Już nie wytrzymuję…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)
  • Autor
    Wpisy
  • #29594

    nynek27

    Dziewczyny kochane
    Może nie powinnam pisać takiego wątku i dołować kogokolwiek, ale muszę, bo nikt mnie nawet słuchać nie chce…
    To chyba taki okres, że mój faceci doprowadza mnie do białej gorączki. Nawet razem musimy pracować… Ciągniemy tą cholerną firmę jak jacyś skazańcy, długi z każdej strony, wciąż przychodzą jakieś wezwania do zapłaty, komornicy zaczynają nam się kłaniać w pas…Ja już tego nie wytrzymuję psychicznie. Ostatnio to albo ciągle klnę, albo ryczę godzinami. W życiu nie miałam takiego podłego okresu jak w tej chwili. Jestem ciągle na nerwie, ciągle się trzęsę. I jeszcze mój wspaniały wymyślił sobie, że pójdę na bezrobocie, później założę działalność i wezmę kredyt dla bezrobotnych. Jak powiedziałam że nie to prawie mnie wyzwał. Ostatnio jest cholernie opryskliwy, potrafi przy swoim bracie wyzwać mnie od głupich krów. Czasmi poryczę się bo jest mi cholernie przykro, to twierdzi że potrafię się tylko obrażać. Przez przynajmniej 12 godzin muszę siedzieć w tej cholernej firmie i się ze wszystkimi użerać. Jego brat który pracuje z nami może sobie zrobić wolne, ja nie. Może przyjść później do pracy, może wiele rzeczy, a mi pozostaje tylko poczucie cholernej niesprawiedliwości. Na początku ciąży, kiedy pojawiły się komplikacje, lekarz kazał mi plackiem leżeć w łózku. Myślicie, że mój mi pozwolił? Musiałam iść do tej pieprzonej firmy! Swoją drogą głupia jestem jak cholera, bo mogłam to wszystko pieprznąć ale nie…przecież poczucie obowiązku wzywa. I o to mam wielki żal do niego, że nic go nie obchodziło i nie obchodzi moje samopoczucie (czasami dla świętego spokoju zapyta) i że kiedy nasze dziecko było zagrożone, dla niego ważniejsza była firma. Tylko ze mój facet jest na tyle cwany, że jak przychodzą znajomi, to on skarży się im, że ja nie chcę mu pomagać i że mam pretensje, że on w ciąży każe mi pracować…A mi przecież zupełnie nie o to chodzi…Boże, ja już naprawdę nie mam siły…A wczoraj to nawet wypomniał mi że do śniadania kupuję bułki a nie chleb…I że codziennie muszę zjeść coś słodkiego…Przecież możemy jeśc chleb z pasztetową albo z mortadelą, po której chyba rzygałabym dalej niż widzę…A ja głupia naiwniara myslałam, że jemu zależy, żebym się dobrze odżywiała….Nie dość, że człowiek wstanie z samego rana, pójdzie do sklepu, zrobi śniadanie, posprząta, upierze to ciągle źle! Pzecież odkąd od roku mieszakmy we własnym mieszkaniu (własnym cholera…kredyt na 20 lat…będzie własne jak skończę 50…) to mój luby nie wie, co gdzie leży. Żenujące żeby szukać własnych skarpetek, tak jakby one codziennie zmieniały mniejsce zakwaterowania…
    Sorry dziewczyny, mogłabym jeszcze tak długo ale trochę się tego nazbierało. Po prostu czuję się w tym wszystkim opuszczona, bezradna i bezsilna. I chciałabym chociaż móc przez 2 dni odpocząć, ale nie wiem kiedy będzie mi to dane…
    P.S. Ostatnio brat mojego męża powiedział, żebyśmy się zastanowili, gdzie będzie w firmie stał wózek…Bo chyba przyjdę po porodzie do pracy, nie? Słów mi brakuje, tylko tłuc i patrzeć, czy równo puchnie…

    Nynek z małym ktosiem (03.03.2004)

    #391243

    agustek

    Re: Już nie wytrzymuję…

    Posłuchaj, po pierwsze nie powinnas siedziec 12 godzin w pracy, nawet w krytycznej sytuacji, a po drugie pamietaj, ze teraz jest Ci gorzej psychicznie, bo jestes w ciazy i pewne rzeczy sie same wyolbrzymiaja.
    Powiem Ci tak:
    Mam ciaze zagrozona od 5 tygodnia, teraz jestem 1 18 i nadal jest nieciekawie. Szefowa mnie wywalila z roboty.. nie mam powrotu, zarazbiam 584 zl, maz po splacie dlugow 800. Zyjemy za takie pieniadze, ale jakos sie to kreci. mialam problemy z mezem swojego czasu. Nie mogl przezyc, ze siedze w domu, spie do poludnia i jeszcze czasem nie chce mi sie obiadu zrobic. Na poczatku sie przejmowalam, potem pierdolnelam to w szystko i zaczelismy zarastac w brud!!!
    Nie sprzatam, nie robie zakupow, sniadanek dla meza itp. Gotuje obiady – tylko. Reszte robi moj maz.
    On to wszystko rozumial powoli. Na poczatku byly klotnie i pretensje, ale jak raz wyladowalam w szpitalu, drugi i trzeci – widzial, jak placze, jak nasze dziecko moze umrzec…. potem nie dawalam sobie razdy w domem… boli mnie potwornie krzyz, mam straszne zagrozenie….. i moj maz zaczal pracowac w domu. I to moja droga, Z USMIECHEM NA TWARZY. A dzieki temu nie sklamie, jesli stwierdze, ze wieksza iskierka milosci miedzy nami zablysla.
    Zyjemy za bardzo male pieniadze, na nic nas nie stac, klepiemy przyslowiowa biede, ale to co… tak niestety teraz jest u wiekszosci ludzi.
    Ja na Twoim miejscu bym nie plakala w skrytosci, tylko glosno – w twarz mu, udawaj jakies doleglowosci, zemdlej, oklam, ze lekarz cos tam powiedzial, nie wiem, co jeszcze. Nie przychodz do pracy, siedz w domu!!!
    A przede wszystkim przestan mu uslugiwac – niech sobie sam upierze, zrobi sniadanko, pojdzie do sklepu i ugotuje obiad. Powiedz, ze jesli jest taki, Ty bedziesz dwa razy gorsza. To powinno poskutkowac, a jesli nie, to powiem to, co mowily mi dziewczyny wiele miesiecy temu – ROZSTANCIE SIE. Teraz to nie sredniowiecze i z dzieckiem sama tez mozesz zostac, podejrzewam, ze Rodzice pomocna dlon wyciagna w Twoja strone….
    I glowa do gory, pamietaj, ze dziecko teraz czuje Twoje nastroje i jemu tez jest smutno.
    Pozdrawiam Cie serdecznie i zycze takiej zmiany, jaka moj maz osiagnal.

    Aga z marcowym dzieciątkiem



    #391244

    asiam

    Re: Już nie wytrzymuję…

    Smutno mi się zrobiło jak przeczytałam. Tyran we własnym domu. A nie możesz pojechać do swoich rodziców? Zostawić go z tym wszystkim niech sm pomieszka i porządzi. Nie jesteś niewolnicą.
    A jak trzeba i masz gdzie to wogóle się wyprowadź. Firma pępkiem świata-niemogę. To smutne, że niektóre z nas muszą żyć z TAKIMI ludźmi.

    Asia i na 95% Szymon (16.01.2004)

    #391245

    kasiek74

    Re: Już nie wytrzymuję…

    trudno doradzac …kazdy zwiazek ma swoje uklady i zasady…ktore ciezko nam zrozumiec lub wrecz odwrotnie …wygladaja na bardzo „normalne” …jednak powinnas zadbac przede wszystkim o siebie i o dziecko to najwazniejsze,,,facet zawsze bedzie mial pretensje i zawsze bedzie niezadowolony obojetnie jakbys sie nie starala..badz egoistka….troszeczke „olej” go i albo pojdzie po rozum do glowy albo po prostu on nie zasluguje na ciebie !! bo jestes za wyjatkowa dla niego za dobra……
    ale najwazniejsze teraz to dzidzius!!! przemysl to i nie poddwaj sie w swoich postanowieniach
    -k-

    #391246

    lulea

    Re: Już nie wytrzymuję…

    Nie wiem czy ten twój facet to jednocześnie twój mąz… jesli tak, to przynajmniej kwestie mieszkania by sie wyjasniły w sytuacji ew. rozwodu.
    Na twoim miejscu wzięłabym zwolnienie lekarskie i pojechała na tydzien do mamy, ciotki, kuzynki …. nie wazne że on nie wie gdzie sa skarpetki i lubi pasztetową : pracujesz nie po to, aby jemu było dobrze, ale po to by zapewnić byt dziecku. A dziecko jest teraz najwazniejsze, więc niech on weżmie na siebie większy cięzar obowiązków. Może go tak kochasz, że lubisz byc upodlana przez faceta ? To tez jest mozliwe, ale zastanów się, czy jesli stracisz dizecko przez firme i faceta to dalej będziesz chciała tam pracowac i z nim być?
    Może pora postawic na swoim i ustalić jakieś priorytety, co?

    Pisze tak ostro, bo moim zdaniem facet , który tak postępuje w ciązy to ostatni cham i egoista. Ty możesz go zmienić, ale musisz postawic na swoim i iśc na zwolnienie, zwolnic tempo, myślec o sobie.

    Firma nie upadnie bez ciebie, nie bój sie, ,,,,, a dziecko może cierpieć pzrez twoje nieustalone priorytety.

    #391247

    quore

    Re: Już nie wytrzymuję…

    Straszni mi przykro, ze zdarzają się tacy faceci! Musi Ci być naprawdę ciężko, ale powinnaś troszkę bardziej o siebie zadbać. Pamiętaj, ze nie jesteś już sama i musisz dbać o siebie nie dla męża a dla twojej maleńkiej fasolki! Ona bez ciebie sobie nie poradzi! Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia – ale wydaje mi się , że powinnaś przyzwyczajać mężą do troski o Was i dom juz teraz – jak urodzi się maluszek nie dasz sobie rady całkiem sama. Postarajcie sie porozmawiać na ten temat na spokojnie 9 o ile to w ogóle możliwe)Powodzenia!

    Zawsze wierne quore



    #391248

    wizard111

    Re: Już nie wytrzymuję…

    No chyba raczy zartowac szwagier.Niech w takim razie dobuduje wozkownie! ty powinnas sie wyciszyc bo te nerwy Cie zjedza.Jak pisaly dziewczyny-jesli jest az tak zle to spakuj sie i wyjedz do rodziny,zostaw mezowi pasztetowa zeby nie umarl z glodu i bochenek chleba,pamietaj-tylko nie bulki 😉
    Spakuj sie i wyjedz,odpocznij od niego i od pracy przede wszystkim.Jesli Cie kocha i mu zalezy to predzej czy pozniej przemysli sprawe i sie dogadacie jesli nie to nie…ja bym nie wracala.Bo i po co? Ale mysle ze nie bedzie tak tragicznie-pomysl sobie ze to ta jesien tez dodatkowo tak nastraja a Tobie nie trzeba nerwow tylko swietego spokoju.Pomysl o KTOSIU w brzuchu o tym jaki jest bezbronny i malenki – dla niego walcz o spokoj w rodzinie, dla niego przygotuj sie jak najlepiej.W jakims sensie jestes juz matka i od Ciebie w pewnym stopniu zalezy samopoczucie malenstwa.Pomysl w takim ukladzie o sobie i dziecku jak o jednej istocie i zrob sobie WOOOOOOLNE!!!!!
    Pozdrawiam serdecznie

    #391249

    inga100

    Re: Już nie wytrzymuję…

    Kochana!
    Bardzo mi przykro, ze masz taka ciezka sytuacje….. To musi byc naprawde bardzo ciezkie dla Ciebie, nawet jakbys nie byla w ciazy.
    Czy myslalas kiedys, zeby odejsc od meza? Skoro nic innego na niego nie dziala, to moglabys sprawdzic, czy sie opamieta, jak Ciebie zabraknie, czy tez okaze sie, ze rozstanie jest najlepszym wyjsciem.
    Ja mam za soba rozwod, nieudane malzenstwo, setki klotni i awantur na koncie, ale nie chcialam tak zyc, wolalam rozwod, chociaz nie obylo sie bez scen, glupich docinkow i komentarzy ze strony najblizszych oraz zyczliwych. Ale nic to. Dalam rade. teraz mam drugiego meza od trzech lat, udalo nam sie zajsc w ciaze i jestem szczesliwa. Czasmi musi byc zle, zeby potem mozna bylo docenic to, ze jest dobrze. A co nas nie zlamie to nas wzmocni.
    Pozdrowka i sprobuj powanie zastanowic sie nad swoja sytuacja, bo przeciez zyc tak sie nie da. A ewentualny powrot do rodzicow nie jest taka strazna porazka.
    Najwazniejszy jest dzidzius, jego spokoj i bezpieczenstwo. Niech maz sie pocaluje tam gdzie trzeba, a Ty i tak nie bedziesz juz samotna!!!!!! Masz takiego slodkiego towarzysza zycia w brzuszku!

    Inga (8 marca 2004)

    #391250

    Anonim

    Re: Już nie wytrzymuję…

    kochana, bardzo współczyję Ci takiej sytuacji!!! Moim zdaniem Twój mąż jest bardzo zaangażowany w sprawy firmy na tyle żeby zapomnieć o Tobie i o Malestwu które w Tobie rośnie. Jeżeli ja byłabym w takiej sytuacji odeszłabym od męża – tak na jakiś czas żeby sobie przemyślał zastanowił się odeszłabym np. do rodziców.(czy do kogoś mi bliskiego).Jestem ciekawa jak sobie biedny da radę sam?????????? Powinien zatęsknić za Tobą!!!!!!!! wtedy doceni że ma prawdziwą rodzinę! AAAA i jeszcze podłożyłabym kilka pozycji książek czy czasopis o ciąży o potrzebach kobiet w odmiennym stanie o samopoczuciu! Jeżelli Tobie nie wierzy jak to jest być w ciąży może w książkach napisanych przez mądrzejrzych od mniego napewno zrozumie!!!! Życzę powodzenia i zmiany na lepsze!!!! Trzymajcie się ciepło
    Monika + czerwcowy dzidziuś

    #391251

    Anonim

    Dokladnie! Jak ty to wytrzymujesz?!

    Kochana!

    Strasznie przykro mi sie zrobilo po przeczytaniu twojego posta i krew we mnie zawrzala. Jak ty to wytrzymujesz, dziewczyno?! Ja bym 3 dni nie wytrzymala… W 100% zgadzam sie z dziewczynami. Twoj maz najwyrazniej potrzebuje tzn. ‚terapii wstrzasowej’. Wyprowadz sie, zostaw go – jedz do rodzicow, przyjaciolki, kuzynki, gdziekolwiek. Wtedy on uswiadomi sobie, co jest w zyciu najwazniejsze, czyli rodzina – milosc, ty i dzidzius. I pamietaj, ze teraz to nie jest tylko kwestia twojej osoby, skazujesz swoja dzidzie na placze, zdenerwowanie, przemeczenie fizyczne i diete z pasztetowa!!!! Wszystko w twoich rekach.

    Powodzenia!

    Ania i Malutkie Kochane Serduszko
    (23 marca 2004)



    #391252

    arabella

    Re: Już nie wytrzymuję…

    Twojemu mężowi wydaje się, chyba że ożenił się z niewolnikiem, a nie wrażliwą i kochającą kobietą. Przychylam się do opinii dziewczyn, Twojemu męzowi potrzebna jest terapia wstrząsowa, powinnaś poprostu sie wyprowadzić. Boisz się że mężuś się nie złamie? przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz, bo teraz w wątpliwośc można poddać jego miłość do Ciebie. Przestań robić z siebie męczennice bo on razem z Twoim szwagrem skwapliwie to wykorzystują.

    Jejku gdybym dorwała takiego w swoje ręce to bym zatłukła gołymi rękami…

    Ania + ? (30-04-2004)

    #391253

    wizard111

    o moim bylym

    Myslalam o tej sytuacji i caly czas przed oczami mialam swojego bylego meza.Praca firma praca pieniadze (zeby chociaz ta praca dawala pieniadze)awantury,zero normalnych rozmow,osmieszanie mnie w towarzystwie innych,wyzywanie.Doszlo do rekoczynow niejeden raz i wtedy postanowilam odejsc.Wzielam doslownie swoja bielizne i cos na zmiane-wyszlam z domu i wiecej nie wrocilam.Zobaczylam go dopiero po 1,5 roku na sali rozpraw.Rozwiodlam sie dlatego ze on nic nie przemyslal jak odeszlam,bylo mu obojetne.Mimo zapewnien ze mnie kocha nie bylo zadnych dowodow na to ze chce ratowac zwiazek.
    Odeszlam i znalazlam szczescie u boku mojego mezczyzny,ktory traktuje mnie jak czlowieka a ja tak samo traktuje jego.Prawdziwe dojrzale uczucie przyjazni i milosci oraz ten SZACUNEK! Nareszcie wiem co znaczy zyc! A teraz czekamy wspolnie na owoc naszej milosci.
    Wyszlam z domu jak stalam nie majac nic i o nic sie nie sadzac.Wybralam wolnosc.
    Absolutnie nie doradzam zadnych rozwodow ale sprawdzic go mozesz-rozlaka dobrze wam zrobi.
    Pozdrawiam



    #391254

    elik

    Re: Już nie wytrzymuję…

    Na ogol unikam jak ognia wypowiadania sie w sprawach zwiazkow, bo to sa strasznie indywidualne uklady, ale… Jak przeczytalam o Tobie to az mi sie goraco ze zlosci zrobilo na Twojego pana. Pomysl po prostu, ze jeszcze sporo przed Toba jezeli chodzi o ciaze. Co bedzie w III trymestrze, jak juz bedziesz miec coraz mniej sily, moze Cie tez wszystko bolec, i co – dale bedziesz na kazde zawolanie? A co dopiero bedzie jak urodzi sie dziecko – bedziesz miec nieprzespane noce, zero pomocy od meza i nianczenie meza i szwagra. A z tego co piszesz o reakcjach Twojego partnera to pewnie nie raz i nie dwa Ci sie oberwie za placze dziecka po nocach, w wczesniej za Twoja „niezdarnosc” pod koniec ciazy….
    Ech, kobieto, czy ta milosc jest taka wielka?

    Trzymaj sie dzielnie i pomysl o sobie i dziecku, bo wyglada na to, ze Twoj maz o tych dwoch osobach akurat nie mysli…

    elik i wodnik (7/02/04)

    #391255

    banaska

    Re: Już nie wytrzymuję…

    zgadzam sie z dziewczynami. Powinnaś pomysleć o sobie, wyjedź gdzieś, zrób sobie wakacje i przede wszystkim NIE DAJ się !!! ty i dzidzia jestescie najważniejsze. A „terapia wstrząsowa” na pewno się przyda twojemu mężowi. Trzymaj sie dzielnie i dbaj o siebie. pozdrawiam gorąco.

    Kasia + oczekiwene maleństwo (???)

    #391256

    agniesia22

    Re: Już nie wytrzymuję…

    Kochanie dopiero co umiescilam swoj post na temat mojego meza i tesciowej a teraz czytam Twoj.Moj problem jest nie co inny ale w sumie sprowadza sie do tego samego-ciaglych nerwow i poczucia samotnosci.Nie ma co poronywac naszych problemow bo sa nieco inne ale wiem kochanie jak sie czujesz.Ja kilka razy chcialam sie wyprowadzic zeby zrozumial co jest dla niego wazne-ja czy jego mamusia.Ale to nie jest jak wiesz takie proste….Coz nie wiem jak radzic bo sama nie wiem co zrobic ze soba.Chyba musimy stawiac na swoim i tez miec jakies wymagania a przede wszystkim skoncetrowac sie na tej malutkiej istotce w brzuszku-to ona jest najwazniejsza…Kotku postaraj sie zadbac o siebie i nie daj soba pomiatac….Trzymaj sie cieplutko.

    Agniesia+fasolka(09.05)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close