Juz nie dam rady!!!!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)
  • Autor
    Wpisy
  • #8131

    kamilkar

    ~Ja juz naprawde nie moge!!!!!!!!!!!!!!!!
    Niedawno wrocilam z malych wczasow..bylismy sami z moim „chlopakiem”…bylam taka szczesliwa, zakochana na nowo,ciagle sie usmiechalam,marzylam o moim maluszku.
    Oczywiscie sielanka trwala bardzo krotko bo az po dzien dzisiejszy!
    Nie moge sie dogadac z moja mama.Wiem ze dla wielu z was ten problem wyda sie maly,niepowarzny…ale uwierzcie ze majac 19 lat jest ciezko….
    Ona z niczym sie ze mna nie zgadza,kazda rozmowa konczy sie moimi nerwami i placzem. Ostatnio mi powiedziala ze najlepiej to powinnam sie ukrywac z tym brzuchem!!! Ze to wielki wstyd itd… Przez jej gadanie mam problemy z wyjsciem na zakupy,czy na spacer…Juz sama nie wiem co mam myslec. Ciagle mi mowi ze wogule nie przejmuje sie tym co mowia do niej i taty ich znajomi (nie mam pojecia co moga mowic), ze nie obchodzi mnie ze byc moze do brata koledzy mowia ze ” jego siostra dala dupy” takiemu skurwysynowi…
    itd….ze jestem bezwzgledna i ze z niczyim zdaniem sie nie licze.A ja tylko chcialabym sprobowac stworzyc normalna rodzine(wiem ze jeszcze bez slubu…ale kiedys napewno to nastapi).Kazda moja decyzja jest zla!!!!!!!! Wszystko co robie jest niedojrzale i glupie.Ja juz sobie naprawde nie radze.tak bardzo chcialabym sie cieszyc z tego wszytskiego…latac z brzuszkiem na wierzchu,pokazywac go wszystkim…a nie moge,juz nie potrafie. Ciagle slysze ze to zle,ze powinnam sie wstydzic,ze nie mam sie czym szczycic.Wiem ze kobiety w ciazy w moim wieku to zadkosc…i ze to nie bylo planowane,ale do jasnej cholery ja juz na[prawde sie ciesze…przeciez to jest moje dziecko…widzialam je na USG…codziennie potwietrdza swoja obecnosc slodkimi kopniakami…
    A z ust mamy ciagle slysze „ZLE,ZLE i jeszcze raz ZLE!!!!!!!!!
    Ze zyje w chmurach,ze nie mamy jeszcze mieszkania,pieniedzy nam braknie a mpoj chlopak doprowadzi ze bede chodzic w przyszlosci po psychologach! Nie wiem jak mozna mowic takie rzeczy kobiecie w 8 miesiacu ciazy! Teraz nie moge sie uspokoic,ciagle placze i zastanawiam sie ile jeszcze wytrzymam ja a ile moje dziecko….

    Moj chlopak kiedys „zawalil” jezeli chodzi o moich rodzicow…ale oni swieci tez nie byli…jedyna roznica jest taka ze On chcial to wszytsko naprawic…przeprosic itd…tylko ze mojej mamie duma nie pozwala…i chyba nigdy nie pozwoli. Nie wiem jak to bedzie….strasznie boje sie przyszlosci…ze moze byc tak jak ona mowi…(chodz wiem ze tak byc nie moze)…ze sobie nie poradzimy…ze cale moje zycie zle kieruje,ze jestem beznadziejna i z nikim sie nie licze. Moze faktycznie tak jest…nie wiem trudno jest oceniac sama siebie obiektywnie…ale po prostu wydaje mi sie ze robie tak jak zrobilaby kazda kobieta w ciazy. Kocham Go…i chce z nim przejsc przez zycie….
    Boje sie tylko jak to zycie bedzie wygladac….niewyobrazam sobie chrzcin mojego dzidziusia…przeciez moi rodzice nigdy nie spotkaja sie z robertem…..
    Naprawde juz nie mam sily…dlaczego ja nie moge miec normalnego zycia…;(

    KiKi

    #140117

    kamilkar

    zapomnialam dodac…

    Zapomnialam dodac,ze uslyszalam ostatnio od mojej mamy, ze to ze daje buzi pod bramka przed domem Robertowi jest wogule nie do pomyslenia…i ze napewno robie to po to, zeby pokazac ze mam ich wszytskich w „wielkim powazaniu”…
    hm…sama nie wiem co myslec…nigdy nie uwazalam ze calus na dzien dobry to cos niewlasciwego…

    KiKi



    #140118

    goskaleszno

    Re: Juz nie dam rady!!!!

    Masz naprawde cięzką sytuacje!!! Bardzo ci współczuje,czy rozmawiałaś o tym ze swoim chlopakiem???albo z jego rodzicami???
    Z tego co piszesz to wynika tylko jedno że twoi rodzice chcą zebys zostawiła albo ukochanego albo ich i tu cie stawiaja w baaaardzo trudnej sytuacji.
    Tylko nie potrzebne sa te poniżenia i obrazy, jak by mi tak rodzice mówili to bym sie dawno wyprowadziła.
    Ale sprobujcie jeszcze z nimi pogadac i niedenerwuj sie tyle!!!!!
    Całuje

    malgosia i wiercący sie bobasek

    #140119

    goskaleszno

    Re: zapomnialam dodac…

    Ta cała twoja sytuacja to ciezki przypadek a szczególnie twoi rodzice są nie poważni, traktuja cie jak niewiadomo co….nie wiem co ci doradzic naprawde!!!!!!!!!!!!!!

    malgosia i wiercący sie bobasek

    #140120

    martaka

    Re: zapomnialam dodac…

    Skarbie!
    Jesteś tak bardzo młoda, a masz przed sobą najpoważniesze decyzje w życiu :((
    Nie zazdroszczę. Ale moim zdaniem jeśli kochasz Roberta i naprawdę chcesz przejść z nim przez życie to idź z nim! Nie z mamą i tatą! To nie jest łatwe, ale rodzice nie będą twoim „mężem” tylko Robert.
    Nie rozumiem jak można coś takiego powiedzieć córce (dała dupy itd!!!!!). Widocznie mieli wobec Ciebie jakieś wielkie plany. Spektakularna kariera naukowa i tym podobne… Jak będziesz chciała, to zrobisz karierę. I to bez ich pomocy. Robert powinien moim zdaniem postawić sprawę bardziej stanowczo. Nie wiem, zabrać Ciebie do domu i próbować układać sobie życie z jego rodziną. A tak naprawdę Twoi rodzice za jakiś czas by „zmiękli”. Może za rok, może za dwa…
    Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymaj się dzielnie!

    #140121

    goskaleszno

    Re: zapomnialam dodac…

    Tak tak Martunia ma racje!!!!!!!!!
    Przeprowadz sie do Robaerta ale najpierw z nim porozmawiaj.
    Ja mam 23 lata za rok koncze studia i jak moi rodzice sie dowiedzieli ze jestem w ciazy to byli załamani, tym bardziej ze tez nie mieli przekonania do Krzysia teraz mojego meża, Krzys pokazał im co potrafi i jaki jest naprawde, wiec niech to samo zrobi Robert.Niech pokaże jakim portafi byc ojcem i jaki potrafi byc opiekunczy.Ale to wszystko zależy tylko i wyłącznie od was!!!

    malgosia i wiercący sie bobasek



    #140122

    marita

    Re: zapomnialam dodac…

    Przede wszystkim uwierz w siebie! Jesteś kobietą masz swoją godność i wszyscy powinni podziwiać cię za odwagę! Gdybyś zabiła swoje nienarodzone dziecko to rodzice byliby bardziej zadowoleni? Podejmujesz świadomą odpowiedzialną decyzję – chcesz jej sprostać i uda Ci się! Ja teżmiałam 19 lat jak urodziłam córkę i wierz mi miałam podobne problemy w domu z tą różnicą że to ojciec nie mógł pogodzic się z ta systuacją, a mama z nami nie mieszkała. A teraz ci sami ludzie podziwiają i zazdroszczą mi mojego życia. Nie daj się! Łatwiej by Ci było gdyby twój chłopak dał ci poczucie bezpieczeństwa i postarał się stworzyć dla was dom. Jednak gdy tego nie będzie mógł zrobić to TY będziesz musiała dać waszemu dziecku poczucie bezpieczeństwa. Jesteś dorosłą kobietą i matką i sama wiesz co zrobić żeby Twojemu dziecku było jak najlepiej!
    Ja w Ciebie wierzę bo we mnie też ktoś kiedyś uwierzył!
    Marita

    #140123

    olasz

    Re: Juz nie dam rady!!!!

    To, że masz 19 lat, to zaden wstyd !!! W moim otoczeniu często zdarzają sie wpadki w dużo młodszym wieku – 19 lat, to już prawie norma, więc nie łam sie, ze masz 19 lat i jesteś w ciąży. Wiem jakie to bolesne jak rodzice nie znoszą twojego ukochanego, bo ja jak byłam w twoim wieku to miałam manię opowiadania rodzicom (tak im ufałam…) o wszystkich moich niepowodzeniach z moim przyszłym mężem, z którym jestem juz od ponad 7-dmiu lat – później tego żałowałam.. Też mu sie „udało nawalić” i był skończony u moich rodziców, ale na szczęście udało sie wszystko wyprostować i teraz Adam jest najlepszym kompanem do towarzystwa, na piwko z teściem, na kawke z teściową, także myślę, że jeśli Twój Robert sie odpowiednio postara, to jakoś sie to ułoży – napewno nie jutro, czy pojutrze, ale wszystko będzie OK, cierpliwości !!! A co do traktowania Ciebie, to postaraj sie chociaż ze względu na swojego dzidziusia w brzuszku nie denerwować się zbytnio – wpuszczej jednym, a wypuszczaj drugim uchem co tam pieprzą. A jeśli jest taka możliwość, to zwiewaj od rodziców do Roberta (z tego co piszesz nie wynika, żeby jego rodzina była tak zgorzkniała jak Twoja), a napewno gdzieś mieszka 🙂 Więc nawet jakgbyście sie mieli gnieździć w małym pokoiku, to wybrałabym to niż męczarnię z rodzicami, którzy nic nie robią, tylko upokarzają człowieka…
    Pozdrawiam gorąco – głowa do góry, wszystko będzie dobrze.
    Dbaj o dzieciątko.
    Ola

    OlaSz

    #140124

    kamilkar

    Re: zapomnialam dodac…

    Dziekuje wam bardzo za slowa otuchy…czytajac wasze wypowiedzi znowu sie poryczalam….
    Co do przeprowadzki..to Robert od samego poczatku mnie o to „prosi”…ale ja jakos nie moge sie zdecydowac. Planowalam przeprowadzic sie dopiero w polowie sierpnia…nie wczesniej. Teraz juz sama nie wiem…siedzac w domu mam ciagle problemy…ale wiem ze wyprowadzajac sie teraz z domu jeszcze mocniej zranie rodzicow…a szczegolnie tate (on w tym wszystkim troche bardziej sie odnalazl i nawet pomoga szukac nam samochodu…pyta co i jak…bez klotni i awantur) I powiem wam ze gdyby nie On to chyba bym zwariowala. Jestem cholera taka ze zanim cos postanowie pomysle o rodzicach…nie chce isch ranic pomimo tych slow ktore sa w stanie na moj temat powiedziec. AAA macie racje…oni mieli strasznie wielkie plany co do mojej przyszlosci…w Lo bardzo dobrze sie uczylam…marurke zdalam wysmienicie…no i tak samo mialo byc ze studiami. No ale los chcial inaczej a raczej mysmy chcieli naczej….Oczywiscie na studia zdawalam..ale tam gdzie chcialam to dostalam sie tylko na wieczorowe…i wlasnie na te studia sie wybieram,tylko ze je maja oplacic mi rodzice…
    Czuje sie ze jedna noga jestem Tu druga TAM…chce zaczac studia jeszcze w tym roku….ale wiem ze bez pomocy rodzicow nie mam na to najmniejszych szans.
    Ciagle musze liczyc na czyjas pomoc…i nie potrafie sie w tym wszytskim odnalesc…przeprowadzic sie bym mogla JUZ ale tylko wtedy gdy mielibysmy wlasne mieszkanie…a narazie nie mozemy go znalesc. Nie chce mieszkac u przyszlych tesciow…wiem ze tam bede sie pewnie jeszcze gorzej czula szczegolnie ze robert pracuje od 8 do 20 lub od 20 do 8….
    Ciezko mi…i chyba mojemu maruszkowi rowniez;(

    KiKi

    #140125

    kasiabial

    Re: zapomnialam dodac…

    Najwazniejsze to żebyś sie nie denerwował. Wiem, że osobie postronnej łatwo jest radzić, ale przeciez twoje zdrowie i maluszka są teraz najważniejsze. Spróboj zamieszkać ze swoim chłopakiem. Jezeli twoim rodzicom zalezy na tobie to cie zrozumieją. Przeciez to nie jest nieodwracalna decyzja i wiąże sie z koniecznością rezygnacji z ich pomocy. Udowodnisz, że jesteś dorosła i potrafisz ponosic konsekwencje swoich działań,Na pewno sobie poradzicie. Nie rezygnuj ze szkoły , a ojciec, który cie przeciez rozumie doceni to z pewnościa i nie odmówi pomocy. Jeszcze będziecie szczęśliwą rodziną. Powodzenia !!!



    #140126

    judyta

    Re: Juz nie dam rady!!!!

    Mysle ze powinnas sie wyprowadzic i to jak najszybciej. Przypuszczalnie rodzice sa bardziej rozdraznieni chocby tym, ze Twoja ciaza jest teraz bardzo widoczna. wiesz, ludzie w tym wieku sa rozni. To jest takie malomiasteczkowe zachowanie: corka w ciazy, przy rodzicach, chlopak gdzies osobno…. ja jestem z duzego maista, ale moi rodzice pochodza ze wsi i GLOWE daje ze zachowaliby sie dokladnie tak, jak Twoi. To dobra rada – wyprowadz sie z domu!!!!!! I to jak najszybciej!!!! Nie daj sie zwiesc watpliwosciom jakie masz przez rodzicow. Oni bardzo sie o Ciebie boja i na pewno chca jak najlepiej ale tak naprawde to TY wiesz jaki jest Twoj chlopak i to TY masz z nim spedzic zycie. Powinien Cie stamtad zabrac chocby sila. A potem zobaczysz…. mama nie bedzie mogla sie doczekac odwiedzin corki i wnuka (do meza sie przyzwyczai :)))))) jesli nie polubi to na pewno z czasem zaakceptuje. Glowa do gory!!! Ja powiem szczerze: mam 27 lat i z calego serca podziwiam ze masz tak silnie rozwiniety instynkt macierzynski i tak dojrzale poglady. Mysle, ze moglabym sie czegos od Ciebie nauczyc. Jestes pelnowartosciowa, dojrzala kobieta, ktora podjela odwazna decyzje – ktora jestem pewna- zaprocentuje w przyszlosci. TAK TRZYMAJ!!!!
    I bardzo uwazaj na niepokoje ktore zasiewaja w Twojej duszy rodzice – zaczniesz analizowac, zastanawiac sie, powatpiewac. zdaj sobie pytanie: co wolisz: zycie rodzinne z Robertem i Waszym dzieckiem, czy skulenie uszu i zostanie przy rodzicach, porzucenie marzen, planow? Pozdrawiam

    #140127

    agara

    Re: zapomnialam dodac…

    Wiesz Kamilko, mam bardzo podobny problem z rodziną.
    Ja i Sebastian nie jesteśmy formalnie małżeństwem, choć gdzieś tam palnujemy, ale jak zaszłam w ciążę nie chciałam brać z tego powodu ślubu.
    Moi rodzice są po rozwodzie, mama przyjęła takie postępowanie, ale nie reszta rodzinki. Babcia i inne ciotki. Opowiadją wszystkim z rodziny i nie tylko, że jestem bezboznicą, bo będę miała nieśluben dziecko, ojcec mysli tak samo. Że tak nie wolno, dlaczeg mój chłopak się ze mną nie ożenił…
    Ale oststnio spotkała mnie z powodu braku slubu największa przykrość. Moja o kilka lat młodsza kuzynka „wpadła” i oni postanowili, że wezmą ślub. Mieszkają w małym mieście, więc mają swoje „zasady”. Otórz wiesz, oni wiedzieli, że ja mieszkam ze swoim choipakiem od roku, że będziemy mieli dziecko, że tworzymy rodzinę a mimo to zaproszenie na śluub dostała moja mama z rodziną (czyli ze mną, i młodszym rodzeństwem). Jak moja mama zapytała mojej ciotki (mamy mojej kuzynki, a jej siosty) dlaczego nie było dla mnie osobnego zaproszenia wraz z rodziną, usłyszała …. że my przecież rodziną nie jesteśmy, bo ślubu nie mamy i w ogóle jak można zapraszać na ślub kobietę w ciąży, żyjącą na tzw kocią łapę.
    Nawet nie wiesz jak to zabolało… i czasem nadal bardzo mnie to boli.
    Nie jesteś sama w swoim problemie.

    Aga



    #140128

    ankalenka

    do Agary

    jestem w szoku po przeczytaniu Twojego posta. jaka wiocha!!!! sorry, że obrażam Twoją dalszą rodzinę, ale o takim kołtuństwie dawno nie słyszałam!! jak można powiedzieć, że nie stanowicie rodziny! a poza tym, przecież jeśli ktoś ma „stałego” narzeczonego, to na tego typu imprezy zaprasza się parę… a co Twoja mama powiedziała na to ciotce? ja bym się wypięła i na wesele nie poszła.
    trzymaj się,
    Anka.

    #140129

    patrycjad

    Re: zapomnialam dodac…

    Zgadzam się z ankalenką, jeśli oni nie uważają że Ty i Twój chłopak tworzycie rodzinę to zapomnij o ślubie kuzynki (ja bym zapomniała nawet o kuzynce). W końcu sama tam nie pójdziesz bo po co? Żeby wysłuchiwać? Nie przejmuj się nawet takim gadaniem. Żyjcie sobie szczęśliwie, a na Wasz ślub też przyjdzie odpowiednia pora i nie dlatego że tak wypada tylko dlatego że oboje tego pragniecie. A jak ktoś tego nie akceptuje to już jego problem.
    Głowa do góry.

    #140130

    nikola15

    Re: Juz nie dam rady!!!!

    Cześć Kiki
    Po pierwsze to się nie denerwuj bo twój maluszek na pewno to wyczuwa,jestem pewna że w końcu twoja mama zrozumie że wyrządza ci wielką krzywdę i da wreszcie spokój.Coś wiem na ten temat bo moja też kiedyś zatruwała mi życie odnośnie mojego chłopaka (jesteśmy już dwa miesiące po ślubie) ale w końcu się do niego przekonała-myślę że nie miała wyjścia bo my nie zamierzaliśmy się rozstać (chodziliśmy 6 lat). Teraz mieszkamy u mnie ale bez mojej mamy gdyż już od roku jest za granicą i jest naprawdę super.A swoim młodym wiekiem to się nie przejmuj,ja mam 20 lat i bardzo się cieszę że jestem w ciąży i będę młodą mamusią.Nie masz się czego wstydzić a tym bardziej ślicznego brzuszka-to zaszczyt że spodziewasz się dziecka,bądz szczęśliwa,jak najczęściej się uśmiechaj i spędzaj każdą wolną chwilę z ukochanym.Zgrzędzenie mamy jedym uchem wpuszczaj,drugim wypuszczaj -najważniejsze że ty i Robert się kochacie,dacie sobie radę i stworzycie udaną rodzinę.A gadanie sąsiadów olej z góry na dół.
    pozdrawiam Dagmara i 23 tyg Nikola

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close