Jak znosicie czekanie?

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #56021

    karola80

    Dziewczyny napiszcie jak znosicie czekanie na swoje ukochane Maleństwo?? Moze macie jakas dobra metode na cierpliwe czekanie:)Jestem w 37 tc i juz dostaje swira od tego czekania.

    Pozdrowionka dla Wszystkich:)

    #716495

    mewa

    Re: Jak znosicie czekanie?

    Dokladnie czuje to samo co Ty 🙂 Nie moge sie juz doczekac chwili gdy wezme swoje malenstwo w objecia…A czekanie mi bardzo nie sluzy, bardzo jestem nerwowa i czuje sie tak okropnie zmeczona, nic mi sie nie chce. Do tego dochodza jeszcze te nieprzespane noce…Najgorsze jest to, ze czuje sie tak jakbym miala w ogole nie urodzic….:((
    Pozdrawiam i zycze cierpliwosci , ktorej chyba nam zblizajacym sie do konca bardzo brakuje…



    #716496

    lucja

    Re: Jak znosicie czekanie?

    To ja jestem w najlepszej sytuacji 🙂 Mam remont i chociaż troszkę się nim stresuję (czy wszystko zdążymy zrobić przed narodzinami Nelki) to naprawdę się z niego cieszę. Znając mój charakter już dawno miałabym wszystko przygotowane, spakowane a teraz tak jak Wy siedziałabym na walizkach i czekała na poród 🙂 Czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło 🙂 (Ale chyba drugi raz bym się na to nie zdecydowała 🙂
    Pozdrawiam
    Lucyna

    #716497

    asia7

    Re: Jak znosicie czekanie?

    Ja też już nie daje rady, co chwile tylko wsłuchuje się w swój organizm czy to już ……… i też mi się wydaje że chyba nigdy to nie nastąpi. O tym że niemoge spać to już nawet nie wspomnę, a cierpliwość to ostatnia rzecz jaką mam teraz i nie pomagają tłumaczenia że przecież już tylko momencik, chwilka dla mnie to wieczność.
    Ja już chce urodzić!!!!!!!!

    Asia

    #716498

    cass

    Re: Jak znosicie czekanie?

    HA! W ciąży z Kubim też nie mogłam się doczekać porodu. Byłam w moim przekonaniu ogromna jak wieloryb 🙂 bo przytyłam ponad 20 kg co było dla mnie wynikiem koszmarnym zwłaszcza, że wcześniej byłam bardzo szczupła. Do tego miałam okropną zgagę, która męczyła mnie zwłaszcza w nocy – do tego dochodziła bezzsenność. No i oczywiście nagabywanie męża, który chciał żebym urodziła już miesiąc wcześniej. On to dopiero był niecierpliwy :):):)

    No ale urodziłam terminowo i wytrzymać trzeba było 🙂 Żadnej metody na zniesienie czekania nie znalazłam. Powiem tylko jedno – kiedy już Kubi był z nami – często wracałam do chwil gdy był jeszcze w brzuszku i mogłam się zdrzemnąć kiedy tylko chciałam (deficyt snu był najgorszy).
    Dziewczyny śpijcie, śpijcie, śpijcie – ile wlezie 🙂 Ja już zaczynam :):):)

    Gorąco pozdrawiam

    Cass, Kubi (8.12.2003) i Kurczaczek (kwiecień 2005)

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close