kac moralny-praca-Długie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #80787

    joanka24

    Dziewczyny, potrzebuję obiektywnego spojrzenia na sprawę, bo zwariuję… siedzę i marudzę mężowi, żołądek mi ściska i wkurzam się sama na siebie. Chodzi o stytuację w pracy. Ostatnio zajmujemy się aktualizacją pewnej książki. Ale do rzeczy. Każdy z nas dostał „działkę”/rozdział do tejże aktualizacji, a dodatkowo mieliśmy przeglądnąć całość i spisać swoje uwagi. Termin – koniec sierpnia. Dziaisj było spotkanie z szefem. Okazało się, że tylko ja przygotowałam uwagi ogólne do teksu plus mój rozdział (mój mąż twierdzi, że u niego w pracy babki też zawsze przygotowane na czas, reszta na ostatnią chwilę ; w moim zespole jestem jedyną kobietą). Referuję, co i jak i dochodzę do uwagi nt. zbyt starych źródeł, na które się w tekście powołujemy, skoro bowiem robimy aktualizację, to zróbmy to porządnie i znajdźmy nowsze źródła. I tu wchodzi mi w słowo kolega, który wyraźnie poczuł się urażony, jak się bowiem okazało, to on pisał ten rozdział i jest zdania, że od 1968 roku (takie było to źródło) nic nowego nie zrobiono… Hm, jeśli tak stwierdziłam, to przydałby się jakiś komentarz w tekscie, bo źródło to może wydać się czytelnikowi dość archaiczne, a co za tym idzie, cała książka… No i wyszła z tego draka. No może nie draka, ale zagęściła się atmosfera. Dodam, że ja pracuję tam 6 lat, on ok. 30. Niestety dla mnie, jest na niższym ode mnie stanowisku. A dlaczego o tym piszę, bo to nie pierwszy raz, kiedy nadepnęłam mu na piętę i tu mój problem:
    1. Nie mam nic do tego gościa, szanuję go i naprawdę nie chcę robić mu przykrości, ale on zawsze się na coś wkurza, śmiem sądzić, że jest na maksa niedowartościowany, byle głupsto jest w stanie go urazić..
    2. Ja biorę takie rzeczy do siebie, bo zupełnie nie zamierzenie wychodzę na „przemądrzałe babsko”, a ja po prostu się do tego spotkania przygotowałam. Obiektywnie, z punktu widzenia czytelnika, prześledziłam tekst (tak mnie pociesza mąż)
    3. Mój szef jeszcze bardziej zagęszcza moje konflikty z tą osobą (i moje poczucie winy), komentując dookoła, że ja taka niby pyskata jestem (to taki typ, dla którego ta cecha jest bardzo pozytywna)…Tymczasem, ja wcale nie uważam, że to prawda… no może bywam asertywna, ale niestety dla mnie, tylko w pracy…
    4. Jestem taka skołowana, że myślę o napisaniu maila do tego kolegi, by go przeprosić… ale czy jest za co? Mąż sądzi że nie…
    Ciężko czasem pracować z samymi facetami. Czy to ich ambicję urażam, czy ja naprawdę taka przemądrzała jestem? Eh..
    Przepraszam za długi tekst…

    Asia, Milenka (23.04.2003) i Wiktoria (14.02.2006)

    #1118233

    mata-hari

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Przeanalizowałam całość i oto moje wnioski:
    1. Zgadzam się z Tobą, co do tego, że przy opieraniu się na tak starym źródle, przy robieniu aktualizacji dobrze by było zamieścić stosowną notatkę argumentującą zasadność powoływania się na to właśnie źródło.
    2. Nie powinnaś czuć się winna tylko dlatego, że człowiek pracuje tam ok.30 lat, znacznie krócej od Ciebie
    3. Nie musisz czuć się w obowiązku kalać przed współpracownikiem, tylko dlatego, że jego autorytet mógł zostać ciut zachwiany.
    Osobiście jednak nie lubię takich sytuacji. Nie znoszę gdy ktoś myśli, że jestem gorsza niż jestem w rzeczywistości. Tym bardziej jeśli chodzi o człowieka z którym współpracując, muszę się stykać codziennie. Z tego też względu pewnie próbowałabym tę sytuację jakoś załagodzić, ale nie kosztem wycofania się z tego, co wcześniej mówiłaś. Nie lubię sobie robić niepotrzebnych wrogów, więc może napisałabym maila, albo porozmawiała, tak by gość wiedział, że nie masz nic przeciwko niemu. Jak on to odbierze, trudno przewidzieć, ale Ty się przynajmnniej poczujesz w porządku.

    Takie jest moje zdanie.

    Michaś 09.05.04



    #1118234

    joanka24

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Dziękuję ci za odpowiedź. Właśnie ta atmosfera pracy najbardziej mnie martwi. Tak jak pisałam, to nie pierwszy raz tego typu sprawa i już wcześniej postanowiłam, że będę szczególnie uważać na niego, by nie było więcej takich sytuacji, a tu masz… znowu.
    Rano wstanę i na trzeźwo ocenię sytuację, być może napiszę mu maila…
    Jeszcze raz dzięki!

    Asia, Milenka (23.04.2003) i Wiktoria (14.02.2006)

    #1118235

    anastazja

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Nie przepraszaj a i na przeprosiny nie licz 😉 chociaz to on powinien chociaz podziekowac za dobre wskazowki …

    Klara

    #1118236

    talka

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Ja bym nie przepraszała, bo przecież nie ma za co. Nie możesz gorzej pracować tylko dlatego, żeby panu nie robić przykrości.
    Ja bym pewnie porozmawiała.. tak po prostu. Bo kiedy wyślesz maila – nie zobaczysz gestów, wyrazu twarzy, tonu głosu przy odpowiedzi. A to ważne, bo rozmawiając będziesz wiedziała czy Twoje słowa „działają”, czy tylko denerwują go jeszcze bardziej.
    Powodzenia. Myślę, że warto prostować sytuacje, ale nie przepraszać, kiedy nie ma powodu.
    Pozdrawiam ciepło. Talka

    #1118237

    elik

    Re: kac moralny-praca-Długie

    nie pisalabym maila tylko porozmawialabym z kolega w czery oczy o tym ze nie podwazasz jego kompetencji i ze nie zalezy ci na konflikcie i takie tam, TAkie rzeczy powinno sie zalatwiac rozmowa. Nie przepraszaj po prostu z nim pogadaj

    Elik i Antek 2,5 latek



    #1118238

    gosik

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Powiem Asiu tak – dokładnie znam to uczucie ścisku w żołądku…..oj wiele było takich sytuacji….wiercenie mężowi dziury w brzuchu i nieprzespane noce bo cały czas myślałam co zrobić…….takie spięcia zdarzają się często chyba w każdym miejscu pracy… po kilku latach nauczyłam się że czasem warto….poczekać. Niech emocje przycichną, potem przemyśl sprawę na chłodno. Z tego co przeczytałam uważam że masz rację i nie masz za co przepraszać. Wiem jak to jest, kiedy nie chce się komuś zrobić przykrości….chciałoby się pracować w zespole gdzie wszyscy się lubią, szanują…..och….niestety. Po paru bardzo gorzkich doświadczeniach zrozumiałam, co mi matka mówiła PAMIĘTAJ TO TYLKO PRACA.
    Jesteś jedną babą w zespole i choćbyś na rzęsach stawała, nie wszystkim będzie się to zawsze podobać. Walcz o swoje jeśli uważasz że masz rację

    pozdrawiam

    Gosia Filippos i Igorros

    #1118239

    cait

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Kurcze, przecież miałaś rację? Idąc przez życie nie unikniemy narażania się innym. Jeśli Twój kolega „odwalił fuszerkę” to sam powinien mieć wyrzuty sumienia 😉

    Cait + Alka (15 stycznia 2003) + Mr. Bean (ok. 10 grudnia 2006)

    #1118240

    Anonim

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Zgadzam sie z gosik i tylko dodam, ze faceci sa inny naprawde!

    Ola i Mati 19.04.2005 „M&M”

    #1118241

    joanka24

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Niestety to typ, który nigdy nie dziękuje… Jest świetnym fachowcem, ale niestety nie dżentelmenem
    Pozdrawiam!

    Asia, Milenka (23.04.2003) i Wiktoria (14.02.2006)



    #1118242

    bejka

    Re: kac moralny-praca-Długie

    wolałabym porozmawiać niż pisać mail.
    W takiej sytuacji wydaje mi się, że rozmowa da pełniejszy obraz i pozwoli wyjaśnić stanowiska obu stron.
    Oczywiście sądzę, że zrobiłaś dobrze proponując uaktualnienie źródeł. A skoro to jego rozdział to może i on przemyśli sprawę i postara się o to by te 38 lat ( od 1968 r. ) jakoś podsumować, przeanalizować, wzbogacić komentarzem
    Powodzenia.

    Bejka i Szy 25.01.2004

    #1118243

    joanka24

    Re: kac moralny-praca-Długie

    O tak, ja również jestem zwolenniczką prostowania sytuacji.. Niestety nie mogę z nim porozmawiać, bo w najbliższym czasie się nie spotkamy. Wczoraj wpadłam do pracy tylko na to spotkanie (koleżanka pod drzwiami pilnowałą mi dziecka), generalnie jestem na urlopie wypoczynkowym, a od 1 października idę na wychowawczy… Jestem wściekła, bo pracuję dodatkowo w domu, a kiedy chcę zreferować moją pracę, wychodzą takie sprawy.. Komentarz mojego szefa po spotkaniu „oj, znowu podpadłaś, musisz cedzić słowa”. A jak tu cedzić słowa, kiedy za drzwiami czeka dziecko, a drugie jest 4 dzień w nowym przedszkolu i na zegrze 14ta, a ja muszę je jeszcze odebrać…Eh, zła jestem na to wszystko!
    Pozdrawiam cię!

    Asia, Milenka (23.04.2003) i Wiktoria (14.02.2006)



    #1118244

    joanka24

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Wiem, to najlepsze wyjście, ale ja nie będę się z nim widziała w najbliższym czasie… pisałam o tym
    Chyba, że kac mi nie minie, wtedy specjalnie wybiorę się z małą na pogawędkę z kolegą … Niestety, ja w takich rozmowach nie jestem asertywna, zaraz przyjmuję pozycję osoby przepraszającej… bardzo ciężko mi wyważyć na ile przepraszam, na ile nie…
    Dzięki za pomoc, pozdrówki!

    Asia, Milenka (23.04.2003) i Wiktoria (14.02.2006)

    #1118245

    joanka24

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Dzięki za wsparcie kobieto Nie chcę walczyć, rozumiem, że wjechałam na czyjeś ambicje, nie chciałam tego, myślałam, że będzie to konstruktywna dyskusja o tym, jak zrobić dobrą robotę, w krótkim czasie, itp. Okazuje się, że jak pisałam Talce „powinnam cedzić słowa”… Tu jest być może mój błąd…tak też sądzi mój szef..
    Pozdrawiam, na razie nie będzie rozmowy z tym kolegą, bo nie wybieram się do pracy . Jeszcze raz dzięki!

    Asia, Milenka (23.04.2003) i Wiktoria (14.02.2006)

    #1118246

    joanka24

    Re: kac moralny-praca-Długie

    Dzięki Ciachola! Nawet mój mąż mnie tak pociesza

    Asia, Milenka (23.04.2003) i Wiktoria (14.02.2006)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close