kaszak

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #70526

    iwonek

    Dziewczyny,
    Moja Ninka urodziła się z niewielkim kaszakiem na czole, zaraz nad brwią. Jeszcze w szpitalu usłyszeliśmy, że do 3-go mca sam się wchłonie i nic nie musimy z tym robić. Minęło 3 miesiące ale kaszak nie wchłonął się – ba, nawet urósł razem z Ninką. Gdzieś w okolicy 5-go miesiąca zasięgnęłiśmy porady chirurga (specjalisty od tego typu spraw). Powiedział nam, że ten kaszak jest tak nabrzmiały, żę najprawdopodobniej sam pęknie. Jesli nie, to za 3,4 miesiące można go będzie usunąć, tylko że to wymagać będzie uśpienia dziecka. No i nie stanowi on żadnego zagrożenia dla córki, jest tylko defektem kosmetycznym.
    Właśnie mijają te 3,4 miesiące i nie wiem co robić. Dużo osób mi mówi (i sama to widzę), że ten kaszak się zmniejszył. Więc czyżby się wchłaniał?
    Przez ten czas spotkaliśmy się wielokrotnie z opinią(nawet znajomej lekarki), że nie powinniśmy nic z tym robić przynajmniej do ukończenia roku.
    No i nie wiem – pęknie, wchłonie się, czy usunąć?
    Czy któraś z Was ma jakieś „doświadczenie” z kaszakami? Może mi coś doradzicie? (najwyżej jeszcze bardziej będę skołowana )

    Iwona i Nina (13.01.05)

    #911256

    mamcia150

    Re: kaszak

    Mojej córci, kiedy miała ok roku pojawiła się pod skórą na klatce piersiowej mała kuleczka. Była widoczna gołym okiem. Tak jakby koralik pod skórą. Byliśmy u chirurga, który wydał szybko decyzję – wyciąć w narkozie. Ten lekarz miał takie zdanie: wszystko wycinać jak najszybciej. Dla pewności poszłam do innego chirurga, który powiedział, że to jest kaszak albo tłuszcza (ale raczej kaszak) i żeby go zostawić w spokoju, a jak córcia dorośnie jeśli się do tego czasu nie wchłonie i jeśli będzie jej przeszkadzał, to ze względów kosmetycznych będzie można go wyciąć. Zostawiłam więc go w spokoju i nawet nie wiem kiedy zniknął. Ja uważam, że z takiego powodu jak kaszak, nie trzeba dziecka narażać na zabieg w narkozie. Zresztą lekarz powiedział mi, że narkoza jest większym zagrożeniem niż ten kaszak. Ucałuj maleństwo (w kaszaczka) pozdrawiam



    #911257

    iwonek

    Re: kaszak

    otóż to! Ja się strasznie tej narkozy boję
    Widzisz sama jak różne są opinie learzy na ten temat.
    Dam chyba sobie spokój, może faktycznie się wchłonie..
    Dla mnie Ninecka i tak jest piękna, nawet z kaszakiem na czole:)

    Iwona i Nina (13.01.05)

    #911258

    matasiak

    Re: kaszak

    hej
    nie znam sie na tym ale jak sie zmniejsza i zupelnie jest to niedokuczliwe dla malutkiej to tez bym tego nie ruszala na razie ale za to obserwowala bacznie
    a Ninka faktycznie jest sliczna!!
    pozdrawiam
    matasiak i weronika 30.07.05

    Edited by matasiak on 2005/09/12 22:02.

    #911259

    mamcia150

    Re: kaszak

    i tak trzymaj. ten lekarz, o którym pisałam powiedział mi że swojemu dziecku w takim przypadku nie pozwoliłby zrobić narkozy, wolałby raczej jakoś „stłamsić młodego człowieka” i zrobić to w znieczuleniu miejscowym. mówił, że nie podjąłby takiej decyzji, nie wziąłby na siebie takiej odpowiedzialności. trochę mnie to wtedy zdziwiło bo przecież tyle dzieci ma poważne operacje w długiej narkozie i jakoś się nie słyszy o jakiś niesczęściach, ale takie miał zdanie lekarz chirurg, który pracuje w centrum zdrowia dziecka. na wycięcie zawsze jest czas, więc daj dzidziuli narazie spokój. trzymajcie się, buziaki
    ps. rzeczywiście jest śliczna

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close