Jestem przerażona

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)
  • Autor
    Wpisy
  • #66568

    dao

    Nie mam pojęcia, co robić, w którą stronę się zwrócić a euforia miesza się z przerażeniem. Moje życie, i tak ostatnio niełatwe, nagle nabrało zastraszającego tempa. Będę bardzo wdzięczna za Wasze opinie, bo nie wiem, kompletnie, jaką drogę wybrać.

    Sprawa wygląda tak: od 14 miesięcy jesteśmy szczęśliwymi rodzicami Majeczki – jesteśmy na tym forum od dnia, gdy dowiedzieliśmy się o jej istnieniu, ale wcześniej używałam nicku SWA (bo to Misiek nas zarejestrował i użył własnego nicku, ja pierwsze miesiące leżałam i „chorowałam” – mdłości i wymioty 24 godziny na dobę). Może niektóre z Was mnie znają 🙂
    Zdecydowałam się zmienić nick, bo zaczynam „nowe życie” i chciałabym funkcjonować już pod własnym.

    Nasza M. rozwija się fantastycznie i jest naszym słodkim kochańczykiem. Niestety naszą sielankę psują, znane pewnie niejednej z forumowiczek, problemy finansowe. Sytuacja zmieniła się radykalnie z bardzo dobrej na taką sobie, kiedy firma Miśka (zagraniczna) z dnia na dzień wypowiedziała umowy pracownikom (prawie wszyscy musieli mieć własną działalność gosp, więc nie było tu mowy o jakimś okresie wypowiedzenia czy odprawie). Było to na samym początku mojej ciąży. Już wtedy byliśmy przerażeni, ale postanowiliśmy się nie poddawać. Kredyty, które wzięliśmy mając niezłe dochody zaczęły nam jednak straszliwie ciążyć. Misiek znalazł, na szczęście, pracę chociaż za pensję 2 razy niższą od poprzedniej, ale na razie na czas określony. Majka urodziła się zdrowa i cudowna. Byliśmy, mimo wszystko, szczęśliwi. Po macierzyńskim wróciłam do pracy, ale pewnego dnia TRACH i ucięli mi prawie połowę pensji, bo firma dotąd dobrze prosperująca, zaczęła przynosić straty i to miał być sposób na utrzymanie zatrudnienia.

    Zaczęliśmy popadać w długi… Ale to nie koniec naszych problemów. Firma nie przedłużyła z Miskiem umowy. Wiedzieliśmy (teoretycznie), że coś takiego może się zdarzyć, ale mimo wszystko przeżyliśmy szok, bo absolutnie NIC na to nie wskazywało – wszystko wydawało się iść właściwym torem. Po raz kolejny, pełni optymizmu postanowiliśmy się nie dać i rozwinąć własną działalność gospodarczą. Udało nam się znaleźć pomysł na działalność, która, przynajmniej w początkowej fazie nie wymaga od nas zbyt dużych inwestycji finansowych, a jedynie dużo czasu i własnej pracy. Postanowiliśmy otworzyć sklep internetowy ze żywnością ekologiczną – coś co zawsze chcieliśmy zrobić, ale nie mieliśmy na to środków. Teraz nasi przyjaciele, którzy prowadzą sklep ze zdrową żywnością umożliwili nam to. Więc pracujemy, przygotowujemy opisy produktów, robimy zdjęcia, żeby to wszystko umieścić wreszcie w necie. Wierzymy, że się uda, ale niestety, tylko my. Nasi rodzice kompletnie w nas nie wierzą, krytykują nas, uważają, że Misiek musi szukać pracy, a jak im mówimy, że właśnie tworzymy sobie miejsca pracy to nie rozumieją. Sytuacja jest napięta, bo siłą rzeczy muszą nam teraz trochę pomagać finansowo, przynajmniej pożyczać nam pieniądze. Poprosiliśmy ich o to, żeby jednak dali nam szansę, bo jednak wierzymy, że się uda.

    No i tu następuje główny punkt programu: w piątek mając już niemal pewność na podstawie poprzednich moich doświadczeń, zrobiłam test ciążowy. A TU DWIE KRESKI!!!!!! Jestem szczęśliwa, bardzo chcieliśmy drugiego dziecka, ale kompletnie nie wiem, co teraz zrobić. Przyznam, że tempo trochę mnie zaskoczyło, bo o Majkę staraliśmy się ponad dwa lata, a tu starczyło parę miesięcy….

    Chciałabym wykrzyczeć wszystkim ze szczęścia, że jestem w ciąży, ale BOJĘ SIĘ reakcji rodziny. Wiem, ile teraz będzie narzekania, utyskiwania, pytań typu „Co teraz zrobicie?” „Jak to sobie wyobrażacie?” itd. Będą mieli mi za złe tą ciążę. Myśleli, ze jestem nieodpowiedzialna. Teraz już wszyscy będą wysyłali Miśka do pracy i chociaż naprawdę wierzę w nasz sukces, sama mam wątpliwości, czy powinniśmy kontynuować, czy zostawić ten sklep na razie i szukać „zwykłej” pracy. Pomóżcie, powiedzcie, jakie są Wasze doświadczenia. Jak mam teraz postąpić?

    Dag (d. swa) & Witold & Maja

    #848947

    kantalupa

    Re: Jestem przerażona

    Kochana, nie umiem Ci madrze doradzic, ale po przeczytaniu Twojego posta bede za Was baaaardzo trzymac kciuki! Zeby Wam sie wasz interes udal! I ogromne, ogromne gratulacje!
    I chociaz moze nie zabrzmi to zbyt przekonujaco, ale BEDZIE DOBRZE!!!

    Magda i Adas 12.12.04



    #848948

    asiulek

    Re: Jestem przerażona

    GRATULACJE!!
    Ja jako mama dwojki stwierdzam ze drugie dziecko nie jest takim szokiem finansowym jak pierwsze.
    Wyprawke juz masz wiec jesli jestes za karmieniem nat. zostaja tylko pieluchy.
    Akurat wybraliscie taki „biznes” ze latwno go rozkrecic w domu nawet przy problemach z ciaza- tylko przydalby sie ktos do starszego.No i warto walczyc o utrzymanie swiadczen z zusu-chorobowe a pozniej macierzynski- zawsze to cos.
    Trzymam kciuki.Powodzenia.

    Jeremi04.03.2003Pola22.10.2004

    #848949

    monia26

    Re: Jestem przerażona

    Jejku…scenariusz jak z filmu.
    Sama nie wiem i nie chce Ci radzic, przede wszystkim dlatego, ze nie mam pojecia jak moglby prosperowac ten Wasz sklepik internetowy.
    Zrobicie tak jak podpowiada Wam serce i intuicja.
    W zyciu czasem a nawet czesto tak jest, ze nie wszystko uklada sie po naszej mysli..ale na szczescie zla passa tez nie trwa wiecznie.
    Zycze Wam, zebyscie zyli w spokoju i szczesciu…i zycze zdrowego pieknego bobaska.
    Zobaczysz, przyjdzie takie dzien, ze przestaniesz sie zamartwiac – musi przyjsc 🙂

    Trzymaj sie cieplutko.

    Monika & Laurcia 21.06.04

    #848950

    agat79

    Re: Jestem przerażona

    Przede wszystkim na poczatku chcialabym Ci napisac, ze nigdy nie powinno sie robic tego, co mowia inni, wbrew sobie. Mysle, ze oboje z mezem jestescie pelnoletni i w pelni odpowiadacie za swoje czyny, te mniej, lub bardziej udane. Jezeli chodzi o prace, wiadomo, z tym trudno, nie jest latwo znalesc dobrej i dobrze platnej pracy tak z dnia na dzien. Jezeli jak piszesz zaczeliscie robic cos „na wlasny rachunek”, to swietnie!!! Dopoki macie mozliwosc utrzymania sie sami, nikt nie powinien Was krytykowac, nawet, jezeli zdarzaja sie sytuacje, ze trzeba pozyczyc. A co do drugiego dzidziusia??? No coz, nie zawsze pojawia sie dziecko w sytuacji, kiedy wszystko sie uklada, a nawet jak tak nie jest, nie znaczy, ze jest od razu przeszkoda, w zwiazku z tym, gdyby rodzina miala jakies „ale” byloby to naprawde duzym nietaktem!!! Najwazniejsze jest to, ze jestescie zdrowi, szczesliwi, kochacie sie, a reszta….reszta to juz rzecz nabyta, ja przynajmniej mam takie podejscie do zycia. Najwazniejsze jest to, zebyscie stworzyli za wszelka cene taka sytuacje, zebyscie byli samowystarczalni, a wtedy nikt juz wogole nie ma prawa wtracac sie w to, co robicie. A narazie, cieszcie sie z tego, ze jedna dzidzia Wam rosnie, a fasolka rozwija sie, bedzie dobrze, trzeby byc zawsze dobrej mysli. Moje motto zyciowe, gdy dzieje sie cos nie po mojej mysli, to ze „nic nie dzieje sie bez przyczyny” , tzn. ze nawet jezeli spotka nas jakas przykrosc, badz niepowodzenie, to tylko po to , zeby powiazane bylo szybko z czyms dla nas korzystnym. Moze to naiwne, ale jak pomaga przetrwac zle chwile!!! Pozdrawiam i zycze Wam z calego serca spelnienia Waszych planow i marzen Agata i Olivia 27.07.04

    #848951

    anusia77

    Re: Jestem przerażona

    Życzę Wam, żeby interes się udał a Dzidzia rosła zdrowo!!!! Gratulacje!!!
    Na pewno będzie trudno wytłumaczyć rodzinie, ale czyż dzieci to nie radość? I zgadzam się, że przecież macie już wyprawkę, a wydatkiem będą głównie pieluchy. Nie martw się!!! Na pewno się ułoży!!
    Przynajmniej dajecie sobie radę jak umiecie najlepiej. Nie słuchaj krytyki, jeśli nie jest konstruktywna. Najłatwiej powiedzieć: źle robicie, bo nie robicie tak jak my sobie tego życzymy..
    Trzymamy za Was kciuki!!!!

    Pozdrawiamy

    Ania i Sarenka (27.12.2004)



    #848952

    Anonim

    Re: Jestem przerażona

    Przede wszystkim gratulacje
    Nie wiem co Ci poradzić – zwłaszcza że mam małe pojęcie o funkcjonowaniu sklepików internetowych, ale wydaje mi się że może jednak Twój mąż powinien poszukać czegoś, chociażby na jakiś czas, dopóki Wasz interes si ę nie rozkręci. No bo jednak tą dwójkę dzieciaków trzeba z czegoś utrzymać a nie zawsze da sie pożyczyć. Ja bym tak w każdym razie zrobiła.
    Powodzenia i jeszcze raz gratuluje 🙂

    Monika & Nina ( 18 m-cy)

    #848953

    anastazja

    Re: Jestem przerażona

    W odpowiedzi na:


    Chciałabym wykrzyczeć wszystkim ze szczęścia, że jestem w ciąży, ale BOJĘ SIĘ reakcji rodziny. Wiem, ile teraz będzie narzekania, utyskiwania, pytań typu „Co teraz zrobicie?” „Jak to sobie wyobrażacie?” itd. Będą mieli mi za złe tą ciążę. Myśleli, ze jestem nieodpowiedzialna. Teraz już wszyscy będą wysyłali Miśka do pracy i chociaż naprawdę wierzę w nasz sukces, sama mam wątpliwości, czy powinniśmy kontynuować, czy zostawić ten sklep na razie i szukać „zwykłej” pracy. Pomóżcie, powiedzcie, jakie są Wasze doświadczenia. Jak mam teraz postąpić?


    Po pierwsze gratuluje ciazy !!! po 2 zazdroszcze podejcia do sprawy , ja tam sie nie cieszylam na poczatku z podwojnego macierzynstwa 😉

    To , ze macie kredyty , dlugi itd . to tu jest to „normalne” …. mieszkanie na hipoteke , kredyt na samochod itd. Dla Holendrow to nic nowego 😉 …

    Twoja rodzina ma prawo sie czepiac , bo jesli oni Wam pomagaja finansowo .Ty sama czujesz , ze powiedza , ze jestes nie odpowiedzilana … byc moze gdzies w sobie myslisz , czy dobrze sie stalo , ze jestem w ciazy ? Przeciez kto normalny zachodzi w ciaze nie majac ” grosza przy duszy „? Pomimo szczescia masz tez spore rozterki ale to jest wlasciwa kolej rzeczy 😉 Nie dziwi mnie tez , podejscie innych do tej sprawy . U nas tez bylo dziwnie , bez rewelacji ani z naszej ani ze strony rodziny na wiesc o ciazy , pomimo ze finansowo jestesmy jak do tej pory wydolni 😉 Uwazam , ze wiele sie zmienilo w Waszym zyciu i moze przez tych kilka miesiecy trzeba zrobic cos wiecej niz jedna praca ? Gdybym byla na Twoim miejscu to ja bym zajela sie tym sklepem internetowym a meza wyslala do stalej pracy , no chyba , ze moze gdzies sobie inaczej dorobic ? Moj maz pracuje na stanowisku przez 8 godz. i dorabia po godzinach gdzies indziej (rowniez zaczynamy dzialalnosc na wlasna reke) . Pracuje duzo ale wie , ze tak trzeba … jak jest w domu to zajmuje sie internetem, tworzy strony internetowe , takze dla potrzeb naszego rozwoju …
    Ja zajmuje sie domem , Jagodzia , zakupami , gotowaniem , prasowaniem , kotami …. niby nic a jakos siadam do kompa wieczorami lub jak Jagoda spi … nie mam czasu na ogladanie filmow i TV , jak jest maz to przy nim mi sie uda zerknac … Ostatnimi czasy ciagle jestem na nogach jak nie wieszam pranie to prasuje albo myje okna …. ciagle cos robie a efekty marne 🙁 jak ja dam rade z 2 dzieckiem ???? a rodzina daleko 🙁 Oby do wrzesnia … Jagoda do szkoly a ja moze znajade kogos do pomocy , bo inaczej zwariuje ;))))))))))

    Zamiast Ci pomoc to ja o sobie smuce ;)))) SORKI !!! Zycze Ci jednak wlasciwych rozwiazan i duzo szczescia w zyciu i podejmowaniu trudnych decyzji !!!

    Pozdrawiam 🙂

    Jagoda 01.08.03.+ ? 22.10.05

    #848954

    aska27

    Re: Jestem przerażona

    Przede wszystkim więcej wiary w siebie , super , że wzieliście sprawy w swoje ręce , z takim podejściem do rzeczy na pewno się uda , a rodzice powinni bardziej w Was uwierzyć , będzie dobrze.
    Co do drugiego dzidziusia , to wielgachne gratulacje . Też sobie powspominałam czasy brzuszka i miło byłoby znów mieć małą dzidzię w brzuszku .
    Życzymy powodzenia ,
    Aśka i Bartuś

    (24.07.04)

    #848955

    amber

    Re: Jestem przerażona

    Gratuluję kolejnego maluszka
    To super sprawa!! I życze dużo dużo radości!!

    A jesli chodzi o Wasze problemy…ja niestety nie mam zbyt dobrych doświadczeń w prowadzeniu własnego interesu…więc byłabym ostrożna.
    Nie znam się coprawda na funkcjonowaniu sklepu internetowego, itd…ale na miejscu Twojego męża spróbowałabym znaleźć pracę. Zawsze to coś pewniejszego. Ewentualnie pół etatu…
    Nie mnie jednak powodzenia życzę i podjęcia dobrych decyzji!!

    Pozdrawiam.

    Beata i



    #848956

    pyza76

    Re: Jestem przerażona

    gratululacje!!! to naprawdę wsapniała wiadomość!!

    aby cię pocieszyć, opowiem ci kilka słów o naszym zyciu:
    tytek pojawił się w momenicie, gdy oboje jeszcze kończyliśmy studia, więc byliśmy bez pracy. roch sie zmobilizował i pisząc pracę magisterską otworzył własną działalność. gdy tytek miał miesiąc, on się obronił, ja półtora roku później. roch cały czas pracował, a ja siedziałam w domu. potem zamarzyło nam się drugie dziecko. reakcja rodziny była podobna, jak u ciebie: może zaczekacie, aż będzcie bardziej dorośli, odpowiedzialni i inne takie trele, morele. celinka się urodziła. ja nadal nie pracuję, ale uczę się i mam strypendium (zawsze coś). a roch ze swojej pracy raz ma pieniądze, raz nie ma. opłaty płacimy raz na kilka miesięcy, jak sie pojawia więcej pieniążków i tak się zyje… i powiem ci że jest nam dobrze!! mamy 2 wspaniałych dzieci, siebie i nie przymieramy głodem, a dgy robi się naprawde cieżko z pieniędzmi, to zawsze jakies nowe zlecenie sie pojawi i czarne chmury znad naszych głów się rozpływają.
    będzie dobrze!! 🙂 wg mnie pomysł ze sklepem internetowym nie jest taki zły (włąściwie nam też to chodzi po głowie;D )

    trzymam za was kciuki!!

    Ania, Tytus (21.08.2001) i Celinka (19.10.2004)

    #848957

    Anonim

    Re: Jestem przerażona

    GRATULACJE
    Z dzidziusia należy się cieszyć a nie martwic bo martwienie nic dobrego nie przynosi. I tak należy mówić tym, którzy chcieliby Wam układać życie i za Was decydować w tak ważnych i intymnych kwestiach jak rodzina, praca i relacje małżeńskie. A poza tym kto teraz ma pieniądze?
    My zarabialiśmy dużo, pracowaliśmy długo i praca była dla mnie i męża najfantastyczniejszą rzeczą pod słońcem. Potem ja zostałam bez pracy… I potem kolejny raz bez pracy. A potem poszłam do kolejnej pracy i szok – jestem w ciąży. I znowu zostałam bez pracy ale za to z najwspanialszym synkiem pod słońcem. Nie zanosi się na to żeby ktoś dał matce z małym dzieckiem pracę więc utrzymuje nas mąż. Dodam tylko, że mamy mieszkanie na kredyt i dziadków o 100 km od nas. a jednak nie uważam, że druga ciąż byłaby tragedią. A rodzice – no cóż oni swoje życie ułożyli po swojemu i każdy z nas również powinien.
    Życzę sukcesów bo każdy pomysł jest wart zainwestowania w niego, choć jeśli chodzi o działalność to sama bym się jej nie podjęła.

    Jeszcze raz GRATULACJE i więcej wiary w siebie i męża czyli w Was.

    Pozdrawiam



    #848958

    ala25

    Re: Jestem przerażona

    gratuluje i trzymam kciuki za pomyslnosc nowego interesu!


    Ala i Filipek
    ur 29.07.2003

    #848959

    agata73

    Re: Jestem przerażona

    Dobrze że to wszystko co czujęsz opisałaś (pomimo silnych emocji całkiem zgrabnie ). To pozwala usystematyzować wiele. Najważniejsza jest Twoja intuicja, Rodzina nie potrafi wyczuć co dla was najlepsze(chyba że masz w rodzinie jasnowidza 😉 )Ja przejmując się tym co mówi moja rodzinka a czując zupełnie co innego przez myśli typu „a może oni jednak mają rację ” wpadłam w takiego doła że wylądowałam u psychiatry. Teraz już jest lepiej, widzę że trzymając się swoich decyzji i robiąc to co czuję wychodzę na prostą.

    Co do interesu to jestem daleka od hurra potymizmu. Jeśli masz kogoś do opieki nad dzieckiem i nie czujesz się tak jak w poprzedniej ciąży tylko lepiej to może rzeczywiście Ty zjamij się interesem a Twój mąż w tzw. pogodzinach i weekendach. Chociżby z waszych doświadczeń widać że tzw stała praco to obecnie mit ale zawsze mając dwie prace dywersyfikuje się ryzyko.
    Powodzenia i napisz jak ci się układa:)

    agata73 i Zuzia 11/01/04

    #848960

    dao

    JESTEŚCIE WSPANIAŁE! DZIĘKUJĘ

    Dziewczyny, jesteście SUPER! Bardzo, bardzo dziękuję! Nawet nie sądziłam, że wypowiedź na forum może mi tak pomóc. Niesamowicie podniosłyście mnie na duchu i dodałyście sił. Pierwszy krok już zrobiony – powiedzieliśmy teściom. Na początku miny mieli zwarzone, teść zdawkowo pogratulował i… nawiał, a teściowa powiedziała, że nie wierzy
    Dopiero po kilku godzinach zadzwoniła do mnie i pogratulowała. Ale jak jej powiedziałam, że jeśli będzie córeczka, to nazwiemy ją po niej – Nina, całkowicie zmieniła front Wiem, że jeszcze wiele razy się jej odmieni (znamy się przecież od lat..), ale jest mi dużo lżej i w końcu NIE BYŁO TAK ŻLE!
    Jutro jedziemy do moich rodziców…

    Dag (d. swa) & Witold & Maja

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close