jak z tym zyc>

Witam, adres forum znalazlam w ‘Wysokich Obcasach’ ktore zadko czytam… Pod koniec listopada ub.r. stracilam dziecko w 9 tygodniu ciazy. Byl to dla mnie prawdziwy cios. Pierwszy raz w zyciu naprawde mi zalezalo. Teraz znowu staram sie o dziecko. Psychicznie slabo sobie radze. Na blisko 3 m-ce praktycznie zerwalam kontakty z koleznakami (bo albo maja dzieci, albo sa w ciazy, albo planuja). Kolezanki (?) z ktorymi probowalam rozmawiac nie byly w stanie pomoc. Meza specjalnie nie obeszlo. Przynajmniej nic po sobie nie pokazywal. A naciskany przeze mnie (wielokrotnie) mowil ze strata go bolala. I nic (doslownie) wiecej. Ze swoim bolem jestem sama. Jakos dochodze do siebie. Stwierdzilam ze jedynym wyjsciem bedzie zajscie. Musi sie udac. Wracajac do kolezanek, jedna nie skomentowala tego ani jednym slowem, a znamy sie od 21 lat (13 kwietnia zaczelam 30-ty rok zycia :-), po kilku dniach przyslala sms-a ze jest w ciazy. Widzialam sie z nia dwukrotnie. Opowiada jak to wspaniale oczekiwac na dziecko. Druga w ostatni wtorek kiedy bylysmy we dwie w kinie oznajmila mi ze spodziewa sie dziecka, zrobila to w czasie kiedy moj maz byl na 3 dniowej delegacji, takze nie mialam nawet przy kim sobie w domu poplakac. Przy niej trzymalam fason, w domu ryczalam. Nic im nie mowie a one sie dziwia oslabieniu kontaktow. Zzera mnie zazdrosc o ciaze. Normalne? Nie jestem w stanie normalnie z nimi rozmawiac. Ostatni weekend spedzilismy z mezem w towarzystwie kolezanki, jej meza i 4-ro m-cznego maluszka. Przedtem wielokrotnie odsuwalam spotkanie z nia i jej szczesciem. Pierwszy raz widzialam sie z nimi kilka tygodni temu i balam sie ze wpadne w histerie na widok dziecka. Mine mialam nietega, ale trzymalam sie. W domu sobie troche poplakalam. Tym razem nie bylo problemu. Ale nie moge sie przemoc zeby cieszyc sie ciazmi innych. Zycze im wszystkiego naj, ale nie chce byc swiadkiem ich szczescia. Bardzo potrzebuje ciepla i bliskosci. A swoim stanem zdaje sie wszystkich odstraszam. Jak sobie (po)radzilyscie.

33 odpowiedzi na pytanie: jak z tym zyc>

z-kasia1 Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Witaj Agapa – tu znajdziesz wsparcie, zrozumienie i zawsze możesz się “wypłakać” w cięzkich chwilach. Mozesz odszuakć informacje na temat leczenia, lekarzy…i zapytać o to samo. Wiem, że jest Ci bardzo ciężko ale…wszystko sie ułoży – zobaczysz..my tez będziemy mamusiami .

Przepraszam że tak zacznę, ale od poczatku mam takie skojarzenie: po łacinie agapa oznacza msza;
przepraszam czy był to było celowe czy wyszło przypadkiem?

Pozdrawiam,

Kasia

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Dzięki. Każde dobre słowo ma znaczenie. I to nie małe. Trochę głupio tak z obcymi ludźmi, ale z drugiej strony każdy znajomy na początku był obcy.

Wyszło przypadkiem (skrót od imienia i nazwiska 🙂 Dlaczego pytasz?

Ciężkie chwile – pewnie również to objawy zbliżającego się okresu, a miało go nie być. Jest ciężko. I nie łatwo sobie samej poradzić. A to forum jest świetnym pomocnikiem. Bo stanowią go ludzie, którzy przynoszą pocieszenie, dają poczucie zrozumienia.

Trzymam za Ciebie kciuki (za siebie też).

Agnieszka

z-kasia1 Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Pytam z ciekawości, bo jak napisałam: to słowo pochodzi z j. łacińskiego i ozancza “mszę świętą” (dokładnie to chyba była pierwsza msza)…ale to tak na marginesie.
Z tymi obcymi ludzmi to pewnie juz niedługo, zobaczysz..uzależnisz się od tego forum ..niedługo wszyscy będa znajomi..a Ty…będziesz szykowac się do kolejnej ciąży.
J tez to wszystko przechodziła – dziewczyny też, wiem jak jest ciężko….nawet po jakimś czasie jak juz przestaje się płakać, szukać,…, ciągle myslisz, wspominasz…Twoje dziecko. To normalne, tego sie nie da zapomnieć.

Pozdrawiam,

Kasia

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

OK. Łacina to Twój żywioł?

Na to wygląda :-). To pewnie dlatego, że wszyscy są tu szczerzy.

Trzymam w szufladzie test, który stwierdził ciąże. Czasem do niego zaglądam. Dobrze, że nie mam wydruku z badania USG.

Przechodziłaś też fazę (mam nadzieję że to “tylko” faza) niechęci do cudzych ciąż i dzieci? To straszne. Takie zamrożenie uczuć. Z tym jest trudno. Zresztą opłakiwanie straty dziś nie jest na czasie. Nie ma na nie czasu. Szaleństwo. A to bardzo pomaga. No i bliscy.

Jeszcze raz dzięki.
I POWODZENIA.
A.

z-kasia1 Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Nie, łacina mnie “przesladowała” (a raczej prof. na studiach) przez dwa lata. Poza tym, miałam taki dziwny przedmiot jak patrologia – do dlatego pamiętam agape. Ale to nie jest teraz ważne.
Nie trzymam juz niczego w szufladzie, no….poza stertą leków .
Nie czułam nigdy niechęci do dzieci, wręcz przeciwnie…po starcie ciąży mam na ich punkcie bzika (wszystkie są cudowen i kochane). Ciężarnych..faktycznie jakos dziwnie przybyło ale myslę, że dlatego iz zwracamy na nie więksą uwagę; poza tym wiosna to okres “rozbierania się z tych zimowych paszczy” i kobiety zaczynają odkrywać to i owo .
A czas…”biednie” dokładnie tak jak kiedyś…tylko to my sie zmieniamy, spieszymy…
Mam nadzieję, że jest ktoś na kim możesz polegać bo w takich chwilach bywa ciążko.

Kasia

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Masz szczęście w nieszczęściu. Mam zdaje się mniej ;-( albo jeszcze do siebie nie doszłam. Niby jest lepiej, ale… właściwie codziennie ryczę w poduszkę. A to przecież 5 m-c od usunięcia obumarłego płodu.
Niestety niespecjalnie, stąd to forum.
Pozdrawiam i życzę wszelkiego dobrego.
Agnieszka

P.S. No i dobranoc 😉

mati2 Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Cześć Agapa doskonale wiem co czujesz ja jestem 3 tygodnie po zabiegu i też mi jest ciężko. Wierzę, że wszystko będzie już dobrze jest tyle kobiet, które przez to przeszły więc i my MUSIMY!! Uda nam się napewno!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wiara czyni cuda – pamiętaj o tym!!! Próbuj i myśl pozytywnie.
Wesołych Świąt
ściskam mocno i serdecznie
Mati

ika Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Witaj , przykro miż że trafiłaś do nas do tego kącika forum. Życzę ci byś niedługo mogła zawędrować do kącika dla oczekujących mam z testem pozytywnym w łapce. Tak i ja trzymam oba swoje pozytywne testy, jakoś nie potrafię ich wyrzucić. Rozumiem Twój żal, ból i poczucie utraty. Dwukrotnie moje ciąże okazały się obumarłymi w 3 miesiącu i depresja spowodowana utratą trwała bardzo długo.
Ten kącik ogromnie mi pomógł, wiem, że nie jestem sama ze swoimi problemami, każda z dziewczyn chce pomóc na tyle na ile może. Traktuję to forum jako grupę wsparcia i czuję się już naprawdę coraz lepiej. mam nadzieję,że i Ty znajdziesz tu to czego szukasz.
Tak naprawdę ludzie, kochane koleżanki nie wiedzą za bardzo jak rozmawiać na te tematy, nie wiedzą jak bardzo to boli i jak najlepiej się zachować, więc najczęściej ignorują podane informacje..
trzymaj się cieplutko, czas na to by siębie nieco porozpieszczać, wiosna idzie , może i w Tobie zakiełkuje nadzieja i dobre samopoczucie, czego serdecznie Ci życzę
pozdrawiam

ika

kiciucha Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

witaj!!!! wiem co czujesz ja tez we wrzesniu straciłam dziecko w 16 tygodniu ciązy…..byl to dla mnie szok …..teraz staram sie ponownie zajsc w ciąże ale jakos nie wychodzi …..bardzo sie boje……..ale musze próbować bo jestem już po trzydziestce……….pozdrawiam cie serdecznie i głowa do góry

-edyta Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Tak srasznie mi przykro, że kolejna osoba trafiła akurat do tego kącika……… :-(( Takie rzeczy nie powinny sie zdarzać! Ja straciłam ciąże trzy tygodnie temu (dokładnie trzy i pół).
Do tej pory staram sie jak moge, żeby żyć tak, jak zyłam przedtem, tylko ze tak naprawde nic nie jest i nie będzie tak jak kiedyś…….. Do dziś, tak jak Ty trzymam test ciążowy w szufladzie. To jedyna pamiątka po moim słoneczku.
Powiem Ci, ze mój mąż przeżył to wszystko bardzo, był przy mnie w tych najgorszych chwilach, ale szybko sie podniósł i też miałam żal do niego, że za szybko. Ale teraz wiem, że gdybysmy razem rozpamiętywali to co się stało, jeszcze długo nie doszła bym do siebie. Wiem, że zawsze będziemy pamietać o naszym aniołku.
Co do kolezanek w ciąży, to mam jedną bardzo mi bliską, z którą jeszcze niedawno rozmawiałyśmy tylko o ciązy (zaszła w ciąże miesiąc później niż ja). Spotykamy sie często i powiem szczerze, że jeszcze nie umiem z nią rozmawiać o jej szczęściu. Ale staram sie z całej siły.
Piszesz że koleżanka nie skomentowała tego co sie stało. Wiesz, ludzie nie wiedzą jak reagować w takich sytuacjach. Bo w takiej chwili nic nie jest w stanie pocieszyć. Może nie chciała tego rozpamiętywać, chciała pomóc Ci zapomnieC? Nie wiem…….
I jeszcze jedno – jeśli chodzi o ciąże innych – pomyśl sobie, że skoro im sie udaje, to uda sie i nam, tylko troche więcej wiary w siebie!
trzeba sobie tłumaczyć, że wszystko będzie dobrze. Ja sie staram tak robić i moje “doły” dopadają mnie coraz rzadziej.
Z całego serca życze Ci powodzenia. Zobaczysz uda sie! Musi sie udać!

Edyta

magdamal Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Kochana Agapo!
Cieszę się, że napisałaś o swoim problemie gdyż czytając twój post poczułam że jest napewno ktoś kto i mnie zrozumie. Doskonale wiem co przeżywasz bo ja czuję dokładnie tak samo. Swoją 13 tygodniową ciążę straciłam w grudniu zeszłego roku. Choć pełne przyzwolenie na starania mam od teraz to działam już w kierunku ciąży od 3 cykli. Na ciąże obcych ludzi reaguję strasznie bo tak jak Ty spala mnie wewnętrzna zazdrośc i strasznie się tego wstydzę. Natomiast ostatnio powaliła mnie i dobiła zupełnie wiadomość, że moja dobra koleżanka jest z drugim dzieckiem w ciąży i wszyscy strasznie się nad tym rozczulają. Słowa o ciąży trafiły do mnie z ust ciotki (jej teściowej) i przy niej jakoś wytrzymałam by nie wybuchnąć płaczem. Jednak usta w żaden sposób (choć próbowałam) nie chcialy mi się wygiąć do uśmiechu. Wychodząc od ciotki do domu już nie wytrzymałam by dojść na miejsce i na środku ulicy wybuchnęłam strasznie rozpaczliwym płaczem. Nie mogłam się powstrzymać. Spuchnięta od płaczu doszłam do domu i liczyłam na wielkie ukojenie ze strony męża. Choć jest naprawdę kochany i pomógł mi bardzo w trudnych chwilach życia tym razem po prostu mnie wyzwał za moje zachowanie.
Byłam pewna że ból po stracie mi minął ale jednak jeszcze głęboko siedzi w środku.
Myślę że po prostu musimy się wspierać, cierpliwie czekać na swoją szansę i dopiero ciąża nas całkowicie uzdrowi. Ale jaką da nam radość! Myślę że tylko dziewczyny po poronieniach i te które mają kłopoty z zajściem mają szansę tak kochać swoje dziecko już od poczęcia!
Życzę ci dużo siły
Magda

violes Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Cześć!
Wiesz co ja miałam podobny problem ( mam dwa poronienia za soba) tez nie potrafiłam sie cieszyc z ciąz moich kolezanek , które wogóle mnie nie rozumiały a wrecz przeciwnie zdarzało im sie streszczac mi przebieg swojej ciazy . Nie potrafiły zrozumiec tego co czuje..Starałam sie nie utrzymywac zbytniego kontaktu z nimi .To bardzo bolało , ale cóz trzeba było sie podnieść i stawic czoła rzeczywistości ! Choć to trudne zadanie.Jak na dzien dzisiejszy jestem coraz bardziej pozytywnie nastawiona do swiata ciezarnych i powiem ci ze o wiele,wiele lepiej sie czuje psychicznie.Owszem jest ciezko i dopada mnie chandra ,płacz,złość , zazdrośc i wtedy jest zle , bardzo zle:-(((……. ale zawsze mozna wejśc na forum i sie wyzalic a tu juz znajda sie osoby które wpełni cie zrozumia i pociesza jak tylko bedą mogły :-)))))) Trzymaj sie i zycze powodzenia !
pozdrawiam
violes

Edited by violes on 2003/04/15 23:12.

z-kasia1 Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Dokładnie podzielam zdanie Dominiki, że ludzie często nie wiedzą co powiedzieć, jak się zachować w danej sytuacji (no. czasami zdarzaja się faktycznie takie wypowiedzi…że lepiej przemilczeć). Osoby, które nie doświadczyły takiego cierpienia nie zdają sobie sprawy z tego jak bardzo nas to rani, jakie niesie za sobą konsekwencje psychiczne…
Ja jednak zakończe to stwiedzenie optymistycznie: że trzeba sie cieszyć tym co mamy, wiesz…mam znajomych, którzy na dziecko czekali 6 długioch lat i w tym roku, po 7 latach urodzi im się synek. Nigdy nie przyszło mi do głowy by być o to dziecko czy tą ciążę w jakis sposób zazdrosna. Może dlatego, że oni także rozumieja moje problemy i rozmawialiśmy na ten temat. Powiedziałam im, że życzę im wszystkiego najlepszego bo wiedziałam, że ich droga do szczęścia była długa a niekiedy z cierniami.
Zobaczysz Agnieszko, już niedługo …

Kasia

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Cześć i DZIĘKI,
naprawdę każda wypowiedź, sprawia że czuję się silniejsza, wiem że rozumiesz co czuję, przykro że Tobie też się coś takiego przytrafiło (bo to ślepy los), w dodatku dwukrotnie. Brakuje słów na opisanie wszystkiego. Napisałaś że depresja trwała więc myślę sobie że jest Ci już lepiej. Poza tym pomagasz innym, to też świadczy o sile.
Ja się cieszę że znalazłam kącik w którym mogę wyrazić to co czuję (trochę popłakać) (najgorzej jest wieczorem, samej w domu) i mam nadzieję że mi to pomoże a potem bedę mogła pomóc innym (oby było nas jak najmniej, najlepiej wcale).
Podobnie jak Ty traktuję to jako grupę wsparcia.
Zgadzam się z tym co piszesz że nasze otoczenie nie wie jak się zachować. Każdy ma swoje sprawy, swoje życie i swoje troski, a że żyjemy coraz szybciej nie starcza go na innych. Dobrze że jest możliwość porozmawiania z osobami które przeszły podobną drogę i chcą i już mogą pomóc.
No, tak, wiosna. Wszystko budzi się do życia 🙂 Zaplanowałam sobie że na wiosnę będę siedzieć w domu z brzuchem 😉 życie weryfikuje plany.
Za Ciebie trzymam kciuki. Za siebie tysz 😉
Dzięki i pozdrawiam,
Agnieszka

ika Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Kochana Agnieszko, sama wkrótce się przekonasz, że pomagając innym jakoś dojść do siebie pomagasz też samej sobie. Bardzo dziękuję Ci za kciuki, na pewno się przydadzą. Pozdrawiam bardzo serdecznie

ika

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Będzie dobrze – będę się tego trzymać.
Co do zazdrości, to pewnie wszystko zależy. Od tego jaka ja jestem, jacy są ludzie którzy mnie otaczają. Może mam zwyczajnie mniej szczęścia. A może nie potrafiłam (i nie potrafię) o tym szczerze porozmawiać z nikim oprócz męża? Siedzi we mnie głęboko żal, ale dodajecie mi otuchy. To co czytam tu na forum daje nadzieję, że może być dobrze.
Trudne jest też to, że dopiero po drugim poronieniu lekarze zaczynają się zastanawiać dlaczego. Mnie mój lekarz nie skierował na żadne badania. Prywatnie zrobiłam kilka podstawowych ale to sporo kosztowało i nie przyniosło odpowiedzi.
Rzeczywiście, dobrze że zrobiła się wiosna, nastrój mniej przygnębiający i ludzie bardziej uśmiechnięci.
Sory, że tak smęcę, ale trafiają mi się chwile kiedy ciężko mi wytrzymać. Pomagacie dziewczyny, bardzo, bardzo.
Dzięki. Pozdrawiam, Agnieszka

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Trzymaj się dzielnie Mati.
Będziemy próbować, nie???? I się UDA.
Myśleć pozytywnie będę próbować na Twoje konto ;-), swoje i nas wszystkich.
Żółtego kurczaczka i dużo dużo ciepła.
Pozdrawiam,
Agnieszka

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Na pocieszenie powiem, że dwa razy dłużej cieszyłaś się dzieckiem. Tym, że nie wychodzi już wiem, że nie należy się zniechęcać i dalej próbować, bo organizm potrafi płatać figle. Byle drobiazg może zakłócić cykl. Ale nie zmienia to faktu, że jest ciężko. Chciałoby się już, od razu, a tu nic. Próbować, próbować, próbować. W końcu nie jest to całkiem nieprzyjemne “zajęcie” 🙂
Co do wieku, leżałam w szpitalu z dziewczyną która miała 39 lat, ciąża przebiegała bez żadnych zakłóceń (ona była już tuż przed porodem ;-). Powtórzę za Tobą – GŁOWA DO GÓRY. Sama przed chwilą skończyłam 29 lat. Ściskam mocno i pozdrawiam cieplutko.
Agnieszka

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Dzięki. Bardzo mi dużo dałaś. Jak to dobrze poznać Twoją opinię – dziewczyny która przeżyła podobną tragedię (bo to jest tragedia, a nie jak mówią lekarze obumracie 7 czy 8 tygodniowego płodu, “zdarza się trudno, proszę nie rozpaczać” “może zastrzyk na uspokojenie”) (na USG to byl mały człowieczek) a ma inną perspektywę. Będę próbować patrzeć na “cudze ciąże” z podobnym nastawieniem. W końcu ciągłe rozdrapywanie ran nie pomogło.
Test trzymam żeby mi przypominał te najpiękniejsze chwile.
Masz rację. Nie wiedzą jak się zachować. A takie zdarzenie ‘uwrażliwia’ i pewnie za bardzo biorę to do siebie.
Raz nam się udało zajść, drugi raz też się uda i dalej BĘDZIE DOBRZE. Trzeba wierzyć. Starać się i dbać 😉
Jeszcze raz dzięki. Mocno Cię ściskam i cieplutko pozdrawiam. Też Ci życzę powodzenia.
Agnieszka

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

No to ściskam jeszcze mocniej :-)))
Buziaczki
A.

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Wydaje mi się, że Cię doskonale rozumiem. A Ty mnie. Niestety. Ale stało się. Teraz musimy być silne. I będziemy 😉 Tyle że strasznie trudno jest się przełamać i cieszyć szczęściem innych, nawet bliskich znajomych, kiedy łzy jeszcze lecą. Zupełnie nie wiem jak sobie z tym radzić. Może razem coś wymyślimy. Może pomogą dziewczyny, podpowiedzą coś swoją postawą. Może samo przejdzie.
Tymczasem dobrze robi wygadanie się. Czekam jeśli tylko będziesz miała ochotę.
Bo to okropne, kiedy nie mogę się cieszyć z nimi tak jak bym chciała. Nie życzę nikomu podobnego zdarzenia, ale sobie życzę spokoju, ciepła i siły, i na razie nie mogę się przełamać żeby zapytać o ich szczęście. Źle się z tym czuję. Żlę się czuję jak o tym myślę, czy myślę że miałabym być świadkiem ich radości. Jestem w kropce.
Moim zdaniem, Mąż trochę się nie popisał, ale wcześniej był dla Ciebie, więc… trzeba będzie mu wybaczyć 😉 i pewnie dawno to zrobiłaś 🙂
Co robisz w kierunku zajścia? Jakieś badania? leki?
No, bardzo głęboko. I tak jak ty myślę że jedyne wyjście to zajście ;-))) Nic nie jest i nie będzie już takie samo, ale rzeczywiście mamy (my, kobiety po przejściach 😉 szansę na cieszenie się ciążą niemal od poczęcia. Czekam z niecierpliwością na tą chwilę.
Niech moc będzie z nami :-))) (wszystkimi, ofkors) I dużo dużo ciepła, radości, słońca.
Agnieszka

betsi Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Witam, przeczytałam Twoja wiadomość dopiero teraz. Straciłam dziecko w zeszłym roku, 6 czerwca. Nie nacieszylam się swoim maleństwem. Lekarz uprzedził mnie jak byłam na pierwszej wizycie, że mogą być problemy z utrzymaniem ciąży (mialam skurcze w dole brzucha, straszne bóle), dostałam leki, ale jednak nie pomogły abym 6 stycznia urodziła upragnione dziecko (taki mialam termin). Nikt nie wiedział że jestem w ciąży, oprócz męża i nikt się nie dowiedział bo ja nie potrafiłam i nadal nie potrafię o tym mówić, napisać jest łatwiej. Ból jest niewyobrażalny, nawet teraz mam łzy w oczach. Od listopada staramy się o dziecko, nie wiem ile testów ciążowych od tamtego czasu sobie zrobiłam. Juz miałam mdłości, powiększone piersi, twardy brzuch, itd… Chyba miałam wszystkie reakcje organizmu świadczące o mojej ciąży której nie było. Jak spóźnił mi się okres, a test nie potwierdził moich myśli wmówiłam sobie że się myli, że o złej porze go zrobilam. Moja każda wizyta w toalecie potwierdzała, moje nadzieje, a kiedy nadzieje padły spędziłam godzinę w łazience zalewając się łzami. Może płakałabym tak dalej gdyby nie mój mąż, który wrócił do domu i mnie praktycznie wyciągnął z toalety bo inaczej chyba utopiłabym się tam. Nic nie pomaga, trzeba powoli oswoić sie z tym faktem. Uśmiecham się do dzieci na ulicy, na plakatach i w telewizji. To boli, zazdrość boli bo tak bardzo chcialabym urodzić własne dziecko, a nie tylko patrzeć na czyjeś. Wiem, że każda z nas zaznacza swoje dni płodne i uważa je za święte, ale ja nawet zaznaczam kiedy kocham się ze swoim mężem. Zaczełam to robić nieświadomie, kiedy coś zaznaczałam w notesie. Czy to normalne? Notuje wszysto co może mi pomóc. Każda notatka może mi się przecież przydać w następnym miesiącu. Test ciążowy świadczący o moim maleństwu trzymałam do lutego, aż postanowiłam się go pozbyć i żyć tym że mogę jeszcze zajść w ciążę i urodzić małego ślicznego bobaska. Zostawiłam sobie tylko jedna pamiątkę, zdjęcie z USG które noszę w portfelu. Życzę Ci powodzenia, nam wszystkim. Abyśmy nigdy więcej nie musiały odwiedzać tej strony tylko tą na której mogłybyśmy chwalić się naszymi maleństwami. Pozdrawiam, Kasia.

Kasia

mojayola Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Droga Agapa!
TRUDNO SIE Z TYM ŻYJE! Nie da się ukryć.Przeżyłam to samo ponad rok temu.Poroniłam w dwudziestym tygodniu.Bólu i rozpaczy jaka rozdierała mi wtedy serce nie da się opisać.Bardzo powoli dochodziłam do siebie.Ryczałam na samo wspomnienie.Budziłam się z płaczem w nocy.Wyglądałam jak” siedem życzeń”.Nie docierały do mnie słowa typu:”Jesteś młoda jeszcze będziesz miała dzieci”Nikt nie mógł zrozumieć że straciłam dziecko,a nie jakąś rzecz,którą można wymienić na inną.poprostu nikt tego nie jest w stanie zrozumieć jezeli sam tego nie doświadczył.Nie chciało mi się z nikim rozmawiać,tak samo jak ty unikałam znajomych z małymi dziećmi.Co tu dużo mówić byłam załamana.Jak sobie z tym poradziłam?Mijał czas,a ja ciągle myślałam o tej stracie.Pewnego dnia powiedziałam dość.Stwierdziłam ,że jeżeli chcę szybko mieć następne dziecko muszę być w związku z tym w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej.Myślałam o przyszłości.Bardzo pomógł mi mój lekarz ginekolog,który prowadził poprzednią ciążę.Zakazał mi się smucić i rozpamiętywać złe wspomnienia.Miałam wsparcie ze strony męża,który robił wszystko,żebym o tym nie myślała.sama zapełniałam sobie czas nawet głupotami.To dobry sposób uwierz mi.Najważniejsza była przyszłość.Trzy miesiące po tych smutnych wydarzeniach zaszłam w ciążę.Nie czekałam zbyt długo bo wydawało mi sie ze jest to najlepsze wyjscie z tej sytuacji.dzis na swiecie jest z nami maja.moja radosc nie ma konca.wierze ze wam sie rowniez uda.jestes tak samo jak ja zodiakalnym baranem wiec z uporem daz do celu.pozdrawiam cie serdecznie.jezeli chcialabys pytac o cos jeszcze to prosze bardzo.mojayola

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Cześć,
Jestem pod wrażeniem. Twojej siły. Uszczknę coś dla siebie, OK? 🙂
Taka sytuacja kiedy koleżanka, w sumie bliska osoba, nie potrafi zrozumieć, to może zachwiać pewnością siebie. Strata dziecka podważa wiarę we własne siły. Potem jeszcze dochodzą tego rodzaju kwiatki. Cóż, nikt nie jest doskonały i nie umie czytać w myślach.
Jak czytam wypowiedzi na forum głupio mi narzekać. Wszystkie jesteście dzielne, a mi się wydaje, że już nic mi nie wyjdzie w życiu, że jestem brzydka, głupia, biedna, nie potrafię urodzić dziecka. Ale czerpię dużo z tej siły która aż bije ze zdecydowanej większości zdań tu umieszczanych.
Pewnie się powtarzam po raz któryś-tam, ale DZIĘKUJĘ za zrozumienie, ciepłe słowa, Wasze przejścia, pocieszenie, rady. Nie zdawałam sobie sprawy, że to tyle może dać.
Mówisz, Tobie pomaga spotykanie się ze znajomymi ciężarnymi (tak rozumiem to co piszesz), poszukać w sobie Matki Teresy? Spróbować mogę, co bedzie dalej zobaczymy 😉 Aż mi się ręce trzęsą na myśl o tym (ze zdenerwowania, że nie wyjdzie). Daj z siebie, dawaj, dawaj, będę miała lepsze samopoczucie, a może również dostanę? Podstawowa prawda?
A w dołku wyżalić się i szukać pocieszenia na forum.
Bardzo mi brakowało takiej rozmowy.
Dzięki. Tobie życzę wytrwałości, siły, dużo ciepła i zrozumienia. I powodzenia.
Agnieszka

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Witaj, ciężko że tyle dziewczyn to spotyka. Nie wiedzieć czemu. Dobrze, że możemy sobie porozmawiać, bo to pomaga. Ja się właśnie przekonuję. Łez też nie ma co na siłę powstrzymywać, szczególnie jeśli możesz sobie na nie w tej chwili pozwolić. Ten bół musi minąć. Musi. Lepiej myśleć o przyszłości. Swoją ciążę trzymaliście w tajemnicy, pewnie chcieliście wszystkim powiedzieć w jakimś szczególnym momencie. Życie jest czasami okrutne. Moi rodzice dowiedzieli się o naszym dziecku, dopiero kiedy wylądowałam w szpitalu i wiedziałam co jest grane. Zresztą dowiedziałam się o niej, kiedy najprawdopodobniej już jej nie było. Zawsze miałam nieregularne okresy, kiedy stwierdziłam, że może go nie być przez następne 9 m-cy, poczekałam jeszcze parę dni, a tu zaczęły się bóle w dole brzucha, lekkie plamki krwi, w szpitalu okazało się że nie bije serduszko maluszka, a jego wielkość jest 1-2 tygodnie młodsza niż powinna być. No i skończyło się. Wie nie więcej niż 10 osób tyle że byłam w ciąży. Co się stało Mąż i Rodzice. Teraz próbowaliśmy, ale zdaje się jeszcze nie tym razem. Codziennie rano mierzę temperaturę, prowadzę ‘kalendarzyk’ zapisuję w nim kilka informacji. A nóż się przydadzą ;-))) Mąż się śmieje. Mi to daje poczucie, że robię co w mojej mocy. Ciebie Mąż mężnie wspiera. Masz w nim prawdziwego faceta. Na pewno bardzo Cię kocha. Będzie dobrze, trzeba próbować, nie dawać się. Będziemy się nawzajem wspierać. Na tą stronę wrócę pewnie jeszcze nie raz, (mam nadzieję) choćby po to żeby podtrzymać inne, ale wolałabym żeby to nigdy nie miało miejsca. Gdybyś chciała sie wygadać postaram się być. Trzymaj się cieplutko. Kochaj Męża. Pozdrawiam Cię z całej siły Kasiu.
Musi być dobrze, nie??? Będzie. Mały słodki dzieciaczek.

monka Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Myślę, że już czas, byś zaczęła myśleć o przyszłości i przeniosła się na stronę dla starających się. Ja przeżywałam to, co ty na początku grudnia, a teraz znowu oczekuję dziecka, to najlepszy sposób na ból. Do roboty!

Monika +grudniowe szczęście

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

No, trudno, ale z Tobą lżej. Dzięki.
Mówisz głupotami? Wypucować kuchnię, umyć łazienkę, obejrzeć film. Może być skuteczne. Praca i zmęczenie przeciwko myślom, ok.
Nadal mam wrażenie że (oprócz Was) nikt nie jest mnie w stanie zrozumieć. Pomóc tymbardziej. Że jestem pozostawiona sama sobie. Mało co mnie cieszy, a jeżeli już to dosłownie na 5 min. Potem ciemna otchłań. Pytania o sens życia. Dlaczego Bóg pozwala na takie rzeczy. A propos – obraziłam się na Pana Boga, zignorowałam Boże Narodzenie. W Wigilę chcieliśmy powiedzieć Rodzicom, a zamiast tego zrobiłam wielką awanturę. Okropne. Wielkanoc będę obchodzić.
Zgadzam się że najlepszym wyjściem jest zajście. A masz jakieś wskazówki? :-))) Bo ja szaleję z termometrem, obserwuję się bacznie, i niespodzianka wysłali mi Męża w najlepszym okresie, na parę dni w delegację. Nieźle się wkurzyłam. W przyszłym miesiacu musi się udać. Wczorajszy wybuch to pewnie zapowiedź okresu. Czuję różne zwiastuny 😉 I się rozkleiłam. No i siedziała we mnie ta “wtorkowa” 🙂 ciąża koleżanki, ale czuję się lepiej, trochę się pozbierałam. Cieszę się że Tobie się udało, mi i innym też może.
Pozdrawiam serdecznie Was oboje (w sumie troje 😉
Agnieszka

Mam pytanie trochę może niestosowne – wspominasz pierwsze dziecko? Zastanawiałaś się czy powiesz kiedyś Maluszkowi?

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Już się zabieram 😉 Lekarze w szpitalu powiedzieli – 6 m-cy, w przychodni 3, więc też sobie myślę że najlepsze będzie małe co nieco ;-))) ale smuty czasem dopadają.
Dobrze, że Tobie się udało. Mi – mam nadzieję też – w swoim czasie. Pozdrawiam serdecznie, A.

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

To jeszcze raz ja,
mam nadzieję że u Ciebie wszystko będzie wszystko tak jak tego pragniesz. Ja też wczoraj jak czytałam te wiadomości popłakałam się. Dziś dzięki Tobie i innym dziewczynom też czuję się lepiej. Taka, w sumie anonimowa forma wypowiedzi sprawia, że dużo łatwiej jest mówić o swoich uczuciach. Ja się bardzo otworzyłam i nie sądzę że mogłabym podobnie postąpić w realu. Z drugiej strony czuję się związana z Wami i chciałabym poznać się osobiście. Takie rzeczy bardzo zbliżają.
Trzymaj się zdrowo, zrobiło się ładnie, na duszy też pewnie lżej. Nie wiem, może dziecko długo wyczekiwane, będzie bardziej kochane? Otoczone większą troską? Często mówi się że nie doceniamy tego co mamy dopóki nie stracimy. Nie wiem czy moja strata dziecka to była kara, przestroga, czy jestem aż tak głupia że nie zrozumiałabym słabszego sygnału? ale dlaczego karać nowe życie? przecież to Maleństwo nic nie zrobiło. Nie ma nawet pogrzebu, widziałam tylko usg, jego życie nagle się skończyło, ledwo się poznaliśmy, nie mogłam się pożegnać, zostałam sama, pusta, bezsilna. Podejrzewam że dopiero teraz naprawdę żegnam się z Maluszkiem. Początkowo chciałam zachodzić w ciążę w takim czasie jak poprzednia, potem stwierdziłam, że byłoby to głupotą a dla dziecka nawet mogłoby być okrutne – swoiste zastępstwo. Teraz myślę coraz częściej o drugiej ciąży. Bardzo pragnę żeby tym razem się udało. Mi, Tobie, dziewczynom które tu ledwo poznałam a są mi bliskie Kasia1, Ikkunia, Kiciucha, Edyta, MagdaMal, Violes, MojaYola, i tym których nie poznałam. Zachodźmy w te ciąże, ródźmy dzieciaczki. Musimy się starać, dbać, wspierać i walczyć o siebie i swoich naj. A czasem sobie popłakać też.

marianna Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Witaj, jestem mamą rocznej Marianki, ale wcześniej trzy razy przeżyłam poronienie, w tym jedno w połowie ciązy. To, co piszesz o mężu, koleżankach, bólu i osamotnieniu to jakby żywcem wzięte z mojego życia. Moja najlepsza koleżanka zadzwoniła do mnie z pytaniem co słychać, kiedy powiedziałam, że cztery dni wcześniej straciłam po raz trzeci dziecko, wykrzyknęła, że miałam rację, mówiąc kiedyś, że to ona będzie mieć pierwsza dziecko, bo właśnie jest w ciąży, zadowolona zaproponowała, że wpadną do nas z mężem, w domyśle chyba żeby to uczcić. Zatkało mnie, myślałam, że umrę z bólu, potem były opowieści o brzuchu, pierwszych ruchach itp. Mój mąż, nie wiedząc, że się z nią spotykałam, odgadywał to po jednym rzucie oka na moją twarz, byłam strzępkiem człowieka z trzęsącymi się z nerwów rękami, chcąc mi pomóc porozmawiał z koleżanką, żeby może była ciut taktowniejsza, skwitowała to krótkim – a co, mam udawać, że nie jestem w ciąży? I dalej było tak samo, potem niemal każda bliska mi osoba zachodziła w ciążę. Co do mężów, to może trudno to zaakceptować ale oni poprostu tak mają, trudno komukolwiek wyobrazić sobie jak strasznie cierpimy po stracie naszego dziecka i naszych marzeń, ale to naprawdę nie jest z ich strony zła wola, to zwykła niemożność zrozumienia czegoś, czego nie czują. Tak samo jest w trakcie ciąży, co nie wyklucza wogóle ciepłego zaangażowanego ojcostwa. Jeśli chodzi o to, co mi pomogło to czas i zmiany w moim życiu. Skończyłam studia, zaczęłam pracować i nie miałam już tyle czasu na rozmyślania, byłam więcej wśród ludzi i to procentowało. Czas naprawdę zaleczył moje rany, po dwóch latach od ostatniego poronienia nie miałam już nadziei na dziecko ale czułam się z tym pogodzona. Oczywiście ból czasem wracał ale w znacznie mniejszym natężeniu. Stało się tak za sprawą wiary, jestem osobą wierzącą w Boga i w to, że dostaję od niego to co dla mnie najlepsze, chociaż czasem tak trudno akceptowalne. Modliłam się o dziecko i narodziny córki po koszmarnej, nie rokującej większych nadziei ciąży uważam za cud! Jestem przykładem, że nie ma sytuacji beznadziejnych, jeżeli mogę Ci coś poradzić, to żebyś przede wszystkim zadbała o siebie, swój spokój i dobre samopoczucie, nie żałuj sobie przyjemności i nie trać nadzieji trzymam kciuki Anka.

Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Cześć, DZIĘKI, nie wiedziałam, że rozmowa z kimś kto przeżył podobną stratę może tyle w tak krótkim czasie. Szczególnie dziękuję Ci za zdania o mężu i Bogu. Ostatnimi czasy w podobny sposób nie myślałam. Może rzeczywiście ktoś kto nie przeżył sam nie jest w stanie wyobrazić sobie tego co się dzieje w środku, a chce pomóc zapomnieć i dlatego nie pozwala rozpamiętywać. Przekonuje mnie też zdanie w który mówisz że Bóg daje nam to co dla nas najlepsze, mimo że czasem trudne. O zmianach również myślę, z tym że pierwsze planuję (o ile mam na to wpływ 🙂 zajście w ciążę, chciałabym ją spędzić w domu, bo u mnie akurat praca mogła mieć duży wpływ na poprzednią ciążę. Firma przeniosła się pod Warszawę, ja na drugi koniec miasta, dojazd do pracy zajmuje mi 1,5 godz. rano i ok.2 godz. po południu, poza tym praca jest stresująca bo polega głównie na telefonicznym kontakcie z klientami, a klient wiadomo, najczęściej dzwoni jak jest niezadowolony 🙂 Tak więc moje plany to same zmiany 🙂 Życie pewnie je zweryfikuje, ale mam nadzieję że wyjdzie mi to tylko na dobre. Chciałabym również żeby Mąż mi się trochę zmienił na lepsze, bo ubiegły rok gdzieś od czerwca-lipca (przed zajściem w ciążę) to były głównie awantury, bo On siedział w pracy po nocach, potrafił wrócić następnego dnia, a mi się to bardzo nie podobało, mało się z domu nie wyprowadziłam. Teraz Mąż pracuje gdzie indziej, z kolei wyjeżdża na kilkudniowe delegacje, ale obiecał że po godzinach siedzieć nie będzie. Słowa nie całkiem dotrzymuje, ale i tak jest o niebo lepiej. Przez te ostatnie 6 m-cy wydaje mi się że sporo się zmieniłam, więcej rozumiem, myślę że trochę stwardniałam, jestem spokojniejsza, może po prostu w końcu dojrzewam? 😉 Teraz bardzo pragnę dziecka. Chciałabym wiosnę i lato i jesień spędzić w domu, potem urlop macierzyński, potem wychowawczy, bo zdecydowanie bardziej zależy mi na dziecku niż na pracy. Cieszę sie Twoim cudem nowego życia. Niech Ci radość z dziecka wynagrodzi wszystkie cierpienia. A ja z budzącą się do życia przyrodą i akuratnymi świętami postaram się być pełna nadziei i może, kto wie, już za chwilę przy nadziei :-)))

betsi Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś. To bardzo ważne, że możemy sobie powiedzieć za pomocą komputera wszystko co nas gryzie. Wcześniej nie wiedziałam ile ulgi może przynieść taka forma kontaktu. Bez żadnych problemów piszemy o wszystkim co trzymamy w sercu. Miałam problem z komputerem więc dopiero teraz odczytałam wiadomości które mi przyslałaś.
Mam również nadzieje że wszystko będzie lepiej. To co napisałaś o miłości, że nasze dzieci, które się urodzą będą bardziej kochane to święta prawda. Będą przysłowiowym “oczkiem w głowie”. Wiesz, po stracie dziecka mąż kupił mi mojego upragnionego psa, zawsze marzyłam o tej rasie. Wszelkie swoje zapasy miłości które miałam przelałam na małego pieska. Wziełam sobie wolne na zaadoptowanie małej w domu, chodziłam, karmiłam, usypiałam i byłam na każde jej piśnięcie. Dzisiaj kończy 9 miesięcy i jest najbardziej rozpieszczonym pieskiem na osiedlu, ale najukochańszym. Miłością macierzyńską obdarowałam ją, niestety to nie to samo bo pustka cały czas jest w sercu no i ta miłość też jest inna, ale zawsze mogę ją przytulić i przy niej się wyciszam. W takich momentach jest niezastąpiona. Wiesz, ja naprawdę bardzo kocham swojego męża i on jest cały czas przy mnie, ale to coś innego. To moje maleństwo które mnie uwielbia, chce się przytulić i wiem że mnie potrzebuje. Daję jej takie uczucia, które są tylko przeznaczone dla małej bezbronnej istotki. Nie odepchnę jej nigdy, a jak nareszcie zajde w ciążę to będzie miała rodzeństwo.
Zarówno Ty i ja pragniemy dziecka najbardziej na świecie i wiem, że kiedyś (z dnia na dzień coraz bliżej), napiszemy do siebie “jestem w ciąży!”. Pozdrawiam.

Kasia

kwiatuszek Dodane ponad rok temu,

Re: jak z tym zyc>

Witaj!
jak czytałam twój list, to tak jakbym czytała swoje myśli.Jestem dużo młodsza od ciebie, mam 22 lata.Jestem już trzy tygodnie po poronieniu.Byłam w 8 tygodniu ciąży. Tak bardzo chiałam tego dziecka.Tez przeżyłam tą stratę. Kilka dni po moim wyjściu ze szpitala dowiedziałam się , że moja przyjaciółka jest juz w 7 tygodniu ciąży. Życzyłam jej wszystkiego najlepszego.Ale jak zostałam sama , to płakałam jak dziecko.Życzyłam jej jak najlepiej, ale w duchu myslałam sobie “dlaczego straciłam to dziecko, dlaczego to kaurat ja”.Moja przyjaciółka jest teraz szczęśliwa, a ja jestem zazdrosna o tą ciążę. Wszedzie gdzie się nie obejrzę widzę kobiety w ciąży. To mnie juz przytłacza.Myślę że czujemy się tak samo.Ale mam taką nadzieję , że to minie.Wystarczy że będziemy wierzyć że nastepnym razem będzie lepiej.
Pa, Pozdrawiam

Znasz odpowiedź na pytanie: jak z tym zyc>?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mam z dzieckiem taki problem
klimatyzacja
czy maluch dobrze znosi klimatyzację w samochodzie?
Czytaj dalej
Nasze związki
ZNAŁAM GO Z WIDZENIA
w moim miescie wszyscy sie znają jak nie osobiscie to z widzenia napwno.ja tak znałam marka.chodził zawsze w bandzie z kolesiami .on i jego kolega byli najprzystojniejsi.nigdy bym sie nie
Czytaj dalej