim zachowaniem. Granice z pewnoscia musza byc i sa one wyznaczane przez rodzicow- nie przez dziecko- kazdy rodzic sam wyznacza swoje granice – i dopoki udaje nam sie zapanowac nad ich przestrzeganiem, wszystko jest ok;-)



    #950981

    Anonim

    Re: jak to jest z tym rozpuszczaniem?

    dziecko powinno wiedzieć, że to nie ono decyduje ale rodzic… nie wyklucza to pozwalania dziecku na wybór…nie powinny to być jednak kwestie ważne np. nie pytam dziecka czy zje obiad, poda mi rączkę na chodniku lub czy się wykąpie… to są sprawy o których decyzje podejmuję ja… daje wybór jeśli chodzi o mniej znaczące rzeczy: czy chce herbatke w butli czy w kubku, czy pobawi sie w wannie kubkami czy konikami…słowem sprawy mało ważne dla jego zdrowia i bezpieczeństwa… tymczasem moi teściowie w swoim repertuarze mają :” Krzysiuniu a czy zjesz obiadek? ” na co krzyś oczywiscie mowi nie… po czym pojawia sie pytanie a czemu? i Krzys juz rozochocony krzyczy NIE… obiad i tak laduje na stole i zaczyna się cyrk… w domu kiedy jest ze mną lub z mężem nigdy takich numerów nie ma…dlatego ze nie ma pytania o to czy Krzys CHCE…

    trzeba umieć pytać dziecko…uważam ze to krzywdzace nawet dla dorosłego jesli pyta się go o zdanie a potem i tak robi się to co się samemu chce…jak tu sie nie zdenerwować?

    druga sprawa to poprostu poświecenie uwagi dziecku i odrobina wysiłku w uczeniu go ze nie jest pępkiem swiata i nie zawsze wszystko jest tak jak ono chce… trudno..trzeba wytrzymać jeśli dziecko zareaguije gniewem..my dorośli dużo częsciej sie wsciekamy i uważam, że (przynajmniej w moim otoczeniu) sposób okazywania złości przez dorosłych jest duzo gorszy niż ten dziecięcy…problem tylko w tym ze nikt nie podwaza slusznosci gniewu dorosłego a do krytykowania dzieci każdy jest mądry

    osobiscie znam tylko jedno dziecko któe jest rozpuszczone i jest to efektem tego ze dzieckiem rzadko ktos sie faktycznie zajmuje posiwecając mu uwage…jak inaczej niz rozrabiając i zachowujac sie nagannie to dziecko ma zyskac uwage matki?nie wiem….

    Weronka, Krzyś i

    #950982

    szprytka

    Re: jak to jest z tym rozpuszczaniem?

    Myślę Weronka, że poruszyłaś bardzo ważną kwestię , a mianowicie ilość czasu poświęcanego dziecku. Ja z własnego doświadczenia wiem, że gdy bawimy się, rysujemy, czy nawet gotujemy razem w kuchni to dziecko jest aniołkiem. A gdy tylko siądę żeby odpocząć lub mówię że coś tam robię i żeby mi nie przeszkadzała to zaczynają się cyrki. Tak samo jest gdy Maja jest u babci jednej czy drugiej. Tam cały czas na nią ktoś zwraca uwagę i wtedy jest grzeczna a jak wróci do domu i już mniej tej uwagi dostaje, staje się mniej przyjemna. Oczywiście wszystko trzeba wyważyć i trzeba też nauczyć dziecko samodzielnej zabawy ale nie można wiecznie mówić „idź pobaw się klockami sama lub sam”

    Martyna i Maja (17.07.2003)

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close