jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)
  • Autor
    Wpisy
  • #45038

    aleksandra27

    dziewczyny, jakto bylo z waszymi maluchami? matiemu zaraz roczek stuknie (hurrrra!:-)) )a jak na razie zero zainteresowania wlasnorecznym machaniem lyzeczka. owszem, jak da sie w lapke zlapac, to i owszem, skonsumujemy:-)))) lyzeczka najlepiej teraz sie rzuca i macha nad glowa…. od zupelnie niedawna dopiero trzymamy samodzielnie kubeczek….. czy powinnam go jakos dopingowac do samodzielnosci? jesli tak, to jak…:-)) czy przesadzam i mamy jeszcze czas… :-))))))) jak to bylo u was?
    pozdrawiamy

    Ola i Mateuszek (09.05.03)

    #585699

    Anonim

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    -))) tak jak z nocnikiem- jeszcze poczekam- na razie lyzeczka sluzy do wymachiwania i stukania w stol……….(podobnie zreszta nie wie do czego sluzy lopatka:-) )

    gucia i Nina 27 IV 03



    #585700

    aleksandra27

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    eee , kochna lopatka tomy manipulujemy niezle -zwlaszcza w blotku:-))))))))))))
    pzdr.

    Ola i Mateuszek (09.05.03)

    #585701

    Anonim

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    jak ze wszystkim… jedna dzieci “załapują” wcześniej, inne trochę późnej
    nic na siłę, uważam że każde dziecko do tego dorośnie i samo będzie chciało się usamodzielnić (przecież do 15 roku życia karmić nie będziemy )

    ja daję Krzysiowi zawsze albo łyżeczkę albo widelec (przy czym widelec woli dorosły, a nie swój mniejszy)… i o ile z łyżeczką są problemy (tzn. prawie cała jej zawartośc przy próbie pocelowania do buzi jest rozlewana) to z widelcem jest dużo lepiej; Krzyś samodzielnie zjada najwyżej kilka kęsów, ja karmię go drugim widelcem/łyżką… ale uważam że na początek to i tak nieźle;
    tak więc moja zachęta polega jedynie na podaniu sztućców i na niestrofowaniu, jeśli się coś z nich wyląduje na ubranko i na chwaleniu, kiedy Krzyś pięknie sam zajada

    [i]Ewa i Krzyś (16,5 mies.)

    #585702

    Anonim

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    u nas jest podobnie. Nati sama używa widelczyka, z łyżeczką różnie – serek tak, ale zupką raczej się bawi niż je – więc ją jeszcze karmię. Kanapki je sama, paluszkami.

    Kaśka z Natusią (2 lata + 1 miesiąc 🙂

    #585703

    Anonim

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    Krzyś pokrojone kanapki rozrzuca po kuchni
    teraz robię mu kanapkę (kajzerkę kroję na 3 części i daję mu środkową) i dzielę na pół… taką kanapkę “dorosłą” Krzyś zjada (z pomocą lub bez);

    ale zdecydowanie najlepsza jest jajecznica

    [i]Ewa i Krzyś (16,5 mies.)



    #585704

    Anonim

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    u nas też króluje jajecznica (i parówki). Ja nie daję Nati bułek, staram się pieczywo pełnoziarniste, ale jeśli nie mam- pszenno-żytnie. Nati i tak z kanapki najchętniej zjada… masło!

    Kaśka z Natusią (2 lata + 1 miesiąc 🙂

    #585705

    Anonim

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    Powoli, w rozwoju dziecka najwazniejszym po bezwarunkowej milosci zadaniem jest nie przeszkadzac. Mozesz mu zaproponowac lyzeczke. Dac kanapke do reki, ale ogolnie najlepiej wyluzowac i tylko proponowac.

    Tymek sam je od niedawna a i tak cala kuchnia w zupie i trzeba go rownolegle karmic, bo inaczej niewiele zje. Kanapki je pieknie, najpierw szynka, potem ewentualnie reszta, jablko zjada nadgryzajac po kolei kazda cwiartke, maslem lubi wymazac stol, jagody laduja na wlosach. Ale z kazdym dniem jest coraz lepiej. Lubi samodzielnie jesc, najlepiej w towarzystwie i to co my. I to jest najwazniejsze.

    Powodzenia i nie martw sie, Mati ma jeszcze duzo czasu, niech sie teraz spokojnie bawi, to nie wyscig.
    Ag

    #585706

    Anonim

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    podoba mi się Twoje spojrzenie na dziecko i na jego potrzeby :)))

    [i]Ewa i Krzyś (16,5 mies.)

    #585707

    ksantia

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    Tobiasza najczęściej karmie sama bo jakoś do nauki samodzielnego jedzenia go nie ciągnie.
    Czasami na krzesełku położe przed nim kawałeczek bułeczki i albo ląduje w buzi albo bardzo rozdrobniona na podłodze.
    Tak samo wygląda sprawa z jabłuszkiem, wędliną itp.
    Generalnie nie pozwalam mu bawić się jedzeniem.


    Ksantia i Tobiasz 15m-cy



    #585708

    Anonim

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    dzieki
    az sie zaczerwienilam po uszy

    #585709

    Anonim

    Tobiasz

    Jakie piekne zdjecie

    Bardzo mi sie podoba imie Twojego synka, jak mowicie na niego zdrobniale?

    Przepraszam, ze nie na temat, nie moglam sie powstrzymac…



    #585710

    ksantia

    Re: Tobiasz

    Tobiasza zdrabniamy na Tobek, Tobcio, Tobiaszek, Tobi, Tobuś ale głównie to wołam na niego Gargamel 🙂
    I bardzo się ciesze że podoba Ci się imię cała moja rodzina była na NIE ale teraz zmienili zdanie 🙂


    Ksantia i Tobiasz 15m-cy

    #585711

    aleksandra27

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    oj, ja tez sie nie powstrzymam- SUUUUUUPER FOTKA! jak tosie udalo wam zlapac…?;-))))))))
    pzdr

    Ola i Mateuszek (09.05.03)

    #585712

    jane

    Re: jak to jest z tym samodzielnym jedzeniem?

    Małgosia bardzo lubi sama mieszać w talerzu, więc do jednej ręki dostaje łyżeczkę a do drugiej widelec. Czasem próbuje sama nabierać i trafiać do dzióbka, ale robi to tylko na początku, potem trzeba się spieszyć, bo wywala jedzenie z talerza. Za to z kubka za Chiny nie chce pić, a jeszcze żeby sama go trzymała….. to już za skomplikowane 🙂 Każde dziecko jest inne :)))

    Jane i Małgosia 04.05.2003

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close