Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Jestem w rozterce. Na pewno część z Was kojarzy moje problemy z teściową. Jakiś czas temu dość szeroko o tym pisywałam na Forum. Od jakiegoś roku wyłączyłam tę kobietę z naszego życia, bo stwierdziłam, że mieszanie jej między mnie i męża rujnuje tylko nasz związek.
Przez rok udawało mi się to, ale ostatnio coraz gorzej z utrzymaniem emocji na wodzy.
Otóż sprawa wygląda tak – praktycznie codziennie po pracy chodzimy z mężem i Julką do piaskownicy na podwórko na którym mieszka moja mama i moja teściowa. I tu zaczyna się robić problem – jak pierwsza nasz zauważy teściowa to wychodzi do nas, siada z Julką w piaskownicy i się nią zajmuje. Ja z doświadczenia wiem, że w tym przypadku nie mogę zaprosić do nas mojej mamy, bo sytuacja stałaby się delikatnie mówiąc niezręczna. Jak jest z nami moja mama to teściowa siedzi w domu zamknięta na 4 zamki i nawet nosa nie wystawi z okna. Więc jest raz tak raz tak. Inaczej ma się sprawa z moim teściem – facet bez problemów wyjdzie, podejdzie do piaskownicy, zagada z moją mamą, zabawi się z Julką. Czyli normalny układ wśród cywilizowanych ludzi.
Dziś sytuacja mnie powaliła i dlatego nie mam już koncepcji co robić. Siedzę w piaskownicy z moją mamą i mężem. Nagle wyłania się moja teściowa, Julka na jej widok kwiczy, teściowa Julkę na ręce i podąża w stronę piasku. Nagle dostrzega moją mamę, momentaly zwrot w kierunku drzwi wejściowych do swojego domu i znika za nimi. Po jakimś czasie wychodzi i woła mojego męża, by ten przyszedł po Julkę (od piaskownicy w której siedzę ja z mamą dzieli ją maksymalnie 10 m). Po pewnym czasie sytuacja się powtarza, bo Julka podreptała w stronę jej domu, teściowa Julkę pod pachy, kierunek swój dom, wychodzi i woła męża.
I tu mam problem – z jednej strony śmieszy mnie cała ta sytuacja, a z drugiej i wkurza i martwi – w takich sytuacjach mam wrażenie, że obie z mamą jesteśmy jakieś trendowane, że teściowa boi się do nas podejść chociaż po to, by najnormalniej w świecie powiedzieć sobie dzień dobry, jaką mamy piękną pogodę (tak jak potrafi to zrobić mój teść i dziś zanim teściowa się namalowała właśnie to zrobił), z drugiej strony twierdzę, że nie mam się czym przejmować, bo to jakaś buszmenka i ma masę kompleksów, ale też wiem, że to jakaś chora sytuacja jest i nie wiem jak mam tu coś zmienić. Czy w ogóle jest sens się w to bawić?
Co byście zrobiły na moim miejscu?
Aha – dodam tylko, że teściowa jakoś niespecjalnie unika kontaktu z moim tatą, za to moja mama działa na nią odstraszająco, a to mnie chyba boli.
Co robić?

Duża buźka

Mama Gacka i Julka (01.03.2004)

20 odpowiedzi na pytanie: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

cszynka2005-07-04 19:46:56

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Mnie rozśmieszyło to co opisujesz, a raczej rozśmieszyło zachowanie teściowej
Nie przejmowałabym się na Twoim miejscu, z dystansem do kobity, ma jakiś problem ale woli z nim sama pozostać .
A co na to Twój mąż? Trzyma Twoją stronę, czy rozumie mamusię?
Pozdrawiam

Ola (06.01.2003)

mamagacka2005-07-04 19:58:56

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

No właśnie mnie też to śmieszy, ale dziś zaczęłam się zastanawiać, czy też nie powinno martwić, bo ja nie przyzwyczajona do takich dzikich zachowań .
Mój mąz przyjął właśnie postawę pasywną – nie ingeruje w żadną ze stron, ale raczej jestem skłonna twierdzić, że woli unikać kontaktu swojej mamy z moją. Domyślam się, że może to wyniakć z tego, że nie chce później słuchać żali swojej mamusi, że ona jest taka biedna, bo źle się czuła w towarzystwie tak uczonej, a tym samym zarozumiałej baby za jaką uważa moją mamę, choć kompletnie nie ma ku temu powodów, bo moja mama – fakt – mądra kobita, ale na pewno nie zarozumiała i wiem, że ją boli to, że moja teściowa jej unika, a jak ją boli to mnie też.
Teściowa zna sztuczki jak grać na uczuciach i emocjach swoich synków – znam już je bardzo dobrze
Ale nie ukrywam, że też się zastanawiam, czy przypadkiem dużej roli w tym wszystkim nie musiałby odegrać właśnie mój mąż?

Duża buźka

Mama Gacka i Julka (01.03.2004)

porky2005-07-04 20:41:01

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Zabawnie to musi wyglądać
Domyslam się, że Twoja mama czuje się w takiej sytuacji niezręcznie, tak jak i Ty….
Na pewno Twój mąż powinien się zainteresować tym przedstawieniem, to przeciez jego matka.
Ale wiesz, nie masz się co przejmowac teściową. Unika Was? To jej problem. Ona musi kombinować , a nie Wy. Niektórych trzeba po porstu “zrozumieć”

Pozdrowionka

Juleczka (Puchatek) 12.12.04

olinja2005-07-04 21:10:35

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Znam osony, które byłyby wręcz szczęśliwe gdyby ich teściowe tak sie zachowywały nawet gdyby skutecznym straszakiem miałaby być ich mama

Jonatan ur.20.04.05

mamagacka2005-07-04 21:36:16

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Strasznie jest to zabawne i do dziś mnie śmieszyło, ale dziś jakoś tak wyjątkowo ta sytuacja spowodowała, że zaczęłam się zastanawiać co z tym zrobić, bo to dzikie dla mnie, nowe, niezrozumiałe zupełnie. Ja nie chcę nawet tego, by moja mama z moją teściową stały się przyjaciółkami, ale czy za dużo oczekuję jeżeli myślę, że normalni, cywilizowani ludzie (nie muszą przecież być niewiadomo jakimi uczonymi) umieją sobie powiedzieć dzień dobry tym bardziej, że w tym samym czasie biega między nimi ich wnuczka?
Dziś to naprawdę komicznie wyglądało i pewnie też dlatego sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać nad “normalnością” tej nienormalnej sytuacji.
Myślę jednak, że masz rację – to jej problem i niech ona kombinuje. Tylko mi żal mojej mamy, która niczym tej kobiecie się nie naraziła (bo po prostu nie miała kiedy skoro moja teściowa unika jej jak ognia).

Duża buźka

Mama Gacka i Julka (01.03.2004)

mamagacka2005-07-04 21:40:00

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Jesteś jedną z nich?

Jakie to pokręcone jest w życiu – a zawsze w tym wszystkim jest teściowa .

Ciekawe jakimi my będziemy teściowymi?

Duża buźka

Mama Gacka i Julka (01.03.2004)

szaldi2005-07-04 21:50:03

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Oj współczuje Ci. To musi być bardzo trudna sytuacja. Nie znam Twoich wcześniejszych historii z teściową, więc nie wiem jak ta cała sprawa wygląda. Wydaje mi się, że Ty masz chyba najtrudniejszą rolę do odegrania w tym konflikcie. Piszę to z mojego punktu widzenia, co ja bym zrobiła, bo nie znoszę takich sytuacji w rodzinie. Chyba porozmawiałabym z teściową prosto z mostu. Niech powie o co jej tak naprawdę chodzi. Może ma jakiś wydumany przez siebie żal do Twojej rodziny. Wywal jej kawę na ławę, powiedz jej co Cię boli i niech Ci to wyjaśni. Myślę że w ten sposób postawiona kwestia już bardziej Waszym relacjom nie zaszkodzi. I nie zgadzam się z niektórymi wypowiedziami,że to problem teściowej i machnij na nią reką. To jest problem całej Waszej rodziny, który najbardziej dotknie Twoją córeczkę. To są jej babcie i Mała będzie się czuła między młotem a kowadłem. Ale teściowej to Ci nie zazdroszczę, trudny człowiek. Pozdrawiam.


Jola, Ala i Szymon (5 m-cy)

olinja2005-07-04 21:50:41

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

ciiiiiiii…

Ja będę okropną teściową, jak jakaś baba będzie mi tu Jonka bałamucić :o))))))))))))))))))

Jonatan ur.20.04.05

mamagacka2005-07-05 07:18:28

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Widzisz Jolu – cały problem polega na tym, że ja chyba faktycznie pomyślalam wczoraj podobnie do Ciebie i dlatego napisałam tego posta. Wcześniej udawało mi się jakoś obojętnie koło tego przechodzić, ale wczorajsza sytuacja dała mi już do myślenia czy faktycznie nie powinnam ja coś tu zadziałać. Tylko pytanie co?
Proponujesz mi rozmowę z teściową – owszem – jest to jedno z możliwych rozwiązań tylko pytanie czy najlepsze. Problem tkwi w tym, że po takiej rozmowie po pierwsze mogę teoretycznie mieć awanturę ze strony męża, który woli unikać takich sytuacji, a awantura będzie miała swoje źródło w tym, że jego mamusia najprawdopodobniej weźmie go na osobność, popłacze się mu, wyżali i zrobi ze mnie potwora, po drugie ta rozmowa może niczego nie zmienić, bo moja teściowa to raczej prosty człowiek i nie przemawiają do niej rzeczowe argumenty, a poza tym ona ma swoje wizje i się ich trzma i o ile byłaby w stanie przyznać mi rację o tyle i tak by się nic nie zmieniło. Więc tak naprawdę nie wiem jak to ruszyć i czy w ogóle ruszać, ale właśnie pomyślałam o Julce, która za jakiś czas zacznie zadawać mi pytania dlaczego nie może do mnie przyjśc druga babcia jak jest u mnie ta pierwsza. Co jej powiem? Mam obarczać dziecko i powodować, by czuło się winne całej tej sytuacji? Bo boję się, że tak może to odbierać, a nie chce tego. No i żal mi mojej mamy, po której widzę, że ją to też boli.
Ech – wstrętna baba .

Duża buźka

Mama Gacka i Julka (01.03.2004)

cszynka2005-07-05 09:37:16

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Nie przejmuj się pytaniami Julki. Zanim ona do takich dorośnie to może już i teściowa dorośnie U mnie jest ciut podobnie. Babcie nigdy razem Oli nie widzą (a jest ona starsza o rok od Julci) a mimo wszystko Ola nei pyta jeszcze. Ty nie powinnaś się tak bardzo tą sytuacją przejmować. Teściowa ma swoje lata, może wchodzi w okres okolomenopauzalny i ma “wizje” Z dystansem do tematu – pomyśl jak komicznie to wygląda kiedy Twoja Julcia znika w jej domu i nagle odbiera ją Twój mąż . Śmiej się z niej i tajk też przedstaw to mamie. W końcu ona nic neistosownego nie zrobiła więc nie ma się czym przejmować. Są ludzie i ludziska
Pozdrawiam

Ola (06.01.2003)

pipi12342005-07-05 11:20:51

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

no co za baba….
Ja mam taka nature, ty chyba tez skoro ta cała sytuacja jest dla ciebie problemem, że nie lubie w rodzinie kłotni, wasni itd. Ja spróbowałabym porozmawaić z teściową, spytać jej się czy dobrze jej się żyję w takiej niezdrowej atmosferze, czy nie mogłaby dla dobra waszego – twojego i męza oraz waszego dziecka, spróbowac sie przemóc, schowac w kieszeń swoje żale i honory i zacząc normalnie jak człowiek żyć… Nikt nie oczekuje aby rozkwitła przyjażn i serdecznośc między twoja mamą a nią… Ale jakiś szacunek, uprzejmośc, grzecznośc zawsze mozna w sobie odszukać…

A jesli sie na ciebie wypnie, to nie warta jest twoich trosk i zmarwień…

Monika + Julka 7 lat i Antoś 19 m-cy

ika2005-07-05 11:49:42

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

żałosne
i bardzo, bardzo przykre
pamietam, ze nie mozesz pogadac teściową (z resztą w poście tutaj też o tym piszesz) i że mąż Cie nie wspiera
Nie mozńa porozmawiac i sie dogadać, nie wiem co zrobic
To patowa sytuacja
To nie Tobie musi byc głupio głupio powinno byc teściowej bo to ona wprowadza chorą sytuację w życie
Przykro mi, ze z czymś takim się borykasz, nie masz łatwo
pozdrawiam serdecznie i życzę siły mądrości i mooocnego poczucia humoru bo w tej sytuacji chyba to sie przyda najbardziej.

ika i Igor 01.04.2004

mamagacka2005-07-05 12:34:37

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Staram się Ikkuniu jak mogę podchodzić do tego z poczuciem humoru i wczorajsza sytuacja też bardzo mnie śmieszyła, bo komicznie na maksa to wyglądało.
Problem w tym, że ten komizm zaczyna przypominać mi tragedię, choć to może zbyt mocne porównanie, ale wiem, że nie wygląda to już dobrze i dlatego zaczęłam się nad tym zastanawiać głównie w konteksie Julki przyszłości, wspólnych spotkań obu stron, bo tego się nie uniknie.
Na temat postawy męża mogłabym pisać i pisać i pisać – faktem jest że wsparcia w nim nie miałam, nie mam i mieć już prawdopodobnie nie będę, a to śmieszne już niestety nie jest.
Również serdecznie pozdrawiam mamusię boskiego przystojniaczka

Duża buźka

Mama Gacka i Julka (01.03.2004)

natinka2005-07-05 13:34:25

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Moim zdaniem to jest poprostu głupie …………….. kobieta juz jest pewnie w taki wieku ze powinna sobie darować jakieś podchody przeciez nie ma 15 – lat i do szkoły podstawowej tez chyba juz nie chodzi aby takie szopki odstawiać w stylu biorę zabawki i idę na swój plac ech…………….. współczuję takiej sytuacji
Pozdrawiam

Nati i Kamilka 05.04.04

szaldi2005-07-05 14:02:44

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Tak sobie własnie pomyślałam,że może nie masz co się martwić o córeczkę. Skoro taka sytuacja ma miejsce od zawsze, to dla niej będzie jak najbardziej naturalne to, że babcie się nie spotykają. A jak dorośnie to sama wyrobi sobie zdanie na ten temat.
A Ty spróbuj rozmowy najpierw z mężem. Może on nie wie jak to Cię boli. I uświadom mu (na spokojnie), że mama nim manipuluje, myślę,że Cie wysłuchai i może sam spróbuje rozwiązać ten problem. Trzymam kciuki :-))))))))


Jola, Ala i Szymon (5 m-cy)

aniaos2005-07-05 15:48:44

:)))

ja bylam dzieckiem, ktore mialo babcie takie, jak opisane w twoim poscie 🙂 z mojego punktu widzenia bylo smiesznie 🙂
a tak powaznie – wrzuc na luz i odpusc sobie. skoro tesciowa to bawi, to niech tak juz jej bedzie….
a moje babcie – teraz, na starosc – sa kumpelkami jak sie patrzy! caluja sie na dzien dobry i do widzenia, pozdrawiaja, skladaja zyczenia… no, moze dlatego, ze teraz juz dzieli je 500 kilometrow ;))))
nie stresuj sie takimi bzdurami, nie warto.

pozdrawiam

ania i makary (10.12.2004)

ala252005-07-05 23:14:13

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Ja raczej nie pozwoliłabym sobie na takie zachowanie ze strony teściowej tym bardziej, ze zamieszne jest w to niczemu niewinne dziecko. NIe wyobrażam sobie, ze ktoś(nawet? teściowa) bierze moje dziecko i bez słowa z nim znika
Skoro piszesz, ze jest osobą prostą i czesto posuwa się do manipulowania i grania na uczuciach swoich synów, pewnie niebawem zacznie buntować małą przeciwko Tobie i Twojej mamie.

A mężowi jak nie spodobałoby się to, że chcę porozmawiać (nawet, gdyby miała wyniknąć z tego awantura) i móc decydować o losie dziecka, kazałabym się spakować i spadać do mamusi.

Mnie takie sytuacje nie śmieszą i nie mogłabym tego tak zostawić.
Gratuluję cierpliwości i życzę ułozenia stosunków miedzy wszystkimi w rodzinie.

Ala i Filipek (29.07.2003)

mamagacka2005-07-06 07:39:58

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

A wiesz, że to, co piszesz o buntowaniu Julki też siedzi mi w głowie i co gorsze – mam prawie 100 % pewności, że tak będzie. Moja teściowa opiekowała się swoją pierwszą wnuczką (córką jej drugiego syna) i do dziś jestem świadkiem tego, że moja teściowa potrafi w obecności tej dziewczyny (ma ona już 16 lat) obgadywać i najeżdżać na jej mamę. Dziewczyna słucha żali skierowanych pod adresem jej mamy wypowiadanych przez jej babcię . Boję się właśnie takich sytuacji, a mam świadomość, że są one nieuniknione.
Coś Wam jeszcze napiszę – boję się tego, że za parę lat moja Julka będzie o wiele chętniej do niej biegać niż do mojej mamy. I o ile w normalnej sytuacji byłoby to też normalne, o tyle z perspektywy tego, co się teraz dzieje nie chciałabym tego. A boję się, bo wiem jakie sztuczki moja teściowa potrafi. U niej Julka bylaby zupełnie bezkarna, robiłaby co by chciała, czułaby totalny luz (tak jak opisywana wcześniej przeze mnie dziewczynka), a wiadomo, że dzieciom to się podoba – brka kontroli, dyscypliny, brak wymagań. A tak by było, gdyby Julka spędzała więcej czasu u niej – babcia wspaniałomyślnie w ten sposób chciałaby “przekupić” dziecko, by później móc rozpowiadać, że Julka uwielbia bywać u babci. Już ostatnio miałam przedsmak tego – siedziałyśmy z Julką w piaskownicy. Po jakimś czasie babcia zabrała ją do siebie do domu, nafutrowała biszkopcikami i wróciły na podwórko. Przyszedł czas powrotu do domu, a Julka mi się rozpłakała (siedziała w wózku przed domem teściowej) i płakała. Na co moja teściowa – no widzisz, ona nie chce iść do Was do domu, woli być u mnie i dlatego płacze. A Julka płakała z zupełnie innych powodów – zmęczenie + to, że nie lubi jak ją zabieram z piaskownicy. No ale babcia już dorobiła sobie teorię i przedstawiała ją w obecności swojej sąsiadki – w ten sposób dowartościowywała się – wiem to.
Wczoraj kolejny raz sytuacja się powtórzyła – siedziałyśmy z moją mamą w piaskownicy, moja teściowa długo nie wychodziła z domu, potem mój mąż się zajął Julką co sprytnie wykorzystała teściowa – zabrała ją i poszła na sąsiednie podwórko. Nawet nie raczyła mnie o tym poinformować.
Opadają mi ręce, ale też czuję jakąś bezsilność.
Chyba niedługo nie wytrzymam i pogadam z tą babą

Duża buźka

Mama Gacka i Julka (01.03.2004)

ika2005-07-06 09:31:12

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Aniu
Masz paskudną sytuacjię
I wiem, że nic tak łatwo nie przychodzi jak radzić komuś drugiemu. Znacznie trudniej zastosowac te rady.
jak poczytałam Twój ostatni list to aż mi ręce opadły i szczerze mówiąc chciałam zapłakać nad Tobą i Julką.
Pamiętam jakie przeboje miałaś z meżem i wiem, ze muisz go bardzo kochać skoro przy nim trwasz. Z resztą wiadomo najlepiej gdy dziecko wychowuje sie w pełnej rodzinie
z resztą jest wiele” z “resztą”. Sytuacja jest trudna koszmarnie
Szkoda, ze mąż nie staje po Twojej stronie bo bardzo, bardzo tego potrzebujesz. W taki sposób z teściową nie wygrasz bo ma przyzwolenie syneczka na wszystko co robi. I jeśli Ty nic nie zrobisz najpewniej skończy sie jak z ta pierwszą wnuczką..
Ja Nic Ci nie poradzę na to.
Mówienie o rzucaniu faceta w cholerę jest łatwe, ale wykonanie tego wcale nie jest..
Fajnie by było gdyby dał sie przekonac na terapię rodziny. Moze wtedy udało by się jakoś wybrnąć z tej chorej sytuacji która tak Cię frustruje.
Ściskam za Ciebie kciuki i życzę wszystkiego naj naj lepszego – bo potrzebujesz tego z całą pewnością

ika i Igor 01.04.2004

mamagacka2005-07-06 10:02:58

Re: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne?

Nawet nie wiesz Ikkuniu jak trudno podjąć taką decyzję. Czytam właśnie wątek jednej z dziewczyn, która pisze, że zdecydowała się wyprowadzić z domu, bo nie wytrzymywała już atmosfery.
Na ten temat mogłabym też dużo pisać, ale chyba nie czas i pora . Powiem tylko, że moje życie nie wygląda tak, jak marzyłam – niestety i dobijająca jest ta świadomość.
Uwierz mi, że dużo myślę na temat tego w jakiej atmosferze powinno się wychowywać dziecko i mam wyrobione troszkę inne zdanie niż większość społeczeństwa, ale też nie mam jeszcze odwagi, by podjąć jakąś decyzję. Jeszcze myślę…

Dzięki wielgachne za słowa otuchy – chyba złapałam dołka, a mowią: “Masz doła jesteś pierdoła” , albo”Jak masz doła to go zasyp” .

Duża buźka

Mama Gacka i Julka (01.03.2004)

Znasz odpowiedź na pytanie: Jeszcze śmieszne,czy już żałosne??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wszystko o porodzie
Zamkniete czy otwarte?
Czy oczy w czasie parcia powinny być otwarte czy zamknięte? Podobno ma to znaczenie (mogą pękać naczynka w gałkach ocznych), a słyszałam odmienne opinie na ten temat. A co z
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
grota solno jodowa
Nie wiem czy uda nam się w tym roku wyjechać nad morze, dlatego chciałam sie dowiedziedzieć czy jest sens chodzić z młodym do groty solno - jodowej, która bądż co
Czytaj dalej