Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 53)
  • Autor
    Wpisy
  • #67390

    Anonim

    Zrobiło się ciepło i zakładamy coraz mniej ubrań, odsłaniając tym samym coraz więcej ciała. Niestety rezultatem tego są często niezbyt miłe lub wręcz chamskie zaczepki i docinki. Właśnie dziś trafiłam na takiego delikwenta, który delikatnie rzecz ujmując chciał się umówić. Jak zbywacie takie propozycje? Macie jakieś stałe teksty czy po prostu odchodzicie bez słowa? Mam raczej cięty język, ale w takich sprawach jakoś zawsze mi go brakuje. Poza tym nie wypada mi strzelać epitetami przy ludziach.
    Pozdrawiam

    #860487

    Anonim

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    Nie wiedzialam ze ktos kto chce sie umowic to od razu jest zboczencem

    No wiesz, jesli masz wiecej odsloniete niz zasloniete, to wiadomo ze bedza sie za toba ogladac i „podrywac”. Nie widze w tym nic dziwnego, ani zlego.


    Iliana i Adrian (30.10.2000)



    #860488

    nena75

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    Wiem o czym piszesz, bo ja przez sporo lat mieszkałam w centrum Warszawy w pobliżu hotelu Mariott.
    Wracając np. wieczorami z uczelni albo nie daj Boże w weekendy kiedy ulice były praktycznie puste miałam do przejścia ok. 500 m od głównej ulicy.
    I zawsze znalazł się jakiś facet żądny wrażeń który jadąc samochodem podjeżdżał pod krawężnik i jechał takim tempem jakim ja szłam gapiąc się przez okno. Dodam tylko, że ja nigdy nie chodziłam w krótkich spódniczkach, więc nie było mowy o jakiejkolwiek prowokacji. Niektórzy jeszcze zatrzymywali się przede mną otwierając drzwi i oferując podwiezienie. Kilka razy zdarzyło mi się, że chciałam zadzwonić na policję, bo faceci byli tak nachalni, że po prostu się bałam.
    Miałam tez jednego „wielbiciela” nie wiem skąd, bo spotykałam go czasmi na ulicy w różnych częściach Warszawy który przechodząc obok mnie zawsze mówił „część”. Chyba za drugim razem się zatrzymałam, bo pomyślałam, że może go skądś znam i głupio tak unikać. I to był błąd, bo wtedy on zaczął gadkę, że zaprasza mnie na kawę, na spacer etc. Po którymś razie powiedziałam, że nie mam czasu, bo wracam do domu robić obiad dla męża. Więcej go nie widziałam…może mnie kurka wcześniej śledził
    I jeszcze jedna śmieszna historia…Pewnego dnia mój jeszcze wtedy nie-mąż wziął wolne (zawsze zawoził mnie do pracy i przywoził) a wtedy jeszcze nie jeździłam samochodem, więc musiałam skorzystać z komunikacji miejskiej. Stałam tak na przystanku autobusowym i zauważyłam, że przygląda mi się jakiś murzyn. Po chwili z przerażeniem zauważyłam, że kieruje się w moją stronę. Mnie wryło…a on oczywiście zaczął nawijać (po angielsku) jaka to ja jestem beautiful itp. itd. A gdzie jadę, a co robię w pracy, a czym moge mu dać swó numer telefonu…Pomyślałam sobie, że się nie odczepi jak mu nie dam, więc wymyśliłam na poczekaniu jakiś i mu podałam (całe szczęście, że nie chciał od razu sprawdzić czy się dodzwoni
    I to by było chyba tyle historii ze zboczeńcami w moim życiu.
    A mój mąż kiedy mu opowiedziałam o tym murzynie powiedział: no tak tam u nich taka fest baba jak Ty jest okazem zdrowia więc nic dziwnego, że Cię wypatrzył w tłumie anorektycznych nastolatek

    Pozdrawiam


    Wioletta i Tomek 19 m-cy

    #860489

    nena75

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    Wiesz a ja się zastanawiam co taki facet sobie myśli? Widzi dziewczynę po raz pierwszy, załóżmy zgrabne nogi, mini spódniczka (za oknem 30 st. więc nic dziwnego) i on ją zaczepia, bo:
    powaliła go jej uroda i liczy na miło spędzony czas przy kawie ? czy może jest jednym z tych którzy liczą, że dziewczyna jest na tyle głupia, że zgodzi się z nim np. wsiąść do samochodu a potem niech sama będzie sobie winna temu co się może stać…
    Z moich doświadczeń wnioskuję, że ten facet który zaczepiał mnie na ulicy mówiąc „cześć” i udając znajomego może i był z tych „lepszych”, ale nie ryzykowałam sprawdzenia tego faktu. Natomiast Ci którzy zatrzymywali się samochodem za mną i proponowali podwiezienie byli zboczeńcami, bo wychodzili z założenia, że skoro znalazłam się na Hożej, Wspólnej czy Poznańskiej to jestem równa tym „paniom” które stoją pod Mariottem.
    Ja mam bardzo ostrożne podejście do ulicznych amantów.


    Wioletta i Tomek 19 m-cy

    #860490

    kantalupa

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    Ide dalej, nie zwracam uwagi. Kiedys probowalam „pyskowania”, ale to im tylko dodaje kurazu. Zdarzyla mi sie tez historyjka dosc dziwna, kiedy po prostu nie wytrzymalam. Bylam z przyjaciolka w barze na kawie, srodek dnia, lato, goraco, wiec mialam krotka spodniczke, ale nie tam zadna super-mini, taka do kolan i bluzeczke bez rekawow (bez zadnych glebokich wyciec). Podchodze do baru po kawe, przy barze siedzi sobie facet, wyglada calkiem przyzwoicie, okolo czterdziestki, saczy piwko, ubrany jak „zombie prosto z pracy” – biala koszula, krawacik, itd. itp. Grzecznie prosze barmana o kawe. A facecik-elegancik z wyrzutem do mnie „Taka pani skromna a wyglada jak k….” Podnioslo mnie i bez wiekszego zastanowienia odparowalam, „Lepiej jak k… wygladac, niz zwyklym ch… byc.”
    To byl chyba moj jedyny „ostry” raz.
    PS. Normalnie takie slowa nie przeszlyby mi przez gardlo…

    Magda i Adas 12.12.04

    #860491

    kotus

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    Ja po prostu nie ubieram się prowokująco i mam z tym spokój.Gdybym ubrała mini czułabym wzrok każdego faceta,a po co mi to?. Wystarczy że męża prowokuję.
    Śmiać mi się chce kiedy dziewczyny ubierają dekoldy i kuse spódniczki.Mam wrażenie że strasznie chcą na siebie zwrócić uwagę.Tak jak by były zkomoleksione,miały niskie poczucie wartości i nie mogły niczym innym zabłysnąć
    W ogóle nie zwracam uwagi na mężczyzn a jeśli słyszę zaczepki nie reaguję.W zasadzie staram się być skromna,nie mogę pozwolić sobie na ekstrawagancję



    #860492

    pasiasta

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    Znalazłam takiego gifa

    [*]
    Dorota 08.08.04

    #860493

    monikaapj

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    mocno naciągana jest moim zdaniem teoria,że dziewczyna która zakłada mini i bluzkę z dekolTem jest zakompleksiona i ma niskie poczucie własnej wartości. A może po prostu ma fajne nogi i może nosić takie spódniczki, moze lubi się pokazywać?
    Wynika z tego,że najlepiej zakutać się w worek pokutny, a błyszczeć wyłącznie intelektem.
    JA tam wolę błyszczeć jednym i drugim

    Monika i Basia (22.09.2003)

    #860494

    viccy

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    niezła jesteś – tak trzymać
    poprawiłaś mi homorek

    #860495

    Anonim

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    Nie wiem czy zboczeniec to zbyt mocne słowo, ale jak nazwać faceta lat około 40 – 50, grubego, łysego, bez zębów, który na ulicy, przy ludziach proponuje seks?
    A co do ubioru to zgodzę się, że kobiety w mini i z dekoltem do pasa są prowokujące tylko że ja byłam dziś ubrana w długą do kostek sukienkę, letnią ale nie prześwitującą, fakt że dopasowaną do ciała, ale nie bez przesady, a jedyne co miałam odkryte to ręce, ramiona i mały dekolt.



    #860496

    Anonim

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    Podziwiam Cię. Ja za taki tekst chyba przywaliłabym w twarz, choć nigdy nikogo nie uderzyłam. Jak można być tak bezczelnym!?

    #860497

    mlodzia

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    Napisałaś dokłądnie moje słowa. Ja też jestem taka. Nie zakłądam mini, jestem raczej skromna, choć wcale nie oznacza to, że mam jakies kompleksy czy niskie poczucie własnej osoby- jeśli chodzi o urodę. Tylk taka po prostu jestem. Prowokuję jedynie męża:))))))) a właściwie nie muszę, ana zaczepki na ulicy nie reaguję, choć nie raz krew mi sie gotuje. Pozdrawiam…

    Tola i Mela



    #860498

    Anonim

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    Tez sie niezgadzam z ta teoria! Ja w mini niechodze, ale lubie podkreslac swoje kobiece ksztalty. Obcisle jeansy, obcisle koszulki, chetnie z duzym dekoltem,przezroczyste albo swiecace brokatem (wlasnie sobie taka wczoraj kupilam!) Nie jestm nic a nic zakompleksiona Raczej jestem zdania ze tak ubieraja sie osoby pewne siebie i bez kompleksow!

    Pozdrawiam


    Iliana i Adrian (30.10.2000)

    #860499

    Anonim

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    W glownym poscie pisalas troche inaczej a tutaj piszesz inaczej. Pisalas >chcial sie umowic< wygladalo jakby chcial umowic sie na kawe, spacer, randke. Teraz piszesz >proponuje sex< . Jak dla mnie to sa dwie rozne rzeczy.

    Troche to co piszesz do mnie nie przemawia. Bo co w tym zlego ze facetowi po czterdziestce podoba sie ladna mloda dziewczyna i pyta czy by sie z nim umowila na kawe?
    Jesli nie chcesz ( bo np. masz meza, dziecko albo facet ci nieodpowiada) to porostu wystarczy ladnie podziekowac i odmowic. I po sprawie. Gorzej jesli facet jest nachalny, wulgarny… to inna sprawa. Ale o tym nie pisalas

    A tak na marginesie to ja lubie takich facetow po czterdziestce

    Pozdrawiam


    Iliana i Adrian (30.10.2000)

    #860500

    kotus

    Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

    O nie ja właśnie dlatego,że mam zbyt ładne i sexi nogi wolę je zakrywać.I wystarczy,że mąż jest mną zauroczony i podziwia mnie czuję się przez niego wywyszona i dlatego nie mam potrzeby zwracania na siebie uwagi innych.A w worze pokutnym oczywiście nie chodzę.Można być atrakcyjną,ale nie prowokującą i kobietą która ma klasę

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 53)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close