Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Ja nie wiem skad wam przyszlo do glowy ze chodziki sa nie zdrowe. Moze cos bylo w tv albo w gazecie pisalo??? Nie mozna wszystkich dzieci wsadzac do jednego “wora”. Sa dzieci ktore moga chodzic w chodzikach a sa dzieci ktore nie moga. To ocenia rehabilitant. Nie ktore dzieci maja poprostu predyspozycje do tego ze nie wolno ich sadzac w chodzikach.

Karolina & Jasiu (17.11.04)

23 odpowiedzi na pytanie: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

koyaga Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

To tak jak z telefonami komórkowymi. Są niebiezpieczne dla zdrowia a i tak wszyscy noszą je w kieszeni bo funkcjonować bez nich nie potrafią.
Pamiętam, że ja mimo zakazu ortopedy wsadzałam Tyśkę do chodzika na 15-20 minut. Musiałam. Inaczej nie zjadłabym śniadania. Tyle czasu Tyśce wystarczyło by zwiedzić całą kuchnię. Później już się nudziła.

Mimo wszystko do chodzików przekonana nie jestem.
Ortopeda u którego leczyłam Tyśkę odradzał a szczególnie w jej przypadku (dysplazja stawów).

…ale lekarz lekarzowi…

Aga i Tyśka **22m-ce**

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Boję się, że wątek ten może wywołać burzę ale mimo to napiszę co myślę.

Jak na mnie obecnie panuje propaganda antychodzikowa, co jakiś czas mod się zmienia, 25 lat temu nikt sobie nie wyobrażał chodzącego dziecka bez bucików z super sztywną piętką-teraz dzieci przecież chodzą boso, takich przykładów mógłby mnożyć,

Ja nie uważam chodzika za jakiś super pożyteczny wynalazek ale uważam że używany z rozsądkiem nie zrobi krzywdy dziecku.

Pewnie, że lepiej jak maluch robi wszystko o własnych siłach, lepiej jak sam pobrzuszkuje na podłodze ale nie zawsze tak się da.

My o brzuszku mogliśmy tylko pomarzyć. Czy miałam swoje dziecko z refluksem rzucić do łóżeczka po karmieniu bo pionowa pozycja jest dla niego nienaturalna. Nie, brałam go od pierwszych dni na ręce pionowo i nosiłam godzinę po każdym jedzeniu , czasami i dłużej a że mały jadł co dwie godziny to często było tak,że tylko do jedzenia leżał a spał w pozycji pionowej, inna sprawiała mu poważny dyskomfor
t
Zawsze zastanawiają mnie stwierdzenia że ja nie wkładam dziecka do chodzika bo to takie strasznie złe, za to używam siedziska w kształcie majteczek, z miejscami na nóżki, a niby czym są obecne chodziki jak nie wiszacymi gatkami, bo jak na mnie to jedno i to samo, tylko chodzik ma jeszcze kółka.Zdanie, że w Kanadzie zakazano sprzedaży bo to strasznie złe-dlaczego panuje taki pęd,że u nas wszystko musi być jak w Kanadzie, dlaczego wszyscy uważają,że tam jest lepiej.

Bez przesady prawie całe nasze pokolenie wychowane jest na chodzikach i jakoś wszyscy nie chodzą na palcach, nie wszyscy mają problemy z kręgosłupem, czy bioderkami.
Jestem zdania,że ostatnio panuje jakaś chodzikofobia, a moda na na niechodziki jest po części wywołana przez producentów innych chodzikopodobnych wynalazków, które niejednokrotnie są kilkarazy droższe
Najlepiej niech każdy robi co zechce, wkłada, niewkłada do chodzika swojego malucha, a nie tak jak jedna znana prze ze mnie mama z tego forum zawsze pisze jakie to chodziki złe, jak to ona do chodzika nie wkłada kiedy na własne oczy widziałam jaj dziecko w chodziku spędzało tyle samo czasu co mój Mateusz

Ale się rozpisałam

Pozdrawia
Ania


Mati 14m-cy

monia26 Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Ja zawsze bylam “antychodzikowa”
I nie ze wzgledu na to co teraz stalo sie naglosnione, ze to niezdrowe itd.
Po prostu uwazam, ze lepiej jesli dziecko bedzie wlasnymi silami osiagac pewne procesy.

Pozdrawiam – Monika

Roczna Laurcia i tatko

burbus Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Hmmm, nudna będę… z różnych punktów widzenia chodziki są niezdrowe, nie tylko ze względów ortopedycznych. Zaburzają pracę błędnika, który powinien w swoim tempie się rozwijać poprzez upadanie i podnoszenie się dziecka o własnych siłach. Jeśli tego elementu nie ma rozwój jakichś funkcji związanych z błędnikiem, a co za tym idzie z równowagą, może być zaburzony.
Chodziki nie dają żadnych pozytywnych skutków oprócz wygody i chwili spokoju dla mamy. Dlatego jeśli nie ma pozytywów dla dziecka, a są znaczące negatywy to dla mnie nie ma sensu wkładać dziecka do takiego urządzenia. Dla mnie to tak jak z chipsami: jeśli nie ma wartości, a nawet szkodzi, to dawanie ich dziecku, które jeszcze o nie nie prosi jest bezsensem. Takie jest moje zdanie.
Nie przekonają mnie zdania mam, które tylko od czasu do czasu wkładają dziecko do chodzika. Po co? Żeby obrać ziemniaki? Cóż, sama znam smak bycia z dzieckiem 24 godzny na dobę bez niczyjej pomocy, nawet przez kilka miesięcy (jestem żoną marynarza :(, nie mamy w Szczecinie żadnej rodziny), i obeszło się bez chodzika! Kacper zaczął chodzić 2 tygodnie przed swoimi pierwszymi urodzinami, a więc w normie, prawda? Ortopedycznie jest wszystko ok. Nie wiem czy dzięki temu, że nie używałam chodzika… nie wiem. I nie chciałabym wiedzieć, co by było gdybym go używała. A zdania ludzi, którzy mówią, że sami byli wkładani i nic im nie jest… no coż, szczęściarze. Ja wolę dmuchać na zimne.
Pozdrawiam ciepło.

Agata i Pepe (Kacper) 31.07.03

apolosia Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Też tak uważam. Przede wszytkim CHODZI o to, zeby dzieci chodząc w chodziku, poruszały się na stojąco, a nie siedząc w nim. Tak właśnie robia moje dzieci. Chodzik kupili im moi rodzice, i miałam poczatkowo watpliwosci czy rozsądnie jest je tam wsadzać. Ale nawet nasz ortopeda, wybitny specjalista zachecił nas do jego kupna(!!!!), także nasza pediatra. Dziwne? Nie sadze. Te restrykcje to w dużej mierze kwestia mody. Tak jak te nieustanne rehabilitacje niejednokrotnie zdrowych dzieci.
Dzieci mają różne predyspozycje,i rozwijają się w przeróżnym tempie.
Nawet zdrowe dziecko może zacząć chodzić dopiero w wieku 18 miesięcy.I naprawdę, nie jest to dowodem jego opóżnienia w rozwoju.
Chyba nie pojmą tego mamy pociech które biegają na własnych nogach już od 10 miesiąca życia.
Teraz jest moda na naturalność. Mleko matki i raczkowanie. Żadnych chodzików.
Co z tego jeśli są dzieci które gardza mlekiem z piersi, i wcale nie gatną się do przemieszczania się na czworaka.
Znam dzieci karmione piersią któe co rusz chorują na zapalenie oskrzeli i łapią całe masy wirusów, i takie, które niemal od urodzenia piją mleko sztuczne i nie chorują właściwie wcale.
Tak jak znam dzieci, które choć chodzily w chodziku, zaczeły wcześnie chodzić na własnych nogach.
Naprawdę nie ma reguły.
Wrzucmy na luz.
Pozdrawiam!

magdasz Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Czesc!!
Nie chce “bronic” Kanady i nie uwazam ze tu wszystko lepsze. Jesli chodzi o te “nieszczesne chodziki” to tutaj ich nie ma, nie ze wzgledu na kregoslup, biodra czy stopki, ale inne wypadki. A byly to wypadki typu zjechania chodzikiem po schodach, “podkniecie sie” o jakies progi, itp, czyli niedopilnowanie poruszajacego sie dziecka. Jak widzisz zakaz nie ma nic wspolnego z powodami nagonki w Polsce. Moj maly jest noszony pionowo od pierwszego dnia, a nawet sadzany, bo tu jest to normalny sposob, zeby sie dziecku odbilo. A dzieci nie sa tu koslawe.

Magda i Daniel (22.02.05) 4m

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Tak Madzi zgadzam się z tym co napisałaś, ja już wczoraj nie miałam sił rozpisywać się dłużej i tak post wyszedł za długi

Napisałam tak dlatego bo często czytam jak to chodzikowanie jest złe bo w Kanadzie….Po prostu nie mam już sił za każdym razem opisywaćdlaczego w Kanadzie nie ma chodzików, takie wyjaśnienia naprawdę wielu mamą niewiele dają a temat chodzików regularnie na forum powraca

Tak jak Apollosia słusznie zauważyła najważniejsza jest kwestia mody, tematy takie jak chodziki-raczkowanie, karmienie piersią, mleko krowie, gluten, rechabilitacja często zdrowych dzieci obecnie sa na topie

Pozdrawiam Ania


Mati 14m-cy

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

pozwole sie podpisac zwlaszcza pod stwierdzeniem o rehabilitacji zdrowych dzieci. Chodzikom mówie nie ale uważam że przesada w kazdym temacie jest mocno niezdrowa.

Wląsnie przeczytałam posta Olinji której neurolog powiedział ze on nie widzi asymetrii u dziecka ale ona widzi i postanowiła ćwiczyc z dzieckiem, bo na pewno to pomaga i ona widzi poprawe jaka dają jej ćwiczenia poza wiedzą lekarza (opis ćwiczeń wzięła z forum)

Ręce opadają…

madzia i Wicia (16 miesiecy)

mamagacka Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Mój pierwszy kontakt z modą antychodzikową miał miejsce na studiach. Miałam zajęcia z korektywy podczas których wykładowca mówi, że wsadzanie dziecka w chodzik jest bardzo niezdrowe dla jego układu kostno – mięśniowego. Nie powiem Wam jakie były argumenty, bo jakos niespeacjalnie się wsłuchiwałam, jednak byłam lekko zaskoczona tym, że nie powinno się dziecka sadzać w chodzik, bo pamiętam moje kuzynki, które właśnie w taki sposób uczyły się chodzić, wiem, że ja też w chodzik sadzana byłam i cała rzesza dzieci naszego pokolenia.

Po porodzie Julki stwierdziłam, że obędę się bez chodzika, co potem potwierdziła nasza lekarka. Zapytała mnie, czy planuję. Powiedziałam, że nie, na co ona – i bardzo dobrze. Zapytałam dlaczego. Powiedziała, że skoro ja nie chcę chodzika kupować to ona nie będzie mi mówiła o konsekwencjach sadzania weń dziecko, bo nam nic nie grozi. Nie drążyłam tematu, bo uznałam, że nie ma sensu. Jednak kryzys przyszedł krótko po skończeniu przez Julkę roczku – moje dziecko umiało chodzić, ale tylko trzymane za rękę i naszły mnie wizje, że kupię chodzik i może dzięki temu pomogę jej w nauce chodzenia, bo już zaczynałam się martwić, że mała ma 13 miesięcy a jeszcze nie chodzi. Odpuściłam jednak (nie wiem co wygrało, ale chyba rozsądek) i doczekałam się – Julka w wieku 13 miesięcy, 3 tygodni i 3 dni podreptała sama.

Nie wiem jakie spustoszenie sieje wsadzanie dziecka do chodzika, ale piszą o tym w gazetach dzieciowych. Być może faktycznie jest to nagonka, moda itd. Nie analizowałam tego. Intuicyjnie jakoś wiedziałam, że nie szkodzę niczym Julce odbierając jej przyjemność siedzenia w chodziku, a chyba nie zniosłabym myśli, że mogłabym jej zaszkodzić gdybym chodzik kupiła. Oczywiście jest to czysta teoria, bo faktycznie my się w chodzikach chowałyśmy i nie jesteśmy jakieś pokrzywione, my nie jeździliśmy w fotelikach samochodowych – sadzało się dziecko na tylnej kanapie (o ile nie na przednim fotelu) wielkiej Syrenki i zwiedzało się kraj , żyjemy, mamy się dobrze, nikt nie słyszał o ochraniaczach na kolana i kaskach na głowę do jazdy rowerkiem i też nie miało to wpływu na nasze życie.
Mam wrażenie, że czasami nadmiar wiedzy jest zabójczy – kiedyś chyba żyło się spokojniej, bo nieświadomie zagrożeń, które przecież były od zawsze tylko nikt nie robił z tego propagandy.

Reasumując – nie krytykuję mam, które sadzają dzieci w chodzik – to ich wybór. Ja wybrałam, że robić tego nie będę, ale wcale nie czuję się w tym lepsza od mam, które na chodzik się zdecydowały.

Duża buźka

Mama Gacka i Julka (01.03.2004)

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Właśnie moda:-)
Właśnie ze względu na to, że wiem, że w każdej teorii są (tak jak pisałam w innym poście) 2 szkoły o ile nie 3. Ja już z większym dystansem podchodzę do “nowoczesnych badań”, bo za chwilę są nowocześniejsze które przeczą poprzednim. Wszystko jest kwestią wyboru rodziców i to na podstawie obserwacji dzieci. Najbardziej wierzę w rodzicielską intuicję. I też nie stronię od “przestarzałych” (zdaniem niektórym mam) rad teściowych, babć i mam. Jest w nich wiele cennych wskazówek i nie trzeba na wstępie bez zastanowienia z nich rezygnować:-)
A moda? Jedna jest, jutro będzie nowa:-) Żaden rodzic (normalny) nie chce źle dla swojego dziecka:-)
To dla mnei wyznacznik:-)

JoannaR i Pawełek 19.09.2003

mamaala Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

W odpowiedzi na:


my nie jeździliśmy w fotelikach samochodowych – sadzało się dziecko na tylnej kanapie (o ile nie na przednim fotelu) wielkiej Syrenki i zwiedzało się kraj


jedynie samochodów było zancznie mniej i nie rozwijały takich prędkości jak dzisiaj, wszystko ma własny układ odniesienia…

Aga i Ala (10.02.2003)

mamagacka Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Ale też nie miały poduszek powietrznych czy kurtyn bocznych, nie miały pasów bezpieczeństwa dla pasażerów siedzących z tyłu więc chyba taka przejażdżka – choć w żółwim tempie (chociaż wiem, że poczciwa Syrenka też potrafiła rozwinąć skrzydła ) do bezpiecznych nie należała – oceniając to z perspektywy czasów współczesnych i obowiązku przewożenia dzieci w fotelikach, które moim zdaniem są bezpieczne lub bezpieczniejsze niż posadzenie dziecka samego, latającego “luzem” bez zapięcia pasów na tylnej kanapie. I chyba nie ma znaczenia, czy zderzenie będzie na pustej drodze, czy pełnej samochodów. Myślę też, że rozsądni rodzice bez względu na czasy w jakich żyją nie szarżują w jeżdzie samochodem. Inną sprawą są pozostali uczestnicy ruchu – wcześniej też zdarzali się przysłowiowi dawcy nerek i też powodowali wypadki, a w takim układzie bezwiedne dziecko bez zabezpieczenia wiadomo czym się stawało. Dlatego faktycznie wszystko ma swój punkt odniesienia i staram się kierować rozsądkiem a nie małpować wszystko, co jest trendy .

Duża buźka

Mama Gacka i Julka (01.03.2004)

zagajetka Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Wolnoć Tomku w swoim domku…Chodzik to wolny wybór każdej mamy.Nawet jesli miałabym takowy,to i tak nie skorzystałabym,bo nie wybaczyłabym sobie,gdyby po -nastu latach okazało się, że Marysia ponosi konsekwencje owej zabawki.To nie jest nieodzowny element życia dziecka (zresztą tak jak wiele innych).A skoro tak wiele się o tym teraz mówi,to może jest coś na rzeczy.Sądzę,że lepiej dmuchać na zimne, chociaż nie musze tego robić, bo w naszym przypadku chodzik jest zastrzeżony ze względu na dysplazję stawów biodrowych Marysi.
Pozdrawiam
Kasia

i Marysia,02.02.005

aska27 Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Tak na chłopski rozum biorąc : dziecko do pewnego etapu życia po prostu nie jest fizycznie przystosowane do pionowej pozycji , jego gorset mięśniowo-więzadłowy nie jest na tyle silny , aby utrzymać prawidłową postawę . I predyspozycje nie mają tutaj nic do rzeczy (właściwie o jakich predyspozycjach mówisz ???)Dzieci wsadzane do chodzików przed ukończeniem 6-9 miesięcy życia są narażone na bardzo duże obciążenia stawów kręgosłupa i bioder i dlatego nigdy nie wkładałam mojego synka do tego typu “mechanizmów” , i nigdy nie polecę tego żadnemu z moich pacjentów . Przynajmniej do pewnego etapu rozwoju
pozdrawiamy
Aśka i Bartuś

(24.07.04)

Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Też uważam że rozsądnie używany chodzik to nic strasznego.

Monika & Nina ( 19 m-cy)

Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

hihi, co do “modnych ” tematow to nie zapominaj o nocnikowaniu

Monika & Nina ( 19 m-cy)

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

W odpowiedzi na:


nie zapominaj o nocnikowaniu


A wiesz rzeczywiście ten temat wypadł mi z głowy a przecież zrobił(robi) też sporo szumu na forum.
Moje dziecko wysadzane od 7 miesiąca wołało przez 3 miechy a teraz się zwiesiło i woli nowocześniejsze metody walenie w pampersa do 4 lat
Pozdrawiam
Ania


Mati 14m-cy

mordeczka Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

A ja myślę,że najważniejszy w tym wszystkim jest umiar.Są rodzice,którzy wsadzają do chodzika maleństwa prawie na cały dzień i tym rzeczywiście można wyrządzić dziecku krzywde.Sama od 9 m-ca wkładałam Adasia do chodzika ale tylko na pare minut dziennie,wtedy gdy musiałam cos zrobić i nie mogłam sie nim zająć.Te pare chwil wytrzymywał-to było coś nowego i fajnego.Ale już za chwile chciał wyjść bo od drugiej strony ten chodzik wydawał się mu dużo ciekawszy.
I nigdy do głowy by mi nie przyszło,żeby w ten sposób pomagać mu w nauce chodzenia!!!
Pod tym względem nie jestem zwariowaną matką-siadanie,wstawanie,chodzenie,mówienie,siusanie-wszystko w swoim czasie samo przyjdzie-nie dajmy się więc zwariować.
A jesli chodzi o bezpieczeństwo-wiadomo,że trzeba stworzyc odpowiednie warunki do używania chodzika. i nadzorować przebywające tam dziecko.
Pozdrawiamy

Dorota,Adaś /15.04.02/ i …..

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

W odpowiedzi na:


Są rodzice,którzy wsadzają do chodzika maleństwa prawie na cały dzień


Mnie takie zdania nie za bardzo wydają się za wiarygodne, tak samo jak
“Rzucą do łóżeczka i mają spokój”, oba wydają mi się nie realne, które dziecko wytrzyma dłużej niż 15 minut przy jednym zajęciu. No chyba,że dziecko ma głuchych albo posiadających stalowe nerwy rodziców.
Gdyby moje dziecko przez 15 minut posiedziało by w chodziku albo poleżało by w łóżeczku myślała bym, że coś z nim nie tak

Pewnie wiele mam wiele by dało aby ich pociecha zajęła sie czymkolwiek przez choćby 10-15 minut, nawt wsadzona do chodzika

Tak jak sama napisałaś dla wielu dzieci chodzik jest ciekawy ale po drugiej stronie

Pozdrawiam Ania


Mati 14m-cy

mordeczka Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Zgadzam się z tobą,że większość dzieci jest z tych ruchliwych ale nie wszystkie.Obok mnie przyjeżdża do dziadków dziewczynka-teraz ma 2,5 latka.Czasami z Adasiem się bawią-czasami.Bo moje dziecie rozrywa na strzępy to biedactwo.Ona potrafi całymi godzinami bawic sie w piasku trzymając jedną łopatke i wiaderko w ręku.Nawet się nie pobrudzi.O bieganiu nie ma mowy-to wygląda jak ciut szybsze chodzenie.Ale jest b.inteligentna i bystra.Bardzo szybko zaczęła mówić całymi zdaniami.Ale jak Adaś ją weżmie za ręke i chce z nią gdzieś pójść to wygląda to tak jakby ją ciągnął na siłe!!
Jak usiadła na bujaku w ogrodzie to tak mogła siedzieć i siedzieć-zawsze się czymś zajęłą.Nie to co mój urwis.
Marzy mi sie takie dziecko pośrednie w zachowaniu ich obu.
Pozdrawiam

Dorota,Adaś /15.04.02/ i …..

Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

dokłóadnie- kluczem jest ROZSĄDNE używanie chodzika.
Moje dziecko co prawda chodzika nie miało, ale nie uważam żeby parę minut dziennie mogło wyrządzić jakąś szkodę.

Monika & Nina ( 19 m-cy)

lilavati Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

A więc znowu wyjątek potwierdza regułę ;), myślę, że takie dzieci zdarzają się naaaaprawdę baaardzo rzadko 🙂
Pozdrawiam cieplutko
Ania


Mati 14m-cy

cait Dodane ponad rok temu,

Re: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach

Może jest to uogólnienie, ale zakładając, że nie każda matka pójdzie przez zastosowaniem chodzika do ortopedy, lepiej odradzać niż namawiać. Nam odradzano, nie ze względu na możliwe wady stawów, ale na to, że dziecko samo powinno zadecydować kiedy zacznie chodzić, bo TO JEST NATURA.


Cait + Alka (15 stycznia 2003)

Znasz odpowiedź na pytanie: Jeszcze raz o tych nieszczesnych chodzikach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Karmienie
Nie chce cycać!
Kochane mamusie.. Nie wiem co robic, gdyz moja 7-miesieczna corcia odmawia cyca w ciagu dnia:( Zasmakowala juz zupek, troszke owockow, je z lyzeczki, ale ja nadal chce ja karmic piersia! A teraz
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
jest mi zle:(((
jestem zalamana!!!!!!!!!!! Bylam u innego laryngologa, okazalo sie ze mam pogrubione struny glosowe, przepisal mi jakies nowe leki i do tego jeszcze "rehabilitacje" krtani, mam chodzic na jakies zabiegi,ciekawe ile bede
Czytaj dalej