jestem wstrząśnięta

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 89)
  • Autor
    Wpisy
  • #92322

    avi

    już nawet pomijając obowiązek wynikający z przysięgi Hipokratesa…
    czy oni nie maja serc??????
    jak można nie pomóc skoro po to właśnie się tam jest…..
    nie rozumiem….

    #1747964

    gosia

    Głupie przepisy i procedury, a cierpi człowiek.
    W TVN oglądałam ostatnio program w którym upozorowano wypadek na przystanku autobusowym pod szpitalem. Okazuje się, że w takim przypadku lekarz mający dyżur w szpitalu nie może opuścić miejsca pracy !!!!!!! i pomóc potrzebującemu. Paranoja. Kierowca nakazano zadzwonić po karetkę.
    [*] Dla Dawidka



    #1747965

    olinja

    Od rana słucham wiadomosci i tez jestem wstrzaśnieta.
    A może rejestratorce SOR nie wydało się ono na bardzo chore?

    – Obojętnie, czy była to rejestratorka, czy pielęgniarka SOR – powinna wiedzieć, że u dziecka objawy stanu zagrożenia życia są maskowane. Pozornie stan dziecka jest dobry, a potem nagle gwałtownie się załamuje. 40% stanów zagrożenia życia u dzieci dotyczy niemowląt do pierwszego roku.”
    W głowie sie nie miesci…

    i dlatego ja zawsze kiedy z Jonkiem dzieje siecos czego nie znam to:
    ” – Lepiej wezwać pogotowie niż samemu jechać z dzieckiem na oddział ratunkowy. W karetce, która wyjeżdża na ratunek do dziecka, zawsze jest lekarz. Od razu oceni, co się z nim dzieje. „

    #1747966

    helenb

    :(:(ZamotanyZamotany

    #1747967

    ivoonna

    Brak słów:(

    #1747968

    Anonim

    Wiem, że nie każdy ma tak dużo odwagi, ale gdyby w kolejnym miejscu, ktoś chciałby mnie odesłać bo brakuje mu „papierka”, to zrobiłabym awanturę!

    Są sytuacje, w których matki powinny walczyć o swoje Małe jak lwice!



    #1747969

    avi

    Zamieszczone przez duszencja
    Wiem, że nie każdy ma tak dużo odwagi, ale gdyby w kolejnym miejscu, ktoś chciałby mnie odesłać bo brakuje mu „papierka”, to zrobiłabym awanturę!

    Są sytuacje, w których matki powinny walczyć o swoje Małe jak lwice!

    zaczynam wątpic czy awantura cokolwiek by tu pomogła….

    #1747970

    Anonim

    … może chociaż zbadaliby to dziecko….

    #1747971

    Anonim

    Kiedys jak mialam atak astmy,o 23 w nocy,pojechalam z mama do szpitala,najblizszego.Pani popatrzyla na mnie z okienka i zapytala ile mam lat mama powiedziala ze 15, na co pani to niech jedzie do szpitala na kombinacie(no troche dalej,moje miasto to nie metropolia,ale jednak)tu przyjmujemy dzieci do 14 lat.i franca nas nie cjhciala przyjac.a ja ledwo oddychalam. nie wspomne ze w drugim szpitalu tez pielegniarki nie chgcialy zawolac lekarki,bo ona zmeczona bo po dyzurze…ale ok. ja zyje… ja moglam o siebie walczyc,ale to malenstwo…?to nie kobieta to jakis babsztyl w tej dyspozytorni…zero jakiegos instynktu macierzynskiego…?
    Kochane malenstwo[*]

    #1747972

    olinja

    Zamieszczone przez duszencja
    Wiem, że nie każdy ma tak dużo odwagi, ale gdyby w kolejnym miejscu, ktoś chciałby mnie odesłać bo brakuje mu „papierka”, to zrobiłabym awanturę!

    Są sytuacje, w których matki powinny walczyć o swoje Małe jak lwice!

    Zgadzam sie i awantura pomaga.
    Doświadczyłam tego ja i jeszcze jedna mama.
    W czasie pobytu na Chrurgii w Szpitalu w Gdyni ja zrobiłam awanturę na temat przepisu zostawania z dzieckiem na noc w obliczy wpuszczania do sali pooperacyjnej wszelkiej maści dziadków, śmierdzących alkoholem i papierochami znajomych i krewnych.
    Druga mama (14 letniej) dziewczynki była odsyłana ze szpitala do szpitala. Jej córka skarżyła sie na ogólne złe samopoczucie. Bóle za mostkowe, pleców w okolicach nerek. Badania nic nie wykazywały.
    Odsyłali ja i twierdzili, ze córka symuluje bo to taki wiek.
    Córka widać dobrze wychowana, bystra dziewczyna i nie z tych co to do szkoły nie lubia chodzić. Raczej odwrotnie.
    Dopiero lekarz (ten którego tak wyszukałam dla Jonka) zlecił zrobienie usg i tomografu jak ono nic nie wykazało. No i dopatrzył sie (brał udział w badaniu), że to wyrostek ale juz pękniety, rozlany i dziewczyna ma zapalenie otrzewnej.
    Do tej pory jej omdlenia lekarze kładli na karb jej młodego wieku i fanaberii.
    W końcu zajał sie nia Ordynator i dziewczyne wyciagneli z tego ale leżała juz na OIOMie i było z nia krucho.
    Jaka rola matki w tym?
    Taka, ze sie uparła i nie zgodziła na wypisanie córki z kolejnego oddziału.
    Ona tam warowała własnie jak lwica.



    #1747973

    olinja

    Zamieszczone przez nato
    Kiedys jak mialam atak astmy,o 23 w nocy,pojechalam z mama do szpitala,najblizszego.Pani popatrzyla na mnie z okienka i zapytala ile mam lat mama powiedziala ze 15, na co pani to niech jedzie do szpitala na kombinacie(no troche dalej,moje miasto to nie metropolia,ale jednak)tu przyjmujemy dzieci do 14 lat.i franca nas nie cjhciala przyjac.a ja ledwo oddychalam. nie wspomne ze w drugim szpitalu tez pielegniarki nie chgcialy zawolac lekarki,bo ona zmeczona bo po dyzurze…ale ok. ja zyje… ja moglam o siebie walczyc,ale to malenstwo…?to nie kobieta to jakis babsztyl w tej dyspozytorni…zero jakiegos instynktu macierzynskiego…?
    Kochane malenstwo
    [*]

    w takiej chwili zawsze trzeba żadać by podszedł lekarz i zbadał i jezeli nie bedzie chcial tego zrobic niech to oswiadczy na pismie.
    To jest najlepszy spoób by ktoś ruszył dupsko i zabrał sie za swoja robotę.

    #1747974

    olinja

    Zamieszczone przez duszencja
    … może chociaż zbadaliby to dziecko….

    w Gdańsku zrobia mu sekcje

    nóz w kieszeni mi sie otwiera



    #1747975

    ahimsa

    [quote]Zgadzam sie i awantura pomaga[/quote]

    Pojechałam z malutkim jeremim na dyżur nocny do lek. bo dziecko rozpalone, z wysypką ( nie 3 dniówka) a tam baba do mnie, że jest pesel nieczytaleny ( jedna cyferka) i ona nas NIE przyjmie!!!

    Nosz kur…myślałam, że mnie apopleksja popadnie, cała się trzęsłam, mąż mnie musiał uspokajać;)
    Ale baba przyjęła.

    #1747976

    olinja

    Zamieszczone przez ahimsa
    Pojechałam z malutkim jeremim na dyżur nocny do lek. bo dziecko rozpalone, z wysypką ( nie 3 dniówka) a tam baba do mnie, że jest pesel nieczytaleny ( jedna cyferka) i ona nas NIE przyjmie!!!

    Nosz kur…myślałam, że mnie apopleksja popadnie, cała się trzęsłam, mąż mnie musiał uspokajać;)
    Ale baba przyjęła.

    Dlatego naprawdę czasami lepiej wezwać pogotowie.
    Pani mi powiedziała, ze nawet jak nie mam ksiazeczki i lekarz stwierdzi, ze trzeba to do szpitala dziecko połozą bo maja niejako skierowanie od lekarza tego z pogotowia. Później kwestia ubezpieczenia to juz inna broszka. W ciagu 7 dni trzeba im dostarczyć dokument.

    #1747977

    jaewa

    Tragedia,
    juz dzisiaj kilka razy widziałam w tv tą sytuację. Normalnie łez nie mogę opanować, przecież każdy wie, że dziecko w pierwszym roku jest podatny „na wszystko”, a tempo rozwoju choroby może być błysakwiczne. Z resztą co za różnica, oni są po to zeby pomagać, taki jest ich zawód (taki sobie wybrali!).
    Można się załamać 🙁

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 89)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close