Jesteście wyluzowanymi matkami? Ja nie.

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #80365

    maduxia

    A chodzi dokładnie o strofowanie na placu zabaw. Antek ostatnio do najgrzeczniejszych nie należy, delikatnie mówiąc, a zwłaszcza w szerszym towarzystwie dzieciaków. Łapie wszystkie głupoty błyskawicznie: brzydkie słowa, szturchanki, wyrywanie zabawek, sypanie piachem… wystarczy, że jego najlepszy kolega coś zrobi- mój od razu to samo. Ale to pewnie znacie. Chodzi mi raczej o to, czy zwracać uwagę, czy dać dzieciom załatwieć swoje porachunki bez ingerencji mamuśki?

    Przykład: wymyślają ostatnio z kolegą przezwiska typu „ipek”, albo „opek”. ktorych oczywiście nikt nie rozumie, oni tez nie, ale jak na kogoś tak powiedzą, to jest awantura, często łącznie z rękoczynami. Ant wie, ze brzydko jest przezywać, ale takie glupoty tez sie liczą? Pytam poważnie, niestety, czy jak zacznie swoje, to mam mu w kółko powtarzeać, że to brzydko? On doskonale o tym wie, jak rozmawiamy na osobności, to nawet sam wpada na pomysł, ze wypadałoby przeprosić. Mam czekać, az ktoś mu przywali? I co potem? „dobrze ci tak, po co gadasz głupoty”?

    Chodzi mi oglólnie o to, gdzie jest dla Was granica bycia dzieckiem a zachowaniem, które kwalifikuje sie do Waszej ingerencji? Kiedy mówicie „przeciez to jest dziecko” a kiedy zwracacie uwagę? Czy jak ktoś go walnie a on odda to jest po sprawie i ja nic nie widziałam, czy wrzeszczę, że tak się nie robi….itd?

    Ja mam problem z tzw. przymykaniem oka (oczu?) na glupie zagrywki Antosia. Nauczył się od kolegi zabierania zabawek- wystarczy, że ktoś na sekundę odłoży daną rzecz a ten myk! łapie i ucieka glośno sie przy tym śmiejąc. Okradziony, w zależności od wieku wpada w ryk albo szał i zaczyna gonić, Antek ucieka. Czy ja mam tez ruszyc tyłek i go gonić, czy wyrażać głośno dezaprobatę z ławki, czy nie mówić nic i patrzeć co dalej? On wie doskonale, ze to brzydko, poza tym niezbyt szybko biega, więc złapia go prędzej czy póżniej… Reagowałybyści jakoś czy nie? A po fakcie wymuszać przeprosiny czy nie?
    Kurde, no, ja nie wiem co robić, zwłaszcza ostatnio mam wrażenie, że musztruję go co minuta, dosłownie: nie syp, przeproś, nie przezywaj, przeproś, nie niszcz babek, przeproś, nie bij, przeproś… i tak w kółko. I dzieciak nie ma chwili spokoju.

    Na koniec dodam tylko jedno: Antoś jest jednym z najmłodszych dzieci, jego koledzy są przynajmniej pół roku starsi, są i takie agresywne 5-6 latki, które zaczepiają maluchy, przeklinają glośno, albo leja się między sobą a babcie nic, bo przeciez to są dzieci. No właśnie, gdzie jest ta granica?
    Dziękuję z góry za Wasze rady, m.

    Antoś 24.11.03 i Staś 13.12.06

    #1106579

    Anonim

    Re: Jesteście wyluzowanymi matkami? Ja nie.

    Ja jestem wyluzowana, ale Nina ani się nie bije z innymi dziećmi, ani nie zabiera zabawek ani się nie przezywa Reaguje jesli na przykład sypie kamykami na inne dzieci – bo to się kilka razy zdarzyło. Przypominam żeby pytała czy moze cos pożyczyć.
    Generalnie nie mam za wiele do roboty na placu zabaw, Nina zachowuje się OK i radzi sobie sama dobrze.
    Na Twoim miejscu reagowałabym na bijatyki i akcje typu zabieranie zabawek.

    Reagowałabym tez na takie agresywne, przeklinajace 5-6-latki i zwracałabym uwage jesli babcie to olewają.

    Monika i
    Nina (2l. i 9m.)



    #1106580

    Anonim

    Re: Jesteście wyluzowanymi matkami? Ja nie.

    Reaguj tylko wtedy kiedy wiesz, że konflikt miedzy dziecmi nie doprowadzi do niczego dobrego i że same go nie dadzą rady rozwiązać.
    Kiedy się przez moment o coś szarpią, to ja chwile czekam – obserwuje reakcje obojga dzieci. Może któres zdobedzie przedmiot szarpaniny a jesli żadne i szarpanina się przeciaga – wkraczam do akcji i tym razem ja zabieram ów przedmiot – zazwyczaj nie oddaje go żadnemu z dzieci:)
    albo wlascicielowi, ale generalnie dopoki zadnemu dziecku nie dzieje się krzywda wyznaje prawo dżungli – niech wygra silniejsze, sprytniejsze:) oczywiscie jesli do czynienia mają ze sobą dzieci w rownym wieku;)

    Nie toleruje na plcu zabaw żadnych zachowan dzieci , które prowadzą do krzywdy któregoś dziecka (sypanie piachem, rzucanie kamieniami, przedmiotami, bijatyka, popychanie) – bez wzgledu na to czy to moje dziecko się źle zachowuje czy cudze zwracam uwage, że tak nie wolno robic!
    Oczywiscie cudzym dzieciom zwracam te uwage o wiele delikatniej i spokojniej niz wlasnemu:)
    Ja mam o tyle to ‚prawo’, ze zazwyczaj nie siedze na ławeczce, nie czytam ksiazki, gazety, nie pale papierosa, nie plotkuje z innymi mamami odwrócona tylem do piaskownicy – ja w tej piaskownicy po prostu siedze i bawie sie razem z dzeciorami:)

    POZDRAWIAM 🙂 bruni

    #1106581

    paula26

    Re: Jesteście wyluzowanymi matkami? Ja nie.

    do tej pory byłam dosyć wyluzowana bo Młody zachowywał się względnie przyzwoicie. niestety od kilku tygodni jego ulubiona zabawą jest blokownaie dzieciom zjeżdzalni. tzn on się przepycha, zjeżdza pierwszy i leży na dole slizgawki. dzieciaki wrzeszczą, płaczą a ten gnojek się cieszy nie pomagaja prośby i groźby więc i moj luz się skończył.jeśli nie uda mu się zjechać pierwszemu to popycha dzieci przed nim i strasznie się denerwuje. poza tym wyznaje zasadę, że dopóki krwi nie widać to nie ma co przesadnie reagować ale jak widzę, że Borys zaczyna mieć głupie pomysły to dosyć dobitnie go o tym informuję.

    Paula, Borys i Maksiu

    #1106582

    paula26

    Re: Jesteście wyluzowanymi matkami? Ja nie.

    W odpowiedzi na:


    Ja mam o tyle to ‚prawo’, ze zazwyczaj nie siedze na ławeczce, nie czytam ksiazki, gazety, nie pale papierosa, nie plotkuje z innymi mamami odwrócona tylem do piaskownicy – ja w tej piaskownicy po prostu siedze i bawie sie razem z dzeciorami:)


    otóż i to. ja też nie jestem z gatunku kwok siedzących i plotkujących tylko wszędzie za Młodym łaże dlatego zwracam uwagę nie tylko swojemu dziecku ale też i innym których mamusie zajęte są ważniejszymi sprawami.

    Paula, Borys i Maksiu

    #1106583

    dorotka1

    Re: Jesteście wyluzowanymi matkami? Ja nie.

    nie jestem wyluzowana,
    w sumie reaguje podobnie do Bruni

    ale moj Szymon jest tak grzeczny wobec innych ze nie ,musze go czesto upominac raczej bronie go przed napascia zbrojna kolegow:)

    chociaz moze powinnam mu pozwolic raz dostac po glowie to nastepnym razem by sie nauczyl bronic- ale on nie chce

    moze to moje uporczywe dobre wychowywanie go przynioslo taki skutek i teraz jest zbyt grzeczny i zahamowany, sama nie wiem

    Szymon 10.02.03 i Michał 20.06.06



    #1106584

    teo

    Re: Jesteście wyluzowanymi matkami? Ja nie.

    my mamy to samo

    od kilku dni cwiczymy w domu scenki oborny przed pewnym kolegą z przedszkola – zreszta tez polaka – który mimo ze jest troszke mlodszy od kuby jest z tych olbrzymich chłłopców – i ostatnio kuba skarży sie ze konrad go bije jak sie bawią …a kuba sie nie broni – i nawet nie mówi pani – tylko dopiero nam …..na razie sie uczymy reagowac – zobaczymy co powie dzis po przedszkolu – a jak to nic nie da to za jakis czas porozmawiamy z pania aby zwróciła uwage jak oni sie bawia ….

    Kubuś i

    #1106585

    kamelia

    Re: Jesteście wyluzowanymi matkami? Ja nie.

    Mam mniej powodów do reakcji niż Ty tu podajesz, bo Michał jakby grzeczniejszy, może nawet lekko nieśmiały zwlaszcza gdy dzieci nie zna. Ja jestem za reagowaniem na wszelkie przejawy agresji – bicie się, sypanie piachem, także na niewłaściwe słowa. Jeśli chodzi o wyrywanie zabawek to reaguje jeśli zabiera cudze, ale on ma już poczucie wasności, wie że jak nie jego to może najwyzej poprosić, a nie zabierać.
    Wiesz co… Strofuj, chyba nie przesadzasz – nauczy się. 🙂

    Kamelia z Michałkiem 14.08.2003 i marcową pijawką

    #1106586

    dorotka1

    Re: Jesteście wyluzowanymi matkami? Ja nie.

    u nas panie w przedszkolu wiedza kto jest jaki i co moze;) ale dzieci sa takie jakie sa i nawet pilnowanie zeby nie praly drugich albo zachecanie zeby oddaly moze nie przyniesc skutku

    ech niech sie ucza zycia

    Szymon 10.02.03 i Michał 20.06.06

    #1106587

    vieta

    Re: Jesteście wyluzowanymi matkami? Ja nie.

    mi się wydaje że lepiej reagować, bo dzieci muszą wiedzieć co mogą a co nie mogą. Kiedyś nie reagowałam ale teraz zaczełam reagować na wyzwiska, szturchanki, sypianie piachem oczywiście jeśli Julka nie reaguje i jeśli rodzic nie reaguje.

    Mam chrześniaka który zachowywał się podobnie jak twój syn i moja Siorka uczyła go, że nie wolno, jak nie sluchał to szła z nim do domu a czasami też nie zwracała uwagi na niego. Dziś są efekty.

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close