Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Zrobiło się ciepło i zakładamy coraz mniej ubrań, odsłaniając tym samym coraz więcej ciała. Niestety rezultatem tego są często niezbyt miłe lub wręcz chamskie zaczepki i docinki. Właśnie dziś trafiłam na takiego delikwenta, który delikatnie rzecz ujmując chciał się umówić. Jak zbywacie takie propozycje? Macie jakieś stałe teksty czy po prostu odchodzicie bez słowa? Mam raczej cięty język, ale w takich sprawach jakoś zawsze mi go brakuje. Poza tym nie wypada mi strzelać epitetami przy ludziach.
Pozdrawiam

52 odpowiedzi na pytanie: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

2005-06-24 11:55:28

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Nie wiedzialam ze ktos kto chce sie umowic to od razu jest zboczencem

No wiesz, jesli masz wiecej odsloniete niz zasloniete, to wiadomo ze bedza sie za toba ogladac i “podrywac”. Nie widze w tym nic dziwnego, ani zlego.


Iliana i Adrian (30.10.2000)

nena752005-06-24 11:58:23

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Wiem o czym piszesz, bo ja przez sporo lat mieszkałam w centrum Warszawy w pobliżu hotelu Mariott.
Wracając np. wieczorami z uczelni albo nie daj Boże w weekendy kiedy ulice były praktycznie puste miałam do przejścia ok. 500 m od głównej ulicy.
I zawsze znalazł się jakiś facet żądny wrażeń który jadąc samochodem podjeżdżał pod krawężnik i jechał takim tempem jakim ja szłam gapiąc się przez okno. Dodam tylko, że ja nigdy nie chodziłam w krótkich spódniczkach, więc nie było mowy o jakiejkolwiek prowokacji. Niektórzy jeszcze zatrzymywali się przede mną otwierając drzwi i oferując podwiezienie. Kilka razy zdarzyło mi się, że chciałam zadzwonić na policję, bo faceci byli tak nachalni, że po prostu się bałam.
Miałam tez jednego “wielbiciela” nie wiem skąd, bo spotykałam go czasmi na ulicy w różnych częściach Warszawy który przechodząc obok mnie zawsze mówił “część”. Chyba za drugim razem się zatrzymałam, bo pomyślałam, że może go skądś znam i głupio tak unikać. I to był błąd, bo wtedy on zaczął gadkę, że zaprasza mnie na kawę, na spacer etc. Po którymś razie powiedziałam, że nie mam czasu, bo wracam do domu robić obiad dla męża. Więcej go nie widziałam…może mnie kurka wcześniej śledził
I jeszcze jedna śmieszna historia…Pewnego dnia mój jeszcze wtedy nie-mąż wziął wolne (zawsze zawoził mnie do pracy i przywoził) a wtedy jeszcze nie jeździłam samochodem, więc musiałam skorzystać z komunikacji miejskiej. Stałam tak na przystanku autobusowym i zauważyłam, że przygląda mi się jakiś murzyn. Po chwili z przerażeniem zauważyłam, że kieruje się w moją stronę. Mnie wryło…a on oczywiście zaczął nawijać (po angielsku) jaka to ja jestem beautiful itp. itd. A gdzie jadę, a co robię w pracy, a czym moge mu dać swó numer telefonu…Pomyślałam sobie, że się nie odczepi jak mu nie dam, więc wymyśliłam na poczekaniu jakiś i mu podałam (całe szczęście, że nie chciał od razu sprawdzić czy się dodzwoni
I to by było chyba tyle historii ze zboczeńcami w moim życiu.
A mój mąż kiedy mu opowiedziałam o tym murzynie powiedział: no tak tam u nich taka fest baba jak Ty jest okazem zdrowia więc nic dziwnego, że Cię wypatrzył w tłumie anorektycznych nastolatek

Pozdrawiam


Wioletta i Tomek 19 m-cy

nena752005-06-24 12:30:45

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Wiesz a ja się zastanawiam co taki facet sobie myśli? Widzi dziewczynę po raz pierwszy, załóżmy zgrabne nogi, mini spódniczka (za oknem 30 st. więc nic dziwnego) i on ją zaczepia, bo:
powaliła go jej uroda i liczy na miło spędzony czas przy kawie ? czy może jest jednym z tych którzy liczą, że dziewczyna jest na tyle głupia, że zgodzi się z nim np. wsiąść do samochodu a potem niech sama będzie sobie winna temu co się może stać…
Z moich doświadczeń wnioskuję, że ten facet który zaczepiał mnie na ulicy mówiąc “cześć” i udając znajomego może i był z tych “lepszych”, ale nie ryzykowałam sprawdzenia tego faktu. Natomiast Ci którzy zatrzymywali się samochodem za mną i proponowali podwiezienie byli zboczeńcami, bo wychodzili z założenia, że skoro znalazłam się na Hożej, Wspólnej czy Poznańskiej to jestem równa tym “paniom” które stoją pod Mariottem.
Ja mam bardzo ostrożne podejście do ulicznych amantów.


Wioletta i Tomek 19 m-cy

kantalupa2005-06-24 12:43:11

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Ide dalej, nie zwracam uwagi. Kiedys probowalam “pyskowania”, ale to im tylko dodaje kurazu. Zdarzyla mi sie tez historyjka dosc dziwna, kiedy po prostu nie wytrzymalam. Bylam z przyjaciolka w barze na kawie, srodek dnia, lato, goraco, wiec mialam krotka spodniczke, ale nie tam zadna super-mini, taka do kolan i bluzeczke bez rekawow (bez zadnych glebokich wyciec). Podchodze do baru po kawe, przy barze siedzi sobie facet, wyglada calkiem przyzwoicie, okolo czterdziestki, saczy piwko, ubrany jak “zombie prosto z pracy” – biala koszula, krawacik, itd. itp. Grzecznie prosze barmana o kawe. A facecik-elegancik z wyrzutem do mnie “Taka pani skromna a wyglada jak k….” Podnioslo mnie i bez wiekszego zastanowienia odparowalam, “Lepiej jak k… wygladac, niz zwyklym ch… byc.”
To byl chyba moj jedyny “ostry” raz.
PS. Normalnie takie slowa nie przeszlyby mi przez gardlo…

Magda i Adas 12.12.04

kotus2005-06-24 12:43:51

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Ja po prostu nie ubieram się prowokująco i mam z tym spokój.Gdybym ubrała mini czułabym wzrok każdego faceta,a po co mi to?. Wystarczy że męża prowokuję.
Śmiać mi się chce kiedy dziewczyny ubierają dekoldy i kuse spódniczki.Mam wrażenie że strasznie chcą na siebie zwrócić uwagę.Tak jak by były zkomoleksione,miały niskie poczucie wartości i nie mogły niczym innym zabłysnąć
W ogóle nie zwracam uwagi na mężczyzn a jeśli słyszę zaczepki nie reaguję.W zasadzie staram się być skromna,nie mogę pozwolić sobie na ekstrawagancję

pasiasta2005-06-24 12:56:16

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Znalazłam takiego gifa

[*]
Dorota 08.08.04

monikaapj2005-06-24 14:18:01

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

mocno naciągana jest moim zdaniem teoria,że dziewczyna która zakłada mini i bluzkę z dekolTem jest zakompleksiona i ma niskie poczucie własnej wartości. A może po prostu ma fajne nogi i może nosić takie spódniczki, moze lubi się pokazywać?
Wynika z tego,że najlepiej zakutać się w worek pokutny, a błyszczeć wyłącznie intelektem.
JA tam wolę błyszczeć jednym i drugim

Monika i Basia (22.09.2003)

viccy2005-06-24 15:43:33

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

niezła jesteś – tak trzymać
poprawiłaś mi homorek

2005-06-24 15:49:40

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Nie wiem czy zboczeniec to zbyt mocne słowo, ale jak nazwać faceta lat około 40 – 50, grubego, łysego, bez zębów, który na ulicy, przy ludziach proponuje seks?
A co do ubioru to zgodzę się, że kobiety w mini i z dekoltem do pasa są prowokujące tylko że ja byłam dziś ubrana w długą do kostek sukienkę, letnią ale nie prześwitującą, fakt że dopasowaną do ciała, ale nie bez przesady, a jedyne co miałam odkryte to ręce, ramiona i mały dekolt.

2005-06-24 15:52:11

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Podziwiam Cię. Ja za taki tekst chyba przywaliłabym w twarz, choć nigdy nikogo nie uderzyłam. Jak można być tak bezczelnym!?

mlodzia2005-06-24 16:24:11

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Napisałaś dokłądnie moje słowa. Ja też jestem taka. Nie zakłądam mini, jestem raczej skromna, choć wcale nie oznacza to, że mam jakies kompleksy czy niskie poczucie własnej osoby- jeśli chodzi o urodę. Tylk taka po prostu jestem. Prowokuję jedynie męża:))))))) a właściwie nie muszę, ana zaczepki na ulicy nie reaguję, choć nie raz krew mi sie gotuje. Pozdrawiam…

Tola i Mela

2005-06-24 16:58:07

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Tez sie niezgadzam z ta teoria! Ja w mini niechodze, ale lubie podkreslac swoje kobiece ksztalty. Obcisle jeansy, obcisle koszulki, chetnie z duzym dekoltem,przezroczyste albo swiecace brokatem (wlasnie sobie taka wczoraj kupilam!) Nie jestm nic a nic zakompleksiona Raczej jestem zdania ze tak ubieraja sie osoby pewne siebie i bez kompleksow!

Pozdrawiam


Iliana i Adrian (30.10.2000)

2005-06-24 17:10:12

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

W glownym poscie pisalas troche inaczej a tutaj piszesz inaczej. Pisalas >chcial sie umowic< wygladalo jakby chcial umowic sie na kawe, spacer, randke. Teraz piszesz >proponuje sex< . Jak dla mnie to sa dwie rozne rzeczy.

Troche to co piszesz do mnie nie przemawia. Bo co w tym zlego ze facetowi po czterdziestce podoba sie ladna mloda dziewczyna i pyta czy by sie z nim umowila na kawe?
Jesli nie chcesz ( bo np. masz meza, dziecko albo facet ci nieodpowiada) to porostu wystarczy ladnie podziekowac i odmowic. I po sprawie. Gorzej jesli facet jest nachalny, wulgarny… to inna sprawa. Ale o tym nie pisalas

A tak na marginesie to ja lubie takich facetow po czterdziestce

Pozdrawiam


Iliana i Adrian (30.10.2000)

kotus2005-06-24 18:29:37

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

O nie ja właśnie dlatego,że mam zbyt ładne i sexi nogi wolę je zakrywać.I wystarczy,że mąż jest mną zauroczony i podziwia mnie czuję się przez niego wywyszona i dlatego nie mam potrzeby zwracania na siebie uwagi innych.A w worze pokutnym oczywiście nie chodzę.Można być atrakcyjną,ale nie prowokującą i kobietą która ma klasę

2005-06-24 20:45:56

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Tak, tak… Masz rację Napisałam, że chciał się umówić, ale nie o to mi chodziło. Rzeczywiście gdyby zaprosił mnie na kawę to pewnie bym ładnie podziękowała.
Rozmawiałam na ten temat z mężem i on też miał dziś podobny przypadek w pracy. Jeden z jego pracowników niezbyt miło zagadnął do dziewczyny na ulicy, a ta poskarżyła się swojemu tacie, który czekał na nią w samochodzie. Gość 100kg wagi podszedł do łebka i bez słowa wyciął mu fangę w nos. Gdybym ja szła z mężem pewnie też by się tak skończyło…

cait2005-06-24 21:09:32

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Hmmm, przy moich niewątpliwie kobiecych atrybutach, widze sporą różnicę między uprzejmym zainteresowaniem , a śliną kapiącą z ust.


Cait + Alka (15 stycznia 2003)

emalka2005-06-24 22:54:02

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

jenyy to ja jakas lewa i do tego chyba paskudna jetem – nie spotkalam sie nigdy z zadnym zachowaniem o ktorym piszecie
ja pierdziele, nie wiedzialam, ze ze mna az tak zle….. 😉

emalka i Zuza

dorota272005-06-25 02:51:22

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

a ja mam zgrabne nogi..30 lat..i czesto w mini chodze..bo sie tak dobrze czuje:)))))))))/ale w szpilkach i dekoltach rzadko bo nie lubie/..z wulgaryzmami sie nie spotykam../moze w polsce bym miala czesciej do czynienia i to tez ze strony kobiet/..a mile zaczepki lubie:))))))..i dodam ze nie jestem k……a,,,,
nigdy nikomu nie odpyskowalam..uwazam to za zwykly prymitywizm..i wydaje mi sie ze polki sa malo odwazne w sparawach ubioru../..kierujemy sie czesciej czyjas opinia niz wlasnym gustem..lub..wypada czy nie wypada..
to tak na marginesie..a propos tych wszystkich odpowiedzi

claudia..ur.29maja2003;)))

gosia2005-06-25 05:01:49

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Świetne – trzeba zapamiętać

gosia2005-06-25 05:06:57

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Takie czasy, że gdy facet zwróci na kobietę uwagę to od razu jest zbokiem ;))
Ja zazwyczaj nie reaguję, no chyba że jest przystojniaczkiem

2005-06-25 07:34:55

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

na cyprze takie zachowania sa zupelnie normalne. niewazne jak jestes ubrana a i tak znajdzie sie jakis podrywacz.
kiedys sypalam seria bluzgow, teraz sie boje ze dostane w leb za cos takiego.
pracuje w barze w weekendowe wieczory. jak wracam do domu kolo 3 w nocy zawsze sie ktos taki nawinie po drodze. i nie jestem ubrana wyzywajaco bo pracuje na kuchni wiec jestem ubrana w dlugie spodnie i jakas koszulke bo szkoda mi porzadnych ciuchow do pracy. ogolnie zazwyczaj omijam taka osobe i ide dalej. czasem sie nie da. wczoraj wlasnie mialam tak z jakims kolesiem z libanu. grzecznie mu wytlumaczylam ze jestem zmeczona i nie mam ani czasu ani ochoty na rozmowy. na szczescie poki co trafiam na grzecznych typow ktorzy zbyt mocno sie nie narzucaja, ale i tak mam stracha.

Ania i Oliwka

2005-06-25 07:35:17

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Hm… jak tak apetycznie wygladasz to sie nie dziwi ze facetom slinka leci


Iliana i Adrian (30.10.2000)

2005-06-25 07:39:02

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Ha ha ha! fajna histoia 🙂
Tak w razie potrzeby to ja bym nie musiala kozystac z pomocy meza. Mam wiecej sily i jestem bardziej bojowa niz on. Ostatnio kobitka dostala ode mnie


Iliana i Adrian (30.10.2000)

cait2005-06-25 08:38:59

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

No i własnie przez tą apetyczność niektórych części mojego ciała mam przez całe zycie problemy. Nawet teraz, choć ważę sporo więcej niż to w modzie… Widać, że z BMI=26 też można być apetyczną osobą , tylko ja bym wolała, żeby marzyli o mnie SKRYCIE!


Cait + Alka (15 stycznia 2003)

2005-06-25 10:56:39

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Cait, wierz mi ze z BMI 32 tez mozna

Przed ciaza mialam BMI 26 i wtedy to naprawde mialam “przechlapane”
Ale wiesz, jeszcze wiosna moje BMI wynosilo 36 i jakos nie mialam takich problemow 😉


Iliana i Adrian (30.10.2000)

cait2005-06-25 11:01:16

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Hehe, czyli stara prawda jednak wychodzi – faceci lubią mieć się do czego przytulić . Ja schudłam ostatnio 8 kg, więc jeszcze miesiąc temu było troszkę inne BMI.


Cait + Alka (15 stycznia 2003)

2005-06-25 11:46:05

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

A ja 13kg, ale jeszcze minimum 13 musze zrzucic 🙁


Iliana i Adrian (30.10.2000)

koyaga2005-06-25 13:10:33

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Kiedys miałam pełno podobnych “akcji” ale odkąd chodze z wózkiem tego nie ma.

Kiedyś wracałam z pracy i podszedł jakiś kolo i mnie objął. SZOK. Powiedziałam tylko: odwal się bo ci dowalę” i po prostu odszedł. Tylko co by było gdyby nie odszedł?
Miałam wtedy stracha że ho ho…

Mam koleżanke która jest atrakcyjna ale zbyt wyzywająco się ubiera. Kiedyś podszedl do niej facet i zapytał “ile” a ona w ciągu ułamka sekundy powiedziała mu: “dwa gile” i odeszła.

Jest wiele sposobów. Najlepszym chyba jest milczenie i olanie. Po prostu. Jakby facet mówił do ściany.

Aga i Tyśka **22m-ce**

koyaga2005-06-25 13:20:30

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Eeeee tam….
Ja nigdy wyzywająco się nie ubiarałam. Nie nosiłam mini spódniczek ani obcisłych bluzeczek. Praca wymagała ode mnie czystego, schludnego i “pożądnego” wyglądu. Przeważnie chodziłam w marynarce i szerokich spodniach “w kant” bądź w spódniczce “do kolanka”. I tak zawsze miałam pełno zaczepek.
Być może chodzi o coś innego.

Aga i Tyśka **22m-ce**

koyaga2005-06-25 13:21:37

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Co za chamidło. Dobrze mu powiedziałas.

Aga i Tyśka **22m-ce**

kotus2005-06-25 14:16:53

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

No nie wiem ja bynajmniej kiedy założyłam za krótką spódniczkę to miałam komentarze typu ale nóżki a kiedyś zdarzyło mi się ubrać ciut za duży dekolt to chłopcy 15 lat młodsi komentowali ale cycuszki.Od tamtej pory krępuję się zkładać takie ubrania.A traktując facetów jak powietrze w skromnym stroju mam spokój.Być może niektóre kobiety lubią kokietować,albo są nieświadome,że kokietują,a póżniej mają problemy.Mówimy o poważniejszych problemach jak obejmowanie,umawianie się……itp Bo że ktoś zwraca uwagę na nas to takich jest pełno

elik2005-06-25 15:25:14

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

nie ubieram sie ani “kuso” ani wyzywajaco, wiec nie uwazam, ze kogos do zaczepek prowokuje. jak zaczepka jest kulturalna, to staram sie reagowac kulturalnie;-) jak chamska, to nie reaguje, przechodze obok i ” nie slysze” . jak juz sie nie da udawac, ze nie slysze, to staram sie w kulturalny sposob zbyc delikwenta, jak sie nie daje zbyc, to w sposob kulturalny probuje przekazac mu, ze jest chamem i nie mam o nim dobrego zdania. jak i to nie skutkuje – czuje sie uprawniona do uzywania slow ogolnie uznanych za obelzywe;-)

elik i antek 17 mies

ciapa2005-06-25 16:44:56

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Tych nazywasz zboczeńcami? musiałabyś ze mna trochę pochodzić na spacery, jestem jak magnes na tych prawdziwych zboków, każdy mi to mówi, ile razy w zyciu spotkałyście ekshibicjonistę, bo ja jakieś 200, tyleż samo “panów walących gruche” sorki za okreslenie. Mam niesamowite “szczęscie” do zboczeńców, kiedyś sie z nich nabijałam ale od czasu jak mnie jeden gonił to spieprzam przed nimi i sie nie odzywam.
A takich zboków jak Ty ich okreslasz jest miliony we Włoszech, tam na dobrą sprawę to każdy facet to zbok – od czasu wakacji w tym kraju uodporniłam sie na wszelkie uwagi, a z racji tego, że biust mam raczej sporawy nie chodze w obcisłych rzeczach, nie cierpie jak facet podczas rozmowy ze mną ma oczy na wysokości moich cycek 🙂

P.S. mi tam ludzie nie przeszkadzają do rzucania epitetów 🙂 im mocniejsze “spadaj” tym szybciej działa

Kaska i Mikołaj 18.09.03

2005-06-25 22:01:41

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Nie martw się Emalka, jest nas dwie

Monika & Nina ( 19 m-cy)

monia262005-06-26 08:18:31

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Ja mam tez ciety jezyk ale w takich sytuacjach raczej nie reaguje – udaje ze nie slysze, czasem jak facet jest “przystojny” hehe to sie usmiechne ale zaraz dopada mnie mysl “Bog jeden wie, kim on jest” i ide dalej 🙂

Monika i roczna Laurcia

lea2005-06-26 11:04:54

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Dokładnie…
Ja nie ubieram sie ani wyzywająco, ani atrakcyjnie, ani kuso. Mam kilkadziesiat kilo nadwagi, ale biustu w pewnym rozmiarze nie da sie ukryc 😉 wiec sie co jakis czas czegos wyslucha.
Uwazam, ze nie ma sensu odpowiadac na zaczepki, bo nie są to konkursy wymownosci na zasadzie czyje bedzie na wierzchu (hihihi bez skojarzen 😉 ), nie musze nikomu udowadniac, ze umialabym mu przygadac. Zreszta takie przygadanie mogloby wywolac rozne reakcje.

Mateuszek (2 lata)

catty2005-06-26 13:12:08

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Odkąd za ostrą odpowiedź mało nie oberwałam, troche przystopowałam z językiem. Jechałam sobie tramwajem – przyznaję, w dość obcisłej bluzce odsłaniającej brzuch, ale za to w spódnicy do ziemi. I przyczepił się do mnie podpity dresik (jadacy w grupie innych dresików), rzucając głośno niewybredne komentarze nt moich “cycuszków” i proponując spotkanko w wiadomym celu. Na moje “spierdalaj” poczuł się tak dotknięty, że był gotów mnie bić, ale jakoś mu przeszło – tylko sie powzburzał, i na szczęście wysiedli. Ale naprawdę myślałam że wtedy oberwę – przy czym tramwaj był pełen ludzi no i oczywiście “nikt nic nie zauważył”.

Od tej pory staram się być milsza, no i nie odważyłabym się założyć takiej bluzeczki -przyznaję że również z powodu fałdek, których nie moge się po ciąży pozbyć

A co do zaczepiania pod hotelem – tez przeżyłam “ciekawą” przygodę – kilka lat temu do mojego brata przyjechał, poznany na jakiejś wycieczce, zaprzyjaźniony Japończyk. We czwórkę, bo jeszcze z moją kuzynką, wybraliśmy się na miasto żeby pokazać mu Warszawę. Wieczorem Japończyk postanowił kupić bilety na dworcu centralnym – jechał w jakąś podróż po całej Europie. Zaparkowaliśmy samochód pod Mariotem, brat z kolegą poszli na dworzec, my z Beatą (kuzynką) postanowiłyśmy poczekać przed samochodem. Nogi nas rozbolały więc usiadłyśmy na takim kwietniku pod hotelem, akurat się już ściemniało.

W ciągu 5 minut zagadnęło nas 3 panów, pytając o cenę naszych usług, więc postanowiłyśmy się stamtąd usunąć w jakieś normalniejsze miejsce, gdy podeszli do nas nowi panowie, pytając o to samo co ci wcześniejsi. Ignorujac ich podeszłyśmy do samochodu brata i włożyłysmy mu za wycieraczkę kartkę, że idziemy czekac w inne miejsce. W tym momencie ci panowie wyciągnęli legitymacje tajniaków – okazało się że są z policji. Zaczęli nas przepytywać od kiedy tu pracujemy i komu zostawiałysmy informację za wycieraczką. Nie chcieli wierzyć w nasze zapewnienia że czekamy na naszego brata i jego kolegę Japończyka.

Po paru minutach maglowania nareszcie w oddali pojawił się mój brat z kolegą, widząc tego Japończyka w końcu nam uwierzyli – gadka się od razu zmieniła, zaczęłi być mili i zapraszać nas na kawę bo im się kończy praca i nie mają co robić

Ja to się często w takie dziwne historie pakuję…

Michałek-Migdałek 22 m

agi92005-06-26 20:32:27

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Jejku, ale sie usmialam ! Wiem ze to powazna sprawa i Tobie nie do smiechu,ale rewelacyjnie to opisalas. Ja mam teorie, ze sa kobiety, ktore jakos “przyciagaja” tego typu mezczyzn. Tylko nie wiem czym. Znam takie dwie – z wygladu odwrotnosci – ale obie bardzo zadbane i lubiace podobac sie mezczyzna. Nie chodza wyzywajaco ubrane, ale tak, ze zwracaja uwage.

Aga, Pawełek, Paulinka

monikaapj2005-06-27 14:18:50

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

uuuuuuuuuuuuU, KOLEŻANKO, cosik mi tu pachnie,że sę dowartociowujesz nam w necie – “mam zbyt ładne i sexy nogi” – hm….dawj zdjęcie, ocenimy
a ja mam ładne nogi, ładną buzię, łeb na karku i trochę w nim, zaliczam się też do kategorii “babka z klasą”, taki zestaw nie może przejść ulicą niedoceniony , więc czasami słysze komplementy, za które z miną cukrowej wróżki czasem dziękuję a czasem nie, a na chamskie odzywki nie reaguję.
I tylko niepokoi mnie fakt,że nikt mi na ulicy seksu nie proponował – czyżbym była aseksualna? A może tak onieśmielam hihihi ?
Wiesz, Mój Mąż mnie uwielbia, ale nie ukrywam,że miło jest słyszeć komplementy od innych facetów-to chyba próżność, tak? Ale czy to aż takie przestępstwo?

Monika i Basia (22.09.2003)

koyaga2005-06-27 22:04:23

Re: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy?

Pewnie, że miło słyszeć.
Chyba każda kobieta lubi komplementy (nie chamskie odzywki) i to nie tylko ze strony męża.

Hhehe, a tak na marginesie.
Przyjaciel mojego męża powiedział do mnie: “kobieto o wąskich biodrach”
Czy uznac to za komplement?
Hhehehe…

Aga i Tyśka **22m-ce**

Znasz odpowiedź na pytanie: Jak zbywacie zboczeńców na ulicy??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
jednorazowy zasiłek poporodowy i inne świadczenia
Pewnie juz tysiące razy ten temat był tu poruszany, ale nie wiem gdzie go szukać wiec pytanie do Mamusiek, które na szybciutko mogłyby mi udzielić odpowiedzi:) Kto mi wypłaca ten jednorazowy
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Trądzikowe dzieciaczki?
Czy są wśród nas takie dzieciaczki? U Kuby dermatolog stwierdziła trądzik półtora miesiąca temu. Wcześniej wciskała nam pediatra, że to alergiczne i żeby nic nie ruszać. Może gdybyśmy od razu
Czytaj dalej