jestem walnieta i to rowno(dlugie)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 28)
  • Autor
    Wpisy
  • #37813

    laura1

    Moj problem polega na tym ze nie potrafie dac dziecka tesciowej. Owszem, nie odmowie jak sie zapyta czy moze go wziac( mieszkamy razem) ale mnie trzepie. Jest to okropne dla mnie bo sie strasznie mecze. Przez pierwsze 2 tyg jak sie urodzil to wogole jej nie dalam. Padalam na pysk ale wolalam zadzwonic do meza i musial sie urwac z pracy, ja w tym czasie sie przespalam. I nie umiem zrozumiec dlaczego. Moze dlatego ze oni wezma go na troche a jak im tylko zacznie marudzic to siup z nim do mnie. A je tez chce pobyc z dzieckiem jak jest wesole a nie jak marudzie przed spaniema albo bo jak jest glodne. Nie bylo ich teraz ponad miesiac bylo super. NIkt mi go nie bral na rece , nie pytal kiedy damy cos innego do jedzenia albo czy bedziemy dopajac( to mnie wkorza bo odbieram to tak jak by moj sposob karmienia byl zly). Dzisiaj zapytala sie czy moze go wziac, zgodzilam sie, ale jak zobaczylam ze wziela na rece a nie w lerzaczku to mi sie zagotowalo. Odkad przyjechali dziecko zmienilo sie nie dopoznania. Przez pierwszy dzien oczywiscie latalo z rak do rak a ja nie mam sily go nosic bo wazy juz 7 kilo. Mam takiego stresa ze sie nerwowo wykanczam a przeciez to ich wnuk i maja prawo sie znim bawic. W tym tyg. skladam juz podanie o mieszkanie i spadam z tad. Chociaz na tesciow nie moge ani jednego zlego slowa powiedziec bo sa naprawde dobrymi ludzmi. Problem tkwi we mnie i nie umiem tego przezwyciezyc. Maz nie moze juz mnie sluchac bo tylko narzekam. NIe mam zadnej tu kolezanki ze by sie wyzalic. Myslam ze dziecko mnie zmieni ze bede bardziej otwarta na ludzi. Och porzebny mi psycholog albo jakis wstrzas elektryczny.

    Laura i Mateuszek 30.10.03

    #494318

    melanie

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    A czasem nie jest to lek zwiazany z tym ze dziecko moze sie bardziej przyzwyczaic do dziadkow i ich metod wychowania ? Ja przechodze przez to w tej chwili ale u mnie jest to troszke inna sprawa – ja wprowadzam zasady w wychowaniu a oni je systematycznie lamia przez co teraz pomimo iz tesciowa miala caly tydzien wolny i chciala wziasc synka do siebie na kilka dni (co wczesniej mialo miejsce) ja sie przeciwstawilam – powody byly dwa jeden to jej podejscie do naszych zasad (czyt. dziecku wszystko wolno) wiem ile wysilku mnie kosztowalo by przywrocic synka na wlasciwe miejsce… Znowu mam kochanego szkraba ktory co troszke mnie cmoka mowi I Love You mommy przytula na potege i gdy go np. poprosze posprzataj klocuszki zanim wyjdziesz z pokoju czy pomoz mi w tym czy w tym to chetnie i z usmiechem na buzi to robi. Moim zdaniem dziecko moze miec tez zabawe w nauce praktycznych rzeczy jak. np. odkladnie swoich rzeczy na wlasciwe im miejsce, drobne porzadki itp itd jesli sie go odpowiednio tym zainteresuje i potraktuje jak normalna rzecz a nie przymus a nie tylko sama zabawa w pelnym tego slowa znaczeniu co ma miejsce za kazdym razem gdy tescie sa u nas.
    Troche sie rozpisalam i to niezupelnie na temat ale tak przy okazji wylalam swoje zale … Kasiu doskonale Cie rozumiem choc porzyznam ze dopuki nie lamia Waszych zasad samo trzymanie na rekach nie jest takie zle – tak jak napisalas to jest ich wnuczek i tez chca sie nim troszke nacieszyc 🙂 Moze daj im szanse 🙂 Pamietam ze sama czlam sie podobnie na poczatku mojego mamusiowania ze juz nie wspomne o mezu hihi…
    Buziaczki – pomysl z wlasnym katem nie jest taki zly moze faktycznie bedzie to jakies rozwiazanie dla Was 🙂

    Melanie, Alex i pszczoleczka (18/03)



    #494319

    kasiek74

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    w ogole sie Tobie nie dziwie…boze..u mnie jest podobnie nie cierpie jak Marte bierze teciowa czy nawet moja mama..czy meza siostry..bo wkurza mnie jak ja „trzesa” ..mowilam tysiace razy ze po co tak sie nerwowo ruszaja..potrzasaja nic..przeciez jej mozg sie lansuje przy tych wstrzasach..ale nie cholera..bo dziecko trzeba „ruszac”
    u tesciow jest pies..jest sympatyczny ale ja psow nie lubie i nie zmienie tego…….
    a juz doprowadza mnie do bialej goraczki jak wyglaszcza tego kundla i bez mycia rak startuja do Marty…..oj..gotuje sie we mnie..glupio mi za kazdym razem mowic do nich o myciu rak..szczegolnie do tesciowej czy tescia….to sa dorosli ludzie za zachowuja sie skandalicznie!
    mam dosyc..nie ciepie tam chodzic..
    wiec rozumie cie doskonale coz nam pozostalo..? sama nie wiem..na pewno nie przyzywcaje sie do tych zagran..i nie bede akceptowac..:(
    bede zestresowana za kazdym razem jak tam pojde
    jeszcze tesciowa wczoraj stwierdzila ze jak dziecko ma pol roku mozna mu juz wszystko dawac do jedzenia….?!!!??!?!!
    a szczegolnie skorki z chleba …i jeszcze jak ja mowie ze nie bede tak robic..to najpierw wielkie zdziwienie a potem ironiczny usmiech na twarzy ..wrrrrrrrr…….
    bo ona wychowala 4 dzieci..a ja mam jedno wiec jestem glupia:(

    trzymaj sie dzielnie!

    KaSieK i MaRtuSia 26.10

    #494320

    maruda

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    Doskonale Cię rozumiem! Ja też nie lubię jak teściowie zbliżają się do mojej Ewki. Ale u mnie jest to chyba spowodowane tym, że każde nasze spotkanie (my u nich albo oni u nas, raz na tydzień) kończy się dzikim rykiem małej!!! Zdaje mi się, że już doszłam do tego, czemu tak się dzieje. Ledwo wejdą już biorą ją na ręce, huśtają, potrząsają, ćwierkają, machają wszystkimi zabawkami, robią zdjęcia – no jednym słowem kociokwik. To ja się jej nie dziwię, ze zaczyna ryczeć… Tyle, że wtedy uspokajac muszę ja albo mąż. Kiedy jesteśmy u nich, to gdy się zbierzemy i wyjdziemy z nią z domu – przestaje! No i ciarki mi chodzą po plecach przed kazdym kolejnym spotkaniem! I jeszcze te rady… Uff, pomarudziłam sobie 😉 Ale taką po prostu zazdrość też odczuwam!

    Pozdrawiamy.
    Agnieszka i Ewunia (25.06.2003)

    #494321

    ellenka25

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    moja teściowa to fajna kobitka ale kiedy urodziła sie Natalka kompletnie zwariowała na jej punkcie, czasem wydawało mi sie ze ja to tylko jestem osobą do karmienia…i zaczęła sie do wszystkiego mieszac i wiedziec lepiej, cięzko mi było i nie wytrzymałam ja spokojna osoba – wrzasnełam na nią, powiedziałam co o tym myślę, oczywiście obraziłaziła się ale przemyslała sprawę i zaczeła zachowywać się normalnie
    zauwazyłam tez ze kiedy Natalka się urodziła to chciałam ja miec tylko dla siebie i dla męża a teraz bardzo doceniam pomoc teściowej
    wiem ze jest Ci trudno, nadodatek mieszkacie razem ale spróbuj z nią pogadać, jasno określić granice i powiedziec co o tym wszystkim myslisz
    pozdrawiam i życzę wytrwałości

    Ola z Natalią- 2czerwca2003

    #494322

    monikaapj

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    jestem w szoku. Mogłabym skopiować Twój post i tylko się pod nim podpisać.
    też mam ten problem. Spieniają mnie moi teściowie na maksa; obiad niedzielny co 2 tygodnie to dla mnie katorga. A oni są przecież dobrymi ludźmi, chętnymi do pomocy…a ja kiedy biorą Basię mam telepawkę. zastanawiałam sie nawet, czy ja zwyczajnie nie jestem zazdrosna o moja córkę…nie wiem. Za miesiac wracam do pracy i najprawdopodobniej to teściowa będzie się nią zajmować, niestety, ze względów finansowych. I już się tego boję, boję się swoich odczuć i nerwów. jeśłi ktoś potrafi mnie ustawić do pionu albo wytlumaczyć to wszystko, będę wdzięczna…bo męczę się sama ze sobą.
    P.S. Laura, u mnie też pytanie o dopajanie jest pytaniem dyżurnym!

    Monika i Basia (22.09)



    #494323

    nariss

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    mam to samo i choc nie mieszkamy razem i widujemy sie raz w tygodniu to zawsze jade tam w zlym humorze… wydaje mi sie ze traktuja malego jak zabawke jak zaplacze to oddaja i te pytania czy on sie nie najada ze tak ciagle musisz go karmic? mozxe daj mu butele wrrrrrrr … mam nadzieje ze mi przejdzie… jutro sobota i wyprawa do dzadkow :-(((

    Alicja i Kacperek 10.12.2003

    #494324

    planetka

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    Współczuję !!!
    Niestety nie potrafię Ci nic poradzić, bo moja teściowa pojechała do Stanów (Bogu dzięki!). Nawet jak była tutaj, to i tak szanowała moje zdanie – ale to może akurta kwestia mojego charakteru, bo ja po prostu zawsze mówię to co myślę nie ubierając zbytnio w słowa, a ona sie chyba już do tego przyzwyczaiła. Także jakby miała jakieś wąty, to i tak by stanęlo na moim. Faktem jest, że zadawała różne pytania (np. na temat dopajania), ale myślę że raczej z ciekawości i życzliwości, a nie dlatego że chciałaby coś zmienić. Bo to w sumie jest fajna kobieta . Mo teść też czasami walnie coś, ale i nie obraża się jak mu powiem, że gada głupoty .

    Jeśli twoja teściowa ma się zajmować małym, to myślę że należy zacząć ich oboje do tego przyzwyczajać, bo potem może być to szokiem dla obojga. Spróbuj może zostawiać małego teściowej i wychodzić z mężem z domu – na początku na godzinkę, potem coraz dłużej. Jak Was nie będzie to będzie musiala sobie jakoś poradzić, w końcu się nauczy… A małemu przecież nie zrobi krzywdy, w końcu to jej wnuk!!!

    Poza tym pamiętaj – dla dziecka na pewno lepsza kochająca babcia, niż opiekunka.

    Pozdrawiamy,
    Planetka i Olencja 05.10.2003

    #494325

    vieta

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    to noramlne!mi się wydaje że z Tobą jest ok, ze mną było podobnie.
    Myślę, że denerwuje Cię zapewne to ze oni ingerują to w jedzenie i w inne sprawy, a Ty się zniechęcasz.
    Moja Teściowa do dziś ubierałaby Julkę inaczej, dawała by jej jeść inaczej….każdy ma swoje racje czy opinie….ale to nasze dzieci, my jesteśmy ich matkami i my je wychowujemy.
    Moja teściowa mówi, a ja analizuję i czasami popieram jej zdanie a czasami nie i robię tak jak uważam.
    Powodzenia!

    #494326

    inti

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    no widzę, że mamy podobne odczucia. mnie też napoczątku szlag trafiał, jak teściowa z teściem próbowali ją zabawiać, bujać itp. teraz troszkę mi przeszło, nawet się cieszę, jak tesciowa się nią zajmuje i ja moge np zjeść spokojnie obiad. Jedyne, co mnie trafia, to próby wychowawcze – typu – nie baw sie tym(mimo że pozwoliłam), pozwalanie na rzeczy przez mnie zabronione, próbowanie dokarmiania itp.
    Chociaż wiem, że tesciowie nie zrobią jej krzywdy,to zawsze musze być w pobliżu, i czasem też muszę warknąć.PO prostu coś we mnie takiego siedzi, że nie potrafię im zaufać do końca.
    No i zawsze po wizytach moich rodziców czy teściów muszę Julkę troszkę przestawić – uspokoić, wyciszyć.
    Najważniejsze, co tak naprawdę się dla mnie teraz liczy – że Julka ich lubi, lubi się z nimi bawić. I ja nie chcę jej zabraniać, bo dziadkowie tak naprawdę dla dziecka są bardzo ważni. Zobaczysz, im Mateuszek będzie starszy, tym wyraźniej będziesz widziała, czy on lubi towarzystwo i opiekę teściowej, czy nie. Jeśli tak, to twoje skrupuły będą znikać, zobaczysz!!!!!!!!!

    sylwia i JUlka 20.01.2003



    #494327

    basiogroszek

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    Jest nas, jak widzę, wiele. U mnie jest to samo. Nie będę przytaczać przykładów toksycznego podejścia moich teściów do Stasia, bo tylko się dodatkowo nakręcę. Uwierz mi jednak, że to wszystko, co Ty opisałaś i to, co opisały dziewczyny dotyczy i mnie, poza tym jest jeszcze sporo innych „kwiatków”.


    Basia ze Stasinkiem (02.07.03)

    #494328

    alicja25

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    Nie jestes.. ja tez sie wkurzalam, ale idzie sie przyzwyczaic.. a co do noszenia na rekach nic nie mow.. moj ma 8 kg a jest raczkowy jak diabli.. choc to grzeczny dzieciak :))
    pozdrawiam
    Alicja25 i Lukasz 14.05



    #494329

    Anonim

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    Nie przejmuj sie! ja mam podobnie..tesciowie mieszkają niedaleko, natomiast moi rodzice w innym miescie.Oczywiscie tesciowa jest bardzo fajna , ale jak kazdy swoje ma za skóra.I jak cos robi przy małym..to mi sie wydaje ,z e źle to robi.Byc moze ona ma podobne wrazenie, jak ja sie zajmuje małym.No..ale w ostatecznosci to moje dziecko.jak ja cos dreczy..to od razu mowi, a ja od razu kwituje.Bierze go czasem na rece ale zawyczaj mały jest wtedy nie w humorze(dziwne).ja sie wtedy nie odzywam.Skoro ona sie nim zajmuje…to siedze cicho.Ale do szału mnie doprowadza kiedy mały np lezy w wózku, a ona podchodzi i go szarpie albo sciska za nogi..to niby taka zabawa. ona go musi potarmosic.Jakis taki głupi nawyk..ma kota i tak sie nad nim zneca..moze kot to lubi, ale Antosiowi czasem sie to nie podoba a ja ledwo moge na to patrzyc.Juz nawet mój mąz raz nie wytrzymał i powiedziałe jej: ostroznie.Do poki mały nie zapłacze…to nic nie bede robic, ale jak tylko usłysze jek..to chyba ją opieprze.poprostu nie wytrzymam.ja wiem…do wszystkiego sie trzeba przyzwyczaic, ale ona musi sobie uswiadomic ze to nie zabawka i czasem moze miec zły humor, czy nie miec poprostu ochoty sie usmiechac.
    Pozdrawiam i zycze jak najmniej konfliktów 😉

    #494330

    dna

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    Moze podpadne kilku osobom, ale ja tego nie rozumiem…

    czasami mam wrazenie, ze niektore (nie pisze o Tobie) dziewczyny(niekoniecznie forumowe) za bardzo izoluja dzieci od dziadkow, innych czlonkow rodziny i innych ludzi, w szczegolnosci od swoich tesciow.. widzialam skutki takiego postepowania, gdzie kobieta uparla sie, ze sama bedzie wychowywac, nie pozwalala nikomu brac na rece, bawic sie, chodzila wsciekla i zazdrosna gdy ktos chcial nawiazac jakis kontakt z jej dzieckiem… efekt jest taki, ze chlopak ma 7 lat i w ogole nie umie sie z nikim dogadac, uwaza sie za madrzejszego od innych i wszedzie chodzi tylko z mamusia, nawet na tate patrzy z gory. Nie pisze(!!!!), ze to samo czeka Twoje czy inne dzieci, podalam tu skrajny przypadek, ktory rzeczywiscie mial miejsce…

    Nie dajmy sie zwariowac i pelnic role zwariowanych mamusiek! Przeciez Mateuszek tez kiedys bedzie mial zone i dzieci… chcialabys, zeby jego zona tez tak do tego podchodzila?… Babcia na pewno go kocha… moze porozmawiaj z nia i wytlumacz jakie metody wychowania stsujesz i co ci sie nie podoba…

    pozdrawiam
    i zycze wiecej zrozumienia

    Dana&Gabi (23.09.03)

    #494331

    tamis

    Re: jestem walnieta i to rowno(dlugie)

    Niestety ja mam podobnie. Z innymi osobami nie mam problemu. Teściowi chętnie małą daję. Ale teściowa wywołuje u mnie niechęć. Staram się zrozumieć dlaczego. Gdzieś czytałam, że synowa i teściowa często ze sobą rywalizują. Moja, gdy po raz pierwszy zobaczyła wnuczkę powiedziała, że dzieci często wolą babcie od matek. Aż mnie wtedy zmroziło. Podczas wizyt u niej źle się czuję. Ona cały czas powtarza „chodź do babci” i „pa, pa, pa”. Mała się uśmiecha, ale po dwóch godzinach jest wyczerpana i nerwowa. Zawsze też manewruje tak maluchem, by mnie nie dostrzegł i nie chciał do mnie na ręce, a jak chce to szybko mówi „o, co tam jest?” i leci w przeciwnym kierunku. Czuję do niej niechęć. Jest na emeryturze, nudzi się i chciałaby sobie nami wypełnić życie. To oczywiście normalne, że chce widzieć wnuczkę, ale ona chce ją widzieć non-stop. ja nie cierpię, jak ktoś wywołuje u mnie poczucie winy, że nie chcę się z nim widzieć. Długo bym mogła pisać…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 28)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close