jak z tym zyc>

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)
  • Autor
    Wpisy
  • #15423

    Anonim

    Witam, adres forum znalazlam w ‚Wysokich Obcasach’ ktore zadko czytam… Pod koniec listopada ub.r. stracilam dziecko w 9 tygodniu ciazy. Byl to dla mnie prawdziwy cios. Pierwszy raz w zyciu naprawde mi zalezalo. Teraz znowu staram sie o dziecko. Psychicznie slabo sobie radze. Na blisko 3 m-ce praktycznie zerwalam kontakty z koleznakami (bo albo maja dzieci, albo sa w ciazy, albo planuja). Kolezanki (?) z ktorymi probowalam rozmawiac nie byly w stanie pomoc. Meza specjalnie nie obeszlo. Przynajmniej nic po sobie nie pokazywal. A naciskany przeze mnie (wielokrotnie) mowil ze strata go bolala. I nic (doslownie) wiecej. Ze swoim bolem jestem sama. Jakos dochodze do siebie. Stwierdzilam ze jedynym wyjsciem bedzie zajscie. Musi sie udac. Wracajac do kolezanek, jedna nie skomentowala tego ani jednym slowem, a znamy sie od 21 lat (13 kwietnia zaczelam 30-ty rok zycia :-), po kilku dniach przyslala sms-a ze jest w ciazy. Widzialam sie z nia dwukrotnie. Opowiada jak to wspaniale oczekiwac na dziecko. Druga w ostatni wtorek kiedy bylysmy we dwie w kinie oznajmila mi ze spodziewa sie dziecka, zrobila to w czasie kiedy moj maz byl na 3 dniowej delegacji, takze nie mialam nawet przy kim sobie w domu poplakac. Przy niej trzymalam fason, w domu ryczalam. Nic im nie mowie a one sie dziwia oslabieniu kontaktow. Zzera mnie zazdrosc o ciaze. Normalne? Nie jestem w stanie normalnie z nimi rozmawiac. Ostatni weekend spedzilismy z mezem w towarzystwie kolezanki, jej meza i 4-ro m-cznego maluszka. Przedtem wielokrotnie odsuwalam spotkanie z nia i jej szczesciem. Pierwszy raz widzialam sie z nimi kilka tygodni temu i balam sie ze wpadne w histerie na widok dziecka. Mine mialam nietega, ale trzymalam sie. W domu sobie troche poplakalam. Tym razem nie bylo problemu. Ale nie moge sie przemoc zeby cieszyc sie ciazmi innych. Zycze im wszystkiego naj, ale nie chce byc swiadkiem ich szczescia. Bardzo potrzebuje ciepla i bliskosci. A swoim stanem zdaje sie wszystkich odstraszam. Jak sobie (po)radzilyscie.

    #225333

    z-kasia1

    Re: jak z tym zyc>

    Witaj Agapa – tu znajdziesz wsparcie, zrozumienie i zawsze możesz się „wypłakać” w cięzkich chwilach. Mozesz odszuakć informacje na temat leczenia, lekarzy…i zapytać o to samo. Wiem, że jest Ci bardzo ciężko ale…wszystko sie ułoży – zobaczysz..my tez będziemy mamusiami .

    Przepraszam że tak zacznę, ale od poczatku mam takie skojarzenie: po łacinie agapa oznacza msza;
    przepraszam czy był to było celowe czy wyszło przypadkiem?

    Pozdrawiam,

    Kasia



    #225334

    Anonim

    Re: jak z tym zyc>

    Dzięki. Każde dobre słowo ma znaczenie. I to nie małe. Trochę głupio tak z obcymi ludźmi, ale z drugiej strony każdy znajomy na początku był obcy.

    Wyszło przypadkiem (skrót od imienia i nazwiska 🙂 Dlaczego pytasz?

    Ciężkie chwile – pewnie również to objawy zbliżającego się okresu, a miało go nie być. Jest ciężko. I nie łatwo sobie samej poradzić. A to forum jest świetnym pomocnikiem. Bo stanowią go ludzie, którzy przynoszą pocieszenie, dają poczucie zrozumienia.

    Trzymam za Ciebie kciuki (za siebie też).

    Agnieszka

    #225335

    z-kasia1

    Re: jak z tym zyc>

    Pytam z ciekawości, bo jak napisałam: to słowo pochodzi z j. łacińskiego i ozancza „mszę świętą” (dokładnie to chyba była pierwsza msza)…ale to tak na marginesie.
    Z tymi obcymi ludzmi to pewnie juz niedługo, zobaczysz..uzależnisz się od tego forum ..niedługo wszyscy będa znajomi..a Ty…będziesz szykowac się do kolejnej ciąży.
    J tez to wszystko przechodziła – dziewczyny też, wiem jak jest ciężko….nawet po jakimś czasie jak juz przestaje się płakać, szukać,…, ciągle myslisz, wspominasz…Twoje dziecko. To normalne, tego sie nie da zapomnieć.

    Pozdrawiam,

    Kasia

    #225336

    Anonim

    Re: jak z tym zyc>

    OK. Łacina to Twój żywioł?

    Na to wygląda :-). To pewnie dlatego, że wszyscy są tu szczerzy.

    Trzymam w szufladzie test, który stwierdził ciąże. Czasem do niego zaglądam. Dobrze, że nie mam wydruku z badania USG.

    Przechodziłaś też fazę (mam nadzieję że to „tylko” faza) niechęci do cudzych ciąż i dzieci? To straszne. Takie zamrożenie uczuć. Z tym jest trudno. Zresztą opłakiwanie straty dziś nie jest na czasie. Nie ma na nie czasu. Szaleństwo. A to bardzo pomaga. No i bliscy.

    Jeszcze raz dzięki.
    I POWODZENIA.
    A.

    #225337

    z-kasia1

    Re: jak z tym zyc>

    Nie, łacina mnie „przesladowała” (a raczej prof. na studiach) przez dwa lata. Poza tym, miałam taki dziwny przedmiot jak patrologia – do dlatego pamiętam agape. Ale to nie jest teraz ważne.
    Nie trzymam juz niczego w szufladzie, no….poza stertą leków .
    Nie czułam nigdy niechęci do dzieci, wręcz przeciwnie…po starcie ciąży mam na ich punkcie bzika (wszystkie są cudowen i kochane). Ciężarnych..faktycznie jakos dziwnie przybyło ale myslę, że dlatego iz zwracamy na nie więksą uwagę; poza tym wiosna to okres „rozbierania się z tych zimowych paszczy” i kobiety zaczynają odkrywać to i owo .
    A czas…”biednie” dokładnie tak jak kiedyś…tylko to my sie zmieniamy, spieszymy…
    Mam nadzieję, że jest ktoś na kim możesz polegać bo w takich chwilach bywa ciążko.

    Kasia



    #225338

    Anonim

    Re: jak z tym zyc>

    Masz szczęście w nieszczęściu. Mam zdaje się mniej ;-( albo jeszcze do siebie nie doszłam. Niby jest lepiej, ale… właściwie codziennie ryczę w poduszkę. A to przecież 5 m-c od usunięcia obumarłego płodu.
    Niestety niespecjalnie, stąd to forum.
    Pozdrawiam i życzę wszelkiego dobrego.
    Agnieszka

    P.S. No i dobranoc 😉

    #225339

    mati2

    Re: jak z tym zyc>

    Cześć Agapa doskonale wiem co czujesz ja jestem 3 tygodnie po zabiegu i też mi jest ciężko. Wierzę, że wszystko będzie już dobrze jest tyle kobiet, które przez to przeszły więc i my MUSIMY!! Uda nam się napewno!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wiara czyni cuda – pamiętaj o tym!!! Próbuj i myśl pozytywnie.
    Wesołych Świąt
    ściskam mocno i serdecznie
    Mati

    #225340

    ika

    Re: jak z tym zyc>

    Witaj , przykro miż że trafiłaś do nas do tego kącika forum. Życzę ci byś niedługo mogła zawędrować do kącika dla oczekujących mam z testem pozytywnym w łapce. Tak i ja trzymam oba swoje pozytywne testy, jakoś nie potrafię ich wyrzucić. Rozumiem Twój żal, ból i poczucie utraty. Dwukrotnie moje ciąże okazały się obumarłymi w 3 miesiącu i depresja spowodowana utratą trwała bardzo długo.
    Ten kącik ogromnie mi pomógł, wiem, że nie jestem sama ze swoimi problemami, każda z dziewczyn chce pomóc na tyle na ile może. Traktuję to forum jako grupę wsparcia i czuję się już naprawdę coraz lepiej. mam nadzieję,że i Ty znajdziesz tu to czego szukasz.
    Tak naprawdę ludzie, kochane koleżanki nie wiedzą za bardzo jak rozmawiać na te tematy, nie wiedzą jak bardzo to boli i jak najlepiej się zachować, więc najczęściej ignorują podane informacje..
    trzymaj się cieplutko, czas na to by siębie nieco porozpieszczać, wiosna idzie , może i w Tobie zakiełkuje nadzieja i dobre samopoczucie, czego serdecznie Ci życzę
    pozdrawiam

    ika

    #225341

    kiciucha

    Re: jak z tym zyc>

    witaj!!!! wiem co czujesz ja tez we wrzesniu straciłam dziecko w 16 tygodniu ciązy…..byl to dla mnie szok …..teraz staram sie ponownie zajsc w ciąże ale jakos nie wychodzi …..bardzo sie boje……..ale musze próbować bo jestem już po trzydziestce……….pozdrawiam cie serdecznie i głowa do góry



    #225342

    -edyta

    Re: jak z tym zyc>

    Tak srasznie mi przykro, że kolejna osoba trafiła akurat do tego kącika……… :-(( Takie rzeczy nie powinny sie zdarzać! Ja straciłam ciąże trzy tygodnie temu (dokładnie trzy i pół).
    Do tej pory staram sie jak moge, żeby żyć tak, jak zyłam przedtem, tylko ze tak naprawde nic nie jest i nie będzie tak jak kiedyś…….. Do dziś, tak jak Ty trzymam test ciążowy w szufladzie. To jedyna pamiątka po moim słoneczku.
    Powiem Ci, ze mój mąż przeżył to wszystko bardzo, był przy mnie w tych najgorszych chwilach, ale szybko sie podniósł i też miałam żal do niego, że za szybko. Ale teraz wiem, że gdybysmy razem rozpamiętywali to co się stało, jeszcze długo nie doszła bym do siebie. Wiem, że zawsze będziemy pamietać o naszym aniołku.
    Co do kolezanek w ciąży, to mam jedną bardzo mi bliską, z którą jeszcze niedawno rozmawiałyśmy tylko o ciązy (zaszła w ciąże miesiąc później niż ja). Spotykamy sie często i powiem szczerze, że jeszcze nie umiem z nią rozmawiać o jej szczęściu. Ale staram sie z całej siły.
    Piszesz że koleżanka nie skomentowała tego co sie stało. Wiesz, ludzie nie wiedzą jak reagować w takich sytuacjach. Bo w takiej chwili nic nie jest w stanie pocieszyć. Może nie chciała tego rozpamiętywać, chciała pomóc Ci zapomnieC? Nie wiem…….
    I jeszcze jedno – jeśli chodzi o ciąże innych – pomyśl sobie, że skoro im sie udaje, to uda sie i nam, tylko troche więcej wiary w siebie!
    trzeba sobie tłumaczyć, że wszystko będzie dobrze. Ja sie staram tak robić i moje „doły” dopadają mnie coraz rzadziej.
    Z całego serca życze Ci powodzenia. Zobaczysz uda sie! Musi sie udać!

    Edyta

    #225343

    magdamal

    Re: jak z tym zyc>

    Kochana Agapo!
    Cieszę się, że napisałaś o swoim problemie gdyż czytając twój post poczułam że jest napewno ktoś kto i mnie zrozumie. Doskonale wiem co przeżywasz bo ja czuję dokładnie tak samo. Swoją 13 tygodniową ciążę straciłam w grudniu zeszłego roku. Choć pełne przyzwolenie na starania mam od teraz to działam już w kierunku ciąży od 3 cykli. Na ciąże obcych ludzi reaguję strasznie bo tak jak Ty spala mnie wewnętrzna zazdrośc i strasznie się tego wstydzę. Natomiast ostatnio powaliła mnie i dobiła zupełnie wiadomość, że moja dobra koleżanka jest z drugim dzieckiem w ciąży i wszyscy strasznie się nad tym rozczulają. Słowa o ciąży trafiły do mnie z ust ciotki (jej teściowej) i przy niej jakoś wytrzymałam by nie wybuchnąć płaczem. Jednak usta w żaden sposób (choć próbowałam) nie chcialy mi się wygiąć do uśmiechu. Wychodząc od ciotki do domu już nie wytrzymałam by dojść na miejsce i na środku ulicy wybuchnęłam strasznie rozpaczliwym płaczem. Nie mogłam się powstrzymać. Spuchnięta od płaczu doszłam do domu i liczyłam na wielkie ukojenie ze strony męża. Choć jest naprawdę kochany i pomógł mi bardzo w trudnych chwilach życia tym razem po prostu mnie wyzwał za moje zachowanie.
    Byłam pewna że ból po stracie mi minął ale jednak jeszcze głęboko siedzi w środku.
    Myślę że po prostu musimy się wspierać, cierpliwie czekać na swoją szansę i dopiero ciąża nas całkowicie uzdrowi. Ale jaką da nam radość! Myślę że tylko dziewczyny po poronieniach i te które mają kłopoty z zajściem mają szansę tak kochać swoje dziecko już od poczęcia!
    Życzę ci dużo siły
    Magda



    #225344

    violes

    Re: jak z tym zyc>

    Cześć!
    Wiesz co ja miałam podobny problem ( mam dwa poronienia za soba) tez nie potrafiłam sie cieszyc z ciąz moich kolezanek , które wogóle mnie nie rozumiały a wrecz przeciwnie zdarzało im sie streszczac mi przebieg swojej ciazy . Nie potrafiły zrozumiec tego co czuje..Starałam sie nie utrzymywac zbytniego kontaktu z nimi .To bardzo bolało , ale cóz trzeba było sie podnieść i stawic czoła rzeczywistości ! Choć to trudne zadanie.Jak na dzien dzisiejszy jestem coraz bardziej pozytywnie nastawiona do swiata ciezarnych i powiem ci ze o wiele,wiele lepiej sie czuje psychicznie.Owszem jest ciezko i dopada mnie chandra ,płacz,złość , zazdrośc i wtedy jest zle , bardzo zle:-(((……. ale zawsze mozna wejśc na forum i sie wyzalic a tu juz znajda sie osoby które wpełni cie zrozumia i pociesza jak tylko bedą mogły :-)))))) Trzymaj sie i zycze powodzenia !
    pozdrawiam
    violes

    Edited by violes on 2003/04/15 23:12.

    #225345

    z-kasia1

    Re: jak z tym zyc>

    Dokładnie podzielam zdanie Dominiki, że ludzie często nie wiedzą co powiedzieć, jak się zachować w danej sytuacji (no. czasami zdarzaja się faktycznie takie wypowiedzi…że lepiej przemilczeć). Osoby, które nie doświadczyły takiego cierpienia nie zdają sobie sprawy z tego jak bardzo nas to rani, jakie niesie za sobą konsekwencje psychiczne…
    Ja jednak zakończe to stwiedzenie optymistycznie: że trzeba sie cieszyć tym co mamy, wiesz…mam znajomych, którzy na dziecko czekali 6 długioch lat i w tym roku, po 7 latach urodzi im się synek. Nigdy nie przyszło mi do głowy by być o to dziecko czy tą ciążę w jakis sposób zazdrosna. Może dlatego, że oni także rozumieja moje problemy i rozmawialiśmy na ten temat. Powiedziałam im, że życzę im wszystkiego najlepszego bo wiedziałam, że ich droga do szczęścia była długa a niekiedy z cierniami.
    Zobaczysz Agnieszko, już niedługo …

    Kasia

    #225346

    Anonim

    Re: jak z tym zyc>

    Cześć i DZIĘKI,
    naprawdę każda wypowiedź, sprawia że czuję się silniejsza, wiem że rozumiesz co czuję, przykro że Tobie też się coś takiego przytrafiło (bo to ślepy los), w dodatku dwukrotnie. Brakuje słów na opisanie wszystkiego. Napisałaś że depresja trwała więc myślę sobie że jest Ci już lepiej. Poza tym pomagasz innym, to też świadczy o sile.
    Ja się cieszę że znalazłam kącik w którym mogę wyrazić to co czuję (trochę popłakać) (najgorzej jest wieczorem, samej w domu) i mam nadzieję że mi to pomoże a potem bedę mogła pomóc innym (oby było nas jak najmniej, najlepiej wcale).
    Podobnie jak Ty traktuję to jako grupę wsparcia.
    Zgadzam się z tym co piszesz że nasze otoczenie nie wie jak się zachować. Każdy ma swoje sprawy, swoje życie i swoje troski, a że żyjemy coraz szybciej nie starcza go na innych. Dobrze że jest możliwość porozmawiania z osobami które przeszły podobną drogę i chcą i już mogą pomóc.
    No, tak, wiosna. Wszystko budzi się do życia 🙂 Zaplanowałam sobie że na wiosnę będę siedzieć w domu z brzuchem 😉 życie weryfikuje plany.
    Za Ciebie trzymam kciuki. Za siebie tysz 😉
    Dzięki i pozdrawiam,
    Agnieszka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close