jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Moj problem polega na tym ze nie potrafie dac dziecka tesciowej. Owszem, nie odmowie jak sie zapyta czy moze go wziac( mieszkamy razem) ale mnie trzepie. Jest to okropne dla mnie bo sie strasznie mecze. Przez pierwsze 2 tyg jak sie urodzil to wogole jej nie dalam. Padalam na pysk ale wolalam zadzwonic do meza i musial sie urwac z pracy, ja w tym czasie sie przespalam. I nie umiem zrozumiec dlaczego. Moze dlatego ze oni wezma go na troche a jak im tylko zacznie marudzic to siup z nim do mnie. A je tez chce pobyc z dzieckiem jak jest wesole a nie jak marudzie przed spaniema albo bo jak jest glodne. Nie bylo ich teraz ponad miesiac bylo super. NIkt mi go nie bral na rece , nie pytal kiedy damy cos innego do jedzenia albo czy bedziemy dopajac( to mnie wkorza bo odbieram to tak jak by moj sposob karmienia byl zly). Dzisiaj zapytala sie czy moze go wziac, zgodzilam sie, ale jak zobaczylam ze wziela na rece a nie w lerzaczku to mi sie zagotowalo. Odkad przyjechali dziecko zmienilo sie nie dopoznania. Przez pierwszy dzien oczywiscie latalo z rak do rak a ja nie mam sily go nosic bo wazy juz 7 kilo. Mam takiego stresa ze sie nerwowo wykanczam a przeciez to ich wnuk i maja prawo sie znim bawic. W tym tyg. skladam juz podanie o mieszkanie i spadam z tad. Chociaz na tesciow nie moge ani jednego zlego slowa powiedziec bo sa naprawde dobrymi ludzmi. Problem tkwi we mnie i nie umiem tego przezwyciezyc. Maz nie moze juz mnie sluchac bo tylko narzekam. NIe mam zadnej tu kolezanki ze by sie wyzalic. Myslam ze dziecko mnie zmieni ze bede bardziej otwarta na ludzi. Och porzebny mi psycholog albo jakis wstrzas elektryczny.

Laura i Mateuszek 30.10.03

27 odpowiedzi na pytanie: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

melanie Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

A czasem nie jest to lek zwiazany z tym ze dziecko moze sie bardziej przyzwyczaic do dziadkow i ich metod wychowania ? Ja przechodze przez to w tej chwili ale u mnie jest to troszke inna sprawa – ja wprowadzam zasady w wychowaniu a oni je systematycznie lamia przez co teraz pomimo iz tesciowa miala caly tydzien wolny i chciala wziasc synka do siebie na kilka dni (co wczesniej mialo miejsce) ja sie przeciwstawilam – powody byly dwa jeden to jej podejscie do naszych zasad (czyt. dziecku wszystko wolno) wiem ile wysilku mnie kosztowalo by przywrocic synka na wlasciwe miejsce… Znowu mam kochanego szkraba ktory co troszke mnie cmoka mowi I Love You mommy przytula na potege i gdy go np. poprosze posprzataj klocuszki zanim wyjdziesz z pokoju czy pomoz mi w tym czy w tym to chetnie i z usmiechem na buzi to robi. Moim zdaniem dziecko moze miec tez zabawe w nauce praktycznych rzeczy jak. np. odkladnie swoich rzeczy na wlasciwe im miejsce, drobne porzadki itp itd jesli sie go odpowiednio tym zainteresuje i potraktuje jak normalna rzecz a nie przymus a nie tylko sama zabawa w pelnym tego slowa znaczeniu co ma miejsce za kazdym razem gdy tescie sa u nas.
Troche sie rozpisalam i to niezupelnie na temat ale tak przy okazji wylalam swoje zale … Kasiu doskonale Cie rozumiem choc porzyznam ze dopuki nie lamia Waszych zasad samo trzymanie na rekach nie jest takie zle – tak jak napisalas to jest ich wnuczek i tez chca sie nim troszke nacieszyc 🙂 Moze daj im szanse 🙂 Pamietam ze sama czlam sie podobnie na poczatku mojego mamusiowania ze juz nie wspomne o mezu hihi…
Buziaczki – pomysl z wlasnym katem nie jest taki zly moze faktycznie bedzie to jakies rozwiazanie dla Was 🙂

Melanie, Alex i pszczoleczka (18/03)

kasiek74 Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

w ogole sie Tobie nie dziwie…boze..u mnie jest podobnie nie cierpie jak Marte bierze teciowa czy nawet moja mama..czy meza siostry..bo wkurza mnie jak ja “trzesa” ..mowilam tysiace razy ze po co tak sie nerwowo ruszaja..potrzasaja nic..przeciez jej mozg sie lansuje przy tych wstrzasach..ale nie cholera..bo dziecko trzeba “ruszac”
u tesciow jest pies..jest sympatyczny ale ja psow nie lubie i nie zmienie tego…….
a juz doprowadza mnie do bialej goraczki jak wyglaszcza tego kundla i bez mycia rak startuja do Marty…..oj..gotuje sie we mnie..glupio mi za kazdym razem mowic do nich o myciu rak..szczegolnie do tesciowej czy tescia….to sa dorosli ludzie za zachowuja sie skandalicznie!
mam dosyc..nie ciepie tam chodzic..
wiec rozumie cie doskonale coz nam pozostalo..? sama nie wiem..na pewno nie przyzywcaje sie do tych zagran..i nie bede akceptowac..:(
bede zestresowana za kazdym razem jak tam pojde
jeszcze tesciowa wczoraj stwierdzila ze jak dziecko ma pol roku mozna mu juz wszystko dawac do jedzenia….?!!!??!?!!
a szczegolnie skorki z chleba …i jeszcze jak ja mowie ze nie bede tak robic..to najpierw wielkie zdziwienie a potem ironiczny usmiech na twarzy ..wrrrrrrrr…….
bo ona wychowala 4 dzieci..a ja mam jedno wiec jestem glupia:(

trzymaj sie dzielnie!

KaSieK i MaRtuSia 26.10

maruda Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Doskonale Cię rozumiem! Ja też nie lubię jak teściowie zbliżają się do mojej Ewki. Ale u mnie jest to chyba spowodowane tym, że każde nasze spotkanie (my u nich albo oni u nas, raz na tydzień) kończy się dzikim rykiem małej!!! Zdaje mi się, że już doszłam do tego, czemu tak się dzieje. Ledwo wejdą już biorą ją na ręce, huśtają, potrząsają, ćwierkają, machają wszystkimi zabawkami, robią zdjęcia – no jednym słowem kociokwik. To ja się jej nie dziwię, ze zaczyna ryczeć… Tyle, że wtedy uspokajac muszę ja albo mąż. Kiedy jesteśmy u nich, to gdy się zbierzemy i wyjdziemy z nią z domu – przestaje! No i ciarki mi chodzą po plecach przed kazdym kolejnym spotkaniem! I jeszcze te rady… Uff, pomarudziłam sobie 😉 Ale taką po prostu zazdrość też odczuwam!

Pozdrawiamy.
Agnieszka i Ewunia (25.06.2003)

ellenka25 Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

moja teściowa to fajna kobitka ale kiedy urodziła sie Natalka kompletnie zwariowała na jej punkcie, czasem wydawało mi sie ze ja to tylko jestem osobą do karmienia…i zaczęła sie do wszystkiego mieszac i wiedziec lepiej, cięzko mi było i nie wytrzymałam ja spokojna osoba – wrzasnełam na nią, powiedziałam co o tym myślę, oczywiście obraziłaziła się ale przemyslała sprawę i zaczeła zachowywać się normalnie
zauwazyłam tez ze kiedy Natalka się urodziła to chciałam ja miec tylko dla siebie i dla męża a teraz bardzo doceniam pomoc teściowej
wiem ze jest Ci trudno, nadodatek mieszkacie razem ale spróbuj z nią pogadać, jasno określić granice i powiedziec co o tym wszystkim myslisz
pozdrawiam i życzę wytrwałości

Ola z Natalią- 2czerwca2003

monikaapj Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

jestem w szoku. Mogłabym skopiować Twój post i tylko się pod nim podpisać.
też mam ten problem. Spieniają mnie moi teściowie na maksa; obiad niedzielny co 2 tygodnie to dla mnie katorga. A oni są przecież dobrymi ludźmi, chętnymi do pomocy…a ja kiedy biorą Basię mam telepawkę. zastanawiałam sie nawet, czy ja zwyczajnie nie jestem zazdrosna o moja córkę…nie wiem. Za miesiac wracam do pracy i najprawdopodobniej to teściowa będzie się nią zajmować, niestety, ze względów finansowych. I już się tego boję, boję się swoich odczuć i nerwów. jeśłi ktoś potrafi mnie ustawić do pionu albo wytlumaczyć to wszystko, będę wdzięczna…bo męczę się sama ze sobą.
P.S. Laura, u mnie też pytanie o dopajanie jest pytaniem dyżurnym!

Monika i Basia (22.09)

nariss Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

mam to samo i choc nie mieszkamy razem i widujemy sie raz w tygodniu to zawsze jade tam w zlym humorze… wydaje mi sie ze traktuja malego jak zabawke jak zaplacze to oddaja i te pytania czy on sie nie najada ze tak ciagle musisz go karmic? mozxe daj mu butele wrrrrrrr … mam nadzieje ze mi przejdzie… jutro sobota i wyprawa do dzadkow :-(((

Alicja i Kacperek 10.12.2003

planetka Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Współczuję !!!
Niestety nie potrafię Ci nic poradzić, bo moja teściowa pojechała do Stanów (Bogu dzięki!). Nawet jak była tutaj, to i tak szanowała moje zdanie – ale to może akurta kwestia mojego charakteru, bo ja po prostu zawsze mówię to co myślę nie ubierając zbytnio w słowa, a ona sie chyba już do tego przyzwyczaiła. Także jakby miała jakieś wąty, to i tak by stanęlo na moim. Faktem jest, że zadawała różne pytania (np. na temat dopajania), ale myślę że raczej z ciekawości i życzliwości, a nie dlatego że chciałaby coś zmienić. Bo to w sumie jest fajna kobieta . Mo teść też czasami walnie coś, ale i nie obraża się jak mu powiem, że gada głupoty .

Jeśli twoja teściowa ma się zajmować małym, to myślę że należy zacząć ich oboje do tego przyzwyczajać, bo potem może być to szokiem dla obojga. Spróbuj może zostawiać małego teściowej i wychodzić z mężem z domu – na początku na godzinkę, potem coraz dłużej. Jak Was nie będzie to będzie musiala sobie jakoś poradzić, w końcu się nauczy… A małemu przecież nie zrobi krzywdy, w końcu to jej wnuk!!!

Poza tym pamiętaj – dla dziecka na pewno lepsza kochająca babcia, niż opiekunka.

Pozdrawiamy,
Planetka i Olencja 05.10.2003

vieta Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

to noramlne!mi się wydaje że z Tobą jest ok, ze mną było podobnie.
Myślę, że denerwuje Cię zapewne to ze oni ingerują to w jedzenie i w inne sprawy, a Ty się zniechęcasz.
Moja Teściowa do dziś ubierałaby Julkę inaczej, dawała by jej jeść inaczej….każdy ma swoje racje czy opinie….ale to nasze dzieci, my jesteśmy ich matkami i my je wychowujemy.
Moja teściowa mówi, a ja analizuję i czasami popieram jej zdanie a czasami nie i robię tak jak uważam.
Powodzenia!

inti Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

no widzę, że mamy podobne odczucia. mnie też napoczątku szlag trafiał, jak teściowa z teściem próbowali ją zabawiać, bujać itp. teraz troszkę mi przeszło, nawet się cieszę, jak tesciowa się nią zajmuje i ja moge np zjeść spokojnie obiad. Jedyne, co mnie trafia, to próby wychowawcze – typu – nie baw sie tym(mimo że pozwoliłam), pozwalanie na rzeczy przez mnie zabronione, próbowanie dokarmiania itp.
Chociaż wiem, że tesciowie nie zrobią jej krzywdy,to zawsze musze być w pobliżu, i czasem też muszę warknąć.PO prostu coś we mnie takiego siedzi, że nie potrafię im zaufać do końca.
No i zawsze po wizytach moich rodziców czy teściów muszę Julkę troszkę przestawić – uspokoić, wyciszyć.
Najważniejsze, co tak naprawdę się dla mnie teraz liczy – że Julka ich lubi, lubi się z nimi bawić. I ja nie chcę jej zabraniać, bo dziadkowie tak naprawdę dla dziecka są bardzo ważni. Zobaczysz, im Mateuszek będzie starszy, tym wyraźniej będziesz widziała, czy on lubi towarzystwo i opiekę teściowej, czy nie. Jeśli tak, to twoje skrupuły będą znikać, zobaczysz!!!!!!!!!

sylwia i JUlka 20.01.2003

basiogroszek Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Jest nas, jak widzę, wiele. U mnie jest to samo. Nie będę przytaczać przykładów toksycznego podejścia moich teściów do Stasia, bo tylko się dodatkowo nakręcę. Uwierz mi jednak, że to wszystko, co Ty opisałaś i to, co opisały dziewczyny dotyczy i mnie, poza tym jest jeszcze sporo innych “kwiatków”.


Basia ze Stasinkiem (02.07.03)

alicja25 Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Nie jestes.. ja tez sie wkurzalam, ale idzie sie przyzwyczaic.. a co do noszenia na rekach nic nie mow.. moj ma 8 kg a jest raczkowy jak diabli.. choc to grzeczny dzieciak :))
pozdrawiam
Alicja25 i Lukasz 14.05

Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Nie przejmuj sie! ja mam podobnie..tesciowie mieszkają niedaleko, natomiast moi rodzice w innym miescie.Oczywiscie tesciowa jest bardzo fajna , ale jak kazdy swoje ma za skóra.I jak cos robi przy małym..to mi sie wydaje ,z e źle to robi.Byc moze ona ma podobne wrazenie, jak ja sie zajmuje małym.No..ale w ostatecznosci to moje dziecko.jak ja cos dreczy..to od razu mowi, a ja od razu kwituje.Bierze go czasem na rece ale zawyczaj mały jest wtedy nie w humorze(dziwne).ja sie wtedy nie odzywam.Skoro ona sie nim zajmuje…to siedze cicho.Ale do szału mnie doprowadza kiedy mały np lezy w wózku, a ona podchodzi i go szarpie albo sciska za nogi..to niby taka zabawa. ona go musi potarmosic.Jakis taki głupi nawyk..ma kota i tak sie nad nim zneca..moze kot to lubi, ale Antosiowi czasem sie to nie podoba a ja ledwo moge na to patrzyc.Juz nawet mój mąz raz nie wytrzymał i powiedziałe jej: ostroznie.Do poki mały nie zapłacze…to nic nie bede robic, ale jak tylko usłysze jek..to chyba ją opieprze.poprostu nie wytrzymam.ja wiem…do wszystkiego sie trzeba przyzwyczaic, ale ona musi sobie uswiadomic ze to nie zabawka i czasem moze miec zły humor, czy nie miec poprostu ochoty sie usmiechac.
Pozdrawiam i zycze jak najmniej konfliktów 😉

dna Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Moze podpadne kilku osobom, ale ja tego nie rozumiem…

czasami mam wrazenie, ze niektore (nie pisze o Tobie) dziewczyny(niekoniecznie forumowe) za bardzo izoluja dzieci od dziadkow, innych czlonkow rodziny i innych ludzi, w szczegolnosci od swoich tesciow.. widzialam skutki takiego postepowania, gdzie kobieta uparla sie, ze sama bedzie wychowywac, nie pozwalala nikomu brac na rece, bawic sie, chodzila wsciekla i zazdrosna gdy ktos chcial nawiazac jakis kontakt z jej dzieckiem… efekt jest taki, ze chlopak ma 7 lat i w ogole nie umie sie z nikim dogadac, uwaza sie za madrzejszego od innych i wszedzie chodzi tylko z mamusia, nawet na tate patrzy z gory. Nie pisze(!!!!), ze to samo czeka Twoje czy inne dzieci, podalam tu skrajny przypadek, ktory rzeczywiscie mial miejsce…

Nie dajmy sie zwariowac i pelnic role zwariowanych mamusiek! Przeciez Mateuszek tez kiedys bedzie mial zone i dzieci… chcialabys, zeby jego zona tez tak do tego podchodzila?… Babcia na pewno go kocha… moze porozmawiaj z nia i wytlumacz jakie metody wychowania stsujesz i co ci sie nie podoba…

pozdrawiam
i zycze wiecej zrozumienia

Dana&Gabi (23.09.03)

tamis Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Niestety ja mam podobnie. Z innymi osobami nie mam problemu. Teściowi chętnie małą daję. Ale teściowa wywołuje u mnie niechęć. Staram się zrozumieć dlaczego. Gdzieś czytałam, że synowa i teściowa często ze sobą rywalizują. Moja, gdy po raz pierwszy zobaczyła wnuczkę powiedziała, że dzieci często wolą babcie od matek. Aż mnie wtedy zmroziło. Podczas wizyt u niej źle się czuję. Ona cały czas powtarza “chodź do babci” i “pa, pa, pa”. Mała się uśmiecha, ale po dwóch godzinach jest wyczerpana i nerwowa. Zawsze też manewruje tak maluchem, by mnie nie dostrzegł i nie chciał do mnie na ręce, a jak chce to szybko mówi “o, co tam jest?” i leci w przeciwnym kierunku. Czuję do niej niechęć. Jest na emeryturze, nudzi się i chciałaby sobie nami wypełnić życie. To oczywiście normalne, że chce widzieć wnuczkę, ale ona chce ją widzieć non-stop. ja nie cierpię, jak ktoś wywołuje u mnie poczucie winy, że nie chcę się z nim widzieć. Długo bym mogła pisać…

Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią. Mieszkam z Teściową (70 lat)w jednym mieszkaniu w bloku i choć nie jest różowo i zdarzają się ‘kwiatki’ to jednak wiem, że kocha swojego najmłodszego wnuka. Babcia dziecku też jest potrzebna:) choc i tak Mama i Tata są najważniejsi:)

Aba i Jaś (04.11.03)

laura1 Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Masz duzo racji. I dla tego ja wlasnie chce to u siebie zwalczyc. Zostawilam go juz z tesciowa nie raz. Jak mial 4 tyg wyjechalismy na poltora dnia na gorace zrodla. Kilka razy zostal juz po pare godzin. Jest ok jak mnie nie ma w domu ale jak jestem, to nie widze takiej potrzeby ze by ona sie nim zajmowala.A jak juz go wezmie to ja nie lubie na to patrzec tylko wychodze z pokoju i siedze bo na nic nie mam ochoty i czekam az jej sie znudzi. Obawiam sie ze jak pojade w krotce do polski bede miala ten sam problem z mojaj mama. A z nia nie widzialam sie poltora roku. Oj musze sie zmienc bo zwarjuje. Czasem tak dziwnie wychodzi ze mieszkajac pod jedenym dachem ( nieduze mieszkanie) nie widze sie z tesciami 2 dni pod rzad. Nie wiem caly czas uwazam ze sie im przyplatalam i przeszkadzam wiec siedze w naszym pokoju i wychodze tylko w tedy kiedy naprawde musze. A jeszcze dodam ze dobil mnie tekst ze ona woli sztuczne mleko bo on juz spi 4 godzine.(jak wyjechalismy to karmila moim ale wieczorem myslala ze jej braklo i dala sztuczne) ale sie w tedy wkorzylam no bo jak to odebrac, no ze moje mleko jest do chrzanu. OJ trzeba mi zimny kubel na glowe i to szybko.

Laura i Mateuszek 30.10.03

kamelia Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Ja troszkę inaczej odebrałam Twojego posta tylko nie wiem czy właściwie… Czy chodzi o to, że ciężko jest Ci oddać dziecko wogóle komukolwiek na ręce? Nawet jeśli zachowuje się tak jak trzeba, nie trzęsie, nie piszczy… Ja tak mam. Czasem mam opór, żeby dać Miśka nawet mojej mamie, choć ona naprawdę jest dla niego dobrą opiekunką. Zresztą od poniedziałku zostanie z nim w domu, a ja startuję do pracy… Jak ja to przeżyję???

Kamelia i Michaek 14.08.2003

irenas Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Zapisuję się do klubu. Większość postów to moje własne przeżycia. Nawet ostatnio zastanawiałam się czy jestem normalna ale widzę, że jeśli nawet nie, to przynajmniej jest nas więcej.
Moja teściowa jest fajna, ale gdy Sara płacze, to wchodzi do pokoju i pyta :”A co to się dziecku stało?” Jakby mnie tam nie było!! A czasem mam wrażenie, że pilnuje czy nie robię dziecku krzywdy.
A ty powiedz tej swojej bezmyślnej teściowej, że mleko sztuczne jest ciężkostrawne dla dziecka i dlatego dłużej zalega w żołądku. Za to mleko mamy jest najlepiej przystosowane do tego, żeby nie męczyć niedojrzałego układu pokarmowego. Jest lekkostrawne i dlatego szybciutko przechodzi przez dzieciaczka.
Nie przejmuj się tym co ona gada. Ale faktycznie kontroluj sytuację, żeby nie zrobiła się z tego jakaś mania. 😉
Pozdrawia cię również walnięta

Irena i SARA 7.11.03

brebis Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

W takim razie chyba wiekszasc mam jest walnieta. 🙂

Mialam to samo – nie znosilam kiedy ktos bral Maciusia na rece!!!! Moglam tylko ja i tatus. Zadna tesciowa czy nawet moja mama!
Troche mi sie polepszylo kiedy Macius zaczal odrozniac obcych od nas – rodzicow, kiedy ktos inny bral go na rece zaczynal plakac i na szczescie szybciutko wracal do nas. 🙂

To chyba natura zaprogramowala taka zazdrosc. Moglam padac na pysk ale nikomu nie pozwolilabym zajac sie dzieckiem.

Pozdrawiamy,
Kasia i Macius – 27 czerwiec 2003

gosia Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Też się tak zachowywałam. To zrozumiałe, że matka chce mieć swoje dziecko przy sobie stale. Ja nie chciałam dodatkowo dawać tesciowej małego, bo mam alergię na nią. Nie cierpię jak robi małemu berety na drutach i swetry z pomponami, bo ” jego tata tez takie miał” i gdy Artek narysuje coś albo bawi się w cośinnego niż rozwalanie zabawek – mówi “mój syn tez tak robił” Nie wiem czemu, ale nie lubię tego.
Chyba też większość tatusiów zachowuje sięjak strażnicy stada i nie pozwalają na wiele rzeczy. U nas np. mąż gdy tylko otworzył drzwi gościom mówił “tylko bądźcie cicho bo mały śpi”. Wszystko o.k. jesli mówił to do moich czy swoich rodziców, bo oni zrozumieli, ale np. ciocie lekko się dziwiły.
W gruncie rzeczy takie zachowanie prowadzi do wiecznie przemęczonej mamy, bo mamą jest się 24 godziny na dobę, zwłaszcza w pierwszych miesiacach życia malenstwa.
Nie wiem co ci poradzić, bo tak jak już napisałam- tez tak robiłam jak ty. To chyba jest normą.

Gosia i Artek
<img src=”http://a.k.burzynska.w.interia.pl/Wobysk-anim..gif”>

Edited by wobysk on 2004/01/23 23:37.

gosia Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

U mnie jest identycznie. Rozumie mcię bo wiem jak to denerwuje. Mały płacze, a babcia leci z nim jak najdalej ode mnie i stara sieg outulić. w rezultacie mały zanosi sie od płaczu, ale “babcia cię utuli”. Wrrrrrr.

Gosia i Artek

agus-25 Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Wiem dokładnie przez co przechodzisz. Ja wprawdzie mieszkam osobno ale zarówno moi rodzice jak i rodzice męża mieszkają o dwa kroki od nas. Od samego początku nie chciałam małego nikomu dawać na ręce, tylko ja, mąż i moja mama z tatą mogli go brać. Ale teraz wszystko zaczęło się zmieniać, wprawdzie za często też nie odwiedzam teściów i małego jeszcze nie zostawiam im samego jak to robię mojej mamie, ale już jest dużo lepiej. NIe czuję tej okropnej niechęci , teraz bardzo się cieszę kiedy teściowa się nim zajmuje. Dzisiaj byłam u niej i Kamilek był taki zadowolony, wcześniej bał się jej bo tak rzadko u niej bywał a dziś się smiał i bawił i nie chciał ciągle do mnie na ręce. MOgę Ci powiedzieć, że w miarę upływu czasu to minie, kiedy dziecko będzie starsze bedzie Ci łatwiej się nim “dzielić”. Przynajmniej u mnie teraz jest DUŻO lepiej :)))

Agus i Kamilek (24.03.2003)

laura1 Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

No tak jest nas wiecej a raczej liczylam na duzy opiernicz. Oj u nas tez tak tyle ze juz nie pyta sie mnie tylko malego. A co tak plakales w nocy? o dziwo zdarzylo sie to pierwszy raz. Wogole jest nie dopoznania odkad wrocili -czyli 3 dni, ponosili na rekach i teraz musze Mateusza ‘sprowadzac na ziemie.” A co do mleka to juz tu pisalam padala propozycja dosypania maki. Oh ale sama tego chcialam, uzgodnilam z nia ze ma mowic mi wszystko a ja bede robic z tym co chce. Nie wiedzialm ze az tak bedzie mnie to draznilo. Ogolnie sluchaja mnie sie z wszystkim.

Laura i Mateuszek 30.10.03

laura1 Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

JA go daje czasmi potrzymac komus na rekach ale w tym czasie sie cala w srodku trzese. Jak blismy na sylwestra to tam trzymala go dla mnie obca osoba (pani ktora pracowala w domu dziecka wlasnie z takimi maluchami). I jak byli u nas znajomi to prawei kazda kolezanka miala go przez chwilke na rekach. Ale tylko raz i wystarczy. Pozniej jedna nocowala u mnie i az mi sie cos robilo jak go chcial wziac. Wymyslalam rozne takie ze by go nie brala. Tesciowej go zostawie ale tylko w tedy gdy mnie nie ma w domu. Jak ja jestem to chce ze by byl ze mna. Jak on siedzi z nia to nawet nie mam ochoty na to forum.

Laura i Mateuszek 30.10.03

dna Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Ciesze sie, ze mnie zrozumialas i nie odebralas mojego postu zle.. Ostatnio byly takie wojny o glupoty, ze boje sie czasami cos napisac, kiedy mam inne zdanie
a tak swoja droga to Cie troche rozumiem, mialam podobna sytuacje jak bylam jeszcze wciazy. Nikomu nie pozwalalam dotykac brzuszka… byl tylko moj i mojego meza! to byla prawdziwa mania… traktowalam go bardzo osobiscie… czasami pozwalam dotknac mamie, siostrze czy tesciowej (ktora akurat lubie bo pierwsza powiedziala mi dobre slowo i cieszyla sie z mojej ciazy), ale zawsze zagryzalam zeby, zeby nie uciec… na szczescie mi minelo

pozdrawiam

Dana&Gabi (23.09.03)

mysia2 Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Myślę że to przemęczenie. Na początku jakiś streś a teraz zmęczenie. Ja mam trochę podobne odczucia. Mieszkamy w prawdzie osobno i teściowa podrzuca mi nawet gotowe obiady w garnkach czy pojemnikach, ale nie potrafię już się naprawdę cieszyć z tego, że ona go próbuje uczyć po swojemu. Ale staram się zamknąć buzię (bo z natury jestem b. pyskata) i czekam aż Natan będzie już siedział i sobie sama będę doskonale radziła. Nie jesteś sama…
Pozdrawiamy

Mycha i Natanek 09.09.03r

aniakrakow Dodane ponad rok temu,

Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

U mnie wszyscy mówili, że jestem ‘zaborcza’. Nie chciałam nikomu dawać małej, a jak już dałam, to stawałam w pobliżu i bacznie obserwowałam. Może nie do końca zmieniło się moje zachowanie, ale jest już znaczna poprawa. W ciągu dnia Patrycją zajmuje się moja Mama, a teść przychodzi na chwilkę- codziennie. Kiedyś nie mogłam się Go doprosić o wizytę, a teraz…(chyba mnie nie lubi!!!) Trzepie mnie jak słyszę Jego cmokanie, achy, ochy, dadadibubudada, jego ironiczne uśmiechy, że niby wie lepiej, “bo w moich czasach to dziecko było…” Mogłabym takie przykłady mnożyć, ale przecież są to rodzice mojego męża, a i tak stosunki ich są w napięciu, ale to już inna historia. Teściowa nie przychodzi prawie wcale, ja nie zapraszam, drzwi nie zamykam przed nosem, może odwiedzać wnuczkę kiedy zechce, ale nie chce. Zresztą gdybym miała zostawić córcię u kogoś, wybrałabym moją Mamę. Dużo mi pomogła i pomaga nadal. Wiem, że nigdy nie przestanę być ” zaborcza”, ale mam nadzieję, że nie będzie się to odbijało na nikim, a zawłaszcza na Patrycji.
Pozdrawiam cieplutko, w tym zimnym dniu.

Ania i Patrycja 16.04.03

Znasz odpowiedź na pytanie: jestem walnieta i to rowno(dlugie)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noworodek, niemowlę
Chwale sie :)))
Mamy pierwszego zabka !!! Sliniotok straszny , placzki przed snem okropne ..... Mamuski Koffane .... zaczelo sie :)))) zebiska ida duzymi krokami ;) [img]http://foto.onet.pl/upload/34/27/_194562_n.jpg[/img] [b]Mama i Jagoda 01-08-03[/b]
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
misiu?, schatzi?, sweety?,- jak zwracacie sie do meza
no wlasnie jak? ja wolam na mojego sweety, tak sie zaczelo i tak juz zostalo, on na mnie zreszta tez, i jak na ulicy jakis mezczyzna wola "sweety..."to ja zaraz sie
Czytaj dalej