Jedzie pociąg daleko – czyli wieeelka wyprawa;-)

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)
  • Autor
    Wpisy
  • #16392

    voni

    A było to tak:

    Dziewuchy przeważnie budzą się około 5-6, a tym razem postanowiły sobie pospać jak słodkie aniołki
    Więc o 5:10 postanowiłam je obudzić z obawy, że nie zdążymy na pociąg.
    Najpierw podeszłam do łóżeczka Zuzy i mówię do niej łagodnie: „Zuziaczku, otwórz oczka, jedziemy do babci. Zuziaaa.. Zuzieńko…” A ona nic, dalej śpi
    Gdy dotknęłam jej policzka i wyciągnęłam smoka z buzi, Zuza wreszcie zrobiła maleńkie szparki w oczkach potem stopnowo coraz większe i spojrzała na mnie z wyrzutem
    Wówczas do akcji wkroczyła ciocia Agnieszka. Wzięła Zuzę na ręce i poczęła jej tłumaczyć, że mama robi rewanż za to, że przez tyle miesięcy to Zuza ją (czyli mnie) budziła
    Następnie zabrałam się do budzenia Julci. Z nią było gorzej… Ten śpioszek nie reagował na nic
    Najpierw zignorowała pobudkę słowną. Zaczęłam więc gładzić ją po buźce, ale gdy to również nie dało żadnego rezultatu, bo moje słodkie Bobo machnęło tylko rączką, jak gdyby odganiało muchę , wzięłam ja na ręce. Jula klapnęła główką na moje ramię i dalej śpi
    Gdy w końcu Jula postanowiła otworzyć oczka, zaczęła się gorączkowa kszątanina – jedzonko, ubieranie itp.

    O 5:55 udało nam się wyjść z domciu. Jechaliśmy na Dworzec Zachodni, żeby zdążyć wpakować się do pociągu i zająć przedział.

    Nie muszę już chyba wspominać o problemach technicznych typu schody bez podjazdu dla wózków itd.
    Krótko mówiąc wózkom wstęp wzbroniony na perony

    Chciałam jeszcze dodać, że pracownicy PKP są….. szkoda słów. Gdy czekaliśmy na peronie na podstawienie pociągu, ciocia Agnieszka zauważyła zbliżającą się grupkę konduktorów (troje – dwóch facetów i kobieta), postanowiła upewnić się, że przedział dla dzieci będzie i ewentualnie poprosić, aby ktoś od razu nam go otworzył. Pani konduktor obcięła nas wzrokiem i odpaliła przez zęby: „Jeszcze nie ma pociągu. Jeszcze nic nie wiem…” – jakby to był pierwszy dzień jej pracy – szlag by ją trafił!!!
    Ale nic to… Pociąg podjechał, wpakowaliśmy się jako ostatni do pociągu, przedział oczywiście zamknięty, my z torbami i wózkiem w wąskim przejściu wagonowym, Dzieci w fotelikach famochodowych…. Aga została z tym wszystkim, a ja podreptałam przez dwa wagony w poszukiwaniu kierownika pociągu, który mógłby nas wpuścić do „naszego” przedziału
    Przyszła „nasza znajoma” pani konduktor i tak machnąła otwartymi drzwiami, że prawie przycięła Julci rączkę. Myślałam, że skoczę jej na plecy, wytarmoszę te obrzydliwie dokładnie ułożone kudły, a na koniec wydrapię jej oczy!!! Powstrzymałam się jednak i powiedziałam jedynie „dziękuję”, które ona miała totalnie gdzieś…

    Podróż minęła nam jakoś. Było tłoczno (oprcz nas były jeszcze dwie mamusie, czternastomiesięczna Weroniczka i 5-cio lub 6-cio letni Damianek) , gorąco, męcząco, Dziewczyny prawie w ogóle nie spały… Ale przeżyłyśmy!!!!!

    W drodze powrotnej poznałam jedną z zasad podróżowania w przedziale dla matki z dzieckiem
    A mianowicie:
    Czy wiedziałyście, że………… W przedziale POWINNY siedzieć TYLKO matki z dziećmi, które MUSZĄ siedzieć im na kolanach, a więc POWINNO mieścić się w takowym przedziale 8 matek i ośmioro dzieci Wyobrażacie to sobie, bo dla mnie nijak to się w głowie nie mieści…

    Otóż, gdy ładowaliśmy się do pociągu w Suwałkach, tylko jeden przedział byl oznaczony dla dzieci i był on juz częściowo zajęty. Pomyślałam sobie, że skoro to dopiero pierwsza stacja, a dzieci jest już kilkoro i zapewne będzie jeszcze przybywać, więc może poproszę konduktora o oznaczenie dodatkowego przedziału.
    Poszłam więc i mówię, że jesteśmy w piątkę – troje dorosłych i dwójka niesfornych ośmiomiesięcznych brzdąców, że tamten przedział zajęty, że może drugi….. A konduktor na mnie huknął: „Przedział jest jeden i wszystkie matki z dziećmi powinny się tam zmieścić, a oprócz nich nikt nie ma prawa tam przebywać!!! Jest 8 miejsc dla 8 matek, a dzieci na kolana. W czym problem?”
    A ja mu na to, że jedziemy wszyscy razem, jesteśmy rodziną i nie mamy zamiaru się dzielić!!! Poszliśmy więc do nieoznakowanego przedziału, a wszystkim chcącym usiąść, mówiliśmy, że miejsca są zarezerwowane!!!

    O rany! Co się dzieje w tym polskim PKP??? Może jak wejdziemy do Unii, to matki, dzieci i ich wózki bedą lepiej traktowane….. Mam taką nadzieję, bo po tej pierwszej podróży „ogólnie dostępnymi” środkami lokomocji mam obawy, że jeszcze trochę i nabawię się nerwicy

    A oto fotka z pociągu: – Dziewczyny z Ciocią Agnieszką (ulubioną Ciocią )

    Iwona + Juleńka i Zuziaczek

    #236871

    madziara

    Re: Jedzie pociąg daleko – czyli wieeelka wyprawa;-)

    Wiesz bardzo cię podziwiam jazda pociągiem z maluszkami, w dodatku zatłoczonym pociągiem. My mamy 18 maja komunie i ja się obawiam tych dwóch godzin w samochodzie, dzieci w fotelikach, czy one ich nie rozniosą? Naprawde to jest wyczyn dzieci w pociągu.

    Magda Zuzanka i Natalka /17 miesięcy/



    #236872

    asiat

    Re: Jedzie pociąg daleko – czyli wieeelka wyprawa;-)

    Madziu, nie rozniosą. 🙂 My jeździmy do moich rodziców – 4 godziny. WIększość drogi dzieci śpią. A potem trochę marudzą… trzeba wziąc picie, jedzenie, książeczki, muzyczkę i duuuzo cierpliwości. 😉

    A co do wyprawy Iwonki – podziwiam, podziwiam! Natomiast chamstwo obslugi mnie przeraża… co ma zrobić matka z dwójką dzieci? Nie zapytałaś o to, jak masz siedzieć z bliźniaczkami na kolanach??? A panią konduktor trzeba było po prostu trzepnąć. Albo poprosić kierownika i poskarżyć się na chamstwo. Ja wiem, że to łatwo mówić, a jak się ma bagaż i bąble i mase innych rzeczy – to się nie myśli o tym…
    WIecie, tak zauważyłam, że bliźnięta są bardzo miłe i kochane i podziwiane – jak długo nie trzeba takiej mamuśce pomóc… 🙁 Jak tylko wypadałoby coś zrobić – natychmiast ludzie robią się ślepi, głusi, kulawi… 🙁 Przykre…

    AsiaT, mama Andrzejka i Kamilka
    – Zapraszamy na stronke o blizniakach

    #236873

    madzia22

    Re: Jedzie pociąg daleko – czyli wieeelka wyprawa;-)

    A ja naiwna mówiłam ci przed podróżą, że nie będzie żadnych problemów, bo każdy jest wrażliwy na widok małego dziecka, a szczególnie bliźniąt…
    Boże!, widzisz i nie grzmisz!
    Ja chyba jestem z jakiejś innej Polski i z tymi ludźmi, których opisałaś nic mnie nie łączy oprócz przypadkowo podobnie brzmiącej nazwy Polacy.
    Pozdrawiam
    Madzia

    Madzia

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close