jak urodziłam Remiego

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #25038

    justyna76

    Długo zbierałam się do opiasania porodu, bo przeżycie to było dla mnie straszne.. choć poród już drugi…
    A było tak:
    22. 08 o 6.30 rano obudziły mnie skurcze, takie dosyć mocne (miałam porównanie po Arusiu). Każdy trwał minutę, a były co 3. Ucieszyłam się – dobrze – może szybko urodze (pierwszy poród 24h). Adaś chciał od razu jechać do szpitala, spanikowany okropnie:)) ja mówię – czekamy:))))) no i czekaliśmy tak 2 godzinki, wtedy już nawet ja uwierzyłam, że to chyba to i jedziemy!!!:)))))
    Przyjechaliśmy – rozwarcie na „duzy” palec (czyli nic) ale idziemy na porodówkę:))) podpięcie do ktg – skurcze na 80%… połóżna mówi – no to czekamy co dalej…
    skurcze mam, ale już nie co 3 min a co 5, 6… no oczywiście się martwię – przy pierwszym było tak samo…:(((
    Adaś idzie do położnej – mówi, że u mnie poród pierwszy się wlokł, że byłam umęczona.. ona – natura zadecyduje:) [bo ja przed terminem]
    i tak minął CAŁY dzień… skurcze nie były baardzo bolesne ale jednak męczące..
    na moje prośby o cokolwiek na przyspieszenie zero reakcji…
    jestem umęczona i zła…
    przychodzi nocna zmiana – położna bada – rozwarcie na 3,5 palca – porażka:(((((((( ja mam dość i sama nie wiem czy jestem bardziej zła czy zmęczona… Adas cały czas ze mną, też już pada… próbuje mnie rozweselić ale wiecie jak to jest:)))
    znow powtarza się sytuacja – mąż mówi jak wyglądał pierwszy poród, prosimy o coś, cokolwiek – położna się lituje i daje mi czopek na rozpulchnienie śluzówki – efekt: rozwarcie postępuje ale za to ustąpiły (pod wpływem czopku) skurcze macicy…. ja – załamana:((((((((((( położna mi mówi: to niech się pani teraz przespi, może wrócą …
    nie wytrzymuje i płacze… ale co mam robić – idę spać… budzą mnie skurcze, ale – jak ja to nazywam – popierdułki jakieś a nie skurcze:))) położna robi mi masaż szyjki.. .wyję:)))
    rozwarcie na 5 i nie chce ustąpić… położna mnie pyta czy miałam leczoną nadżerkę wypalaniem bądź zamrażaniem – odpowiadam, że i owszem. Ona na to, że mam tam blizne i ona nie chce ustąpić i stąd szyjka nie chce sie rozwierać… szkurcze mam – jak cholera – a ta szyjka gupia nic:(((((((( o 4 nad ranem odchodza mi wody

    po 24 godzinach od przybycia do szpitala „decydują się” dać mi kroplówkę z oksycyliną…
    póltorej godziny później rozwarcie jest na 9 ale ta cholerna szyjka nie chce puścic!!! ja płacze i nie mam już po prostu na nic sił, jestem już na łóżku porodowym ale po prostu nie moge… pamiętam, ze prosiłam o cesarke bo ból byl okropny a szyjka nie puszczała…w końcu pękła i po trzech parciach przyszedł na ten świat tak upragniony syn:)))))) z cudnymi włoskami:)))))))))) pamiętam, że jedyne co widziałam to te włoski:) a potem zaczęłam odpływać i nic nie pamiętam za bardzo aż do momentu kiedy znalazłam się na sali poporodowej z Remim w ramionach:)))
    na koniec dowiedziałam się od położnej, że wpisali mi krótsze czasy wszystkich faz porodu – z książeczki wynika, że rodziłam 14 godzin a nie 26! ciekawe dlaczego? zawyżam im statystyki???
    mówi się, że drugi poród łatwiejszy… u mnie było wręcz przeciwnie:(((((((( wspominam go strasznie… a położna powiedziała mi wręcz, żebym już nie rodziła, bo dla mojego organizmu to nie jest „naturalne” no chyba że zapłace za cesarke…
    nigdy już nie chce przeżyć czegoś takiego… pomimo tego, że taki wspaniałe i cudowne jest zakończenie:) Remi przyszedł na swiat o 9:15 23 sierpnia:)))
    wiem jednak, że bez mojego męża było by to jeszcze trudniejsze i dziękuje mu za każdą minute, którą spędzil ze mną w tym beżowym pokoju, który obydwoje będziemy pewnie długo pamiętać…

    Justyna i Remi (23.08.03)

    #335983

    anet

    Re: jak urodziłam Remiego

    wiesz to okropne taka znieczulica!!! przeciez mogli wczesniej podac te oxytocyne lub zdecydowac o cesarce lub wymyslec cos innego przeciez wiedza i znaja sie na tym!!!!
    cale szczescie ze masz to za soba a z soba zdrowego maluszka!!!

    +

    Aneta+Agniesia(7.07.02)+?(17.01.04)



    #335984

    ykke

    Re: jak urodziłam Remiego

    No to moge sobie tylko wyobrazić co czułaś przez tyle godzin tej męki. Ja po 6 błagałam o zastrzyk smierci…
    Przeraża mnie natomiast, że tak często wykonuje sie masaż szyjki. Podobno jest on juz niedozwolony…

    Izka i Iga-Fryga 31.08

    #335985

    Anonim

    Re: jak urodziłam Remiego

    oj. po takich opowieściach jak twoja to ja już dawno przestałam marudzić na temat mojego porodu.
    Fakt – kroplówe dostałam po niecałych 2 godzinach od momentu trafienia na porodówkę – potem już w bólach, ale szybko poszło… w 3,5 godz!

    Gratuluje Syna! Dzielności! Życzę Wam teraz jak najmniej bólu i jak najwiecej miłości!!!

    Bruni i Filipek

    #335986

    effcia

    Re: jak urodziłam Remiego

    o matko, nie wiedzialam, ze az tak sie umeczylas. dzielna baba z ciebie i tyle!!!!
    wyglada na to, ze moj porod to byl pikus…..

    calusy dla Remiego!

    Effcia z FRANULKIEM (20.08)

    #335987

    dorotam

    Re: jak urodziłam Remiego

    Chyba, że zapłacisz za cesarkę ……… No nieźle.
    Właśnie to mnie przeraża, że kobieta się może męczyć, a oni tak spokojnie na to patrzą. Skoro dla Ciebie poród naturalny oznacza takie męczarnie, to bez gadania powinni podjąć decyzję o cc lub zrobić coś innego, byś mogła szybciej urodzić.
    Teraz się cieszę, że będę mieć cc (ułożenie pośladkowe a poza tym duża główka) W moim przypadku poród drogami natury mógłby się okazać porażką.
    No, ale masz to już za sobą i jestem pełna podziwu. Kobiety są jednak twarde. Jestem ciekawa jak faceci wytrzymywaliby porody, gdyby przyszło im samym rodzić, he,he.
    Pozdrawiam:-)

    Dorota mama Mikołaja (26.09.2003)



    #335988

    justyna76

    Re: jak urodziłam Remiego

    wiesz… mój mąż pod koniec to płakał z bezsilności.. naprawdę… bo nie mógł nic zrobić ani w żaden sposób mi pomóc… i widziałam te łzy…
    no ale gdyby mężczyzni mieli rodzić dzieci to już by rodzaj ludzki wyginął dawno… oj dawno:)))))))
    pozdrawiam:)))

    Justyna i Remi (23.08.03)

    #335989

    barbetka

    Re: jak urodziłam Remiego

    Ufff……. dobrze że jest to już tylko wspomnienie…. i kazdego dnia bardziej odległe i mniej bolesne :)))
    A Remi to super chłopak :))))
    A wiesz ja miałam też skrócone fazy porodu, które są zapisane w książeczce zdrowia mojej Gwiazdeczki…. Ciekawe dlaczego?!?!?!

    Basia & Amelka o oczach jak karmelki – 07.09.2003

    #335990

    ava131

    Re: jak urodziłam Remiego

    no i poryczalam sie!
    Ile te kobietki musza sie nacierpiec dla swoich pociech?!!!
    Ciesze sie wiec ze masz te ciezkie chwile juz za soba i teraz zycze samych szczesliwych i radosnych! A napewno takie beda!

    Caluski
    Ania i Natalka 26.09.03

    #335991

    justyna76

    Re: jak urodziłam Remiego

    Tez masz wpisane skrócone fazy porodu??? to znaczy, że to chyba normalka, że tak robią…
    ciekawe dlaczego??? może faktycznie muszą im się zgadzać statystyki??? a może takie długaśne porody są prawnie zakazane?:)))
    pozdrawiam Waszą Trójeczkę i całuski dla Amelki:))) od Remigo też hehe:)))

    Justyna i Remi (23.08.03)



    #335992

    justyna76

    Re: jak urodziłam Remiego

    a ja Ci Aniu życze żebyś o takich porodach tylko czytała:)))

    Justyna i Remi (23.08.03)

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close